Substytut bliskości

Kochani czuję się w obowiązku napisać o tym, bo to dotyczy mnie, lecz absolutnie nie powinno by wzorem do naśladowania, dla młodych ludzi. Oni muszą, czy też powinni budować swoje życie, „jak należy”.

Ja w wielu listach do Was, z niekłamaną radością i zaangażowaniem opisuję obecny okres mojego życia, a przecież, nie jest sukcesem i nie zasługuje na pochwałę. Zachłysnęłam się nim, bo robię coś dla siebie, bez bojaźni, ładnie tłumacząc kontrowersyjne postępowanie. Ubierając w radość, a kluczem do tego jest nie krzywdzenie bliźniego, bo na bliskość pozwalam sobie z wolnymi mężczyznami . Jestem dojrzałą kobietą, żeby nie użyć słowa starą, która miała czas budowania, wicia gniazdka, nawet dwóch. Przegrana, złamana, zraniona do bólu, czyli można uznać skrzywdzona, boi się głębszych relacji. Nie ma już, chęci, wiary,  nadziei, że to udaje się. Boi się, jak ognia piekielnego kolejnego rozczarowania. I nie wymyśliła sobie tego znikąd, nie wzięła z filmów, nie przeczytała w gazetach tylko poznała na własnej skórze.

Ja już żyłam, tak jak Bóg przykazał w pierwszym małżeństwie. W drugim także, choć nie było uświęconym związkiem.  Urodziłam troje cudownych dzieciaczków, świeciłam przykładem żony, matki.. Później nie osiadłam i nie dryfowałam razem ze strachem z pierwszego związku, tylko znalazłam niewyobrażalną siłę do walki. Niestety sumienie oberwało bardzo. Pragnęłam, zaznać wszystkiego tego, co piękne, czego potrzebuje normalny człowiek, a czego nie  było mi dane doświadczyć. Mój pierwszy mąż był chyba złym nauczycielem, ganił za wszystko, moralizował i nigdy nie chwalił.  Zawsze pomimo starań czułaś się złą żoną, matką..  .

Z ogromną wiarą, wchodziłam w drugi związek, że tym razem musi się udać. Bez cienia wątpliwości, z wielką nadzieją mówiłam „Tak” w urzędzie stanu cywilnego. Wiedziałam, że nie ma innego wyjścia trzeba ponieść ten trud i wyszarpać życiu kolejny związek, aby mieć „prawdziwe” życie z miłością, czyli z tym, co ma sens. O akceptację takiej, jaka jestem walczyłam, nie tylko o seks (choć dla mnie wtedy był bardzo ważny, bo go nie miałam, a też chciałam zaznać). Nie chciałam luźnego podejście do życia. Przyświecała mi myśl, że kolejny związek będzie dobrem dla mnie, mojego przyszłego męża i w pewien sposób dla moich dzieci, przecież one były duże i widziały co się dzieje. Spaliłam wszystkie mosty, zaufałam i oddałam całą siebie.

Nawet duszą moją zapłaciłam, tak duszą. Taka przerażona przed pierwszą  mszą w nowej parafii, (kiedy zrobiłam ten haniebny czyn i odeszłam od męża)  podeszłam z pokorą i łzami w oczach, tłumacząc, co zrobiłam i co teraz? Mówiłam to, jakby szukając miłosierdzia u jezuity, księdza staruszka. On popatrzył z politowaniem i rzekł,  „cóż, od tej pory jesteś tylko naszym kibicem”. Stanęłam w kruchcie i tam byłam w każda niedzielę przez ostatnich 10 lat.

Ufna  wierzyłam, jak dziecko, że można mnie kochać, chcieć, pragnąć, potrzebować. Tylko ja i starsza córka wiemy, ile mnie to kosztowało, jak ogromnym trudem było. Zawalczyłam, o to nowe życie, porządny związek. I co? Pytam, co mam? Pobiegłam, nie za tym, co nazywało się miłość.. . Nie umiem czytać uczuć. Za dużo było pragnienia normalności!! Mam, co mam. „Nic”, nie mogę powiedzieć, bo nadal mijając się w drzwiach, pytamy, jak było w pracy, co słychać?

Nie wiem, czy brak dotyku od dekady, usprawiedliwia moje postępowanie. Bardzo, ale to bardzo boję się nowego związku, więc nie wchodzę w takie relacje. Seks tak, bliskość nie. Chcę tylko lub aż, czułości na tę chwilę, powierzchniowej znajomości.

Lęk przed bliskością myślę, że najczęściej związany jest z przykrymi doświadczeniami w przeszłości. Nie wiem tego na 100 %, mówię to na podstawie swojego życia. I tacy ludzie nie są godni potępienia ukamienowania, jeśli nie zabierają cudzych żon czy mężów i nie krzywdzą siebie. Oni nie chcą już wszystkiego co najlepsze, biorą namiastkę, substytut bliskości zamiast wspólnego bycia razem, na dobre i na złe. Chronią siebie. Już nie chcą wchodzić w relacje z drugą osobą,  boją się, że prędzej czy później ktoś ich zrani.

Osoby, które są w sytuacji wyłącznie seksualnej, często zamykają sobie drogę do tego, by być później razem. Tam, gdzie seksualność utrwali się, jako czynnik dominujący związku, trudno  dobudować intymność. To przestroga dla młodych. Nie dla takich, jak ja, które nie chcą niczego budować, ani dobudowywać. I jest im często smutno, że tak skończyły. Życie singla, czy życie w związku, jedno i drugie ma swoje plusy i minusy. Tak źle, tak niedobrze.  Oby wam  udało się mądrze przejść przez życie. Nie utknijcie w dołku (każdy może spotkać inny dołek). Najważniejsze zauważyć, że się w nim utknęło. Jeśli nie wiesz, co dalej, po prostu zrób następny, właściwy krok.

Powodzenia!

„Ona jedna, ich wielu”

Sam tytuł zaciekawia. Wielu, to w tym wypadku dziewięciu.  Już macie jakieś skojarzenia i chyba w dobrą stronę idą Wasze myśli.  Było piękne lato, słonko, plaża,  spacery i wypady za miasto z moim dużo starszym, bo ok.70- letnim przyjacielem. To słowo „przyjaciel” nie wiadomo, jak rozumieć. Zawsze zakładajcie dobro. Piszę to, aby pokazać, jak życie może cieszyć też, w dojrzałym wieku. Często tylko od nas zależy, od naszego przymrużenia oczu i lekkości patrzenia, co nie znaczy,  lekceważącego na niejedną sprawę. Dobrze jest spoglądać na świat, zakładając, że ludzie często są pełni dobrej woli.

Siedzimy na Monciaku i słuchamy gitary M. Rockowskiego, gra ładne kawałki. Ja i „mój” pan wygrzewamy kości na słoneczku. Muzyka romantyczna i takie hiciory lecą, jak „Emmanuelle”, że trudno nogi utrzymać w spokoju. Więc wstaję z ławki i przed starszym eleganckim panem, pląsam. On, jak hrabia,  apaszka na szyi, czerwona koszula, granatowe spodenki w kancik, mocno przyprószone siwizną włosy, z nóżką na nóżce i złożonymi dłońmi na kolanie. Tłok, jak to latem w Sopocie i nikt nie przygląda się ani mi, ani moim pląsom. „Hrabia” zadowolony,  urzekającym wzrokiem spogląda na mnie. Ja w błękitnych dżinsach, biodrówkach ze wstawkami na udach, trochę jak dżokejka, białej krótkiej koszulce, niebieski kwiatek w długich, rozwianych, rudych włosach. Ręce trzymam lekko wsunięte do tylnych kieszeni, które schodzą poniżej pupy, tak, jakbym podtrzymywała półdupeczki. Na bosaka, bo jestem na gładkiej płycie i tak powoli, kołysząc biodrami obracam się tanecznym krokiem dookoła własnej osi, aby widział i moje piękne oczy i pupę w tych wyjątkowo kuszących, choć nie obciskających spodniach. Aż nie wytrzymuje, wstaje.  Elegancko kłania się, jak to hrabia i już taka fajna para sunie po płytach przed molo i wiruje w tańcu.. Dostajemy brawa!

Później leżąc na kanapach wystawionych na plaży zajadamy lody i zaczynamy rozmowę, która skończyła się naszym zakładem. Chwali mnie za lekkość w tańcu i odwagę nie przejmując się wzrokiem niejednego i  niejednej, kiedy dłonie moje wijąc powoli splatały się ze sobą i rozchodziły, aby ponownie razem osiąść na piersiach. Mówi , „jesteś odważna, ale to było w ubraniu, a na pewno,nie zatańczyłabyś bez tych swoich fatałaszków”. – Hm, na pewno, tak myślisz? No nie wiem?  On dalej naciska, bierze mnie pod włos, a właściwie moją zadziorność i stanęło na tym, że mam zatańczyć w samej bieliźnie przed jego gośćmi na 70 urodzinach.

Myślę sobie, co tam, to panowie 70+, poradzimy sobie, żeby im tylko serca nie stanęły, o niczym więcej, coby stanęło, nie myślę.  Powiem Wam, że gdyby to mieli być mężczyźni dużo młodsi ode mnie, nie zrobiłabym sobie tego. Nie obnażyłabym swego dużo starszego ciała. Choć, ten kto mnie wiedział, powiedziałby, przecież jesteś zgrabniejsza, niż niejedna szesnastka, ale nie, nie! Ja po prostu wstydziłabym się ich, a z panami po 70 tce, to jak z dziećmi.

Były momenty, że miałam pietra. Wtedy stawałam w „pozycji Miłosza, czyli zwycięzcy” i nabierałam wiary, że to się uda. Długo szukałam właściwego utworu i stanęło na Jehro Continuando (3 min38 sek.) lub Kirpi „The Song”,Buddha- Bar..Ostatecznie wygrał ten drugi -4 min.55 sek. tyle muszę wytrzymać z ich oczyma.  Teraz przerzucenie niejednej szuflady z bielizną. Wiedziałam, że nie mogą to być stringi,  żadne skórzane, ciężkie ubranko, typu diablica z pejczem, tylko eleganckie, aczkolwiek kuszące i ze smakiem. Wybrałam chabrowy komplecik- Esotiq. Majtki typu tanga, kryty środek, boki koronkowe, staniczek niezwyczajny, na plecach z innym szelkami, jeszcze wysoko na karku spięty.

Już ćwiczę przed lustrem. Dobrze, że u hrabiego jest ich wiele. Tych luster. Chłop widocznie lubi się przeglądać. Potrzebuję widzieć siebie, jak tańczę, to mi pomaga. I tak tańczyłam po domu od czasu do czasu, ustalając, które ruchy wykonam, np.nogi lekko rozstawione, ugięte kolana, dłonie suną falą po wewnętrznej stronie ud, a których absolutnie nie. Już nie będę opisywała wam, jakich nie. Po prostu nie chciałam żeby to było wyuzdane, tylko apetyczne.

Czasami myślałam sobie, ” po co mi te wygłupy” ? I za chwilę, o nie, wygram ten zakład!!! Brałam się do roboty. Ubierałam bieliznę i  wywijałam przy lustrze i kocie. Potraktowałam to, jako zadanie i wyzwanie. Chcę pokazać, że my kobiety jesteśmy odważne. Ciekawe, który facet zatańczyłby tylko w bokserkach (bo w stringach męskich żadnego nie chciałabym oglądać) przed gronem damskim? Tak mijały dni, aż urodziny stanęły prawie na progu! Już wiem, jak to ma wyglądać. Impreza urodzinowa w jego apartamencie w Gdyni. W pokoju dziewięciu panów, starych przyjaciół, jedni od piaskownicy, inni z lat młodzieńczych i dwie panie; sąsiadka i siostra jubilata, Ewa. Wiem, że ona zostanie w to wtajemniczona, a sąsiadka staruszka zeszłaby na zawał, więc nie śmiemy informować jej o tym prezencie, tańczącej Baśce. Ona  ma tylko wpaść na chwilę, złożyć życzenia. Panowie, nasi goście i widzowie, wiedzą tylko, że będzie ekscytująca niespodzianka, nic więcej. Gospodarz na moja prośbę kupuje dziewięć poduszeczek, które rozłożone będą na dywanie, dookoła jego wielkiego płaskiego łoża w pięknej nowoczesnej sypialni, ze ścianą luster. Ja mam tańczyć na łóżku, nakrytym pluszową kapą, aby nie było ślisko, a widzowie z solenizantem na czele siedzieć wkoło na podusiach. Jeszcze raz utwierdzam przyjaciela, że do końca tańca i po, zostanę w bieliźnie!! Nie bez!! Myślę,”.. będzie zabawa, będzie się działo..” i uśmiecham się na myśl, jakie miny zobaczę, kiedy zaproszę panów do sypialni!!

I nastał ten dzień. Słonko przygrzewa. Ptaszki śpiewają, tylko ja czuję niepokój. Zabieram  mp3 z moim tłem muzycznym. Bielizna na pięknie wypielęgnowanym ciele, na to lekka sukienka koloru khaki, rozpinana. Wystarczy kilka guziczków rozpiąć i zsunie się z ramion. Do torebki wrzucam ulubione perfumy. Zanim jednym susem wskoczę na łóżko (już to próbowałam), musi być psik na ciało. Zapachy działają na mnie bardzo, bardzo! Jestem „węchowcem”. Zawsze ubrana w perfumy Guerlain prężę się, jak kotka, one dodają mi pewności tak, jak ładnie uczesane włosy, czy eleganckie, ale i seksowne ubranko.  Zbyszek podjechał po mnie o czasie. Wskakuję z ciastem czekoladowym i wiśniami, polanym wybornym ganasz. Omawiamy resztkę spraw, że siostra nie będzie w sypialni, ona nie chce mnie stresować bardziej, a poza tym ma to być męska uciecha, a sąsiadka pewnie po złożeniu życzeń i spróbowaniu małego co nieco, opuści nas (tak zapowiadała).

Jesteśmy na miejscu, stół pięknie zastawiony, ugina się od małych przekąsek wyrobu siostry bohatera (choć nie wiem, kto tu większym bohaterem; on, czy ja). Goście przybywają, witają się, rozstawiają alkohole różnej maści i rodzaju. Zajadamy zupkę, kotleciki, rozmowa płynie. Ja przełykam małe porcje, nie chcę być najedzona. Starsza pani żegna się, opuszcza towarzystwo, które ma już kilka kieliszków za sobą. Atmosfera rozluźnia się, już niejeden kawał opowiedziany. Moment ciszy, wykorzystuję go. Wstaję, myślą, że będzie toast, a ja pociągam wzrokiem po każdym uczestniku zabawy i  zdecydowanym głosem mówię A teraz zapraszam panów do sypialni”! pauza  ” wszystkich jednocześnie!”. Nie bardzo wiedzą, co słyszeli? Trawią i układają to w głowie. Myślą żarty, czy co? Jeden chrząka, drugi wierci się, więc ponawiam zaproszenie. „Panowie, nie ociągamy się, kobieta czeka”!

 Zbyszek zachęca, mówi, że to, ta zapowiadana niespodzianka.  I w końcu nastąpiło pospolite ruszenie, choć niektórzy  w niepewności nadal ociągali się. Nie wiem, może nie zabrali wiagry? Może obiecali sobie, już być grzeczni?  Może wyczuwają podstęp, jakieś filmowanie..? Wreszcie wchodzą, zasiadają. Jeden z nich rzuca hasło, jak by co, ja chcę być pierwszy, nie mogę za długo patrzeć na seks. Inny, że nie może słuchać tych dźwięków, jęków  i u niego zaraz będzie, po. Na co ja wesołym głosikiem przerywam dyskusję i mówię, „dajcie mi minutkę muszę wskoczyć do łazienki”.

Myślę, że teraz już każdy z nich wie, że będzie orgia i nie każdy z tą myślą czuje się komfortowo.. Zanim, któryś stchórzył, wskakuję w seksownej bieliźnie  na łóżko i  zapraszam na taniec erotyczny. Niejeden odetchnął, chyba nawet to słyszałam. A ja już w tym momencie nie boję się! Jestem tygrysicą. Pociągam wzrokiem po panach i drobnymi kroczkami z nóżki na nóżkę wchodzę w rytm, jak kotka na rozgrzanym, blaszanym dachu. Powoli  kołysząc biodrami, obracam się dokoła siebie, a ręce wędrują z nad głowy na ramiona pieszcząc okalam je. Lekko wsuwam paluszki za staniczek od góry, roznamiętniam siebie i  piersi. Głaszczę brzuszek, a paluszki  już wędrują za majteczki, odsłaniając tylko lewy kolec biodrowy. Teraz kuszący wzrok po wszystkich panach, oni wstrzymują oddech, właśnie te miny były bezcenne a moje dłonie zmieniają kierunek i  suną na pupcię. Tańczę tak, aby każdy mógł ją oglądać . Paluszki tylko muskają pośladki.

Zmiana rytmu, mocno uginam kolana, nogi rozstawione, ręce w środku i zaczynam podnoszenie ciała, prostowanie nóg. Stopki uniesione tylko na paluszkach, kręcą w miejscu w obie strony, dłonie między nogami płyną falą od lewej do prawej.., później obrót 360 stopni jednym skokiem i powtórka, ten kto patrzył mi w oczy teraz ma widok na spływające po karku włosy i omiatanie nimi pleców. Taniec dobiegł końca bez ekscesów. Nie było swawolnych wybryków panów.

Powiem wam, były bisy tańczyłam bez przygotowania A. Soler „Sofija”, choć nie do końca bez ćwiczeń, bo ilekroć słyszę ten skoczny utwór tańczę po swoim pokoju, więc wprawa już była. Radość skakania pomieszana ze smakiem zwycięstwa. Dla nich energia z wulkanem kobiecości, tak skwitowali. Dziękowali a stówki leciały na łóżko, choć mówiłam nieeeeeeeee!!! Wydaliśmy je razem. Zaraz zaczęły się zamówienia, każdy miał jakąś okazję. Najlepszy był cichy pan Tadeusz, który ujął mnie pod ramię i ściszonym głosem zapraszał do chatki na Kaszuby. Podobno miałam tam tylko tańczyć, zbierać kwiatki na łące i wić wianki, jak rusałka.  Chyba jednak nie skorzystam z zaproszenia. I póki co, nie dojechałam tam swoim samochodzikiem. I nie skakałam tańcząc po łóżkach tych uroczych starszych panów. Ale, jakby co i wywalą mnie na zbity.. z pracy za moją marną moralność, czy też wątpliwą, mam kolejną możliwość na życie. Śmieję się, dziewczyny, ale nigdy takiej kasy nie dostałam za 5 minut prężenia ciałka.  To może być demoralizujące.  Zakład wygrałam, mogłam zażyczyć sobie wszystkiego, czego dusza zapragnie, taka była umowa. Ja wybrałam się z jubilatem i znajomymi na kręgle. Nie jestem w nie najlepsza, ale bardzo lubię rzucać, kiedy kula prawie mnie porywa.

 Bawcie się w swoim życiu, kiedyś musi być ten czas. Ja za młodu się nie wyszalałam, byłam aniołkiem i to bojaźliwym. Teraz nadrabiam, ale wszystko to w ramach radowania siebie, nie krzywdząc nikogo. Pamiętajcie wszystko jest dozwolone, pod warunkiem, że nie krzywdzimy bliźniego i siebie!

Życie jest piękne! Może niesprawiedliwe, ale nadal dobre!

To nie Twoja sprawa, co myślą o Tobie inni. Ich!  Nie jesteś ani najgorszy, ani najlepszy – niezależnie od tego, co myślą. Ostatecznie liczy się tylko to, że kochałeś! Nie tyle szukałeś miłości, co dawałeś ją. Pozdrawiam. Wasza Basia

Erotyk – „Rajska przygoda”. Darowany czas.

Urokliwa, nabrzeżna knajpka. Ciepły wieczór. Przyjemny wietrzyk od morza muska nasze twarze. Siedzimy przy stoliku z inną parą. Poznaną rankiem na plaży. Cieszymy się z wzajemnego towarzystwa. Choć, gdy byliśmy tylko we dwoje, nie było nam źle. O, nie! W końcu wyrwaliśmy się z miasta, ze swoich prac, ze swoich gniazd, na romantyczne wakacje. Cieszyliśmy się tym rajem  przez ostatni tydzień. Dziś właśnie mija półmetek urlopu. Śmiejąc się, rozmawiając, zajadamy tutejsze smakołyki, a okolica Karpathos słynie z najświeższych owoców morza. Codziennie widzimy sprzedaż ich prosto z łodzi. Czas upływa wesoło. Czujemy smak odpoczynku, relaksu na greckiej, rajskiej wysepce. Myślę sobie; Och! Jak ja bym teraz pokochała się! A oni planują jeszcze tańce na molo. Co wieczór słychać rytmy Zorby, biodra same się kołyszą a kolana zginają! Nachylam się do niego, opieram o cudownie umięśnione męskie ramię i coś szepczę. Kiwa głową. Mam jego przyzwolenie. Nasza para trochę skonsternowana, podejrzewa, że chcemy się zerwać i sami będą musieli iść poskakać na plaży.  Wstaję i patrząc mu w oczy mówię – ” Chodź, zrobimy to teraz! I to szybko! „. Jego szmaragdowe, jak toń wody oczy uśmiechają się.  Przepraszamy swoich znajomych, mówiąc, że „robienie sobie dobrze, zajmie nam pół godzinki.  Zaraz wracamy, poczekajcie na nas”!  Obraca się i wesoło krzyczy  ” jeszcze potańczymy razem”! Zostawiamy ich z osłupiałą miną… . Cóż pragniemy siebie, pożądanie kipi.. . Było z tzw. chemią! Spiesznym krokiem, wracamy do knajpki. Włosy potargane, policzki zaróżowione, szczebioczę szczęśliwa, bo zaznałam rozkoszy i zadowoliłam swego mężczyznę.  To było takie spontaniczne i przez to niezwykle urokliwe. Teraz mogę tańczyć do białego rana .. Uwielbiam, kiedy tak mocno trzyma mnie za  biodra.., aż do „nieba”.
On, jak  zwycięzca, gwiżdże urokliwy kawałek, podbiega, chwyta ją w pół i już tańczą. Ona wygląda, jak porcelanowa laleczka, w kusej sukienusi z falbanką. Tak lekko obraca nią, obejmuje i tanecznym krokiem pomykają między ludźmi na deptaku. Nagle przyklęka, całuje dłoń i w kilku podskokach oddala się, aby szybko powrócić, jak północny wiatr, ale gorący i to z różą w zębach.
Kwiaciarki widziały tu już niejedno, nawet wiadra róż, usypywanie ścieżek, po której stąpała ukochana. Były też świadkami wielu zaręczyn. To bajkowe miejsce, rajska wysepka, jest stworzona do cudownych przeżyć, wspomnień na całe życie.
Mają ochotę krzyczeć z radości. Życie darowało im ten maleńki czas.. Ulotne chwile. Dla przechodniów to nie pierwszyzna. Ludzie odzyskują tu siebie, swoje związki.. . Oby na długo. Beztroski czas urlopu sprzyja temu. Wracają do stolika mrugającego płomykami świec i do pary ludzi, którzy obserwują to z daleka. Kolacja powoli dobiega końca.
Obcy nachyla się do Szmaragdowych oczu i mówi z podziwem – ” Chłopie masz szczęście.. Wiesz, nam się też zachciało”.
Cóż popijamy winko, ja zamawiam jeszcze moją tu ulubioną  zupkę jajeczno- cytrynową  Avgolemono i teraz my czekamy na naszych towarzyszy, rajskiej doli!
Niezapomniane wakacje!  Choć nie moje. Nie zdarzyło się w moim świecie. Ale w Waszym może. Fundujcie sobie taki czas, nawet, jak spłacacie kredyty, aby nie zagubić siebie, nie zagubić nas. W biegu życia łatwo o to. I kiedyś, nie daj co, ockniecie się w spłaconym mieszkaniu i osobnych pokojach.
Biegnę na trening. Kocham morze. Ilekroć wpadam tam z trasy, zastygam na moment zachwycona jego ogromem, spokojem lub wzburzeniem. Tam chcę być kiedyś rozsypana.
PS już nie chcę, ten wieczny szum wykończy mnie. dopisek 05.10. 2018

Kosze pełne fantazji

Każdy człowiek obdarzony jest wyobraźnią seksualną. To ona stymuluje nas erotycznie. Zamykasz oczy i widzisz.. . Pomysły nasze bywają tak frywolne, że budzą w nas zawstydzenie, a nawet lęk. Jak mogę o czymś takim myśleć. Zastanawiamy się, skąd nam się to bierze. Myślę, że są to zlepki w pamięci. Scen z filmów, powieści, prawdziwych wydarzeń. Nie jestem ekspertem, o nie. Piszę na podstawie swoich przeżyć i wieloletnich doświadczeń samotnej w łóżku. Najczęściej fantazjujemy o tym, co nas podnieca. A nie koniecznie znaleźlibyśmy odwagę na realizację fantazji. Czasem dzieje się to bez udziału naszej woli- gdy na ulicy widzimy piękną, seksowną kobietę i zaczynamy fantazjować, jak wygląda bez ubrania – a czasem świadomie. I warto tę możliwość wykorzystać, żeby wywołać u siebie odpowiedni nastrój. Tylko nie pozwólcie sobie, by ktoś stale gościł  w waszej wyobraźni, a nie jest to partner, partnerka. Może stać się nam bliski i zapragniemy zrealizować marzenie. Niektóre wizje erotyczne, wydają się tak atrakcyjne, np. seks we troje (jeśli nie jesteśmy zaangażowani uczuciowo), że zaczyna nas kusić, by je zrealizować. Powiem wam jedno, nie ma gwarancji, że przeniesione do rzeczywistości, nas nie rozczarują. A w partnerstwie na pewno warto decydować się jedynie na takie urozmaicenia, które odpowiadają obu stronom.

                                    

Jak posłuchacie moich fantazji, waszych przyjaciółek, facetów, z którymi macie śmiałość rozmawiać, może łatwiej będzie wam zaakceptować waszą lub partnera i nie myśleć o nim, że chyba nienormalny. Zaakceptować nie znaczy zrealizować, ale nie myśleć źle.

Latami przewijała się fantazja baraszkowania w świeżym stogu siana. Zamknij oczy  i wyobraź sobie; lato, stodoła z desek nierówno ułożonych, przez szpary przechodzą promienie słońca. Zapach świeżo zwiezionego siana, ziół, suchych kwiatów.. Stara  drabina drewniana, szczebelki nierówno zbite, on wchodzi pierwszy. Jedną ręką przytrzymuje się drabiny, drugą mocno trzyma Twoją dłoń. Prowadzi Cię na szczyt. Tak, każdy szczyt! Trochę romantyczne. Teraz nie wiem, czy stodoły nie zamieniłabym na hotel i pokój  z lustrem nad łóżkiem (ale to siano, tak lubię jego zapach, zniewalająco piękny).

                                                          

Wiem, czekacie na więcej i to odważniejszych fantazji. Może z koszyczkiem świeżo zebranych warzyw z waszego warzywnik. Kukurydza, ogórki, młoda cukinia, czy dorodna marchew.. . Zanim razem zrobicie z tego gulasz warzywny, można się powygłupiać. Niejedna powie, o matko, a komu chciałoby się tak wygłupiać.  Może tak, może nie.., wszystko zależy od poziomu testosteronu, naszego dziewczyny! Kiedyś, jak opadnie, będziecie wspominały i zadziwiał się, co was opętało. Chemia naszego ciała i Twój nieokiełznany temperament.. Też ludzkie. Nie oceniajcie, tylko podziwiajcie, że tak może się chcieć. A może współczujcie i cieszcie się, że tak nie macie, ha ha.

                                                      

Mój znajomy, kiedyś w chwilach zbyt dużej słabości  do piwa, zwierzył mi się ze swoich fantazji. Jego marzeniem niespełnionym było uprawianie seksu na balkonie, tak aby inni mieli możliwość podglądania. Wiem, że to może podniecać i jest to całkiem normalne, tylko muszą chcieć tego oboje. No i nie zimą!

                                                           

Moja koleżanka, odtrącona przez męża, kobieta skrzywdzona, kochając się z innym mężczyzną, miała potrzebę rozmowy telefonicznej z mężem. Właśnie w czasie, kiedy uprawiała seks z innym. To ją bardzo podniecało. Myślę, że nie była to uświadomiona, ale zemsta na mężu. Psycholog pewnie umiałaby, to całkiem sensownie wytłumaczyć.

Podzielę się z wami fantazją nie do końca erotyczną, myślę raczej wręcz ułańską, kawalerską. Przebojowość i serce, pewnego uroczego chłopaka, podpowiedziało mu krok, ujmujący wielu. Jest bywalcem naszego salonu. Właściciel hurtowni z kosmetykami i artykułami fryzjerskimi.  Młody, czarujący, wysoki na 2 metry.. Fajny facet i tyle. Nazywam go „zięciem”(takiego chciałabym, ale chyba tylko ja. Oni nie skorzy do tego, cóż serce nie sługa..), on mnie „mamuśką”.  Lubimy się. Wpadł do nas w Walentynki z tulipanami, my jemu „kwiatka” złożonego z czekoladek. Wychodząc mówi, ” jadę do galerii i dam tego kwiatka, tej pierwszej, która mnie zachwyci”. Fajnie myślimy, urocze to i odważne.. Pojawia się następnego dnia i opowiada, jak było. „Chodziłem i chodziłem i nikogo takiego nie widzę. Aż tu jest!!  Wyjątkowa!! Pani w starszym wieku, elegancko ubrana, z torebeczką w dłoni, kapelusikiem,  delikatnym makijażem, spokojnym krokiem przemierza moją alejkę. Już wiem, że to zrobię. Podchodzę, kłaniam się, przedstawiam, wręczam walentynkę i widzę; najpiękniejszy uśmiech. Też była samotna, mąż zmarł. Porozmawialiśmy..”. Czarujący chłopak. Prawda? Dziewczyny znajdźcie go!

                                                       

” Uśmiechnęło się niebo”- erotyk

     
 ( 30+, 40+, 50+.., młodsi czytają na własna odpowiedzialność)
” Uśmiechnęło się niebo”
To był jeden z tych dni, kiedy nie mogę dojść ze sobą do ładu. Wszechogarniająca chandra. Przeszłość nie daje spokoju. Każdy skrywa w głębi duszy swoje prywatne ruchome piaski, w których czasem tonie. Od natłoku myśli huczało mi w głowie. W takich chwilach wspomagają nas przyjaciele, rodzina. Przypominają nam o wszystkich dobrych rzeczach, jakie już nas spotkały i jakie nas jeszcze czekają. U mnie to zawsze jest Kona. Mówi ; „nieważne, co zrobiłaś, czy czego nie zrobiłaś, dla mnie jesteś najlepszym człowiekiem.., Mamo”.  Ona potrafi dobrym słowem powstrzymać demony.  Dziękuję Córeczko! Dzięki Tobie uśmiechnęło się niebo!
Mijają godziny, poszłaś w świat.
Przyjaciele powiedzieliby ” budować Polskę”.. Cóż chandra, to tylko turbulencje. Ale, Ty już dawno jesteś pilotem swego życia.  Poczekaj, to minie. 
Wstałaś, ubrałaś to, co pasuje ze sobą, jak to kobieta, nawet gdy ma gorsze dni.  Och, jestem wśród ludzi. I ten źle zapowiadający się dzień, idzie całkiem gładko. Myślę, odniosłaś sukces na olimpiadzie życia. Zmierzyłaś się ze swoją słabością. Psychika to moc.
Dzwoni telefon. On. I te kilka zdań.., „przyjdź, przytulę cię, pogadamy..” Mieszanina strachu ze smutkiem ustępuje miejsca i ciepło z nadzieją rozkładają swe dywany w moim sercu. Już nie czuję się samotna i to jest klucz do pięknych chwil przed nami.
Dzięki Tobie, uśmiechnęło się do mnie niebo!
Wieczór, nasza wspólna kolacja. Lubię, jak przygotowujesz ją dla mnie, pamiętając o herbacie i prażonych ziarenkach słonecznika, których Ty nauczyłeś mnie jeść. Dobrze rozmawia mi się z Tobą ale, kiedy zaczynam się śmiać lub złościć na ludzką głupotę, przejmujesz mnie sadzając okrakiem na swoje kolana.. Twoja pewność siebie i podziw w oczach, podniecają mnie. Patrząc wzrokiem drapieżnika, sycząc usteczkami, jakbyś warczał na swoją kobietę, mówisz „rozbieraj się”. Wiesz, jak lubię ten Twój władczy ton.
                                                             
Leżę na plecach, jestem prawie naga, mam tylko pończoszki. Wiem, że lubisz, kiedy zostaję w pończochach, masz rozkosz zsuwania ich z moich nóg.
Rozebrany zbliżasz się do łóżka, patrzysz przez dłuższy moment nie tylko w moje oczy. Ach, ten lekki uśmiech. Może dlatego, że wiesz, co nas czeka. Twój sposób patrzenia na mnie, z taką uwagą, to afrodyzjak. Wkładasz paluszek za pończochę i zsuwasz jedną po drugiej.
Czas całowania stóp. Językiem okalasz je całe, ssiesz każdy palec.  Od czasu do czasu spoglądając mi w oczy. Teraz jak masażysta pieścisz dłońmi, moje łydki powoli przechodząc do ud.
Twój język pracuje, a ja drżę,bo zajmujesz się ich wewnętrzną stroną.   Głaszczesz moje kolana, i sunąc po udzie patrzysz w oczy przytrzymując wzrok. Twoje dłonie blisko niej.. .  nie dotykasz, może oczekujesz, że zacznę prosić. Wiesz, że lubię prosić, bo to nas podnieca.  Język na przemian, mocno i delikatnie wędruje w kierunku wilgotnego zagłębienia. Nogi zgięte .., rozchylone drżą z rozkoszy. Oddycham głęboko, mruczę, a ciało leciutko unosi się. Podpieram je na łokciach, chcę patrzeć na Ciebie liżącego.. .  Nie jeden dałby wiele, za tak podniecający widok, a to ja mam niebo patrzenia, bo między nogami jesteś Ty. Właśnie Ty. Nasze oczy spotykają się, nie spuszczamy wzroku.  Widzisz moje zamglone oczy.. Rozkosz patrzenia dla mężczyzny. Już dłużej nie przetrzymujesz mnie, czuje Twoje palce.. Jedną ręką opierasz się mocno o materac, drugą  ujmujesz piersi, a robisz to zmysłowo, namiętnie.. Kolanem pocierasz  guziczek rozkoszy. Wiesz,że jestem wilgotna i czekam na Ciebie. Ujmuję go w dłonie, jest taki .. Teraz głośniej i z naciskiem mówię,” chcę Ciebie” ! Patrząc na  wyjątkowego mężczyznę, szepczę lubieżne słówka. Jest mi dobrze, chcę być teraz Twoją kobietą.. Czekałam na Ciebie, na to kochanie.
  Cudownym kochankiem jesteś.., a miłowania nie widać końca. 
Dopisuję po czasie. Nie jesteśmy już razem. Chyba nigdy nie byliśmy. Najczystsze wspomnienie. Był młodym, wolnym człowiekiem. Dziękuję Ci M.

Erotyk – ” Kruche wspomnienie” Alkohol

       ” Kruche wspomnienie”
 Kaszubskie jeziora są piękne.Wakacje, słoneczna pogoda.
W zielonym domku z motylem na ścianie, mieszka ona.  Ładna, filigranowa kobietka. Lubi rankiem biegać wokół jeziora. Obserwuję ją z daleka. Ma coś w sobie; jest smutna i potulna. Jej partner często pije. Ona godzinami siedzi nad wodą i patrzy w dal. On z puszkami piwa czyta lokalną gazetę. 
Wieczorami wracają z pobliskiej restauracji, ona zawsze prostym krokiem, on nigdy.  Zaczynam marzyć o tej kobiecie.
Następnego dnia próbuję dołączyć się podczas biegu. Ignoruje mnie.
Kolejny poranek, biegnę za nią w bliskiej odległości. Nie chcę jej spłoszyć, a widok mam piękny i podniecający. Nie zatrzymuje się, nie przyspiesza, tylko na koniec biegu, obraca, chwilę patrzy na mnie i słodko uśmiecha. Pierwszy raz widziałem jej uśmiech, pełen ciepła, spokoju, a jednocześnie lekko figlarny.  Postanawiam nie odpuszczać. Kolejny poranek, chcę biec za nią. Podchodzi jest smutna, mówi krótko, – ” nie biegnij, przyjdź wieczorem, będę czekała „.
Dziwne, jak mam to zrobić, skoro nie mieszka na campingu sama. Wieczorem  czekam pod domkiem. On wychodzi, pewnie się napić.  Pukam do drzwi. Cisza. Naciskam klamkę, otwieram cichutko. Widzę ją w półmroku, leży pod kocem, na jednym z dwóch tapczanów. Pośrodku między nimi stolik i dwa krzesła. Zamykam. Słyszę cichutkie ” chodź”. Wkładam rękę pod kocyk. Ona leży na boku, leciutko przesuwa się do ściany robiąc mi miejsce.  Rozbieram się pośpiesznie i kładę wtulając w jej pachnące włosy. Cisza. Słyszę bicie swego serca.  Dotykam jej biodra, piękna linia, leciutko zadrżała, całuję szyję, wsuwam dłonie pod koszulkę. Ma ciepłe, delikatne ciało. Zsuwam majteczki. Ona leciutko wypina pupcię i nadal milczy.  Sam dotyk tej kobiety sprawia, takie podniecenie, że jestem szybko gotowy wejść w nią.., a ona nie protestuje, kiedy palcami zaczynam masować.. Tylko oddycha głębiej, mruczy. Wchodzę w nią, jęknęła.. . Miły dźwięk dla uszu.
Zadrżała. Poruszmy się powoli, rytmicznie.Ona obie ręce układa, nad głową, pupcię wypina jeszcze bardziej . Dotykam jej piersi, są malutkie, jak ona cała. Czuję, że pieszczota piersi sprawia jej przyjemność. Oddaje się  bez reszty. Robi to z ochotą. Pytam – „dobrze ci ? ” – nie odpowiada.  Zaraz dojdę, a nie chcę tego jeszcze, więc wyciszam nas. Całuję i liżę jej kark, plecy.. Ona rozumie, nie porusza już biodrami. Leży cichutko i spokojnie oddycha, ale nie obraca się do mnie, więc głaszczę jej włosy, całuję małe uszko. Tak pięknie pachnie jej ciało! Zamykam oczy i przez chwilę czuję mieszaninę szczęścia ze strachem!
Delikatnie z czułością wchodzę w nią jeszcze raz, znowu zadrżała.  Teraz przyspieszamy, porusza się tak energicznie, że  nie wytrzymuję, ale i ona też. Słyszę przeciągły, stłumiony jęk i dygotanie jej ciała.  Nachylam się, całuję jej włosy i słyszę cichutko wyszeptane -” dziękuję „. Odchylam jej głowę..  . Pierwszy pocałunek. Oddaje go bardzo, bardzo namiętnie..
Ubieram się pośpiesznie. Wychodząc szepczę – ” przyjdę jutro „. Nie odpowiada.
Wracam do siebie, ciemno, tylko słychać łamane gałązki pod butami.  Myślę o tej kobiecie, o cichym kradzionym seksie, o tym, co się stało i dlaczego na to pozwoliła. Intryguje mnie jej uległość, milczenie.. Nie mogę doczekać się kolejnego wieczoru. Nie biegała o poranku,nie widziałem jej cały dzień, jestem trochę zaniepokojony. Od godziny siedzę w pobliżu ściany z motylkiem. Niepokój wzmaga się, czy zobaczę ją dzisiaj? Dotknę jej kruchego ciała? Nareszcie on wychodzi. Pukanie.. To samo, cisza.. . Wchodzę. Zniecierpliwiony zamykam drzwi, rozbieram się i w jednej chwili wtulony w jej cieplutkie ciało. Jest naga,ale znowu leży na boku. Obrzucam ją pocałunkami, jestem taki szczęśliwy. Całuję jej włosy, kark, plecy, pupę. Pieszczę jej krągłe, delikatne piersi.. ona tylko cichutko mruczy.  Czuję, że czekała na tę chwilę, na mnie.  .. zadrżała i obróciła się na brzuszek.  .. zaciska.. na moim wężu. Wiem robi to dla mnie.  Dziwne nie znam tej kobiety, jest obca a zarazem bliska. 
Znowu dłonie układa nad głową, tak jakby oddawała mi całe swoje ciało, nie chroni się i w tej chwili chce być moja.  Poruszam się w niej powoli z czułością, jest taka krucha.  I nagle słyszymy szamotaninę, otwieranie drzwi. On wraca. Zastygamy w bezruchu. Ona szepcze – ” zostań „. Okrywamy się kocem. Adrenalina.. Nie mam śmiałości nawet palcem ruszyć. Mijają minuty. Nic nie mogę zrobić. Na szczęście nie zapalił światła. Leżę od ściany i dłonią głaszczę jej pupcię, liżę aż po kark. Intruz rozbiera się klnie,coś pod nosem, chyba na buty. Pada jak kłoda na drugi tapczan, a my wtuleni w siebie, poruszamy się dalej. W momencie, kiedy słyszymy chrapanie obok, ona pozwala sobie na mruczenie i cichutkie z rozkoszy jęki. Dzisiaj nasze poruszanie przedłuża się, każde chce tę chwile zatrzymać. Ujmuje moją dłoń i zostawia pod … Drży ocierając się.  Wiem, jest blisko, poruszam energiczniej.. . W chwili rozkoszy jest w niej, tyle samo z anioła, co diabła.  Jej niebo kończy się wkrótce także moim niebem.  Całuję jej włosy i uszko tym razem ja szepczę – ” dziękuję”.  Ona obraca głowę, uśmiecha się,bierze mnie za rękę, całuje wewnętrzną stronę mojej dłoni, ale nie wypowiada ani słowa.
Wracam szczęśliwy. Nie byłem jeszcze w takiej sytuacji, choć w tej materii dużo przeżyłem.
Rankiem widziałem ją przez chwilę. Wtedy nie wiedziałem jeszcze tego, że to ostatni raz. Godziny wlokły się niemiłosiernie,myślałem tylko  o niej.
Nie zobaczyłem jej nigdy więcej.
Tak samo szybko zniknęła z mojego życia, jak i się w nim pojawiła.
Została kruchym wspomnieniem. Nigdy jej nie zapomnę…
(Ta historia nie miała miejsca w moim życiu)
Pytanie do panów. Co było pierwsze- kura, czy jajko. Jego nałóg, czy zimny, smutny związek? A może każdy powód jest dobry, wystarczający, żeby… .  Wiem jedno w tym temacie, ALKOHOL NISZCZY! Siebie, to jedna bieda, ale bliskich, niewinnych, dzieci.
Ośrodek w Smażynie, pomógł niejednemu, ale tylko temu, który CHCIAŁ.. i wracał.

” Świt” – erotyk

” Świt”
Za oknem bardzo powoli budzi się świat. ” Słowik to, a nie skowronek..”  Śpiewa?
Wtulona w Ciebie, po cudownym nocnym kochaniu. Zmęczona, świadomie staram się przedłużać tę chwilę, ten moment powrotu do rzeczywistości.
Śpisz.  Zmęczony, ciągle nie dosypiasz, a ja radosna, zaspokojona patrzę na mężczyznę, który tak niespodziewanie w moim życiu, daje tylu chwil szczęścia! Nie kradnę ich, Ty mi je darujesz i możesz. Pokochałam siebie, zaakceptowałam moją namiętność, a reszta przyszła sama. A może dałam jej szansę. Uśmiecham się, a w sercu ciepło, gorąco, kiedy wspominam,  godziny przed.. Słowa szeptane.  Wiem, „słowa są, jak dym na wietrze, który ulatuje do nieba”, ale właśnie tu i teraz  wierzę w nie, bo chcę! Dotykam twojej kochanej dłoni, która jeszcze tak niedawno pieściła moje ciało…, usteczkami bardzo delikatnie całuję, sunąc języczkiem w kierunku ramienia. Uśmiechasz się i szepczesz, ” Baaaśka..”. Hm, dasz się wybudzić i rozbudzić? Kładę się golusieńka na Tobie. Przylegam, a może raczej wtapiam, czując błogość z tej bliskości. Rozkoszując się zapachem naszych ciał. Ułożyłam głowę wygodnie na boku i słyszę, bicie Twego serca. Nie! Nie mogę leżeć tak spokojnie, moje ciało domaga się pieszczot.
Dotykasz moich włosów, głaszczesz, wplatasz, a druga dłoń wędruje na plecy. Za taką chwilę szczęścia oddałabym wiele. Podnoszę głowę, oczy Twoje ciągle zamknięte, ten błogi uśmiech nadal gości na ustach. Zaczynam całowanie. Mój język bawi się, tymi twardzielkami.  Lubię lizać Twoje sutki. Też! Znowu słyszę cicho szeptane imię. Ten dźwięk wypełnia czułością cały pokój.
Zsuwam dłoń zdecydowanie niżej niż Twoje ramiona. Zaczynam pieszczotę .. . Mój dotyk i słowa, tego już za wiele, rozchylasz uda, robiąc mi miejsce.  Z powoli rozpalającą się namiętnością, liżę, ocieram, wącham.., a dłonie wplecione w rudo- ogniste włosy leciutko przytrzymują mnie. Słyszę nie szept, ale stanowczo wypowiadane słowa – ” dobrze, rób mi tak”! Patrzysz, jak pieszczę swoje piersi. Kładziesz dłoń .. i masujemy razem.. Miłowania czas poranny.  A taniec trwa i trwa, dopóki nie zobaczymy naszego nieba.
Kochani, życzę Wam takich wspomnień! A zwłaszcza każdej kobiecie, która już tak niewiele oczekiwała od życia, jak ja.

” Kurczak w sosie słodko-kwaśnym”. Kolacja z erotycznym tańcem.

                                                                                                            Składniki:

  • podwójny filet piersi z kurczaka,
  • 4 łyżki octu, najlepiej 6%,
  • tyle samo cukru,
  • 6 łyżek ketchupu,
  • 4-6 plastrów ananasa z puszki,

sól, pieprz, olej do smażenia.

  • Mięso pokrój w małą kostkę. Na patelni rozgrzej ok.6 łyżek oleju i obsmaż mięso ze wszystkich stron na złoty kolor. Wyjmij na talerz. Dolej na patelnię trochę oleju, dodaj ketchup, ocet, cukier oraz sól i pieprz. Podgrzej mieszając.
  • Ananasa pokrój w kawałki i razem z obsmażonym mięsem włóż na patelnię do sosu. Podlej kilkoma łyżkami soku z ananasa. Dla urozmaicenia można dodać kilka łyżek kukurydzy z puszki opcjonalnie pół papryki czerwonej pokrojonej w drobne paski (bez kukurydzy i papryki tak samo pyszne).

Wszystko razem posmażyć i gotowe! Wypróbuj drugą wersję z mięsem obsmażonym w cieście. W miseczce roztrzep jajko, 5 łyżek mleka, 2 łyżki mąki, łyżeczkę sosu sojowego. Wymieszaj i umocz w tym mięso. Smaż na patelni. Dalej postępuj jak wyżej.

Kolacja gotowa, i mam w związku z tym kilka propozycji. Zjedz ją spokojnie sama, oglądając ulubiony program, czy słuchając np.Leszka Możdżera. Jak masz męża, partnera.. zjedz z nim choć, nadal spokojnie.  Niech podziwia swoją kuchareczkę.

Może zaproś koleżankę, jedną, drugą, poplotkujecie o modzie, garderobie, co trzeba odświeżyć, o chłopakach, który fajny i czy jakiś  pojawił się w waszym życiu względnie u waszych  znajomych. Pracą zawodową, na pewno nie zajmujcie się, to jest czas waszego odpoczynku. Dziewczyny pochwalą cię za jedzonko i wezmą przepis.

Kolejna wersja, całkiem ciekawego spożycia tej strawy, to  kolacja z tańcem. Ale jakim!! Macie może, małą rocznicę; poznania, ślubu, noc bez dzieci.. . Usmaż tego kurczaka, przygotuj stół i siebie pachnącą od stóp do głów. Załóż seksowną bieliznę, ale taką, jaką lubisz. I proszę, nie mów, żeś gruba i nic ładnie nie leży. Nie jesteś gruba, tylko apetyczna i znajdziesz coś odpowiedniego. Wybierz się nawet do sex shopu ( też dla ludzi i to dla każdego), miła pani pomoże Ci wybrać, coś zwiewnego, koronkowego, nie skórzanego i dziwkarskiego. Ja udałam się do takiego sklepu, przedtem drepcząc niepewnie. Myślę, raz kozie śmierć! Na prośbę czegoś urokliwego,  miła pani zaczęła zdejmować czarne gorsety, z dodatkiem skóry.. Ja cichutko, że raczej o jakieś koronki mi chodzi i coś lekkiego, na co moja pani, głośno stwierdza, ” A! rozumiem , nie takie dziwkarskie!!, ależ zapamiętałam to i uśmiałam . Zawsze mile to wspominam. O tej czarnej haleczce napiszę wam kiedyś, do czego, a raczej dla kogo kupiłam i dla kogo użyłam.

Wraca miłość. Może być i podstarzała, ale wasza i w każdym wieku można cieszyć się życiem. Jego nozdrza już połaskotane apetycznymi zapachami z kuchni, chłop wie, że zje i to dobrze!  Zapal świeczkę, złóżcie sobie życzenia z ciepłym (na razie!) pocałunkiem. Pozwól mu zjeść co nieco i kiedy sięgnie po sok, a może lampkę wina, rozsiądzie się wygodnie w fotelu, szepnij do uszka jego, że czeka go kolejna uczta. Tym razem dla oczu. Prezent dla niego od ciebie. Nastaw wcześniej przygotowany utwór, przy jakim chcesz mu zatańczyć. Ja preferuję taki, co początek ma wolny, spokojny, romantyczny. Mogę powoli sunąć dłonie po moim ciele, głaszcząc ramiona i bioderka, jedno i drugie. Wsuwam, paluszki, ale tylko lekko za majteczki, odsłaniając uroczy kolec biodrowy.., a później radość istnienia z energią. Podskakuję, jak potrafię, tak zwane „ubijanie kapusty”, kręcę pupą i biodrami. Ręce w górze wiją się i plotą, a on patrzy i podziwia, myśląc, „to moja kobieta, ileż zapału w to wkłada,  widać jej szczęście”. Ona szczęśliwa, to i on szczęśliwy, wie, że ma udział w jej radowaniu się życiem. Końcówka romantyczno-figlarna, teraz dłonie wasze mogą wędrować nawet na pupcię, słodką i uroczą. Jakie majteczki warto założyć? Taki wybór ze złotego środka, czyli figi typu”tanga”. Zniewalające i jednocześnie wygodne. To coś pomiędzy pełnymi a stringami. Każda pupa wygląd w nich zgrabnie. Jeśli wolisz dużo energii, może być Alvaro Soler i  „Sofia”. Kilka dni wcześniej poćwicz taniec przed lustrem, kiedy po domu plącze się tylko kot. I pamiętaj, jesteś mistrzynią tańca, gracji! Musisz odważnie patrzeć mu w oczy, pomyśl, że masz nad nim władzę. Nad nim i nad każdym mężczyzną. Tu potrzebna jest twoja determinacja. Zrobię to, jego i siebie zaskoczę, że potrafię i taką kobietą być! Niech wie, żem skarb nieoceniony, który rutynę  z nudą skutecznie przegoni. „Tak, to moja kochana żonsia”, pomyśli. A co dalej zrobi? Powiem tylko, OCH!! Szczęśliwe łóżko na którym, to się dzieje. Tak mało, tego szczęścia mamy. A życie jedno!

To nie złem jest, cieszyć się, nie krzywdząc.

” Bacówka” cz.1- wstęp do erotyku

                                                                              
Apetyt na seks lub jego brak, to jeden z elementów mojego, twojego „ja”( często zależny od hormonów). Testosteron, mimo że nazwany, „męskim hormonem”, organizm kobiety też go produkuje. Obu płciom jest potrzebny. U mężczyzn wytwarzają go jądra, zaś u kobiet – jajniki. U naszych facetów hormon ten decyduje o sprawności układu płciowego, zapewnia dopływ energii i ochotę na seks.. Nadmiar może decydować o skłonności do przemocy. U kobiet hormon ten daje życiowy napęd. Gdy mamy go za mało stajemy się apatyczne i  nie pociąga nas seks.
Niejeden, niejedna z was czyta moje wpisy i myśli sobie, cóż za opętana baba. Nawet podając przepisy kulinarne chce przemycić „wirusa”, aby czytelnik zaraził się chcicą i miał przyjemność  częstego obcowania ze swoją niewiastą, ze swoim „macho”. Czy tej kobiecie zawsze się chce? Nie, ale  często.  I na pewno ma w  sobie tyle testosteronu, że prawie wszystko kojarzy się z seksem, intymnością, czułością.. . Na przykład jestem w „warzywniaku”, sprzedawca waży mi poproszone pieczarki i jedną ostrą chilli. Widzę, że wkłada papryczkę do pieczarek. Podaje towar i mówi,- ” wsadziłem pani do środka”. Na co ja- ” prawidłowo, jak to prawdziwy mężczyzna”. I tu następuje konsternacja, uśmiech. Układam zakupy w torbie, a uroczy sprzedawca już obsługuję starszą panią, która nie wie, wziąć mandarynki; większe, czy mniejsze. Pyta, jaka jest różnica. On odpowiada, „w wielkości”, na co ja, – „a wielkość ma znaczenie”.  Teraz już nie uśmiech tylko zawadiacki wzrok i prośba, „a mogłaby pani rozwinąć temat”? Wychodząc  mówię,  „następnym razem”, przecież nie chcę nikogo zgorszyć.  Wam powiem, nie koniecznie ma być długi, lepszy krótszy a gruby. Tak, abyś czuła, że ociera Twoje ścianki.. .   W wielu codziennych sytuacjach upatruję waszej  szansy i możliwości znalezienia się w objęciach pożądanej osoby.  Jest tylllee zrządzeń los, które marnujemy!
Jedna z nas rodzi się „zimną rybą”, druga zmaga się z nadmiarem apetytu, wyobraźni erotycznej i wszechogarniającej chcicy. Nie ma łatwo żadna z nich, jeśli znajdzie się w niesprzyjających warunkach. Mężczyzna woli tę gorącą, to normalne. Chyba, że sam jest obdarzony resztkami testosteronu, to szuka tego pierwszego egzemplarza. I biedna ta, której buzuje krew, wariują hormony, a ona ciągle tylko z wyobraźnią. Samotna z kotem lub facetem, któremu chce się raz na pół roku.  Dlatego fajnie jest dobrać się podobnymi temperamentami i potrzebami w łóżku. Wtedy „łóżko” mamy z głowy, trzeba zadbać o resztę nie mniej ważną. Rozmowa. Kolejny filar w związku. Czy lubimy i potrafimy ze sobą rozmawiać, mamy podobne poglądy, patrzenie na świat.., tematów nie brakuje nam do rozmów. Tak seks i rozmowa to filary związku.  Póki „tańcujemy” pod kocykiem i rozmawiamy przy stole, jest dobrze. Zaznaczam, mogę się mylić, to tylko wnioski z moich doświadczeń.
A teraz małe opowiadanko, może być podłożem do fajnego erotyku ( taka historia nie miała miejsca w moim życiu. Trzy lata temu miałam jechać sama w góry i zaczęłam fantazjować. Nie pojechałam). Och, co ja mam w tej głowie!! Teraz wy puśćcie wodze wyobraźni, a każdy z nas jakąś ma, w zależności od tego, jakim go stworzono i ukształtowano. To, co sobie dalej po części pierwszej opowiadanka wymyślicie, mówi o tym, jakie są wasze bardzo głęboko skrywane nie tyle marzenia, co uczucia, że tak właśnie może być dobrze i podniecająco. Ja daję wam wymyślony, nie sprawdzony w moim życiu początek, reszta należy do was. A może, ktoś pokusi się pociągnąć historię dalej?
    ” BACÓWKA” część 1
Góry. Polskie góry.
Nie znam ich smaku, ani zapachu. Anka wciąż powtarza, ” jedź, dopiero tam nabierzesz sił i migrenę wyleczysz. No może nie na zawsze…”.
Cóż, jadę.  Ania zorganizowała mi pobyt u zaprzyjaźnionej gaździny, nic tylko ruszać w drogę. ” Miastowa”, polecona przez Ankę, stałą bywalczynię południa Polski. 
Starszy pan, ale całkiem krzepki pomaga mi z walizką, choć nie prosiłam go o to. Lubię radzić sobie sama. Bryczka zaprzęgnięta w dwa konie pomyka wśród wijącej się jak serpentyna drodze. ” Bacówka”, bo tak zwą to miejsce odpoczynku i relaksu dla niejednego z polskich miast. Dla tych, którzy szukają spokoju,wytchnienia, czasem natchnienia, ładnych widoków, sportowych zapędów, a nawet leku na babską przypadłość, migrenę.
Zjadłam proste, ale bardzo smaczne śniadanie, kromkę bułki wrocławskiej z wydrążonym miąższem i jajkiem sadzonym w środku. Pycha! Rozlokowano mnie w pokoiku na poddaszu, tuż obok pokoju tego sławnego, ludowego terapeuty, starszego syna właściciela. Młodszy, uroczy, wesoły chłopak od razu zaproponował swoje towarzystwo w spacerach na górską, podobno bardzo urokliwą polanę. Wieczorem, przy kolacji poznałam ” lekarza babskich głów”. Starszy syn właściciela, mruk, jakich mało, posępny, postawny, barczysty mężczyzna. Jego brwi zwracają uwagę, są bardzo ciemne, krzaczaste, a pod nimi oczy czarne, błyszczące, patrzące chłodno. Próbuję kleić rozmowę i opowiadam o Ani, o tym jak go wychwalała za wyjątkowy masaż. Burknął coś pod nosem, że przecież nie miał przyjemności jej pomóc i pewnie powtarza to, co usłyszała od innych.
Myślę, o nie chyba wolę leczyć tę migrenę górskimi widokami, zimną wodą z potoku i świeżym powietrzem. Mijają dni, a każdego odkrywam coraz to ładniejsze miejsca. Często na wyprawy wędruję z młodszym synem gazdy.
Właśnie wróciliśmy, jest piękny wieczór, niebo usiane gwiazdami, na schodach siedzi i pali fajkę Tomasz, już nie wiem, czy taki sławny znachor niewieścich bóli. Sucho, choć zdecydowanie milej rzekł, „mam czas, może zrobimy masaż, na ten ból głowy, bo leczenie wymaga czasu i powtórek”.
Myślę czemu nie, senna nie jestem. Za godzinkę zapukam. Pytam tylko, jak się przygotować? On na to ” zwyczajnie, paniusia przyjdzie i jak na pierwszy raz to trzeba godzinkę poświęcić”. Wracam i myślę właściwie to nie wiem, co zabrać, strój sportowy, czy… o nie przecież o ból głowy chodzi. Biegnę myć włosy, wolę być pachnąca, choćby nawet zaraz miał je wytłuścić oliwką.Jego pokoik tuż obok, więc w kapciach i szlafroku mogę przemknąć. Ubrałam ładną, ale niefiglarną bieliznę, koszulkę, a duży kąpielowy ręcznik przerzuciłam przez ramię.
Puk, puk…już siedzę na starym, dużym drewnianym łóżku i czekam. Z łazienki słyszę ” proszę się przygotować”. Myślę okej i pytam – ” ale jak?”. – ” Rozebrać i położyć na łóżko”. Dobrze, zdjęłam koszulkę, majtki i stanik, obwiązałam ciasno wielkim ręcznikiem myśląc, jakie to szczęście, że go zabrałam. Teraz dopiero przyszła refleksja, właściwie po co się rozbierać skoro to tylko a może głowa boli, nie całe ciało. Cóż ma trwać godzinę, to może na początek trzeba poruszyć cały organizm.
Położyłam się na plecy, przecież głowę będzie masował i czekam. Wchodzi, cicho mrukliwie mówi, a właściwie burczy – ” widzę woli pani z przodu, nie od tyłu”. Mądry myślę, a skąd ja mam to wiedzieć, jak się ułożyć, a on wydaje mi się taki nieprzyjemny, że strach się za dużo pytać. Informuje mnie, że spotkania należy powtarzać rano i wieczorem, koniecznie minimum kwadrans każde, choć pół godziny lepszy efekt daje tylko to pierwsze będzie dłuższe. W tym celu widzę nastawia budzik na godzinę. Myślę, no ładnie czy będzie bolało, czy nie, trzeba ten czas wytrzymać. Nareszcie słyszę jego głos, mówi całkiem ładnie, zdaje się o tym, że tu w przeciwieństwie do wielkiego miasta, żyje się spokojniej, wolniej, a ludzie życzliwsi, stąd tutejsi uśmiechnięci a miastowym dolega migrena. Cóż styl życia w mieście sprzyja temu… Trzeba wypędzić napięcie skumulowane w moim ciele. Chyba o to mu chodziło. Czuję się trochę nieswojo, ale leżę i czekam…
                                                                Dalej nie wiem, zabrakło mi wyobraźni. To nie działo się w moim życiu, tylko raz zadziało w mojej głowie, ale jak jestem blisko sedna, to wyobraźnia rozmywa się. Macie tak, ze swoją fantazją?

„Spotkanie w biegu” – erotyk. Pigułka na niespanie

Moje słowa z serca do Was 
Czasami wracam myślami wstecz. Analizuję i patrzę, ale już z góry, z lekkim przymrużeniem oka, co nie znaczy z lekceważeniem. I dochodzę do wniosku;  Jestem kobietą-zwycięzcą, bo choć fiaskiem zakończyły się moje dwa związki, przeżyłam wiele. Popełniałam błędy i przyjmowałam na klatę  głupotę moich partnerów.  Bajeczki wór doświadczeń, lekcji słodkich i gorzkich powiększał się z roku na rok. A nadal zachowałam radość życia,  i mam na nie wielki apetyt. Nie trzeba mi gwiazdki z nieba, sama znajduję swoje gwiazdeczki.  Dwie prace, które kocham, nie mówiąc o największym sukcesie mojej trójce mądrych i dobrych dzieci. One to DAR Z NIEBA!! Mam pasje:  biegi, treningi, koncerty, opera i teraz blog. A przy tym wszystkim nie zapominam, że jestem kobietą i to z apetytem. Poznaję ludzi, pozwalam sobie na wypady za miasto i cieszenie się, radowanie chwilami. Chcę życie brać, może nie garściami, ale najważniejsze SIĘGAM, wyciągam dłoń po.., i ekscytuję się życiem. To DAR bezcenny, nie możesz go stracić. Idź do przodu, nie oglądaj się za długo, trochę możesz, ale nie stój. Nie żałuj, czego nie zrobiłaś, czy co zrobiłaś, a jeśli tak jest i nie możesz z tym żyć, radzę umów się na rozmowy ze specjalistą. Psycholodzy, to mądrzy ludzie, pomogą Ci. I znowu uwierzysz w siebie i sięgniesz wysoko, tak jak ja (w tak późnym wieku po prawo jazdy) i będziesz szczęśliwa.  Tylko daj sobie szansę!!
                                                                                                              A teraz mała pigułka na niespanie, tylko raczej w łóżku wariowanie! Wzięte tylko z mojej fantazji, nie realu mego.
„SPOTKANIE W BIEGU”
To miało być krótkie spotkanie.
Jedno z wielu w ostatnim czasie. Stanął przed nią, wciąż wilgotny po kąpieli. On, .. .  Jego imię, muzyka dla uszu. Poczuła, jak ciało zaczyna płonąć. Oddech jakby zamierał. Myśl, że zaraz dotnie jej wywołała mieszaninę pożądania, a zarazem wstydu. Nadal onieśmielał ją widok nagiego ciała. Młody Hiszpan, tak go czasem nazywała. Przyciągnął ją do siebie. Rozpiął suknię pozwalając jej opaść. Zaczął obsypywać pocałunkami szyję…nie przerywał pieszczot, mówiąc ” będę szybki i wiem,że ty też”. Uśmiechnęła się. Jak on ją znał!!
Wystarczyło, kiedy dotknął, popieścił, pogryzł sutki, a one twarde muskały.., natychmiast była gotowa. Łatwość z jaką potrafił ją rozpalić, roznamiętnić zaskakiwała nie tylko ją.
Stanęła twarzą do niego. Rozpięła stanik, zsunęła majtki. Popatrzyła odważnie w jego oczy mówiąc – „Jestem Twoja”. Pchnął ją delikatnie na łóżko. Całe jej ciało zapłonęło pożądaniem. Jej oczy natychmiast zmieniły się. Splótł jej palce ze swoimi i przycisnął rękę do poduszki nad głową, a drugą zaczął pieścić brzuch.., odnalazł ciepłą wilgoć między nogami.Wsadził palce, pieścił, a dźwięk lepkiej wilgoci słyszeli oboje. Przez chwilę leżał obok, po czym przewrócił się na plecy, unosząc ją nad sobą. Z łatwością przejęła go w sobie.. Zamknął oczy, a widok jego twarzy omal nie doprowadził jej na szczyt. Poruszali się wolno, nie rozluźniając uścisku. Pochyliła i musnęła sutkami jego nagie,rozgrzane ciało. Położyła dłonie na ramionach i przejęła inicjatywę, poruszała się szybko i miarowo, on tylko lekko dotykał jej bioder. Spytała – „Dobrze ci?”. – wyszeptał jej imię..,  jęknął gardłowo. Jego głos zawisł w powietrzu, ustępując miejsca spazmatycznym oddechom. Pchnął raz, drugi, trzeci…. osiągnął spełnienie.