Nasze wybory

Komu oddać swój głos? To jeden z wyborów.

Córka z nerwów do krwi ogryzła paznokieć, bo jej ukochana przyjaciółka chce oddać  głos na Bosaka i Konfederację. Ta młoda osoba, to Polka pracująca od kilku lat w Irlandii. Zachwyciła się programem gospodarczym Konfederacji, czyli polityką gospodarczą ze snów Korwin-Mikkego. Natomiast typowe akcenty z Ruchu Narodowego, czy „świątobliwego”Grzegorza Brauna pomija, albo twierdzi, że nie są szkodliwe. I cóż powiedzieć temu dziewczęciu? Może to, że A. Hitler też miał bardzo dobry program gospodarczy i resztę podobnych poglądów, co Konfederaci.

Na Konfederacje głosują Ci, którzy noszą w sobie chęć odwetu, zdyscyplinowania ludzi. Nie liczy się indywidualność, plan życiowy danego człowieka, tylko ogólny plan narodowy. Jest to też chęć podporządkowania sobie innych. Pobrzmiewają tu wręcz nuty faszyzmu, a przynajmniej ustrojów tak zwanej silnej władzy, w których ludzie boją się wyrażać własne zdanie.  Polska ponad wszystko. Ciarki przechodzą, co będzie, jak pójdziemy tą drogą. Niemiecki faszyzm wywodził się z ruchu robotniczego, czyli lewicowego. Partia Pracy, którą Hitler przekształcił w Partię Nazistowską. U nas faszyzm łączy się z katolicyzmem- „Polska Chrystusem Narodu”. Wykorzystali mesjanizm narodowy Adama Mickiewicza. Jezus przewraca się w Niebie. Chyba ma dość Polaków.

Odwołują się do prymitywnego patriotyzmu.

Paradoks polega na tym, że wybrali sobie, jako patronkę M.Konopnicką ze słowami Roty -” Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz..” i kroczą w kamaszach po polskiej ziemi, „tej ziemi”, co tylko dla Polaków. Konfederaci nie przyjęli do wiadomości, że Maria była lesbijką, kochała inaczej. Dla nich to plugastwo, zgnilizna, którą trzeba wytępić, jak to G. Braun mówi choroba i takich wyleczyć lub w obozach pozamykać. I teraz naszą poetkę szarpią LGBT na zmianę z Narodowcami.  Polityk Artur Zawisza twierdzi, iż należy karać za kłamstwo konopnicjańskie, tak samo, jak za oświęcimskie, bo im nie mieści się w głowie, że lesbijka mogłaby napisać, tak bojową Rotę.

Ludzie nie mają wiedzy historycznej, która pozwoliłaby wyprzedzać skutki dzisiejszych wyborów.

Hitlera też ktoś wybrał.

Trzeba być naiwnym, aby domagać się autarkii – otoczenia się murem gospodarczym, etnicznym, kulturalnym, politycznym.. np.tak, jak Korea Północna, czy kiedyś Albania. Brak sojuszników dla nas Polaków, to głupota, lekkomyślność, kiedy obok sąsiad- Rosja, co jednym podmuchem zdmuchnąć może domek zwany Polska. Dziwne i sprzeczne, bo wyborcy Konfederacji, to nie ludzie starzy, a przede wszystkim młodzi, bez perspektyw, ale i tacy,  którzy dostają dotacje z Unii, czerpią korzyści z możliwości pracy u bogatszych, a popierają nasze odłączenie się. Nasze zamknięcie granic.

Unię wymyślono po to, aby ludziom pokazać zalety współpracy, zamiast wojny.

Wyborcy Konfederacji uważają, że tracimy na handlu międzynarodowym, na otwartych granicach, bo wywożą nasze dobro. Ale my możemy robić to samo w innych krajach. W ich programie jest podsycanie strachu Żydami, którzy chcą odzyskać mienie po przodkach. Ludzie z powodu resentymentów, lęków wspierają swoimi głosami tę partię.  Do Konfederacji przystępują lub popierają Ci, którzy noszą w sobie jakąś krzywdę, są podatni na plotki, na różne teorie spiskowe. A nie widzą prawdziwego zagrożenia.

Nikt nas nie będzie witał, kiedy my nie witamy innych!

Może przyjść taki moment, że Twój paszport nie będzie leżał w szufladzie Twojego biurka, tylko w urzędzie. Będziesz musiała mieć wizę do Litwy czy Słowacji. Będziesz napiętnowana za życie bez ślubu. Będziesz bała się mówić głośno swoje zdanie na 100 różnych tematów, a więzienie będzie czymś realnym, za strój, za manifestację lub za opornik w klapie, brak krzyżyka na piersi. Braun wchodząc na mównicę wita się – „Szczęść Boże”, wiem to nic złego, ale dalej co mówi nie ma za wiele wspólnego z miłością do bliźniego, a spróbuj nie odpowiedzieć, zaraz donosiciele doniosą. My już to przeszliśmy w latach 30, kult jednostki i terror ideologiczny – sanacja, a później komunizm, my wzorce już mamy. Wróci „barak!!!”

PiS częściowo realizuje ich program, np. autarkia etniczna. Tylko Polska dla Polaków.  Żadnych obcych, zwłaszcza ciemnoskórych. PiS ma program socjalny, rozdawnictwo, a Konfederaci uważają, że sami z siebie będziemy bogaci. Wielki  biznes, przemysł, czyli Polacy  biznesmeni pełną gębą i nikogo nie trzeba będzie wspierać. Nie byłoby biedy, bo w końcu nikt by nas nie okradał, np. Żydzi. Są przeciwni wszelkim „innowacjom”, typu rozwód, bo Ci ciężko i źle. – A widziały gały, co brały i w Polsce nie będzie rozwodów! Żadnej edukacji seksualnej, aborcji. Ich programem jest wyplenić zgniliznę, a jak nie, to zamknąć w obozach. Ja niestety byłabym pierwsza, bo pisałam o takim obrzydlistwie, jak seks dla przyjemności, minetce. A ta młoda dziewczyna dość, że zarabia u obcych, to jeszcze od lat żyje na kocią łapę. Wybierze Bosaka, a ten ..

Żyjemy w czasach internetu, zdawkowych informacji, stajemy się oporni na głębszą wiedzę. Można wpaść w odmóżdżenie, nie czytając książek, tylko newsy.

Bosak w mętnej wodzie łowi ryby!

Przepraszam tych, co nie zgadzają się z moimi myślami. Macie prawo mieć swoje zdanie. Dobrze przemyślane.. Ta partia, jak każda inna ma coś dobrego, ale zagrożeń i głupoty zdecydowanie więcej. Napisałam Wam tylko wycinek z mojego życia. Do niego też zagląda polityka, chociaż próbuję nie emocjonować się nią, bo czuję, że idziemy na zagładę polityczną. I to nie tylko Polska. Natomiast zależy mi na „M”, koleżance mojej córki. To dobre dziecko, tylko nie ma rozeznania politycznego. Może Kona zacytuje jej moje myśli, może chociaż zastanowi się, poszpera, poczyta. Żal człowieka i jego głosu.

Niestety jest cd. Smutek, smutek..

Niestety jest ciąg dalszy wieści w sprawie najbliższych wyborów. Wczoraj godzina 12.00, ja sadzę cebule i czosnek w ogródeczku ziołowym, a sługa najjaśniejszego podpisuje ustawę -Tarcza 2.0. Tym ruchem w zasadzie całkowicie zawiesił demokrację. Uniemożliwił jakikolwiek ruch PKW. Państwowa Komisja Wyborcza dla „najjaśniejszego” stała się zbędna. A nasz prezydent przyklepał to parafką. Swoim nazwiskiem, które kiedyś będzie …  …  naszej Ojczyzny. Czy on nie wierzy, że kiedyś historia go oceni?

Kochani, ja tu rozprawiałam o tym czy pójść, czy zagłosować, czy nie brać w tym udziału i nie przyłożyć palcem, dokładnie palcem  do tego wstydu narodowego, tej hucpy. A sprawa sama się rozwiązała. Nie ma już żadnego sytemu kontroli.  Nie wiemy, czy wszyscy wyborcy dostaną kopertę, nie wiemy kto ją wyjmie ze skrzynki pocztowej (tata despota, dziadek.. , a nawet sąsiad palcem wyciągnie), nie wiemy jak będzie wyglądało zabezpieczenie urn i czy nie pojadą z ulicy w siną dal i kto będzie liczył głosy, skoro nie ma chętnych do komisji, a terytorialsi przeliczą głosy, siła zbrojna uzależniona od władzy(posłużą się WOT-em armia Macierewicza). Prawdopodobnie pójdziemy, czy nie- obecny prezydent  jeszcze będzie kolejne lata służył swemu pana.  A przecież nie żyjemy w Turcji, Rosji czy Białorusi, a tak bardzo chcieliśmy być Europą Zachodnią.

Smutek, smutek, smutek..

PS Mężowi mojemu, człowiekowi uczonemu przeczytałam oba ostatnie wpisy. Ten złapał się za głowę, powiedział, że w jego oczach jestem wielka i żebym się nie martwiła, bo jakby co, będzie słał paczki z moją ukochaną papryczką pikantną nadziewaną fetą (to moje ulubione pożywienie) i odwiedzał w więzieniu, jak mnie zamkną za szczerość. Dobry chłop.

 

Co zrobi Kandyd?

Wolter i jego powiastka filozoficzna -„Kandyd, czyli Optymizm” zawróciły mi w głowie w tej izolatce. 

Kandyd imię to oznacza – prosty, uczciwy, poczciwy. Bohater tej orientalnej powiastki, to człowiek o niezwykle łagodnym charakterze i wielkiej wierze w dobroć tego świata. Pangloss, to jego patron duchowy.

Wraz ze strasznymi mrożącymi krew w żyłach przeżyciami, w szaleństwie poszukiwania ukochanej, w pożogach tego światach, gwałtach, okrucieństwach, wojnach, egzekucjach.. i trzęsieniu ziemi, gdzie Lizbona runęła (fakt) dojrzewa, czy też przechodzi ewolucję.

Wraz z nowym przewodnikiem duchowym, nowym mędrcem, takim anty- Panglossem szamocze się w poszukiwaniu własnej definicji szczęścia. W końcu porzuca optymistyczne widzenie świata. Ale nie przechodzi na ciemną stronę mocy. Nie przepoczwarza w istotę hołdującą złu, tylko wycofuje – na swoje poletko!!  Z dala od cywilizacji, a przynajmniej nie uczestnicząc w życiu społeczeństwa. Przestaje interesować się tym co dokoła. Nie angażuje w politykę, problemy, czy radości grupy ludzi, z którymi przyszło mu żyć. Odsuwa się od nich na swoje tylko podwórko i „uprawia swój ogródek”. On i jego przyjaciele postanawiają poprzestać na „małym”, wykorzystując swoje talenty i ciężko pracując. Nie myśli, co będzie jutro. Skupia się na – tu i teraz.

Ale Kandyd choćby chciał, nie żyje w próżni. Dotyczy to także nas. Czy możemy wycofać się, z tego co otacza i mówić wszem dookoła, że polityka nas nie interesuje, że nie słuchamy, nie czytamy, nie widzimy? Czy i Wy wśród waszych bliskich, znajomych, słyszycie takie zdanie:

 -„Będzie nami rządził idiota, despota, lizus, czy mędrzec, wszystko mi jedno”!

Czy takimi Kandydami jest ok.40 % społeczeństwa? Nie!  W tej liczbie jest całkiem spora grupa, tych, którzy nie ogarniają rzeczywistości politycznej, grupa cyników, ale także rozczarowanych i świadomie wycofujących się z życia politycznego. Można przypuszczać, że ilość tych ostatnich będzie rosła i w efekcie  nie wychodząc z domu oddadzą głos tym, na których nigdy by nie zagłosowali. Będą uprawiali swój ogródek i z wyższością patrzyli na tych, którzy pójdą do urn. Powstaje pytanie co jest mądrzejsze? W końcu na wybory chodzi się nie żeby zagłosować za kimś, tylko przeciw komuś (Grecja „Sąd Skorupkowy”).

Prawdą jest, że te wybory są inne, ważne, ale popsute. Wymuszone, ponaciągane, jak stare kalesony, ale jednak będziemy musieli dokonać wyboru. Tak, czy siak wyboru swojej decyzji, także zostając w domu. Z jednej strony są granice, których państwo nie powinno przekraczać, z drugiej strony karta wyborcza jest  jakąś szansą zmiany tej władzy. Co zrobi Kandyd?

My Polacy..

Otwieram pierwsze z potrójnych drzwi. Powiało stęchlizną. Schodzę nierównymi schodkami w dół, mijam drzwi typu do schronu (to stara kamienica, okres zimnej wojny). Żółte światełko ledwo daje radę oświetlić. Co chwila mijam miseczkę z trutką na szczury. Labirynt ścieżek, myślę; może trzeba było zawiązać nitkę po której trafie do wyjścia. Mieszkam tu ok 12 lat, a na palcach jednej ręki policzyć, kiedy schodziłam do podziemia. Cóż, wiedziałam, że to tu mieści się prawdziwy skarbiec męża. Pełen  gąsiorów win własnej produkcji, z własnej winnicy, z przednich, wybornych winogron. Każda butelka starannie opisana. Podobno jest znakomite, wielu chwali. Ja nie znam się, bo jak wiecie nie pijam nawet kropelki żadnego trunku.

Ale nie taka przyjemność mnie tu zwiodła, tylko małe poświęcenie, aby zdobyć coś do poczytania. Piwniczka dzieli się na część winiarską i księgarską. Stare pożółkłe kartki, woluminy pierwszej klasy, literatura piękna, fantastyka, lektury szkolne, albumy..  i może niejeden biały kruk tu zbunkrowany. Teraz czytelnie, księgarnie zamknięte, to jakby co zapraszam do mojej piwnicy! Znalazłam swój mały cud historyczny. Stanisław Mackiewicz pisze bardzo przystępnie, jasno i ciekawie. Na tyle mocno zafrapował mnie rozdział -” Partyjnik”, że podzielę się z Wami.  Ale to za chwilę. Teraz kilka moich myśli.

My Polacy. Mieliśmy moment chwały w 1989 r. Polska przewodziła Europie Wschodniej w drodze do Wolności bez przelewu krwi. Stan wojenny minął. Był rok 1990. Wybieraliśmy Wałęsę. Staliśmy się rozpoznawalni w świecie. W jego odległych zakątkach ludzie słyszeli o Polsce i kojarzyli nas z; Wałęsą, papieżem Janem Pawłem II, Kopernikiem i Skłodowską.  I co zrobiliśmy z naszą wolnością!! Wszystko zatraciliśmy w walce partyjnej. Wróciły czasy saskie, partyjniactwo, wprawdzie nie możnych rodów, jak za Augusta III, ale partyjki ich ideologie, pomysły, jak utrzymać władzę najdłużej, dopóki nie zajeździ się kobyły, ze swoją „najmojszą” prawdą. Do dziś, a zwłaszcza dziś walczą o władzę, wpływy, często nie myśląc o całości kraju.

” My Polacy nie znosimy właściwych ludzi na właściwych miejscach”, pisał historyk Stanisław Mackiewicz w książce – „Stanisław August”. Słowa jakże adekwatne i dzisiaj. Pozwólcie zacytuję Wam fragment, który przykuł moją uwagę:

„My nie lubimy naczelników, szefów, wodzów inteligentnych. Nawet na prezesów naszych stowarzyszeń, stronnictw, organizacji z radością wybieramy ludzi nie-bojowych, to znaczy pozbawionych indywidualności. Kult poczciwego durnia jest jednym powszechnie uznawanym kultem w Polsce (zapewne każdemu przychodzi jakieś skojarzenie). Jeśli kiedyś przez omyłkę lub niedopatrzenie dopuścimy do tego nieszczęścia, aby rządził nami człowiek z głową, z charakterem z planem politycznym, to zaraz staramy się mu życie całkowicie zatruć, albo go wysiudać.. .” 

I co zrobimy 10 maja? Nawet, jak oddamy głos.., kult poczciwego d.. będzie trwał. Póki co, bo wszystko ma swój kres.

PS Swoją drogą współczuję ludziom z komisji. Dotyk kartki papieru, gdzie chory stawiał krzyżyk, oby nie był krzyżykiem dla innego Polak