Z pamiętnika masażystki – „Cztery pary stóp, na jednym łóżku”

I znowu mamy powód do uśmiechu, a kto woli, do pogrożenia paluszkiem.  Choć nie wiem za co. Historia ta pokazuje solidnego, oddanego firmie pracownika. I moją radość życia.

Pewnego pochmurnego dnia na moim stole do masażu znalazł się kulturalny, miły pan „T”. Wyszedł bardzo zadowolony, wręcz podekscytowany. Wrócił do hotelu, do swoich przyjaciół towarzyszy podróży. Opowiedział zapewne jak było i umówił na taki masaż przyjaciela. Nie było mnie w firmie, więc usługę wykonała inna pani. Pan wyszedł niezadowolony. Napisali sms, że więcej nie wrócą.

Ojej było mi smutno, że taka opinia pójdzie w świat. Pomyślałam, że należy zatrzeć zły ślad i zaproponowałam panu jeszcze jeden masaż, tym razem absolutnie w moich rękach. I z niespodzianką. A miała to być polska kolacja. Następnego dnia w drzwiach stanął pan „T” i nie jeden lecz dwóch jego uroczych przyjaciół. Od razu poczułam dobrą energię. Myślę, hm i co teraz. Czy koledzy tylko odprowadzają? Jest późno. Uroczo i zawadiacko pytam- „Together or separated” Jednogłośnie brzmi odpowiedź – „Together”!! Ale jak to zrobić? Razem? Trzech to jednak za dużo. Co to za masowanie z tego będzie. Ale jak wiecie mam wenę na radość życia. Mówię przeciągle ooookkkaaaayy!  I główkuję, co czynić. Nie byłam jeszcze w takiej sytuacji. Ale kiedyś może być pierwszy raz.  I teraz cieszę się, że podjęłam małe wyzwanie. 

Zabieram panów na salony, a tam jeden pokój z jacuzzi i sauną, łóżkiem do masażu, stoliczkami na których ustawiłam kolację. Pierogi uzbeckie Basi, marchewka w glazurze miodowej z imbirem, sos pikantny z chili, czosnkiem, czarnuszką i pigwówka mojej roboty z ubiegłego roku. Chciałam zostawić dobre wrażenie, a po za tym miałam ochotę na kolację we dwoje. Teraz mam nawet we czworo! Najfajniejsi faceci, jakich ostatnio przyszło mi poznać. Niemcy. Ale jakie fajne chłopaki! Mili, kulturalni z pełnym szacunkiem do mnie.

Drugi pokój z blaskiem świec, pięknym łożem i wystrojem  projektu buddyjskiego.

Najpierw była kolacja, próba mojego opowiadania o pracy, życiu. Radziliśmy sobie z językiem. Jakoś!! W tym czasie strumień ciepłej wody napełniał wannę. Wstaję i zarządzam rozbieranie. – „Gentlemen, please take off your clothes „. Wychodzę do aneksu kuchennego, trochę go ogarnąć.

Wracam i co widzę. O matko leżą wzdłuż łóżka, jeden przy drugim, nadzy jak Adamy z raju. Przy tym pękają ze śmiechu. Jestem trochę strapiona, bo nie wiem co robić. Słucham się ciała i wybucham śmiechem. Człowiek  w niektórych sytuacjach tak reaguje, aby przykryć nietypowe lub zawstydzające zdarzenie. Wskakuję na środek łóżka, uważając, coby nie nadepnąć kawałeczka pięknych ciał.  Unoszę dłonie do góry, jak zwycięzca i mówię  – ” Choroba, ja to mam szczęście! One! Two! Three and only Basia! Wyliczając wskazuje paluszkiem  każdego. Podaję miseczkę kremu do masażu i pozwalam im na dobry początek pomasować masażystkę. Czuję, że dla nich to niespodzianka, nieoczekiwane zdarzenie. Każdy przejęty na swoją miarę. Ze śmiechem na ustach, ale próbują.  „F” masuje mój kark i jedno ucho, „H” bardzo nieśmiało tylko dłoń, jedynie „T” posunął się odważnie dalej i masuje moje..  udo! Myślę, niestety tu razem nic z tego nie będzie, my ledwo mieścimy się, poza tym panowie zdecydowali się na tantrę z elementami reiki. To wymaga indywidualnego podejścia. Może oni mówiąc mi, że chcą razem, mieli na myśli, że pozostali nie wychodzą, zostają w salonie.

  Podchodzę do „F” artysty. Wsuwam moją dłoń  i zabieram mówiąc            – „follow me”. Podążał ze mną. Drzwi zamknięte, zaczyna się nasza przyjemność płynąca z dotyku. Natomiast panowie „T” i „H” zażywają przyjemności płynącej ze  strefy spa.

Godzinę później leżałam w jacuzzi, gdzie wylegiwał się „T”. Mówię Wam, jaka to przyjemność! I gdzie tu mówić o samotności. Ci mężczyźni stanęli na mojej ścieżce tylko na moment i to był ekscytujący czas. Żadnego seksu, o nie nie myślcie tak. To spotkanie straciłoby urok czystej radości! A ja dbam o dobrą energię. Wyszli szczęśliwi i umówili się .. na pojutrze. Powtórka z rozrywki, jeszcze szczęśliwsza, bo jakby już z dobrymi znajomymi. Przynieśli szampana, ale nie miałam korkociągu. Trunek został na następny raz. Wieczorem napisali, że są przeszczęśliwi i jednogłośnie ustalili, iż za rok wracają do Gdańska i rudej masażystki. Z radością zobaczę ich ponownie. Szampan też czeka. 

PS  dostałam ich błogosławieństwo na opisanie tej historii i wrzucenie tego jedynego zrobionego wówczas zdjęcia nóg. Zdjęcie pozowane na moja prośbę

Każdy z nich na swój sposób wyjątkowy i taki po mojej linii, więcej nieśmiałości i zero wulgarności. Chłopaki z klasą. To była ich i moja przygoda 2019 roku.

Reklamy