Masaż tantryczny z kobietą. Elena

Dla mnie wyjątkowa.

Zbieram się i zbieram do opisania mojej pierwszej tantry z kobietą. Na trajlowałabym wam, byłoby łatwiej, a ubrać w ładne zdania i nie zasypać ich stosem słów, to gorzej. Jednak spróbuję. Ona mnie tak wstrząsnęła i zachwyciła zarazem.

Uczyłam się na kursie, co i jak z kobietą, ale to szkolenie, bez emocji pod okiem trenera, gdzie polecenia wychodzą, my działamy, trener sprawdza, więc tak bardziej technicznie podchodzi się do tego. Nawet pomyślałam na kursie, – „a gdzie mi tam zdarzy się kobieta. Dobrze będzie, jak chłop za tak duże pieniądze przyjdzie z ciekawości”. No i zdarzyła się.

To była środa, tydzień temu. Jestem w pracy, masuję, sprawdzam czakry, przepływ energii. Od pasa w górę wyraźnie czuję, że płynie tępo. Kończę masaż, jeszcze robię małe reiki i rozmawiam z klientką, młodą dziewczyną. Mówię, co wyczułam, z czym ma kłopot. Ona pod wrażeniem pyta, „skąd pani wie”? Mówię, no nie wiem, tylko czakra korony i trzeciego oka słabo wyczuwalna, a ona odpowiada za…  – ” Tak ze mną jest” – przytakuje Daria, tak było dziewczęciu uroczemu na imię. Zaproponowałam ćwiczenia Qi Gong, uścisnęłam dłoń i słyszę głos recepcjonistki:

– „Basiu zaraz będziesz miała klientkę z Amsterdamu na tantrycznym”.  Oniemiałam, czyli zaniemówiłam, dziwne jak na mnie. Blady strach padł na malutką rudą masażystkę. Myślę, jak ja odnajdę się w takiej sytuacji? Na ile mi pozwoli, czy rozpoznam, czego oczekuje i czy ja nie przestanę oddychać.

Wchodzi bardzo elegancka, zadbana, uśmiechnięta, drobnej budowy pani. Podajemy sobie dłonie przedstawiamy się, ona płaci z góry, bo zabieram ją z tego salonu do nowego po drugiej stronie ulicy. Miejsca spokojnego, z odpowiednim klimatem, wystrojem,  łóżkiem, jak dla takich bardziej wymyślnych masaży, niż klasyczny.

Elena bierze prysznic, ja ciężko oddycham, nigdy nie byłam tak blisko z kobietą. Obie w chustach stoimy naprzeciwko siebie, następuje rytuał powitania. Patrzę jej w oczy, burza kosmyków, zgrabnych żółtawych loczków spływa na jej twarz. To kobieta mniej więcej w moim wieku. W momencie wypowiadanych słów o jej bezpieczeństwie w moich dłoniach i zrównaniu nas, naszego jestestwa opadają chusty. Rozwiązuje i swój supełek, bo jak mogę zachować się inaczej skoro mówię – ” ty jesteś mną, ja jestem Tobą”. Kiedy leżała na brzuszku, a ta pozycja trwała około godziny ( na 100 minut), masaż był ciepły, płynny, wręcz matczyny. Szanuję ludzkie ciało i podziwiam. Od niej czułam spokój,  chęć oddania się na tę chwilę życia.  Kiedy klęczałam przy niej na łóżku, czując ciepło, pochylałam okalając jej ciało przedramionami. Sunąc dłonie od łydki po kark, moje piersi, sutki,  kreśliły linie na jej naoliwionych pleckach. Dotyk skóry sprawiał przyjemność, na pewno nie strach. On minął, ale przyznam, że przedłużałam moment obrócenia jej na plecki. Wstałam z łóżka przytrzymałam chustę, kiedy obracała się i pierwszy kwadrans masując jej stopki, łydki, uda był cichy spokojny. Z ud przeszłam na brzuszek. Dłonie wręcz tanecznym krokiem pieściły jej biodra, ramiona, a o piersi tylko leciutko zahaczałam.

Unosiła się, nabrała powietrza i powoli opadała. Kiedy zaczęła głębiej oddychać, ośmieliło mnie to i  odważniej dotykałam, masowałam jej piersi. Czułam, można by rzec przyzwalającą reakcję. Oczy zamknięte, spokojny wyraz twarzy, a każde głaskanie piersi, nagarnianie ich, ugniatanie.. wywoływało większe podniecenie i coraz milsze dźwięki dla uszu. Pomogło mi w tym bycie kobietą. Zawsze wiedziałam i nadal wiem, jak chciałabym mieć masowane piersi, tak też czyniłam Elenie.

Patrzyłam na nią i wiecie, jakie uczucia zagościły we mnie? Ogromnego podziwu dla jej odwagi, oddała się na ten czas obcej kobiecie.

Zaufania mi. Leżała taka bezbronna. Wywołało to moje macierzyńskie wręcz uczucia, a może bardziej miłości do bliźniego. Byłam jej wdzięczna, że pozwoliła na nowe doświadczenie, które przepełniło mnie miłością do człowieka. Przysięgam Wam, nie było tam nic niemoralnego, nagannego, wyuzdanego.. .

Widziałam jej podniecenie, to zdecydowało, że posunęłam się dalej. Dotyk łona. Gdyby drgnęła, gdybym wyczuła jej lęk, niechęć.., wycofałabym dłoń umiejętnie. Ale tam nie było oporu. Pamiętam, jak na kursie każdą z nas pytano, czy pozwala na penetrację. Ja nie zezwoliłam, czułam mocne NIE! Trenerka podeszła do mnie osobiście i zaczęła masować, w momencie zbliżenia dłoni do łona, ciało moje sztywniało chyba, bo odeszła przyznając, że nie jestem gotowa i trzeba słuchać ciała klientki. Mieć wyczucie. Elena wyraźnie pragnęła tego dotyku. Czyniłam to niezwykle delikatnie, chyba znowu pomogła mi moja kobiecość. Wiedziałam, jak ja chciałabym być dotykana. Nie lubię, jak mężczyzna szarpie, wciska.. traktuje Cię jak stary nieczyszczony dawno komin.

Powoli sama wyciszała sytuację. Coraz spokojnej, miarowo oddychała, a ja tylko muskałam paluszkami. Przeszłam powoli dookoła łóżka dotykając jej siedem podstawowych czakr, zakryłam po czubek batystową chustą, stanęłam u jej stóp i byłam z nią. Towarzyszyłam. Jej zamykaniu emocji. Nakreśliłam znaki, łącząc czakry brzuch, serca i głowy. Zharmonizowałam rozchwianą energię, jak trzcinę na wodzie. Ucałowałam w czoło.

Przytuliłyśmy się, objęły za szyję i podziękowały. To było ważne spotkanie, ważny masaż. Bardzo istotny dla mojej wiedzy o emocjach, o sobie. Już nigdy nie będę bała się masażu tantrycznego z kobietą. Powiem, że nawet łatwiejszym jest.

Dziękuję Elenie, jej delikatność i łatwość w przekazie okazała się darem!!!.

Dziewczyny zapraszam Was do mnie. Basia