Chlebek

Dla mnie ten chlebek jest dobry, ale już mój Koncik (Konstancja) to rozpływa się w zachwytach jaka to pyszność. Zacytuje jej słowa o tym domowym chlebku: – ” Kochana, ten chleb jest taki dobry, że ja nie mogę przestać go jeść. Już zjadłam prawie połowę tego, co wzięłam od Ciebie. Ha ha, takie to jest dobre. Ten stosunek (hi hi) miękkości tego miąższu do grubości i chrupkości skórki, to jest cud. Ale nie rób go za często, bo wtedy na pewno będziemy grube”.

Przygotuj składniki: 1,5 szklanki ciepłej wody, 1 czubata łyżka cukru, 1 czubata łyżeczka drożdży suchych, 2 czubate łyżki mąki. Roztrzep „rózgą” i odstaw na kwadrans. Teraz dodaj:2 łyżki oleju najlepiej słonecznikowego, 2 łyżeczki soli i pół kg.mąki pszennej. Wymieszaj i odstaw do wyrośnięcia (to będzie rzadkie ciasto) na 1 godzinę.

Ciasto wyrosło, ale nadal jest rzadkie. Jeszcze raz wymieszaj podsypując mąką. Mam żaroodporną szklana miskę 20 cm na 8 cm wysokości (może być i garnek). Smaruję smalcem lub masłem, obsypuję mąką. Dno jeszcze wyścielam pergaminem i wtedy smaruję jeszcze raz. Przekładam rzadkie ciasto do miski. „Głaszczę” kilka razy wilgotną dłonią. Odstawiam na 30 min. do trochę nagrzanego piekarnika, niech rośnie. Ja już podrósł jeszcze raz spryskuję chlebek wodą i nacinam wierzch 3 – 4 kreskami, ostrym nożem. Dopiero teraz piekę. Piekę w 180 C przez około 55 minut. 

Zanim dziś upiekę kolejny chlebek, coś trzeba zjeść na śniadanko.Poszłam do piekarni kupić małą bułeczkę. Ale nie kupiłam. W piekarni, ani przed piekarnią nie było nikogo. Tylko, że ja przyszłam o niedobrej godzinie, bo 11, a wtedy obsługują tylko ludzi 65 lat i więcej. Ekspedientka wyprosiła mnie ze sklepu i z uśmiechem zaprosiła po 12 godzinie. Myślę okej zjem batonika na śniadanie. I zabrałam się za pieczenie kolejnego chlebka. Tylko do tego dorzucę ziarna słonecznika, a skórkę suto posypię sezamem. Mniam, będę gruba!!! Ale córeczka uspokoiła mnie mówiąc, że mamusia, jak tyje to w ciekawych miejscach. Hi hi, „ciekawe miejsca”. Ciekawe jakie to?

Oto druga wersja, zaraz napiszę,co zmieniłam. Do ciasta dodałam 3/4 szklanki ziaren słonecznika. Po odstawieniu do wyrośnięcia podsypałam jeszcze z 15 dag. mąki i wtedy dłonią dałam radę wyrobić ciasto. Nadal było lekkie, rzadkie, ale nie lejące (jak w pierwszej wersji). Przełożyłam do mojej szklanej miski, wysmarowanej domowym smalcem i osypanej mąką (pamiętajcie brzegi miski też). Zrosiłam wodą, posypałam suto sezamem, nacięłam kreski na wierzchu. Nakryłam szklanym dnem z tortownicy, bo takie mam i piekłam przez ok 20 minut, dopóki już wierzch chleba nie „pukał” w szkło. Zdjęłam i dalej piekłam bez przykrycia. Przysięgam, chyba w życiu nie jadłam tak chrupiącego chleba jak ten z sezamem. Polecam serdecznie. Ogromnie żałuję, że nie mieszkacie blisko mnie. Piekłabym Wam codziennie taki chlebuś. Dziękuję, że jesteście!!