Przedszkole w donicach

Wraz z winogronami, buraczkami, orzechami.. do domu z mojego ogrodu trafiają maleńkie, słodkie ślimaczki.


Miniaturki, jak główka od szpilki. Siedzi taki na moim paznokciu, a ja mówię do niego. Tłumaczę, że Julia boi się wszelakich owadów, pająków, ślimaków i nie chce, aby zamieszkał z nami. Romuald pragnie wyrzucić go za okno, a ja boję się, że to drugie piętro, że zimno deszcz zacina .. brrry. I niosę słodziaka do przedszkola ślimaczków i pajączków na mojej klatce schodowej. Tam ni zimno ni ciepło. Mam ich blisko i zawsze przechodząc zatrzymam się, pogadam.. .Julia kiedyś widząc, to pękała ze śmiechu, że mama mówi do ślimaków i wierzy, że one ją lubią i cieplej im tam żyć z moim głosem. Eh, Basia Basia!

Wyszukuję takie maluszki moim sokolim wzrokiem, czasem uzbrojonym w okulary :-))) i obserwuję. A one są banalnie proste do obserwacji, ponieważ niespecjalnie mają, jak uciec.

Wiecie, że ślimaczek z muszlą już się rodzi. No, wykluwa z jaja. Takie maleńkie ślimaczątko ma już swoją własną chatkę, która wykształciła się, kiedy był embrionem. Na początku mały pożytek z tego mieszkanka, bo miękkie i przezroczyste. No i teraz zaczyna się ślimacza praca :-))) Musi mieć wapń. Basia mieli skorupki jajka kurzego, co ostało się w kuchni, wzbogacam wapniem z rozgniecionej na proszek tabletki wapnia i rozsypuje w „ślimakowym wybiegu”, a one po tym pełzają. Resztki i ślady jego możemy zobaczyć na ślimaczej ścieżce. A przy okazji zaobserwować, jakie dystanse nasz wędrowiec pokonuje i ku jakiemu poletku spieszył. To ciałko ślimaka możemy nazwać nogą. To ona dzięki śluzowi pobiera wapń.

Taki twardniejący wapń nadbudowuje muszlę. Nie ma innego wyjścia, ponieważ ślimak z roku na rok rośnie i wciąż musi się w swoim mobilnym domku mieścić. Muszla nadbudowywana jest tak, że nadal zachowuje spiralny kształt. Zewnętrzna, najszersza krawędź to najświeższy fragment skorupy, natomiast ten wystający z jednej strony, mniej więcej pośrodku, stożek, jest najstarszym elementem.

Ślimak może sobie swoją muszlę powiększać teoretycznie do woli. Ale to mądre stworzenie, minimalista!! I nie ma zamiaru przygniatać się zbytnim ciężarem, bo zachciało mu się wielkiej posesji. Domek ciasny, ale własny :-)))

Muszla to nie tylko schronienie, ale i szkielet zewnętrzny, który chroni wszystkie narządy, a wapń służy także, jako budulec do naprawy uszkodzonej muszelki. Ciekawostka, wapń przydaje się także do zbudowania „drzwiczek” do domku ślimaka. To taka stwardniała błona u wejścia, co by nieproszeni goście nie pchali się z wizytą (a tu nie posprzątane :-))) ). W taki sposób, zamknięty na cztery spusty, ślimak może sobie spokojnie przezimować w jakimś bezpiecznym miejscu (np. u Basi hi hi). Albo przeczekać w lecie największe upały.

Romuald założył winnice w moim ogrodzie. Kocha winogrona, zna się na nich, poświęca im każdy wolny czas. A wino jego produkcji już nabiera mocy i sławy wśród znajomych. Od czasu do czasu wiezie z ogrodu wiadro ślimaków, ale tych bez skorupy, takie brryy brązowe, albo czarne. Nie ma siły na zabijanie ich, ale nie pozwala marnować jego winnicy. Niesie to wiadro na jakąś polanę, do parku, lasu i tam je wysypuje. Czasami pomagam w tym procederze. Ostatnio mało go nie pobili, bo grupka facetów zauważyła, że zatrzymał się samochód, kierowca wyniósł wiadro nie wiadomo czego i wyrzucił do przydrożnego rowu. Tłumaczył się, pokazywał że to nie śmieci tylko ślimaki, ale nie chcieli uwierzyć, że zamiast zabić szkodnika człowiek sili się oddaje na emigrację. Kiedyś robił im pułapki- dołki z piwem dosładzanym, ale teraz żal mu piwa, woli sam wypić w cieniu rozłożystego orzecha włoskiego.

Moje ślimaczki już podrosły, to zdjęcia z dzisiaj, niedługo je wyniosę na łono natury, bo tam chyba będzie im lepiej. Widzicie, na co człowiek ma czas na emeryturze!! :-)))


Ten jest godzinę temu przyjęty do przedszkolaków.