Dążenie do bycia razem..

Dążenie do bycia razem, ma wielki urok. Może większy, niż bycie razem.

To piękny czas wzajemnego starania się. Znajdziemy w tym ogrom miłości, radości, wiary, nadziei, chęci, dobrej woli, przekonania, zmrużonych oczu.. Można by powiedzieć, że dążenie do bycia razem jest  łatwiejsze, niż bycie razem.

Jak zbudować relację z osobą, która jest daleko? Trudne zapewne.  Ale możliwe. Najczęściej mamy  naturalną potrzebę przebywania z człowiekiem, który jest nam bliski. Tworzenie zażyłości, która jest podstawą związku wymaga nie tylko wspólnego czasu, ale również przestrzeni. Innymi słowy, trzeba ze sobą być. 

Mój związek na odległość, póki co nie jest problemem.  Po wielu latach mojego życia, po stałych związkach,  jestem już osobą, dla której priorytetem jest także własna przestrzeń życiowa. Związek  ludzi zawsze jest mniejszym lub większym kompromisem.  Osoby o silnie rozwiniętym poczuciu odrębności, autonomii mogą mieć problem z rezygnacją z części swojego świata. Związek na odległość dla takich osób jest swego rodzaju półśrodkiem, metodą, którą moglibyśmy nazwać- „jestem z kimś, ale jednocześnie sam”. Ale ja nie czuję samotności odkąd jestem zakochana. Moja cierpliwość, spokój i wielka ufność, bardzo mi pomagają.  Z największą radością i biciem serca biegnę do „naszego hotelu” (Sadova) na kolejne spotkanie, ale równie chętnie wracam do swojego pokoiku i spędzam czas w samotność. Wówczas stęskniony kot Kleofas jest tak wyposzczony bliskości ze swoją panią, że nie opuszcza mnie przez całą noc.

Póki co, tak jest ze mną i Alanem. I to – moje szczęście! Jak będzie kiedyś nie wiem. Gdyby los, czy ktoś lub coś, chciało teraz odebrać mi Alana, płakałabym rzewnymi łzami. Co będzie kiedyś, za jakiś czas, nie wiem. Na pewno chciałabym, aby zaistniało – „nasze kiedyś”, choć na chwilę naszego życia. 

Teraz umawiamy się na randki i Alan przylatuje z daleka. Cóż, spacerkiem trochę by mu zeszło. Za każdym razem, mam uczucie, że jesteśmy bliżej siebie. I jesteśmy!!Zdjęcia z naszej wyprawy nad morze. Tym razem dreptaliśmy po plaży Stogi.

Nie wiem, co o tym myśleć

Dziwne uczucie mam. Naszło mnie tak podstępnie. Zapewne skradało się dłuższy czas. Aż wylazło na wierzch. I drąży. Zapytam teraz samotnych kobiet, bo one będą władne mi odpowiedzieć. No może i samotni mężczyźni.  A może Ci zakochani i kochani też coś powiedzą. Możecie nawet na mnie nakrzyczeć, że mam zachciewajki, że przejdzie to, jak się bardziej wezmę do roboty, albo otworzę.. .

Czy macie tak, że po latach radzenia sobie samej (samemu), zresztą całkiem udanego radzenia, pragniecie już nawet nie tyle ułożenia życia u boku fajnego faceta, (uroczej kobiety), bo może przestajecie wierzyć, że to możliwe, ale raczej usłyszenia tych dwóch magicznych słów;

– „Kocham ciebie”!

Czy to nasze uszy domagają się takich słów? Nasze głupie serce tęskni za nimi. Czy to próżność? A może potrzeba przynależenia do czyichś myśli?

Co za głupota mnie naszła. Myślę, że nawet nie potrzebowałabym tego cudownego pana na co dzień przy sobie, tylko świadomości, że ktoś gdzieś o mnie myśli, gdzieś jest. I czasem głośno powie mi te piękne  słowa, o których latami zapominałam, aż zapomniałam, a kochanie kojarzyło mi się tylko z Darem Nieba, czyli dziećmi.  Jak to jest, gdyby był ktoś taki, patrzył teraz w moje oczy na zdjęciu i tęsknił. Że dla tego kogoś moje istnienie miałoby znaczenie, że może poznając mnie stawałby się lepszym.

Cóż chyba przedłużająca się samotność nikomu nie służy, nawet takim wesołym, uśmiechniętym, energicznym i dzielnym Basiom. Dobranoc kochani, chyba położę się, bo mi dziś głupio smutno. Jutro na pewno będzie lepiej. Będzie!

Dopisuję tu kilka słów. Po przeczytaniu tego wpisu, jeden z czytelników napisał mi sms „Kocham Cię. Po koleżeńsku” i dołączył wesołą buźkę. Miło mi się zrobiło. Wywołał mój uśmiech. Bardzo dziękuję!