Kolorowe motyle i czarne ćmy

Przypomnę fragment z mojego dawnego wpisu -„Kilka słów o miłości”  z dnia 17 marca 2018.

„Miłość przychodzi i odchodzi. Zawsze tak samo i zawsze inaczej. Najpierw przenosi góry, zatyka dech w piersiach, oblewa rumieńcem, blednie, szarzeje aby roztopić się jak brudny śnieg wiosną i znika. No i koniec, tak po prostu. Była miłość, nie ma miłości, A przecież była taka piękna! Doskonała, lśniąca niczym zbroja rycerza. A kończy pochłonięta przez ziemię. W szkołach tego nie uczą, nikt nie mówi o tym wielkim uczuciu, o zagrożeniach, tylko w poematach, że uskrzydla, uszlachetnia, czyli jest pięknem lub doprowadza do szaleństwa”.

Wtedy na miłość patrzyłam bardzo źle. Po smutnych doświadczeniach niby z miłością zaczęłam postrzegać to uczucie, jako strach i zło. I że lepiej się chronić przed tym, bo niczego dobrego na długo nie przyniesie. Mówiłam wtedy wszem i wobec – „Wiem, wiem gdzieś tam jest i dobrze. Niech  sobie będzie i teraz niech się inni pomęczą  z tą miłością! A mnie, oby już nigdy nie spotkała”. Wtedy miłość to był obrazek jednostronny- smutek, którego mądrze jest się wystrzegać!

Poznawałam ludzi, bo taka moja praca. Pamiętacie opisywałam mężczyznę, który śpiewał serenady, wysyłał prezenty na salon i i od rana do wieczora pisał kocham Ciebie, co szefa salonu wkurzało, bo pisał też maila na Mabe. Ten człowiek widział mnie trzy razy na masażu. Uwierzył w znaki. Dzień wcześniej zanim pojawił się w Mabe był w kościele i modlił się do Boga i swego zmarłego ojca, aby popatrzyli na jego samotność. Prosił o dobrą kobietę, tak powiedział. – ” I następnego dnia zobaczyłem anioła Ciebie, Basiu”! Ale do tanga trzeba dwojga. Wszystko mnie w nim drażniło, wszystko nie pasowało. Jestem za stara aby się naginać.

Aż pojawił się Erlend, JEDYNY mężczyzna, który pozwolił mi spojrzeć na to uczucie cieplejszym okiem. Tak bardzo zaskoczyło mnie to, myślałam, że nie ma mężczyzny dla mnie. Zakochałam się i obrazek zwany Miłość zmienił oblicze na kolorowe motyle, moje ufne patrzenie i wiarę w drugiego. Pomyślałam – ” Dziękuję Ci Boże, że jest mi dane zaznać i tego, zanim umrę”.

Teraz po doświadczeniu smutków i radości z miłowania, stwierdzam, iż Miłość, to dwustronny obrazek. Po jednej: kolorowe motyle, po drugiej czarne ćmy. A może raczej wymieszane; trochę motyli i czarnych złowrogich ciem. W miłowaniu zdarza się nam jedno i drugie. Żadna filozofia, wiem, to prosty wniosek. Nie dokonałam odkrycia.  Miłość partnerska to też dobro i radość, nie tylko strach i obowiązek. 

Więcej kolorów Wam życzę, kochani!

Przychodzi do mnie młoda kobieta wierząc, że udzielę rady, coś podpowiem, może poprę jej obawy. Może wzmocnię słowem i powiem, że życie  weryfikuje plany i marzenia. Łagodnieją zapędy dyktatorskie, tych, co je mają. A  ładne słówka wypowiadane do ukochanej osoby poparte będą czynami. Często ludzie mówią i piszą cudowne słowa i na tym pozostają, na pisaniu, mówieniu.

„X” to analityczna dusza, wie konkretnie czego chce, a czego nie!  Jego cele, plany życiowe wyraźnie różne. I tak naprawdę potrzebuje innej kobiety niż ona. Szokuje wymaganiami, a drugi, czyli „Y” pisze takie słowa, jakie my kobiety chciałybyśmy usłyszeć. Jaki naprawdę jest nie wiemy. Może to tylko pisarz, a może mądry i dobry chłopak.

X” spisuje na kartce dla swojej przyszłej dziewczyny, czego oczekuje od niej;

  1.  Masz mi obiecać, że zrobisz wszystko, aby się nie roztyć (tylko choroba i przyjmowane leki, mogą ciebie usprawiedliwić)
  2. Urodzisz przynajmniej 3 dzieci
  3. będziesz bardzo rozsądnie gospodarować finansami, nie wydasz pieniędzy na głupoty, czy drogie rzeczy i zostaniemy przy osobnych kontach
  4. zgodzisz się na proste życie, a  wyjazdy na odpoczynek, tylko w skromnych warunkach
  5. oczekuję, że wrócisz do naturalnego koloru włosów, nie będziesz doklejać rzęs, przedłużać paznokci
  6. pozbędziesz się z telefonu wielu niepotrzebnych ci osób i nie będziesz używała telefonu wieczorami 
  7. zaczniesz uprawiać sporty, robić ze mną poranne przebieżki. Lubię dziewczyny, co mają sportowo zaznaczone łydki i inne mięśnie ( a ona z chorym układem ruchu) 
  8. Nie będziesz długo spać z rana, a wcześnie kłaść się (a ona typ sowy)

„Y” na pytanie – czego oczekiwałbyś od swojej przyszłej dziewczyny , odpowiedział

  1. Chciałbym, aby moja dziewczyna była ciekawa świata
  2.  Z dobrą energią!
  3. Taka, od której mógłbym się czegoś nauczyć
  4. Z pakietem wrażliwości i dobrego serca

Moja rozmówczyni bardzo chciała spodobać się X. Koleżeńsko znała go już kilka lat. I widziała, że ogólnie dobry chłopak. Więc zaczęła starać się dla niego. Choć czuła złość, że nie umie jej kochać takiej, jaką jest.

Najłatwiej było z włosami, paznokciami, rzęsami. Ale spanie?! Nie wie jak to zrobić, kładzie się o 22, ale nie śpi do 3. Aby wykazać sportowego ducha zapisała się na ćwiczenia ruchowe z grupą, biegać nie może. Już kupiła drugi telefon (tamten był stary), z dobrym aparatem i płaci abonament za dwa. Ale i tak oberwało się jej, bo za długo ociągała się i prowadziła dwa telefony. On wchodził na ten komunikator na jej dwa telefony i widział, że wieczorami na whatsaapie pisała też na starym telefonie. Z kim nie wiadomo, ale on ją podejrzewał o chęć znalezienia innego mężczyzny. Na naszym spotkaniu płakała i przysięgała mi, że ona chce tylko jego, nie innego!! To,że nie czuł jej miłości bolało ją bardzo. Jeszcze bardziej niż to, że on chce ją zmienić! Ma swoje wizję i nie może z nich zejść. Urodzenie dzieci, tego bardzo boi się. Jedno to i ona chciałaby bardzo, ale oboje  mają  z innej półeczki wrodzone choroby genetyczne i to poważne.

Usiadłyśmy i zaczęłyśmy przepisywać numery ważne do tego drugiego telefonu. Patrzyłam na nią, jak płacze i było mi jej tak strasznie żal. Myślałam sobie, czy karma wróci, czy ten mężczyzna odpokutuje za to. Za niesprawiedliwe osądzanie jej. Za takie traktowanie. Niesprawiedliwość strasznie boli. Pomyślałam sobie biedne my kobiety jesteśmy. Napotkała problem nie wiedziała, co zrobić z telefonem do brata alkoholika i bezdomnego. Ten bezdomny już wiele nie pamięta, ale numer do siostry ma wyryty w głowie i sercu. Dzwoni czasem do niej od kogoś, kto użyczy mu telefonu. Ona nie wie, jak go powiadomić, że zmieniła numer.Wiecie, co robi ta kobieta? Przy mnie wyłącza ten stary numer i mówi, że miłość do „X” jest ważniejsza!!

Zrobiła to dla człowiek, którego pokochała , a on i tak ukarał ją odinstalowując swojego whatsaapa, bo  jak mówi nie chciał patrzeć, zaglądać do jej starego telefonu i widzieć, że ona tam też z kimś pisze. A to było ich główne miejsce komunikowania. Tam wysyłali sobie filmiki, wiadomości głosowe, on słyszał jej śmiech, ona jego głos.

Patrzę na nią, siedzi na kanapie skulona jak pies, oczy zapłakane i mówi – „Szkoda, że nie jestem głupia, byłoby mi łatwiej znaleźć człowieka. Wychodząc pyta mnie – „Nie będziesz się na mnie gniewała, jeśli nie będę z X”?  Jakie są wasze myśli na ten temat?