Kiełbaski owijane boczkiem, z pastą orzechową

Zauważyłam, że kiedy jestem szczęśliwa lepiej mi się gotuje. Kuchnia znowu mnie bawi.

Tak wyglądają te pyszne przekąski. To takie małe jedzonko między tym, a tamtym. A to pasta orientalna o smaku orzechów. Już podaję, jak wykonać to smarowidło. Składniki:

po 2 czubate łyżki masła orzechowego lub pasty (w Lidlu można kupić), sosu sojowego, oleju, 2 ząbki czosnku rozgniecione w prasce, 2 łyżki posiekanej natki kolendry, 2 łyżeczki płatków chilli i pół szklanki wody. Wszystkie produkty wrzucamy, wlewamy do małego garnka, mieszamy i przesmażamy około 5 minut. Wykorzystujemy jako dodatek do mięs, wędlin, serów i sosów. Ja uatrakcyjniłam moje kiełbaski w boczusiu.  Każdy cieniutki plaster boczku wędzonego suto smarowałam pastą, zanim owinęłam w taką kołderkę malutkie cieniutkie kiełbaski (te kupiłam w Lidlu). Tu na zdjęciu skromnie smarowałam boczek pastą i to źle, bo nie wyczuwało się orientalnego smaku. A tak naprawdę, to można te kiełbaski w sam boczek zawinąć i dobrze podsmażyć i też będą pyszne.

A kiełbaski? Mogą być frankfurterki, cieniutkie śląskie lub każde inne, które lubicie. I raz chcielibyście je posmakować w chrupiącym boczku, w tle orzechów.

Taką przekąskę między innymi przygotowałam na jedno ze spotkań z Alanem. Wróciliśmy z nad morza. Tym razem spacerowaliśmy po plaży Stogi. Spieszyliśmy się do spa na masaż. W brzuchu trochę pusto, chwyciliśmy małe co nieco do zjedzenia. Te kiełbaski na zimno smakowały wybornie!

Pewnie i Wy tak macie, że niektóre jedzenie, ich smak, czy perfumy i ich zapach kojarzymy z jakimś okresem naszego życia, z człowiekiem, czy sytuacją.  Tym kiełbaskom też nadałam wspomnienie. Ekscytujących chwil z mężczyzną, który zamieszkał w moim sercu.  Życzę Wam wielu ciekawych zdarzeń i radości z gotowania. Zbierajcie miłe wspomnienia do koszyczka przeżyć.