Marchewka w miodowej glazurze.

         Mam coś dla was do pojedzenia między tym a tamtym posiłkiem. Marchewka z imbirem, miodem, chilli i czosnkiem… Warto spróbować zrobić inaczej niż tradycyjnie z groszkiem.

Ja to danie robię z 5-6 marchewek, skrobię, kroję w grubsze ukośne plastry. Na patelnie wlewam 2-3 łyżki oleju i 1-2 łyżki masła. Wrzucam marchewkę lekko posolę i smażę, a w tym czasie, kroję obrany imbir ( 2-3 cm) na zapałki,  wrzucam, czosnek 2-4 ząbki przez praskę lub drobniutko pokrojony, po 1 małej ostrej papryczce np.czerwonej i zielonej lub żółtej, w drobne krążki, czy kosteczkę. Opcjonalnie, jeśli akurat gości rozmaryn w moim kuchennym ogródku na parapecie, dorzucam ździebko jego igiełek Na koniec dodaję 1-2 łyżki miodu. Wymieszam i przesmażę. Marchewka nie ma być miękka, tylko al,dente.

To proste w wykonaniu danie a smaczne i niedrogie. Może być dodatkiem do naszej kolacji we dwoje, ale równie dobrze istnieć jako danie samodzielne. Czujesz się po nim lekko, a więc po kolacji, chętnie wskoczysz w koronkową bieliznę i pokusisz swojego faceta, na małe co nieco pod kołderką lub założysz wygodną, flanelową pidżamkę, weźmiesz go za rękę i powiesz rozkazująco,

” marsz do łóżka, jesteś mi dziś tam bardzo potrzebny”.

Nasze pociechy. Przepis na udane ferie

Kochane mamy, babcie, ja wciąż będę nawiązywała do przyjemności tego świata, a trudno o szczęście i ochotę na wariowanie w łóżku ze swoim mężczyzną, jeśli domowe sprawy idą źle. Zadbajmy o swoje pociechy, przygotujmy je do spędzenia czasu wolnego. Zbliżają się ferie zimowe. Ładny czas i niebezpieczny. Uczmy je rozsądku. Choć rozsądek przychodzi nam najczęściej przez doświadczenie. A nauka najlepiej przyswajana jest ciekawą metodą. Czasem nie ma innego wyjścia i trzeba użyć najstarszej metody, podającej. W tym wypadku mam przestrogi, rady w formie wierszy. Powtarzajmy naszym maluchom. Zapewne coś do główki się przyklei.

PRZEPIS

Wrzuć do rondelka rozsądku troszeczkę. I już nie wejdziesz na zamarzniętą rzeczkę.

Gdy wyobraźni trzy łyżki odliczysz, ominiesz górki w pobliżu ulicy.

Dodając szklankę rozwagi i miodu, nie przypniesz sanek swych do samochodu.

Wszystko przyprawisz szczyptą ostrożności i na ślizgawce nie połamiesz kości.

Gdy kosztując ferii nie zjesz ich za wiele, będziesz silny duchem i zdrowym na ciele.

PORADNIK DOMOWY

Gdy jesteś sam w domu, nie otwórz nikomu, i „policjantowi” i „listonoszowi”.

Pamiętaj, co kózkom mówiła ich mama, gdy poszła daleko szukać ziół i siana.

Nie wychodź z mieszkania do sprawcy pukania, może mieć powody narobić wam szkody.

Gdy telefon dzwoni, myśl, jak dom swój chronić- Mów, że rodzic może podejść w innej porze.

KODEKS DROGOWY

Noś zawsze odblaski- kółka albo paski;  W zimowe wieczory widać takie wzory.

Nie ufaj obcemu szczególnie miłemu, Kto do samochodu prosi bez powodu.

Albo słodyczami częstuje, ciastkami, Mówi, że u siebie ma pieska dla ciebie.

Rzadko, ale bywa- ktoś dziecko porywa.

I miej gdzieś gotowy numer alarmowy:

112 – wszelkie wypadki losowe

997 – policja

998 – straż pożarna

999 – pogotowie ratunkowe

….. – rodzice, dziadkowie…

 

 

Rozmowa cz.1

Każdy psycholog.., powie, że należy rozmawiać i to jak najwięcej. Od razu rozwiązywać problemy. Nie czekać, aż urośnie z tego góra nieporozumień. A im dalej, tym trudniej poruszyć coś, co boli od dawna. No, bo dlaczego żyliśmy z tym.  Kiedyś mogliśmy, a teraz, nie?

    Cóż, łatwo się mówi. Nie jest to proste, bo trzeba lubić i umieć z sobą rozmawiać. A to, co boli często jest tematem wstydliwym  lub w jakiś sposób niekomfortowym, więc nie wiemy jak poruszyć go.

Podam przykład. Zamieszkaliście razem. Jest fajnie. Uczycie się nawzajem siebie. Swoich reakcji, zachowań.., często wyniesionych z domu rodzinnego. Jest dobrze, ale takie małe ale.. denerwuje cię. Twój mężczyzna wracając z pracy, tylko przekraczając próg domu, wyskakuje ze spodni i paraduje  po domu  w kusych slipkach. Już nie wspomnisz, że brzuch piwosza wisi, i wygląda to po prostu nieapetycznie. Wolałabyś usiąść do wspólnego posiłku z facetem bardziej odzianym, schludnym, z takim twoim dawnym elegantem. A tu ciągle te gołe kolana i jąderka wyciśnięte. No fajnie, w innej sytuacji przydałby się goły, ale nie teraz. Myślę, że  niejedna z was jest zdziwiona. Jak to ledwo zamieszkali, a już ona nie lubi, jak on przechadza się w gatkach i do tego skąd ten gruby brzuch wisi, przecież jeśli nie podobają się jej tacy, to jak mogła wziąć mężczyznę tej postury. Wszystko jest możliwe. On i ona są już w drugim związku, ludzie z brzuszkami.. No i teraz, co zrobić? Zakładamy, że dla niej to widok niesmaczny. Wolałaby swojego podstarzałego mena w jansach i ładnej jednobarwnej koszulce, a nie w slipkach małego chłopczyka, często przetarte na pupie i w koszulce przy kusej z pasami w szerz. Mamy zadanie. Jak to powiedzieć, żeby nie uraził się. Powiesz, no cóż trzeba zwyczajnie. – „Nie chodź proszę po domu tak obnażony! Moje córki na to patrzą i ja też wolałabym ciebie ładnie i wygodnie ubranego”. Na co on, -” ale mi tak wygodnie”. Wracasz z koleżanką z pracy, tak niespodziewanie, a tu drzwi otwiera wam Twój facet, ze schowanym siusiaczkiem w ciasnych majteczkach. O zgrozo! Prosisz kolejny raz i kupujesz wygodne dresy do chodzenia po domu. Nie pomaga. To sportowe spodenki bawełniane, żeby nie uwierały i odziewały to i owo. Nic. Chłop, jak łaził po domu w gaciach, tak łazi. Nie wiem, co począć. Może macie radę? Rozmowa nie pomogła. Życzliwe podejście z kupowaniem mu wygodnych ubrań, też nie.

Drugi przykład, co może nas boleć, przeszkadzać i nie wiadomo, jak ująć w słowa, aby partner za to, nie odwrócił się do nas pupą w nocy i tkwił w obrazie. Jak wszyscy wiemy i doświadczyliśmy katar męski to rychły zgon. Każdy chłop użala się bardzo i rozczula, jak z nosa cieknie. Dzwoni, odbiera telefony i w progu rozmowy żali się, jak dzielnie walczy z chorobą, nie poddaje się, a tu nos nadal zapchany, gardło drapie i ledwo trzyma się na nogach. Kupujesz całą reklamówkę leków w aptece, bo prosi. Robisz termofor i herbatkę z cytryną, a raczej cytrynę z herbatą i otulasz kocem, a on i tak dzwoni do mamy i żali się, jaka ciężka choroba go spotkała. Daruj mu, oni tak mają. Rozczulają się przy katarze i bardzo wtedy potrzebują twego zainteresowania i podtrzymywania w cierpieniu. Za to, jak skaleczy palec, że resztkami wisi, owija i prosi zadzwoń do lekarza i poszukaj opatrunek, mówiąc nic się stało kochanie, będzie dobrze. Taki jest facet. Katar, to jego wróg największy. I tu mamy problem, jak powiedzieć, to, co nas boli, że nie smarka się kochanie w ręczniki i ściereczki kuchenne do wycierania sztućców, czy do zlewu w kuchni. Kupujesz papierowe chusteczki, stawiasz we wszystkich pomieszczeniach, zwłaszcza przy łóżku chorego. Jak to nie wystarczy, to wspomagasz biedaka ręcznikami papierowymi. A on omija i  skrzętnie zasmarkuje płócienną ściereczkę kuchenną. Oczywiści to nie majątek, więc wyrzucasz do kosza i to tak, żeby nie widział. W komodzie zasób ściereczek topnieje przy kolejnym katarze. Czujesz, że musisz to powiedzieć, ale jak trudno. Cóż, mówimy. I tu dwojakie rozwiązanie, albo zrozumie i przyjmie na klatę. Nawet zażenowany przeprosi. A Ty myślisz sobie i po cóż, ja się tyle lat męczyłam i wstydziłam go, o to poprosić. Rozmowa przyniosła dobry skutek.  Gorsza opcja, zagniewa się na nas na minimum tydzień, wykrzyczy, jaką to królewną jesteś i wielką panią. Cóż jest nikła szansa, ale jest, że przy następnym katarze, jednak częściej będzie sięgał po chusteczkę higieniczną, niż po ręcznik.

Rozmawiać na pewno warto. Jest szansa, że się dogadacie i życie razem będzie przyjemniejsze. Wrócę jeszcze do tematu mówienia i dogadywania się w następnych listach, ale już bardziej nie o tym, co gryzie, tylko o swoich potrzebach, także tych łóżkowych. Teraz powiem krótko, jeśli mu powiecie jest duża szansa, że usłyszy i spróbuje tak zrobić. Jeśli zachowacie to w skrytości swego serca i mózgu, wierząc, że kiedyś on sam się domyśli, rozczarujecie się. On powie nie jestem duchem świętym, skąd miałem wiedzieć.  Mów, bo to uczciwsze wobec niego. Wtedy on ma szanse.., zadowolić cię. A szczęśliwa Ty, to szczęśliwy chłop.

Do następnego…

Czerwona torebka i inne jej „konieczne” zakupy.

                                                                 Ach, te babskie zakupy. Jedna z uciech tego świata.

Wciąż nam mało. ( tak ma większość kobiet). To pasuje do tego, tamto do tamtego ,a to do niczego. I trzeba dokupić.  Nie tak jak mężczyzna, ( większość) jedyne buty, które ma pasują prawie do wszystkiego.

Kobieta i kolory. Cóż, widzi wszystko i razi wiele.  Patrzy na kogoś w tłumie ulicznym i myśli, no jak można było, tak zestawić kolory. Czerwone spodnie z błękitną bluzką, albo spódnica kremowa ze śnieżno-białą koszulką…, a chłop tego nie zauważa. Dla większości z nich ważne, aby ubrać się raczej szaro nie rzucając w oczy ostrym kolorem. I jedyny sweterek pasuje do wszystkiego.

Zakupy w związku, to zupełnie inna para kaloszy, jak moje zakupy, kiedy mieszkaliśmy z partnerem osobno. Co chciałam, na co miałam pieniądze, i kiedy uważałam, to kupiłam. W związku, a raczej we wspólnym mieszkaniu, nie! Teraz odpowiadamy za wspólne dorabianie się. Jak to zrobić, aby nie pokłócić się, nauczyć  innego, może rozsądniejszego wydawania pieniędzy. I nie stracić w mężu, czy partnerze przyjaciela, i nie zyskać przeciwnika, którego trzeba się nauczyć. i sprytnie postępować.

Podam przykład, może mądry, może nie. Wraca kobieta do domu i już w progu drzwi chwali się, jaką piękną, skórzaną torebkę kupiła. Jak się, jej udało, bo była ostatnia, a jakaś „małpa w czerwonym”, chciała jej wydrzeć z ręki, kiedy na chwilę odłożyła.. A Ty myślisz, szkoda, że nie wyrwała, po co jej kolejna torebka? Mamy teraz wydatek na meble do kuchni. Brakuje nam trochę i te 500 zł , bo już zdążyłeś się dowiedzieć ile wydała, tam by się przydały.

Jak to mądrze rozegrać, aby nie pokłócić się i pokazać kobiecie, jej nierozsądny wydatek?

Mówisz, no piękna, zachwycasz się nad dobrej jakości skórką, podpowiadasz do czego będzie jej pasować, na przykład do czarnych botków, ostatnio kupionych.., och. Kwitujesz zdaniem, cóż kochanie wprawdzie teraz, kiedy zbieramy na nowe meble do kuchni, każdy pieniądz jest ważny, ale skoro kupiłaś tę torebkę, widocznie jest potrzebna i Ty lepiej wiesz, na co przeznaczyć pieniądze. Poczekamy na meble jeszcze miesiąc. Sama się ukarała.

Jak się czuje ona. Bez Twojej reprymendy wie, że postąpiła nierozsądnie, jak za czasów, kiedy była sama i zarobione pieniądze wydawała na siebie. Myśli sobie dobry chłopak z tego mojego… . Inny nakrzyczałby, nawściekał się. A on, taki spokojny. Zawsze będzie mówiła ci o swoich zakupach, choć o tej pory podejdzie do tego z rozsądkiem i umiarem, bo wie, że to także w jej interesie. Co byłoby gdybyś od razu pokazał swoje niezadowolenie i powiedział kobiecie do słuchu, że głupio postąpiła. Nic dobrego. Ona dopiero uczy się bycia razem, waszych wzajemnych zachowań. Odebrałaby Ciebie, jako przeciwnika i zaczęła taić zakupy a pieniądze z konta i tak topniałyby.. Słyszałbyś bajki typu, „a to już dawno kupiłam, lata temu. A to, po przecenie za grosze, a to dostałam od mamy, siostry, a to okazyjnie odsprzedała mi koleżanka, na nią za małe…

Czy to uczciwe postępowanie, że nie powiedziałeś, co naprawdę o tym myślisz. Powiedziałeś, tylko dyplomatycznie, ucząc partnerkę samodzielnego dochodzenia do dobrych wniosków i nie tracąc jej zaufania, przyjaźni.

Można nie zgadzać się z takin załatwieniem tej sprawy i mieć inny pomysł. Tak. Oby nie oddalić się od siebie i nie zacząć budować swoich światów.

kto dał Ci wiarę w swoje możliwości.. lub nie

DSCN4030

Jak postrzegamy siebie, na co decydujemy się, ile wiary mamy w swoje możliwości.., itd. Cóż, drodzy rodzice, to wasze zadanie. Postępować tak, aby dziecko, nasza pociecha uwierzyła w siebie, chciała podejmować zadania, trudy widząc sukces oczyma wyobraźni. Nie zrobicie tego, a po drodze nie znajdzie się nikt, kto to, uczyni, np.wychowawca, mądry nauczyciel, czy partner życiowy, to ten młody człowiek wiele przegra. Wszystko przyjdzie mu później lub wcale. Nie wybierze się na kurs prawa jazdy, nie złoży dokumentów na wymarzone studia, nie pójdzie na kurs tańca i ciągle będzie unikać pląsów z partnerem, nie podejdzie do matury, nie zapisze się na siłownie, bo przecież jestem gruba i brzydka, nie zajmie stanowiska w publicznej dyskusji, bo przecież trzeba obronić swoje zdania, a kim ja jestem.. itd.

Chcemy tego dla naszej pociechy? Nie!

Wiara we własne możliwości kształtuje się w dzieciństwie. To, czy nam jej brakuje, czy nie, zależy w decydującej mierze od tego, jakie informacje na własny temat otrzymamy w kilku pierwszych latach życia. Sukces, nawet ten malutki umacnia twoją wiarę w siebie i przeświadczenie, że cel jest możliwy do osiągnięcia.

Jak to zrobić, aby ustrzec dziecko przed próżnością i narcyzmem, bo tego też przecież nie chcemy.  Nie przesadzać, bo wtedy próżność i sztuczność sytuacji może zagościć. Od małego dziecka mów mu, jak pięknie wykonało to, czy tamto. Zaczyna przygodę z rysowaniem, później pisaniem. Pierwsze kroki są nieporadne, ale Ty mądry rodzic, zanim udzielisz wskazówek, co poprawić, co jest złe, nieudolne, wpierw spójrz na pracę, rozjaśnij twarz i POCHWAL, jakich ładnych kolorów użyło, jak staranie kolorowało nie wychodząc za linie, jakie ciekawe to drzewo, czy ptak.., a później delikatnie udziel wskazówek. Chwal swoją pociechę, kiedy masz gości, rozmawiasz z kimś osobiście, czy przez tel., np. z babcią, czy koleżanką z pracy. Zlecaj mu zadania pomocy w kuchni, podczas gotowania, czy sprzątania i nie zapomnij pochwalić swej pociechy drugiemu rodzicowi. Masz ogród, daj swemu dziecku jeden mały zagonek i zadanie, np. ogródek ziołowy. Wybierzcie i kupcie razem nasionka, wykonajcie napisy na patyczku, aby zaznaczyć, co gdzie rośnie. I pozwól mu samemu opiekować się swoim poletkiem, nie zapominając chwalić swoje dziecko za trud, poświęcenie i plony. Pozwól mu poczuć smak sukcesu. Mając takie podstawy wierzę, że nie zawaha się podejmować różnych wyzwań tego świata.  A wy wciąż powtarzajcie mu, ” że, jak nie Ty dziecko, to kto? ” Poradzisz sobie, wierzę w Ciebie. I zrób to, córeczko/synku tylko dlatego, że ty tego chcesz, a nie świat. I oby w życiu dorosłym ich partner nie popsuł tego, czego wy dokonaliście, bo tak też może być. Ale jeżeli uwierzy partnerowi, że niewiele jest warta/wart, to znaczy, że wasze podstawy były tylko marnymi fundamentami. Staraliście się, ale za mało.

Powodzenia rodzice. To nie takie trudne zadanie, będą trudniejsze.

 

Kilka słów o ” słowach w łóżku” cz.2

DSCN2630Słowa  w łóżku. Piękny, apetyczny temat.  Zakładam, że wasz partner jest normalnym chłopem, bez zadęcia i udziwnień, nie taki „ą, ę”. Tylko ten, co nakręcają go słowa wypowiadane przez kobietę, pochylającą się nad nim w ładnej koronkowej bieliźnie i szepczącej pikantne słówka typu, ” chodź, zrobię ci dobrze..”, a przy tym wszystkim patrzącej odważnie i głęboko w oczy. Myślicie, że spróbuje odmówić? Cóż, jeśli odmówi, zaniepokoi to was. Szybciutko przebiegnie myśl, ” ma inną?”, a może jest chory. Wtedy warto porozmawiać, ale bez wyrzutów, że nie chce się kochać, że nie patrzy na nasze potrzeby, tylko tak zwyczajnie, spokojnie,  ze zrozumieniem, naprawdę słuchając go. Jest szansa, że powie nam choć trochę, tego, co go gnębi. Może ma chwilową ” niemoc twórczą” lub zwyczajnie jest przepracowany i zmęczony. Zakładam, że naszemu mężczyźnie zaświecą się oczy, na myśl, jak to za chwilę dobrze będzie  zajmować się nim jego seksowna kobietka. I teraz w mojej wyobraźni widzę taki obrazek.

Ona i on, stojąc na przeciwko siebie, czy też on rozparty w fotelu, ona okrakiem na jego kolanach, cały czas patrząc mu w oczy, powoli rozpina guziczek po guziczku jego koszuli. Wsuwa dłonie.., z ramion odgarnia poły koszuli. Jakież to podniecające! Teraz ma swego mężczyznę, leciutko pachnącego potem, ale przecież to jego zapach, a między wami jest ta sama chemia i to w nim też kochamy. Całując i liżąc jego szyję, uszy, kark w tle wyczuwając cudne, zniewalająco męskie perfumy, które same kupiłyśmy mu, szepczemy słowa, te słowa, które roznamiętniają, nakręcają, podsycają… I już wiesz, że nie zatrzymasz tego.. Będziesz to miała. Jedną z uciech tego świata.

Słowa, ach te słowa, jakie to mają być. Wszystko zależy od naszego mena i naszej odwagi. Na początek zabawy możesz szepnąć mu, „daj, poliżę ..”. Jedni lubią słyszeć, że jesteśmy ich sukami. I nie jest to”brzydki ” wyraz.  Zależy od sytuacji i kontekstu. Pokażę przykład. Wraca facet do domu, ona podaje mu zupę, zagaduje, jak minął jemu i jej dzień…, on zdenerwowany rzecze ” ..ty suko przesoliłaś zupę!”. Powiem ci jedno, to dupek nie wart twojej uwagi. Odejdziesz od niego, prędzej, czy później. I mam nadzieję, że prędzej. Ale jeśli on pieści twoje piersi.., trzyma Twoje biodra, równo nadaje  rytm, i w chwili uniesienia, czy spełnienia, mówi ” jesteś moją suką, za to też Cię kocha”. To komplement, wypowiadany czule, czy ogniście, tak, jak wasze miłowanie przed chwilą. Z Tobą mu to wychodzi i zawsze go bardzo podniecasz. Sama możesz mu mówić,  że masz ochotę na ostre.. , że robi to dobrze, wyjątkowo i że „taniec” z nim w łóżku, to bajka. Pomyślisz teraz, że to wulgarne i nie pasuje do Ciebie. Tak, zgadzam się, nie może być wypowiadane o każdej porze dnia wykonując różne obowiązki, ale podczas „wariowania” na krawędzi łóżka, na klęczkach przed lustrem, czy wygodnym, aczkolwiek zachęcająco skrzypiącym krześle, kiedy robicie to miarowo.. . Tak! Pokażesz mu, że jesteś damą, kochaną mamą, cudowną kucharką, a jak przychodzi wasz czas, apetyczną kochanką i z anioła przeistaczasz się w diablicę. Ale tylko jego diablice, taką też Cię kocha. Używajcie słów, które lubicie, które nakręcają i podsycają chcicę. Warto! Nie bójcie się, cóż macie do stracenia? A zyskacie miano dobrej kochanki, która potrafi rozbudzić swojego zmęczonego, śpiącego niedźwiedzia. I kiedy was obróci, albo położycie nóżki na jego ramionach, poczujecie, po co Bóg go stworzył. Także do tego. Naszego faceta!

Co zrobić, abyśmy… cz.2

 




I tak toczy się dzień za dniem. Kupki, kaszki, ząbki, komunia.., a my w wirze zajęć często nie specjalnie wpadamy w rutynę i szarość dnia. Oczywiście staramy się, myślimy, rozmawiamy o naszym dzieciątku z każdym. Mężem, teściową, koleżanką, mamą.. Warto byłoby w tym wszystkim nie zapomnieć o Nim i choć trochę urozmaicić nasze nocne życie. I nie chodzi o tańce na parkiecie, wypady do klubów nocnych, ale raczej o taniec w seksownych koronkach przed naszym partnerem zanim położymy się do łóżka, czy przed.. zejdziemy na dywanik przy lustrze. Oni są wzrokowcami .. i pozycja od tyłu przed lustrem.. bajka! Chcę Ci powiedzieć, że o związki należy dbać, pamiętań, nie zaniedbywać na dłuższy czas. Nie chodzi, abyś stała na baczność i ciągle, jak o kolejnym obowiązku myślała, mąż, ach pamiętaj mąż!! Nie, to ma być Wasz czas. Ty, jako kobieta też tego potrzebujesz. Nie tylko jego pomocy przy kąpieli dziecka, czy zniesieniu wózka, ale i jego dłoni na Twoich biodrach, namiętnych pocałunków, już teraz nie przez połowę nocy, ale choć te 5 minut zanim zaczniecie uprawiać seks. I jeśli mieszkacie sami bez teściów, mam, to sam wybór miejsca, czy to brzeg łóżka, krzesło, czy dywanik przed lustrem już może być atrakcją dla mężczyzny. Weź inicjatywę w swoje ręce! Cudowne, kochane dłonie kobiece, które za chwilę będą pieścić swego mężczyznę, jego..

Konfitura truskawkowa

20160625_130406[1] „Lato w słoiczku”

Składniki – 2kg świeżej truskawki, ok.70dag do 1kg.cukru, kawałek imbiru ok. 5cm, 1 cytryna i szczypta kwasku cytrynowego.

  1. Umyj truskawki,
  2. pokrój na ćwiartki,
  3. wrzuć do garnka i gotuj ok 20-30 min
  4. dodaj szczyptę kwasku,
  5. pokrojony w zapałki imbir i dodaj cukier,
  6. smaż kolejne 15 min. mieszając.
  7. Teraz wyszoruj cytrynę pokrój w grube plastry i każdy plaster na ćwiartki. Wrzuć go garnka. Teraz tylko 2-3 min. smażenia i gotowe.
  8. Przełóż do wyparzonych słoiczków, zakręć i  i obróć ” do góry nogami”.

Ostudzone postaw na półkę i sięgaj wtedy, kiedy najdzie cię ochota na bułeczkę z masełkiem i konfiturą pachnącą latem, lub smaczną, doprawioną owocami herbatkę. Ja najbardziej lubię, kiedy ukochany mężczyzna zlizuje ją z moich cycuszków. Prawdziwa uciecha tego świata. Dotyk nie tylko dłonią, ale i języczkiem. Smacznego dziewczyny i chłopaki!

Co zrobić, abyśmy w łóżku nie zostały z kotem? cz.1

20160910_090258[1]                                                                                                                                                  Mijają lata w związku. Nasze role zmieniają się. Z beztroskiej młodej dziewczyny wchodzisz w rolę, kochanki, żony a następnie często matki.  Jestem dojrzałą kobietą, więc piszę, jak było za „moich czasów”. Poznając chłopca i zaczynając myśleć o nim, jak o przyszłym mężu, starałaś się pokazać z jak najlepszej strony. Tak, aby on zobaczył w tobie przyszłą żonę, matkę swoich dzieci, a nie wyuzdaną, ognistą kochankę. I tak, przy różnych okazjach pokazywałaś mu, jak dobrą jesteś kucharką.., jak pyszne, pachnące latem ciasta pieczesz i jak ładnie, odpowiedzialnie zajmujesz się, kiedy trzeba, dziećmi kogoś z rodziny.  A on, tak właśnie zaczynał Cię postrzegać,  kodować w swojej pamięci, psychice. Wizerunek grzecznej dziewczynki, schludnie uczesanej,  patrzącej rozsądnie na świat  i niosącej walory moralne, które zapewne będzie umiała przekazać naszemu potomstwu.  Bywały zrządzenia losu i tak przychylne warunki, że czasami zostawaliście choć na trochę sami w domu, jednej lub drugiej rodziny. I wówczas zakładałaś kabaretki, czerwone szpilki, a co więcej brałaś pejcz do ręki, aby poszaleć? Nie, skądże! Pokazać się z takiej strony, byłoby głupotą, a poza tym wstyd obnażyć swoją kobiecość. I tak naprawdę sama nie bardzo wiedziałaś, jaką jesteś kobietą, co Cię nakręca, podnieca, a co razi. Czego potrzebujesz i jak. To przy swoim mężczyźnie powolutku powinnaś dowiadywać się tego i poznawać swoje ciało, ale czy on chce tego, czy jest świadomy, że to ważne dla waszego, przyszłego  wspólnego pożycia? I tak mijają miesiące, czy lata, aż stajesz się matką. To piękna i ważna rola, dla nas kobiet.Mężczyźni mają rację zarzucając nam, że odkąd pojawi się potomek, oni  faceci,  spychani są na dalszy plan. I jest to normalne, naturalne. Mamy mniej czasu, często jesteśmy zmęczone, nie mamy siły i ochoty zadbać o swój wygląd, jak niegdyś. Zapatrzone w tę maleńką istotkę, nie zdajemy sobie sprawy, że zaniedbujemy swego mężczyznę lub nawet, kiedy to wiemy, usprawiedliwiamy nasze postępowanie, bo rola matki jest ważniejsza. I dziecko już zawsze będzie na pierwszym planie.  A tu trzeba mądrości życiowej, aby umieć to pogodzić.

  • Dobranoc, jestem zmęczona, zmykam, do mojego wielkiego i pustego łóżka, bez uciechy.  No nie całkiem pustego, bo już  jest tam mój ukochany.., kot. ( cd nastąpi).

 

Słowa cz.1

20170625_210620[1]             To kolejna pociecha. Ileż radości, czy też bólu, mogą sprawić słowa. Wypowiadane przez bliską nam osobę, cieszą i ranią podwójnie, bo kiedy powie to obcy nam człowiek, machniemy ręką, pomyślimy-  ” cóż głupiec”. Nie chcę pisać o złych słowach, które czasem ranią boleśniej niż nóż i zostawiają dźwięczącą w uszach ranę.

Skupię się na miłych, dobrych, zachęcających, rozbudzających..  słowach. Wystarczy, że miękko i ciepło, a przy tym patrząc głęboko w oczy wypowiesz imię partnera. Całując ją w czółko, głaszcząc jej włosy mówisz ” miłego dnia, moja .…. „. I już oboje wchodzicie wesoło w kolejny dzień. Rankiem szybciutko zbierając się do pracy na moment zatrzymaj się i powiedz te kilka słów.

Zapytasz, ale jakich?  Hm, może że ciepło i słodko wygląda o poranku, z niesfornie opadającymi kosmykami włosów, że będziesz o niej myślał, a wieczorkiem wtulisz nosek za uszko i nie tylko. Takie słowa zostawiają ciepło w sercu, a tym samym poczucie bezpieczeństwa, którego każdy z nas potrzebuje.

To samo tyczy się nas dziewczyny, tylko wam proponuję mówić swojemu facetowi, nie tak ckliwie i ciepło. Przecież to nasi twardzi mężczyźni, im zostawiamy nutkę obietnicy i zachęty. Wyszeptane cichutko słowa -” kochanie dziś położę dzieci wcześniej spać i pobawimy się” lub ” ależ mam ochotę na Ciebie, zostawimy to do wieczorka?”, albo tak całkiem niewinnie -” wiesz, gdzie wsunęłabym teraz moją rączkę?”. Całus, kokieteryjny uśmiech i wychodzisz. To jest ten pierwszy, malutki, ale znaczący kroczek, do dobrego seksu dziś wieczorem.

Nie zapominajcie, słowa mają wielką moc. Dbajcie o nie. I dobra rada, należy wiedzieć jakich i do kogo właśnie tych, a nie innych użyć. Te same słowa, mogą jednego partnera pozytywnie nakręcić, a drugiego obrazić. Trzeba rozpoznać przeciwnika, że się tak wyrażę i zaaplikować te, które odniosą właściwy zamierzony przez nas skutek, bo przecież chcemy zrobić dobrze naszymi słowami. O słowach, które bogato okraszają nas seks, następnym razem. A teraz wyobraź sobie, że cichutko, przeciągle i prosząco szepczę Twoje imię. Pójdziesz za mną?