Udka, ale jakie!!

Proste, tanie danie. Pyszne na gorąco, jak i zimno. Polecam Wam na obiad, kolację, czy jako przygotowaną czekająca w lodówce pychotkę do pracy. Już podaję przepis.

Udka z kurczaka, ja kupuję same bioderka i kawałek piesi. Myję osuszam ręcznikiem papierowym, nacinam ostrym nożem nie tylko skórę z udek ale i trochę mięska. Nacieram w marynacie: pokrojone świeże zioła rozmaryn, czy tymianek, strączek chili lub suszone płatki ( ja daję jedne i drugie) chlust oleju, sól pieprz. Dobrze wcieram i ostawiam do lodówki na 1 godzinę.

Przygotuję panierkę: drobno ścieram na tarce parmezan (albo mam kupiony już starty) lub kawałek innego sera. Pół serka camembert, szczypię na drobne kawałeczki. Dosypuję garść bułki tartej i obowiązkowo!! zwilżam bułę polewając posypkę chlustem oleju. Nie zapomnijcie o tym, bo dobrze nie wyjdzie danie (raz zapomniałam). Dodaję szczyptę soli i słodkiej papryki w proszku . Mieszam, pamiętając, że parmezanu musi być więcej  (drugie tyle) co bułki!!! I nie martwcie się, że zrobicie za dużo tej cudownej panierki. Wykorzystacie ją w całości.

Kawałki kurczaka dokładnie wciskam w panierkę i układam na blachę z piekarnika wyścieloną papierem do pieczenia. Resztę panierki, jeśli została rozkładam na mięsko. Piekę w 170 stopniach przez ok 1 godzinę. Po upieczeniu można jeszcze pokruszyć kilka gałązek świeżego tymianku lub rozmarynu (co macie) i krążki chili, jak lubimy ostro, tak jak ja.

Serdecznie polecam Wam to danie.

Jest pewien bloger Stachu, zwany przez siebie Marudą http://wartowierzycsg.wordpress.com/ 

i on ma różne fajne przeplatanki, cykle na swoim blogu. Ogólnie zajmuje się polityką, życiem na co dzień, ale nie tylko, są tam też ciekawe pytania do Kędziorków, czyli czytelników. Ostatnio zapytał, jaką mieliśmy w życiu ksywkę. Zaraz wróciły wspomnienia z dawnych lat- „Wróbelek”, „Japoneczka”, „Krasnoludek”. Ciągle wytykano mi, że jestem mała. Dziś to lubię, być małą kobietką.

A ja was zapytam, co zrobiliście niechcący na opak, pragnąc spodobać się swojemu facetowi, czy kobiecie, która zajęła Wasze serce?  Opowiem pierwsza. To było wiele lat temu. Bardzo chciałam spodobać się pewnemu mężczyźnie. Wiedziałam, że za dwa tygodnie jesteśmy umówieni na wyjazd za miasto i będzie to nasza pierwsza randka. Jak to kobieta myśląc, że im jesteśmy szczuplejsze, tym ładniejsze odchudziłam się do 39 kg, katując niejedzeniem strasznie. No i przyszedł ten pamiętny, chyba jedyny dzień w moim życiu, kiedy mężczyzna popatrzył na mnie z niesmakiem, znaczącym skrzywieniem i naprawdę nie mógł ukryć rozczarowania. Nigdy nie zapomnę jego miny.

Dbajmy o siebie, bo w związku należy dbać o siebie, ale nie fiksujmy za mocno.