Wszędzie razem

Pandemia, rozłąka.. trudny to czas. Latać do siebie nie bardzo jest jak. A to kwarantanna,  a to szef nie zezwala i wtedy cenimy komunikatory, które trochę ułatwiają podtrzymywanie relacji. Na pewno w dzisiejszych czasach mamy  łatwiej niż 50 lat temu. Teraz możemy codziennie porozmawiać na skype, whatsApp. Zrobić filmik i poczuć namiastkę bliskości.  Erlend od jakiegoś czasu radzi sobie z tęsknotą  za pomocą maskotki królika. To jego Basia. Zabiera mnie wszędzie: na wycieczki, w góry, te wysokie też. Mam nawet linę, żebym nie spadła!! W delegację, do samochodu i pociągu, namiotu.. oraz codziennie pod kołdrę. Jego córka widząc smutnego tatę – może samotność była bardzo widoczna, dała mu swoją maskotkę, aby był szczęśliwszy. Ktoś może powie, że to dziecinne, a dla mnie słodkie. Lubię oglądać zdjęcia, gdzie byłam i co widziałam. Ale na tej stromej górze, to prawie siusiałam ze strachu! Dobrze, że mnie przewiązałeś tą mocną liną pomarańczową, bo lęk wysokości to malutka Basia ma wielki :-))) Dziękuję Erlend za ten cudowny pomysł szeptania mi do ucha miłych słów i całusów w różowy nosek.

Wielu Polaków, tak jak nasza blogerka Dorotka, pracuje za granicami kraju i teraz bardziej niż kiedykolwiek cieszy się z istnienia telefonu komórkowego, który pomaga w  walce z tęsknotą. Bliskości życzę każdemu, kto tęskni.

Wolni od złych myśli

Dwa dni temu kobiety cieszyły się kwiatkiem, czekoladkami i całusem od człowieka, który je kocha. Albo i nie! Niektórzy mężczyźni twierdzą, że nie lubią tego święta, bo w Polsce kojarzy się ze świętem komunistycznym. Wtedy kobiety w zakładach pracy dostawały dezodoranty, rajstopy. To miało je ucieszyć, bo towaru w sklepach nie było. Ja myślę tak, jak niejeden alkoholik, że każda okazja jest dobra do świętowania. Oczywiście popieram tych, co mówią, że o swoją kobietę należy dbać każdego dnia, tak jak i o mężczyznę, co w niczym nie przeszkadza, tego dnia sprawić sobie przyjemny drobiazg. Dziś 10 marca. W Polsce mamy próbę uczynienia z tego dnia- święta mężczyzn!

Tu na zdjęciu para szczęśliwych ptaków – Basia i Erlend, wolnych od złych myśli. Tak wyobrażam sobie idealną parę kochanków. On ją prowadzi, troszczy, gdy nieprzychylne wiatry wieją i miłuje, tak jak obiecał zanim zabrał w podróż życia. Nigdy złego słowa nie położy na jej ciele i duszy. I innym także nie pozwoli!!!  Zawsze stanie murem po jej stronie. Najczystsze myśli  zbudzą o poranku i z takimi zaśnie. On nie potrzebuje dwutygodniowej kwarantanny, aby ją całować! Myśli o niej dobrze, nawet kiedy ona w siebie zwątpi!!! 

Wasza maleńka Basia również zasyła życzenia. Jednako paniom, jak i panom życzę;

Niech Was tej zimy

Nic nie pokona!

Wirus korona,

zwyczajna grypa,

A nawet chrypa!

A teraz prawdziwy poeta składa życzenia;

„Czy byłby królem, czy zwykłym człowiekiem, ten jest najszczęśliwszy, któremu we własnym domu wszystko idzie pomyślnie”.

Johann Wolfgang Goethe

Te życzenia dedykuję tym, którzy wybrali swój kochany dom, rodzinę i miłość. Niech im tam zawsze dobrze będzie!

Dziś dopisuję kilka słów.  Kochani myślę, że mamy EPIDEMIĘ STRACHU. Bądźcie rozsądni, ale nie wpadajcie w panikę. Lubię risotto, takie z suszonym grzybkiem, masełkiem i natką pietruszki. Zabrakło mi ryżu, biegnę do Biedronki, bo mam ją blisko, ale ryżu nie było. Wiele artykułów wykupione.

 

Nie lubię

Może nie, żebym aż nie lubiła, ale nie przepadam, tak jak przepadałam. Za jedzeniem z KFC, małym pudełeczkiem z kawałeczkami piersi, skrzydełkiem, czy udkiem w pikantnej panierce i garstką frytek. Dziwne, że to mnie, wielką fankę tego jadła  spotkało.

Na początku grudnia umieściłam wpis – „Był pies”. To smutny czas. Dużo rozmawiałyśmy z córką. Od tej pory, czyli półtora miesiąca nie jadłam mięsa. Takie ciche postanowienie zrobiłam sobie kolejny raz. Było całkiem okej. Jadłam ziemniaki, grzybki, jajka, warzywa.. Do czasu. Jak wiecie byłam w gościnie u syna w Danii. A on, aby ucieszyć mamę serwował, a to domowe hamburgery, kebaby..,  no i koniec z postanowieniem. W sobotę, późno po pracy wstąpiłam na skrzydełko i fryteczki. Czekając na jedzonko, zauważyłam młodego mężczyznę, który zawieszał na mnie wzrok. Patrzył tak ładnie, spokojnie. Dlatego zwróciłam uwagę. Usiadłam przy stoliku z widokiem na niego. Bo tylko tam było wolne miejsce. Zauważyłam, że wstał i rozglądał po sali. Zobaczył go!!  Bezdomnego!! Podszedł i zostawił mu frytki. Wychodząc uśmiechnął się do mnie, a ja pokazałam dłonią znak, że aprobuję jego czyn.

Teraz zajrzałam do mojego małego kubełka; garstka gorących frytek, zjadłam kilka, były dobre, kąsałam je po okruszku. Spojrzałam na udko, dokładnie pałkę kurczaka. Jakoś nie przekonało mnie do szybkiego, ani wolnego pożarcia go.  Popatrzyłam i odłożyłam do frytek. Zjadłam mały kwadracik piersi. Wstałam i ośmielona czynem chłopaka zrobiłam to samo. Podeszłam, przeprosiłam za moją śmiałość i podałam mięsko z frytkami. Nigdy nie wiesz, jak ten drugi zareaguje. Zareagował cudownie, szerokim uśmiechem i głośnym na całą salę – ” Ojej, bardzo pani dziękuję”. I od razu to udko tak zajadał, że serce rosło patrząc.

Chyba właśnie wzięłam rozwód z KFC, a przynajmniej separacja. Hi hi do czego to dochodzi – Basia rezygnuje z ulubionego jedzenia, bo przestaje być ulubione. Zakochuje się, choć wszem i wobec oznajmiała, że miłość, to już nie dla niej, że kocha samotność i wszystko ma za sobą. Teraz budzi się z uśmiechem, kiedy dochodzi świadomość i myśli o Erlandzie. Zasypia marząc i wspominając cudowne chwile razem. Dobrze być zakochaną, wszystko jest piękniejsze i łatwiejsze.

Życie potrafi zaskoczyć. Kochani u każdego płynie czas, coś się dzieje, pojawia, znika. Co u Was słychać zaskakującego?

„Panie ofiaruj każdemu z nas, czego mu w życiu brak”

Jeśli w życiu chodzi o chwile szczęścia, to właśnie je przeżywam.

Francuski poeta, epoki średniowiecza Francois Villon w utworze – „Modlitwa” prosi Stwórcę, aby każdemu dał to, czego mu potrzeba. Nawet nieuświadomione pragnienie, jak Kainowi skruchę. Lubię słuchać tej poezji śpiewanej w wykonaniu Sławy Przybylskiej.

” Dopóki ziemia kręci się. Dopóki jest tak, czy siak.

Panie ofiaruj każdemu z nas, czego mu w życiu brak.

Mędrcowi darować głowę racz. Tchórzowi dać konia chciej

Sypnij grosza szczęściarzom. I mnie w opiece swej miej

Dopóki nam ziemia kręci się. O Panie, daj nam znak

Władzy spragnionym uczyń. By władza im poszła w smak

Hojnych puść między żebraków. Niech się poczują lżej

Daj Kainowi skruchę. I mnie w opiece swej miej.. „

Tekst ze średniowiecza, epoki siermiężnej pełnej zakazów i nakazów, a ten tak mało średniowieczny. Po prostu modli się o spełnienie nie tyle marzeń, co potrzeb – Daj człowiekowi, czego pragnie i na dobre niech mu  wyjdzie.

Ja dostaje właśnie swój czas, swoje najpiękniejsze chwile życia z Erlendem (czytaj z Alanem). Wszystko, co razem robimy jest pełne uśmiechu, radości, dobrego patrzenia na siebie, ciepła i czasem ognia. Warto żyć, aby dożyć takich chwil. Pesymista powie: -” Poczekamy zobaczymy, ile to jest warte”.  Odpowiem tak: – Nie mam wielkich oczekiwań. Pragnę jego oczu, tak pięknie patrzących na mnie choćby na chwilę swego istnienia. Co przeżyję, to moje. To nasze. Dziękuję Erlend, że zaistniałeś. Znaleźliśmy się wśród tylu ludzi!

Z całego serca wszystkim Wam, co mnie teraz czytają przesyłam moc mojej życzliwej energii ze słowami -„Panie ofiaruj każdemu to, czego mu brak”.

Kochani moi czytelnicy, niech ten rok, ten czas, będzie waszym czasem krzyku z radości, ze szczęścia!!