A kiedy będziesz daleko..

Kochani, jak już wiecie niezwykle mało pracy mam. Za to ludzie, którzy ostatnio przychodzą do mnie, są wyjątkowo ciekawi.

Miała czeskie nazwisko, ale okazała się Polką. Kiedyś wydała się za Czecha. Było dobrze, może nie gorąco, ale ciepło w związku (jak już się widzieli). On dużo pracował w delegacjach. Często z całą grupą naukowców wyjeżdżał i badał wszelakie kosteczki, kamyczki.. . Nie widywali się miesiącami. Ona też dużo podróżowała i tak mijali się, nie wiele wiedząc o drugim. Ich drogi emocjonalnie rozeszły się. Po latach zwrócili sobie wolność. Mieszkają w tym samym mieście. Mają dorosłą córkę. Nie rozwiedli się formalnie i nawet całkiem całkiem lubią. Nie weszli w drugie związki. Przy rozstaniu on ofiarował jej pierścionek. Wyjątkowo piękny, taka koronkowa robota i zapewne drogi, z diamentami. Nakładając na palec powiedział:

– ” A to pierścień. Proszę przyjmij ode mnie! A kiedy będziesz daleko i  biletu nie będzie za co kupić, sprzedaj go i wróć do mnie”.

Bardzo rozczuliła mnie ta opowieść, że ludzie mogą rozstać się i żyć w przyjaźni, a nawet  miłości.

Wiecie dlaczego umieściłam ten domek? Jest zacny, urokliwy i stary, jak ten pierścień. Cała opowieść zaczęła się od pochwalenia przeze mnie jej niezwykłej biżuterii na palcu. Podobne prace wykonuje nasza fajna blogerka Askinia

http://aksiniakawapudelka.wordpress.com/

Popatrzcie, cudeńka! Misterna robótka. Kobieta wielu talentów. Chłopa swego przytuli, dzieciątka ukołysze, nakarmi i jeszcze takie koronkowe artystyczne perełki czyni, paluszkami swymi. Podziwiam!

 

Dążenie do bycia razem..

Dążenie do bycia razem, ma wielki urok. Może większy, niż bycie razem.

To piękny czas wzajemnego starania się. Znajdziemy w tym ogrom miłości, radości, wiary, nadziei, chęci, dobrej woli, przekonania, zmrużonych oczu.. Można by powiedzieć, że dążenie do bycia razem jest  łatwiejsze, niż bycie razem.

Jak zbudować relację z osobą, która jest daleko? Trudne zapewne.  Ale możliwe. Najczęściej mamy  naturalną potrzebę przebywania z człowiekiem, który jest nam bliski. Tworzenie zażyłości, która jest podstawą związku wymaga nie tylko wspólnego czasu, ale również przestrzeni. Innymi słowy, trzeba ze sobą być. 

Mój związek na odległość, póki co nie jest problemem.  Po wielu latach mojego życia, po stałych związkach,  jestem już osobą, dla której priorytetem jest także własna przestrzeń życiowa. Związek  ludzi zawsze jest mniejszym lub większym kompromisem.  Osoby o silnie rozwiniętym poczuciu odrębności, autonomii mogą mieć problem z rezygnacją z części swojego świata. Związek na odległość dla takich osób jest swego rodzaju półśrodkiem, metodą, którą moglibyśmy nazwać- „jestem z kimś, ale jednocześnie sam”. Ale ja nie czuję samotności odkąd jestem zakochana. Moja cierpliwość, spokój i wielka ufność, bardzo mi pomagają.  Z największą radością i biciem serca biegnę do „naszego hotelu” (Sadova) na kolejne spotkanie, ale równie chętnie wracam do swojego pokoiku i spędzam czas w samotność. Wówczas stęskniony kot Kleofas jest tak wyposzczony bliskości ze swoją panią, że nie opuszcza mnie przez całą noc.

Póki co, tak jest ze mną i Alanem. I to – moje szczęście! Jak będzie kiedyś nie wiem. Gdyby los, czy ktoś lub coś, chciało teraz odebrać mi Alana, płakałabym rzewnymi łzami. Co będzie kiedyś, za jakiś czas, nie wiem. Na pewno chciałabym, aby zaistniało – „nasze kiedyś”, choć na chwilę naszego życia. 

Teraz umawiamy się na randki i Alan przylatuje z daleka. Cóż, spacerkiem trochę by mu zeszło. Za każdym razem, mam uczucie, że jesteśmy bliżej siebie. I jesteśmy!!Zdjęcia z naszej wyprawy nad morze. Tym razem dreptaliśmy po plaży Stogi.