Kobieta. Człowiek

Kobieta, jako człowiek postrzegana jest różnie w różnych kulturach. Są tradycje i przekonania, że mamy prawo ukamienować kobietę. Zakopać żywcem..  Mamy prawo obrzezać ją wycinając narząd, który także stworzył Bóg, czyli łechtaczkę. Pytam po co? Nie ma prawa być szczęśliwą, doznawać przyjemności? A dlaczego, bo jest kobietą, a nie mężczyzną? Jemu wolno, jej nie!

Kobieta, to całkiem fajne stworzenie, nic nie gorsze od mężczyzny. Często mądrzejsze życiowo. Zauważam większą moc u kobiety. Często to siłaczka. Nie poddaje się tak łatwo, potrafi być waleczna, łebska, zorganizowana i myśleć o wielu rzeczach na raz.  Podam jeden przykład. Byłam na trzecim roku studiów, kiedy urodził się synek. Nie chciałam przerwać nauki. Ciężko było, ale dałam radę. Na uczelnię zabierałam odciągarkę do mleka, na przerwach ściągałam mleko i po zajęciach zabierałam dla Hubercika.  Ale nie było łatwo, dostałam zapalenia piersi. Oczywiście, jak to kobieta- matka, robiłam w domu wszystko. Tego dnia rano napomknęłam tylko, że słabo  czuję się. I bardzo bolą mnie piersi. Cały dzień wykonywałam swoje obowiązki, nie narzekałam, aż zmierzyłam temperaturę, 40 stopni, a ja nadal na nogach. Mężczyzna z katarem umiera, pieści się, wykupuje całą aptekę.. .

Jesteśmy silne, a jednak często źle postrzegane.  Nie chcę pisać o feminizmie, o naszym uciemiężeniu, bo nie o to mi chodzi. Tylko o niesprawiedliwości, o naleciałościach z całych pokoleń, że – „Jak chłop baby nie bije, to jej wątroba gnije”. To powiedzenie nie wzięło się znikąd. Ubiegłe lato, wielkie miasto Gdańsk. Idę małą, boczną uliczką. Widzę na chodniku kobietę  na klęczkach, płaczącą, proszącą o coś „swego pana”. On wrzeszczy na nią popycha, szarpie. Słyszałam tylko słowa „- Paweł tak nie można”. A pan bez podkoszulka z gołym brzuchaczem, kiedy mnie zobaczył popchnął ją zdecydowanym mocnym ruchem. Upadła. Samiec odchodzi. Jak paw pyszniąc się swoja siłą! Spojrzał na mnie z wyższością i wolnym krokiem przeparadował przecinając mi drogę. Podbiegłam do kobiety. Zapytałam czy pomóc, a ona błagalnym wzrokiem mówi „- Uciekaj, on..”. Nie dokończyła, już obleśny brzuchacz był nade mną. Nie martwcie się przeżyłam, ale dobrze, że nie jestem Bogiem, bo już ozdobiłabym silne drzewo tym … . Tak,  powiesiłabym drania. Za każdą na klęczkach, płaczącą kobietę. Za każdą!!

Popatrzmy na inny przykład nierównego traktowania i osądu.  Ona pracuje w burdelu. On, jakiś tam mężczyzna korzysta z tego miejsca. Ludzie, a przynajmniej większość potępi i źle osądzi kobietę. A on – co tam robił? No, co robił? Zabłądził? Nie!! Świadomie wybrał taką usługę.  Świętoszek miał prawo do przyjemności. On pan, co płaci i wymaga. Ona pracuje tam dla pieniędzy, nie dla rozkoszy, a on przychodzi po doznania cielesne, często mając żonę w domu.  I jeszcze powie, że to nie zdrada. On tylko kupuje usługę. Ale, to za kobietą tam pracującą, pójdą złe myśli. Jego nie osądzą, jeszcze powiedzą, że miał prawo do rozrywki, po ciężkim dniu pracy.

Napiszę tylko to co widziałam, okruszek tego, czego doświadczyłam. Nie bierzcie mojego listu za monopol na prawdę. To zdecydowanie osąd subiektywny. Jako dziewczynka widziałam mamę – matkę Polkę, co urodziła troje dzieci, nie pracowała zawodowo, nie miała wyjść do koleżanek i z koleżankami, wyjazdów do kina, restauracji, szkoleń, nigdy wczasów, za to cały dom. Dzieci  i praca na gospodarstwie, a ona słaba, chudziutka kruszynka.  Widziałam mamę na kolanach w kuchni, jak prosi męża o… Za wszystkie płaczące kobiety na kolanach zabiłabym facetów. Powinnam iść na kolejną terapię, bo żal do mężczyzn i złe na nich patrzenie znowu mi wraca.

Wiem, że my kobiety nie jesteśmy święte. Mamy swoje grzeszki. Często manipulantki, chłop nie umie wykonać tak zwanej „koronkowej roboty”.  Ta mota, mota i omota. Ale ten list jest o mężczyznach, ich przemocy, ich prawu posiadania na własność człowieka zwanego kobietą.  Jak wiele i jak często tracimy, przez zazdrość, przez uzurpowanie sobie prawa do posiadania drugiego.  Powiecie, że opisuję związki dysfunkcyjne, prostaków, margines społeczny. Wiecie, w ilu pięknie z zewnątrz wyglądających związkach jest przemoc;  nie tylko psychiczna, ale i fizyczna. Na terapii doszłam do wniosku, że wiele nauczył mnie pierwszy związek. Wytresował. I teraz mężczyznę postrzegam, jako przeciwnika, którego trzeba rozpoznać i obrać odpowiednią taktykę. Wtedy przeżyję w najgorszych warunkach. Już nigdy nie chciałabym wrócić do toksycznego związku.  Każdy z nas nie lubi kłamać, ale jeśli to robimy to najczęściej, ze strachu lub, że prawda zaboli, a ona w tym wypadku nie ma żadnego znaczenia. Na terapii dowiedziałam się, że prawda nie jest po to, aby nią bić po oczach.

Powiecie że to iluzja, bajkowe podejście, ale my kobiety po przejściach, dojrzałe, chciałybyśmy mężczyzny, co cieszą się, że jesteśmy, że to właśnie Nas spotkali na swojej drodze. Szanowali i doceniali, że znaleźli swój skarb. Bronili przed całym złym światem. Jak Alan.

Nie rozliczali z każdej minuty. Nie podejrzewali o złe rzeczy, bo późno wróciłyśmy z pracy. Nie udawali, że przeszłość nie istniała. Przecież to tylko bagaż przeżyć i ludzi. Aby nigdy nie wypominali, że kogoś miałyśmy przed nimi, a my, że mieli żony, kochanki. To, że mieliśmy kogoś w przeszłości, świadczy tylko o tym, że walczyliśmy z życiem, pragnęliśmy, budowaliśmy, staraliśmy się…

Rozumieli, że także możemy chcieć wyjechać z koleżankami np. na szkolenie, weekend w spa, babskie spotkania…

Tacy, co widzą, że mamy swój świat zawodowy, towarzyski, ale zawsze wracamy do domu, zajmujemy się domem i nim.  I cieszymy się z tego!  Jesteśmy szczęśliwe! A on to zauważa i czuje.

Widzą nasz podziw  dla nich mężczyzn naszych, czują radość z  dotyku, seksu,  ze wspólnego śmiechu, gotowania, wyjazdów, wycieczek, urlopów..

Zobaczą to co ważne, że to właśnie  z NIMI,  nie innymi mężczyznami chcemy być na zawsze.

Spać z nim, jeść z nim, rozmawiać z nim, nie tracąc prawa do swojej intymności, zamknięcia się czasami w pokoju, do swojej muzyki i wyjścia na koncert z koleżankami z pracy.

Nie mówię o zdradach, o podwójnym życiu, tym to ja rzygam. Mówię o uczciwym byciu razem, bez szelek i kagańców, a z miłością

4 Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;

5 nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;

6 nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.

7 Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.

Każdemu z Was życzę MĄDROŚCI ŻYCIOWEJ w swoim miłowaniu. Nie zmarnujcie tego przez zazdrość i wielką chęć posiadania drugiego, jako własności.