Coś dla młodej i starszej mamy (babci) „Miś”

   ” Naprawimy misia” Cz. Janczarski 

Kto misiowi urwał ucho?

No,kto -pytam?

Cicho,  głucho..

Nikt się  jakoś nie przyznaje.

Może jechał miś tramwajem?

Może upadł biegnąc z górki?

Może go dziobały kurki?

Może Azor go tarmosił,

urwał uch nie przeprosił?

Igła nitka, rączek para,

naprawimy szkodę zaraz!!

O już sterczą uszka oba,

Teraz nam się miś podoba!

Ja po prostu uwielbiam ten wierszyk. Znam go, jak pacierz, tzn. można mnie zbudzić w nocy i kazać recytować i zrobię to, bez zająknięcia.  Kiedy w pierwszych dniach dzieciaczki oswajają się z nową sytuacją: grupa szkolna rówieśników, pani, budynek, obyczaje, normy… Te, które chodziły do przedszkoli, radzą sobie dość dobrze. Cóż, dla nich to nie pierwszyzna, ale te prosto od mamy, różnie. Należy wdrożyć je do wszystkiego, ale powoli i bez stresu. Poznają kolegów, koleżanki i kolorową salę zabawek. Któregoś dnia, o poranku, po śniadanku, biorę pluszowego misia (przedtem zaginam uszko do tyłu i lekko szpileczką przypinam). Dzieci w kółeczku siedzą na dywanie (och, jak tęsknię za nimi, to jednak moja największa miłość, teraz mam wolne), ja w środku stoję z misiem, trzymam go na ręku, rozglądam dookoła i powoli recytuję ten wierszyk. Cały czas badawczo patrzę na maluszki. I wiecie, co mi się dość często zdarza? Kiedy dochodzę do słów „.. no kto, pytam..”, cichutko jedno, później drugie mówi, ” ja”. One się przyznają, choć misiowi nikt ucha nie urwał. I jak ich nie kochać? Te dobre, wpatrzone w ciebie oczka, te maleńkie ciepłe rączki. Powiem Wam, za tę pracę jestem wdzięczna Bogu. Wywalczyłam ją sobie (kiedyś wam opiszę, niebotyczny trud). Już wtedy byłam waleczna, ale tylko, kiedy była to kwestia być, albo nie być. Potrafiłam. Taka praca z małymi istotkami była moim sensem i marzeniem. Wiedziałam to, od 7 roku życia, kiedy czasami sąsiadki pozwalały mi pobawić, popilnować ich pociechy.

Wracając do wiersza, jak możemy go w domu wykorzystać. Najpierw połóżcie się wygodnie, może pod kocykiem, albo u mamuni, babuni na kolankach, przeczytajcie wiersz, choć recytowany brzmi „szczerzej”. Zadajcie kilka pytań, sprawdzając w ten sposób, czy dziecko zrozumiało. Teraz zaproponujcie „rysowanie wiersza”. Pozwólcie jemu także rysować, po swojemu, jego kurka na pewno będzie ładniejsza, my tylko pomagamy. I tak po kolei rysujcie; tramwaj, misia na górce, kurki, pieska Azorka, igłę z nitką, rączek nie rysujcie, pokażecie swoje. A w momencie ” o już sterczą uszka oba..” odpinamy uszko i mamy dwa.

Teraz mama (babcia) recytuje, czy czyta wiersz (bardzo powoli), a dziecko ma za zadanie wyszukać odpowiedni obrazek i układać po kolei. W momencie, kiedy mama odepnie schowane uszko i już oddychamy głęboko, że z misiem nie trzeba do lekarza jechać, podajemy go maluszkowi i prosimy aby go ukochał, po lulał, bo miś był w strachu, że stracił ucho. Teraz możemy porozmawiać o poszanowaniu zabawek. Zobaczycie, jak od czasu do czasu nasza pociecha będzie brać misia tulić i mówić „nie bój się, masz dwa uszka „. Wracajcie do tego wiersza, wszystkie dzieci go lubią. Później nasz maluch może trzymać misia ze schowanym uszkiem i próbować recytować, tyle ile zapamiętał. Pomagajcie mu.

Udanej zabawy, a tak w ogóle to najpiękniejszy czas w naszym życiu, wychowywanie dzieci. Szczerze zazdroszczę, choć wychowałam troje. Wiele dałabym, aby cofnęły się te chwile. Cóż życie płynie dalej. Spędzajcie, jak najwięcej czasu, z nim, z  Waszym Okruszkiem. Bawcie się razem, to zaprocentuje, chociażby Waszymi wspomnieniami.

Reklamy

Zupa cebulowa

               

Składniki

5-8 cebul, w zależności od wielkości, ok. 8 szklanek wody, 1 kostka bulionowa, (warzywna lub mięsna), włoszczyzna, (ja daję jedną marchewkę, kawałek pora, bo to najczęściej mam), 2 ziemniaki, 2 łyżki masła i tyle samo oleju, 1 łyżka mąki i 1 łyżeczka cukru, 1 zupa cebulowa w proszku (opcjonalnie, ja najczęściej daję), sól, kilka ziarenek pieprzu i ziela ang., listek laurowy, opcjonalnie 2-3 skrzydełka, bez mięsa też pyszna.

Wykonanie

Do garnka wlej ok. 8 szklanek wody, wrzuć ziarenka pieprzu, ziela, listek, włoszczyznę, kostkę bulionu (i jak chcecie skrzydełka, aby facet miał co poogryzać, jak lubi. Ja właśnie tę zupę często gotuję bez wkładki mięsnej), lekko posól. Gotuj. Na patelnię wlej 2 łyżki oleju, dodaj 2 łyżki masła i wrzuć cebulę, lekko posól. A cebulę przygotowuję tak; po obraniu, kroję na pół i tnę na pół krążki. Powoli podsmażam ok. kwadransa, pod koniec smażenia dodaję łyżeczkę cukru, podsmażam kolejne 5 minut i dodaję łyżkę mąki, jeszcze 1-2 minuty na patelni i przekładam do garnka z wywarem. Gotuję. Teraz rozmieszam zupkę w proszku z pół szklanki wody, wleję do całości. Gotuję jeszcze około 20 minut. Smacznego!

Pamiętajcie, bo to ważne, nie zapomnijcie o łyżeczce cukru i łyżce mąki, to drobiazgi, ale mają znaczenie. I cebulę przesmażajcie dłużej niż krócej. Można ugotować też bez dodatku zupki w proszku, z nią jest intensywniejszy smak.

Sposoby podania

Wlej zupę do miseczki, posyp po wierzchu startym żółtym serem, do tego opcjonalnie kilka kostek grzanek z bułki np.grahamki (podsmażonej na pustej patelni) lub mój ulubiony sposób: do miseczek wlej podgrzaną już zupę, na wierzch połóż plasterek żółtego sera, on nie utonie, na to kromkę bułki wrocławskiej, plaster sera i ździebełko świeżej chilli,do piekarnika zapiecz i po wyjęciu ustaw miseczkę na talerzyku deserowym bo gorąca, udekoruj listkiem bazylii. Naprawdę pycha! Kiedyś zostało mi trochę ciasta pierogowego, czyli z mąki i wody, paluszkami zrobiłam małe kuleczki, takie zacierki i wrzuciłam do gotującej się cebulowej na jej ostatnie 5 minut. Tez ciekawie i wtedy bez grzanek i innych dodatków podałam, tylko z listkami bazylii (lubię ją). Jak robię mojej kochanej Córeczce jedzonko do pracy (bo tam się spotykamy, póki co pracujemy razem), to zaznaczam listkami bazylii, to znak rozpoznawczy, że to jej śniadanko (a bazylia u mnie zawsze na parapecie).

                                                

W niedzielę wpadła moja koleżanka, taka zziębnięta.., a ja jej serwuję taką zupkę. Opcja zapiekana. (Została z poprzedniego dnia a nic innego nie miałam). Cały tydzień do późna pracuję, a że teraz mam czas tylko dbania o siebie, dzieci daleko, nie przejmuję się, co mam a czego nie mam w lodówce. I wiecie co, to była uczta! Dziś nie piszę żadnych dygresji, czy podać w samym fartuszku i stringach, czy zatańczyć mu, ani tam takich..,  radości  życia, bo jeden czytelnik „zjechał” mnie, że za dużo moich erotycznych marzeń serwuję. Może powinnam wyciszyć się z tym nawoływaniem was do miłowania. Mi tego tak brakuje i boje się o Was, że macie możliwość, a nie korzystacie.  Coś przegapicie. Życie może być takie piękne, kiedy lenistwo, a zwłaszcza hipokryzję zakopiemy głęboko!

Trochę mi smutno.

 

Koszmar zdrady.

 

Zdrada, to słowo niesie znamię krzywdy. I najczęściej tak jest, choć nie zawsze, tylko krzywdy. ” Kup kochance męża kwiaty” K. Miller, pisze, że zdrada jest paskudna, ale można ją przeżyć, dużo się z niej nauczyć i wyjść zwycięsko.  Żyjemy w czasach, kiedy wiele wartości utraciło swe znaczenie i często podchodzimy do nich z przymrużeniem oka. Wiemy, że czegoś nie wolno, ale jak zdarza się nam,  próbujemy usprawiedliwić to. Dlaczego? Bo mamy sumienie, a ono czuje, że nie całkiem czysto jest w nim. Kiedy sumienie przytępione, znieczulone, idziemy przez świat, jak burza, nie przejmując się niczym i nikim.  Zazwyczaj wybieramy to, co wygodne i przyjemne. Mieć kochankę, kochanka, to nie chluba, ani powód do dumy, to nasza przegrana. Źle ułożyliśmy swoje życie, czy też nie sprawdziliśmy się, jako partnerzy.

DBAJCIE O SIEBIE, BY KAŻDA ZE STRON CZUŁA SIĘ TAK SAMO SZCZĘŚLIWA.

Zajrzycie do literatury, poczytacie o badaniach i lekko przerazicie się.  One pokazują, że 1/3 kobiet zdradza swoich mężczyzn. Natomiast do skoku w bok przyznaje się połowa mężczyzn. Myślę, że w badaniach o takim temacie, istnieje margines niedociągnięć w każdą stronę, bo nie wiemy na ile szczere są to odpowiedzi. Jedni chwalą się na wyrost, bo to takie” męskie”, mieć kochanki, znaczy żem jeszcze „niezły kogut”. Inni nie przyznają się choćby ich ogniem przypalać, bo wstyd. Są i tacy, którzy nakłamali w tym temacie tyyyleee, że uwierzyli w swoje bajeczki i  nie wiedzą, gdzie prawda.

Czynników, które pchają nas w ramiona kogoś nowego, jest bardzo wiele i niezależnie od płci każdy powód, motywacja do zdrady jest możliwa. Choć można to trochę usystematyzować. Jedni nie mogą znieść nudy, rutyny w łóżku, która opanowała każdy składniki ich związku. Ciekawość, dowartościowanie, różnica temperamentów, zemsta, kryzys w związku, inni mają za to obiecany awans, pieniądze.. .  ” Niezłe ciacho,  ale laska”, z kimś takim znaleźć się w łóżku, a może  romantyczne chwile.

Ale nade wszystko niezaspokojone potrzeby seksualne w związku. Partnerzy, którzy, nie znajdują szczęścia emocjonalnego i seksualnego w małżeństwie częściej nawiązują romanse.

Chociaż nie do końca tak jest, zwłaszcza u mężczyzn. Czy wiecie, że połowa z nich, która dopuszcza się zdrady ocenia swoje małżeństwo na bardzo szczęśliwe. Zadajemy sobie pytanie, a więc dlaczego wielu mężczyzn żyjących w szczęśliwym związku nawiązuje romanse. Cóż, zdrada u mężczyzn najczęściej jest z natury czysto seksualna, natomiast niewierność kobiet ma podłoże emocjonalne. Mężczyzna stara się nie angażować emocjonalnie w związek z kochanką.

U kobiet (po wielu przegadanych, przeplotkowanych godzinach) stwierdzam, wygląda to inaczej, większość, która dopuściła się zdrady, mówi, że były nieszczęśliwe w swoich małżeństwach.  Kobiety mają znacznie więcej powodów do romansów, niż mężczyźni. Choć każdy z nas, który zdradził, mógł mieć taki sam powód niezależnie, czy jest kobietą, czy mężczyzną.  Aczkolwiek, kiedy zdradza kobieta, często dzieje się to na podłożu emocjonalnym, a mężczyzna – seksualnym.

Znaczenie ma tu też czas, kiedy doszło do romansu w związku.  Na początku, czy po wielu latach. Zadowolenie z małżeństwa wykazuje tendencję spadkową wraz z upływem czasu. Czy cechy osobowości mają tu znaczenie, że łatwiej dopuszczamy się zdrady? Poniekąd tak!. Narcyzm, (niezły ze mnie młody bóg, każdą mogę mieć), czy też niski poziom sumienności (niedbałość, opieszałość, brak zorganizowania, samokontroli, impulsywność). Nie wszystkie osoby samolubne, impulsywne muszą dopuszczać się niewierności, ale cechy te zwiększają prawdopodobieństwo jej wystąpienia.

      Najczęstsze motywy zdrady:

  1. Niezaspokojenie seksualnych potrzeb. Uzupełniamy o brakujący seks, gdyż bardzo różnimy się temperamentami.
  2. Nuda w seksie, monotonia. Przewidywalnie i nieciekawie. Brak bodźców do ” chcenia”.
  3. Dowartościowanie. Niezależnie od płci chcemy podjąć ryzyko związane ze zdradą i spróbować przekonać się, czy jeszcze możemy się podobać, być pożądanymi, i stanąć na wysokości zadania (w tym ostatnim, zwłaszcza u mężczyzn, którym z biegiem lat jest trudniej, bo do tego potrzebują coraz mocniejszego podniecenia, a ich cisza łóżkowa w  wieloletnim związku..,  nie roznieca ..). Chcemy czy też nawet czujemy, że musimy przekonać się o swojej wartości kobiety, czy mężczyzny. Są to najczęściej zdrady jednorazowe do kilku, bo przekonamy się, dowartościujemy i po co, to ciągnąć dalej? Niewielu chce komplikować sobie życie i na okrągło ciągnąć na adrenalince. Jeszcze się wyda, a mamy wiele do stracenia. I szkodę możemy wyrządzić, zwłaszcza dzieciom.
  4. Zdrada można nazwać terapeutyczna. Mamy kłopot z seksem, np. kobieta tylko słyszy od koleżanek, jakie bajeczne orgazmy przeżywają. Jedne krzyczą, drugie szlochają, rozpadają się na cząsteczki, a ona nic. Nie przeżywa orgazmów (niejedna moja koleżanka boryka się z tym, zwłaszcza młoda, zabiegana mama. Ona nie wie, że orgazm u kobiety jest wyuczony. Mężczyzna owszem wiele może pomóc, ale…) Myśli, może z innym zaznam tego. Natomiast facet mający kłopoty z podnieceniem, próbuje sprawdzić to z inną kobietą ( hm, zamiast udać się do lekarza).
  5.  Z ciekawości. Chcą zobaczyć, jak wygląda seks z innym partnerem/ką. Najczęściej dotyczy tych osób, które miały jedynego partnera, weszły w stały związek bardzo młodo. I z biegiem lat, będąc  już po niejednym przejściu w swoim związku i  brzydko ujmując „zmęczeniu materiałem”,  zapragnęły realizacji marzenia, które tliło się w głowie od czasu do czasu.
  6. Lubią seks, lubią zmieniać partnerki, partnerów.

Dla kobiet czynniki, które mogłyby usprawiedliwić zdradę jest miłość (” Miłość ci wszystko wybaczy.., często szlochając mi w rękaw mówią „ale ja go kocham”), bliskość emocjonalna, zażyłość. Dla mężczyzn; nowe doświadczenia seksualne, eksperymentowanie, czy zwykła ciekawość ” jaka jest tak kobietka w łóżku?”.  Zdarza się, że pragną spróbować tego,na co nie zgadza się stała partnerka, np. seks analny. To po prostu boli i później mamy kłopoty ze zwieraczem, z hemoroidami,które pojawiły się u wielu z nas, podczas ciąży. Cóż, a kochanka, nie każda zgodzi się na taki seks i inne eksperymenty nawet, jak bardzo pragnie mężczyźnie dogodzić i chce  zatrzymać go przy sobie. Znam młodą dziewczynę, która zakochała się w 15 lat starszym facecie, zresztą czyimś mężu i nie umiała mu odmawiać seksu analnego, choć tego bardzo nie lubiła. Przychodziła do mnie i podpytywała starszej koleżanki, co z tego może zdrowotnie wyniknąć dla niej. Romans długo nie trwał. Dowiedziała się żona i mąż jak potulny pies wrócił skamląc o przebaczenie. Zresztą wiem, że do dziś skomli, ona wprawdzie przebaczyła, tak twierdzi, ale nie zaufała już, a on ciągle na cenzurowanym. Młoda wyszła za mąż i jest szczęśliwą mamą , żoną. Wiem, że już nigdy nie kochała się w ten sposób. My najczęściej naprawdę tego nie lubimy. Raz zbulwersowany mój znajomy  (ponad 35 letni) poprosił mnie o odpowiedź, ale zupełnie szczerą . Dlaczego tak wiele dziewczyn nie chce zgodzić się na seks analny, a on o nim marzy? Cóż, chciał szczerze, to mówię mu bez ogródek, „wyobraź sobie, że ktoś ci wsadza w dupę”. Strwożył się na samą myśl. Albo ten nieszczęsny „złoty deszcz”. Nie znam kobiety, która chciałaby z przyjemnością sikać swojemu facetowi na głowę, chyba, że go nienawidzi. Kochani do tego naprawdę trzeba dwojga i jak to w powiedzeniu, każda potwora znajdzie swego amatora. Ale jak wy nie jesteście tą potworą, NIE ZMUSZAJCIE SIĘ. Będziecie tego żałowały i to szybciej niż później.

Kiedyś konsekwencją zdrady był rozpad związku. Na szczęście  obecnie „skok w bok”, nie oznacza już jego końca. Dopuszczamy refleksję nad swoim postępowaniem też.  Gotowi jesteśmy wybaczyć.  Zdrada otwiera oczy drugiej stronie i w pewien sposób zmusza do pochylenia się nad związkiem. Uświadamia nam, możliwość straty partnera. Zdrada nie jest metodą na rozwiązywanie kryzysu małżeńskiego. Kobiety przyłapane na zdradzie- w przeciwieństwie do mężczyzn, w takiej sytuacji są bardziej narażone na fizyczną przemoc, utratę reputacji, porzucenie przez mężczyznę (czasami, będąc małą dziewczynką słyszałam jakimi epitetami obrzucano córkę sąsiadów, chłopaka nie, a przecież do tanga trzeba dwojga).  Dopiero w 1952 roku Austria, jako pierwszy kraj na świecie uznała niewierność obu płci za takie samo wykroczenie przeciw prawu.

Nie chcę usprawiedliwiać zdrady, czy też grzmieć, daleka jestem do oceny tego czynu (nie jestem bez skazy, o nie!).  Nie zawsze jest to proste, z natury raczej jesteśmy dobrymi ludźmi i nikt nie chce wikłać się w zło, ale sytuacje życiowe bywają najróżniejsze. Powiem tutaj, tylko jedno, kobieta w związku oceniana przez partnera jako „takie beleco”, dopuściwszy się  (z jakiegoś powodu) romansu, staje się w swoich oczach piękniejsza, odważniejsza. Już nie pochyla tak nisko karku, jak dostaje kolejną reprymendę od męża za wszystko. Niestety tak, ale często konsekwencją dla takiej osoby, która żyła w przeświadczeniu, że do niczego nie nadaje się, jest nieatrakcyjna, głupia.. następuje wzrost poczucia własnej wartości. Jest teraz bardziej pewna siebie i nie chce już brać winy tylko na siebie za całe  zło. Patrzy na to trochę z góry i widzi więcej, a raczej ma odwagę szczerze powiedzieć (nie wykrzyczeć) mężowi. Panowie, doceniajcie swoje niewiasty, niech czują się dowartościowane. Kobitki, a wy chwalcie swoich facetów, jakie to koguty w łóżku.

                                                     

Jak ratować związek po zdradzie? Cóż nie ma uniwersalnej rady. Zależy od motywów zdrady, jej historii. Myślę, że warto usiąść i przegadać godziny razem. Możemy wybaczyć ( jedni potrafią, inni nie), ale jak już to zrobimy, nigdy  nie wracajmy do tego. Wówczas po takim sygnale ostrzegawczym warto postarać się zrobić wszystko, aby było dobrze, lepiej i to z obojga stron, nie tylko ten co zdradził, o nie! Udać się na terapię małżeńską, jeśli sami nie możemy sobie z tym poradzić. Jeśli jest, o co walczyć, walczcie!! Cóż przeleciałam po temacie, ale to tylko blog. Uważajcie na siebie.

Erotyk – ” Kruche wspomnienie” Alkohol

       ” Kruche wspomnienie”
 Kaszubskie jeziora są piękne.Wakacje, słoneczna pogoda.
W zielonym domku z motylem na ścianie, mieszka ona.  Ładna, filigranowa kobietka. Lubi rankiem biegać wokół jeziora. Obserwuję ją z daleka. Ma coś w sobie; jest smutna i potulna. Jej partner często pije. Ona godzinami siedzi nad wodą i patrzy w dal. On z puszkami piwa czyta lokalną gazetę. 
Wieczorami wracają z pobliskiej restauracji, ona zawsze prostym krokiem, on nigdy.  Zaczynam marzyć o tej kobiecie.
Następnego dnia próbuję dołączyć się podczas biegu. Ignoruje mnie.
Kolejny poranek, biegnę za nią w bliskiej odległości. Nie chcę jej spłoszyć, a widok mam piękny i podniecający. Nie zatrzymuje się, nie przyspiesza, tylko na koniec biegu, obraca, chwilę patrzy na mnie i słodko uśmiecha. Pierwszy raz widziałem jej uśmiech, pełen ciepła, spokoju, a jednocześnie lekko figlarny.  Postanawiam nie odpuszczać. Kolejny poranek, chcę biec za nią. Podchodzi jest smutna, mówi krótko, – ” nie biegnij, przyjdź wieczorem, będę czekała „.
Dziwne, jak mam to zrobić, skoro nie mieszka na campingu sama. Wieczorem  czekam pod domkiem. On wychodzi, pewnie się napić.  Pukam do drzwi. Cisza. Naciskam klamkę, otwieram cichutko. Widzę ją w półmroku, leży pod kocem, na jednym z dwóch tapczanów. Pośrodku między nimi stolik i dwa krzesła. Zamykam. Słyszę cichutkie ” chodź”. Wkładam rękę pod kocyk. Ona leży na boku, leciutko przesuwa się do ściany robiąc mi miejsce.  Rozbieram się pośpiesznie i kładę wtulając w jej pachnące włosy. Cisza. Słyszę bicie swego serca.  Dotykam jej biodra, piękna linia, leciutko zadrżała, całuję szyję, wsuwam dłonie pod koszulkę. Ma ciepłe, delikatne ciało. Zsuwam majteczki. Ona leciutko wypina pupcię i nadal milczy.  Sam dotyk tej kobiety sprawia, takie podniecenie, że jestem szybko gotowy wejść w nią.., a ona nie protestuje, kiedy palcami zaczynam masować.. Tylko oddycha głębiej, mruczy. Wchodzę w nią, jęknęła.. . Miły dźwięk dla uszu.
Zadrżała. Poruszmy się powoli, rytmicznie.Ona obie ręce układa, nad głową, pupcię wypina jeszcze bardziej . Dotykam jej piersi, są malutkie, jak ona cała. Czuję, że pieszczota piersi sprawia jej przyjemność. Oddaje się  bez reszty. Robi to z ochotą. Pytam – „dobrze ci ? ” – nie odpowiada.  Zaraz dojdę, a nie chcę tego jeszcze, więc wyciszam nas. Całuję i liżę jej kark, plecy.. Ona rozumie, nie porusza już biodrami. Leży cichutko i spokojnie oddycha, ale nie obraca się do mnie, więc głaszczę jej włosy, całuję małe uszko. Tak pięknie pachnie jej ciało! Zamykam oczy i przez chwilę czuję mieszaninę szczęścia ze strachem!
Delikatnie z czułością wchodzę w nią jeszcze raz, znowu zadrżała.  Teraz przyspieszamy, porusza się tak energicznie, że  nie wytrzymuję, ale i ona też. Słyszę przeciągły, stłumiony jęk i dygotanie jej ciała.  Nachylam się, całuję jej włosy i słyszę cichutko wyszeptane -” dziękuję „. Odchylam jej głowę..  . Pierwszy pocałunek. Oddaje go bardzo, bardzo namiętnie..
Ubieram się pośpiesznie. Wychodząc szepczę – ” przyjdę jutro „. Nie odpowiada.
                   
Wracam do siebie, ciemno, tylko słychać łamane gałązki pod butami.  Myślę o tej kobiecie, o cichym kradzionym seksie, o tym, co się stało i dlaczego na to pozwoliła. Intryguje mnie jej uległość, milczenie.. Nie mogę doczekać się kolejnego wieczoru. Nie biegała o poranku,nie widziałem jej cały dzień, jestem trochę zaniepokojony. Od godziny siedzę w pobliżu ściany z motylkiem. Niepokój wzmaga się, czy zobaczę ją dzisiaj? Dotknę jej kruchego ciała? Nareszcie on wychodzi. Pukanie.. To samo, cisza.. . Wchodzę. Zniecierpliwiony zamykam drzwi, rozbieram się i w jednej chwili wtulony w jej cieplutkie ciało. Jest naga,ale znowu leży na boku. Obrzucam ją pocałunkami, jestem taki szczęśliwy. Całuję jej włosy, kark, plecy, pupę. Pieszczę jej krągłe, delikatne piersi.. ona tylko cichutko mruczy.  Czuję, że czekała na tę chwilę, na mnie.  .. zadrżała i obróciła się na brzuszek.  .. zaciska.. na moim wężu. Wiem robi to dla mnie.  Dziwne nie znam tej kobiety, jest obca a zarazem bliska. 
Znowu dłonie układa nad głową, tak jakby oddawała mi całe swoje ciało, nie chroni się i w tej chwili chce być moja.  Poruszam się w niej powoli z czułością, jest taka krucha.  I nagle słyszymy szamotaninę, otwieranie drzwi. On wraca. Zastygamy w bezruchu. Ona szepcze – ” zostań „. Okrywamy się kocem. Adrenalina.. Nie mam śmiałości nawet palcem ruszyć. Mijają minuty. Nic nie mogę zrobić. Na szczęście nie zapalił światła. Leżę od ściany i dłonią głaszczę jej pupcię, liżę aż po kark. Intruz rozbiera się klnie,coś pod nosem, chyba na buty. Pada jak kłoda na drugi tapczan, a my wtuleni w siebie, poruszamy się dalej. W momencie, kiedy słyszymy chrapanie obok, ona pozwala sobie na mruczenie i cichutkie z rozkoszy jęki. Dzisiaj nasze poruszanie przedłuża się, każde chce tę chwile zatrzymać. Ujmuje moją dłoń i zostawia pod … Drży ocierając się.  Wiem, jest blisko, poruszam energiczniej.. . W chwili rozkoszy jest w niej, tyle samo z anioła, co diabła.  Jej niebo kończy się wkrótce także moim niebem.  Całuję jej włosy i uszko tym razem ja szepczę – ” dziękuję”.  Ona obraca głowę, uśmiecha się,bierze mnie za rękę, całuje wewnętrzną stronę mojej dłoni, ale nie wypowiada ani słowa.
Wracam szczęśliwy. Nie byłem jeszcze w takiej sytuacji, choć w tej materii dużo przeżyłem.
Rankiem widziałem ją przez chwilę. Wtedy nie wiedziałem jeszcze tego, że to ostatni raz. Godziny wlokły się niemiłosiernie,myślałem tylko  o niej.
Nie zobaczyłem jej nigdy więcej.
Tak samo szybko zniknęła z mojego życia, jak i się w nim pojawiła.
Została kruchym wspomnieniem. Nigdy jej nie zapomnę…
(Ta historia nie miała miejsca w moim życiu)
Pytanie do panów. Co było pierwsze- kura, czy jajko. Jego nałóg, czy zimny, smutny związek? A może każdy powód jest dobry, wystarczający, żeby… .  Wiem jedno w tym temacie, ALKOHOL NISZCZY! Siebie, to jedna bieda, ale bliskich, niewinnych, dzieci.
Ośrodek w Smażynie, pomógł niejednemu, ale tylko temu, który CHCIAŁ.. i wracał.

” Sos teriyaki”. Zabawa w teatr ze smykiem

Składniki sosu teriyaki

  • 1/2 szklanki sosu sojowego jasnego
  • 1 szk.wody
  • 1/2 łyżeczki zmielonego imbiru
  • 1/4 łyżeczki czosnku w proszku
  • 5 łyżeczek cukru brązowego
  • 2 łyżeczki miodu
  • 2 łyżki wódki

Zagotuj składniki i gotowe. Ja gotuję około pół godziny na małym ogniu i mam sos bardziej gęsty. Często służy mi do marynowania mięsa z kurczaka, podlewam nim mięsko, kiedy smażę, dodaję do ugotowanego makaronu, czy do sałaty z octem balsamicznym.

A teraz coś dla mamy i maluszka (od 2 roku życia).

Zabawa w teatr.

Usiądźcie wygodnie, czy połóżcie się na brzuszku na dywanie, rozłóżcie książkę i mamusia czyta. Teraz zróbcie rekwizyty. Proste np. w formie „lizaczka” na patyku do szaszłyków (ostry koniec ułam). Mama rysuje rybkę, babcię, dziadka i chatkę. Dziecko koloruje.

Teraz podklej patyczek taśmą biurową i rekwizyty do bajki o rybaku i złotej rybce gotowe. Może to być w formie opasek na głowę.Paski papieru sczep zszywaczem biurowym, narysuj poszczególne postaci bajki, nalej na opaskę i zakładaj odpowiednią w trakcie opowiadania już z dzieckiem bajki.

Innym razem mogą to być mini rysunki na  paluszkach. Odtwarzamy bajkę własnymi słowami. W ten sposób smyk uczy się wyrażania myśli i wzbogaca swój słownik.Rozwija zdolność koncentracji, spostrzegawczość. Pokazuj mu, że może zmieniać ton głosu, jego siłę i tempo.To dobra okazja do poznania różnych postaw moralnych.  

                                                                            

W następnym wpisie znajdziesz cudowny wierszy, o poszanowaniu zabawek. Rekwizytem będzie miś, a każdy choć jednego w domu ma i nie mówię o waszym kochanym misiu, kobiety!

 

” Świt” – erotyk

” Świt”
Za oknem bardzo powoli budzi się świat. ” Słowik to, a nie skowronek..”  Śpiewa?
Wtulona w Ciebie, po cudownym nocnym kochaniu. Zmęczona, świadomie staram się przedłużać tę chwilę, ten moment powrotu do rzeczywistości.
Śpisz.  Zmęczony, ciągle nie dosypiasz, a ja radosna, zaspokojona patrzę na mężczyznę, który tak niespodziewanie w moim życiu, daje tylu chwil szczęścia! Nie kradnę ich, Ty mi je darujesz i możesz. Pokochałam siebie, zaakceptowałam moją namiętność, a reszta przyszła sama. A może dałam jej szansę. Uśmiecham się, a w sercu ciepło, gorąco, kiedy wspominam,  godziny przed.. Słowa szeptane.  Wiem, „słowa są, jak dym na wietrze, który ulatuje do nieba”, ale właśnie tu i teraz  wierzę w nie, bo chcę! Dotykam twojej kochanej dłoni, która jeszcze tak niedawno pieściła moje ciało…, usteczkami bardzo delikatnie całuję, sunąc języczkiem w kierunku ramienia. Uśmiechasz się i szepczesz, ” Baaaśka..”. Hm, dasz się wybudzić i rozbudzić? Kładę się golusieńka na Tobie. Przylegam, a może raczej wtapiam, czując błogość z tej bliskości. Rozkoszując się zapachem naszych ciał. Ułożyłam głowę wygodnie na boku i słyszę, bicie Twego serca. Nie! Nie mogę leżeć tak spokojnie, moje ciało domaga się pieszczot.
Dotykasz moich włosów, głaszczesz, wplatasz, a druga dłoń wędruje na plecy. Za taką chwilę szczęścia oddałabym wiele. Podnoszę głowę, oczy Twoje ciągle zamknięte, ten błogi uśmiech nadal gości na ustach. Zaczynam całowanie. Mój język bawi się, tymi twardzielkami.  Lubię lizać Twoje sutki. Też! Znowu słyszę cicho szeptane imię. Ten dźwięk wypełnia czułością cały pokój.
Zsuwam dłoń zdecydowanie niżej niż Twoje ramiona. Zaczynam pieszczotę .. . Mój dotyk i słowa, tego już za wiele, rozchylasz uda, robiąc mi miejsce.  Z powoli rozpalającą się namiętnością, liżę, ocieram, wącham.., a dłonie wplecione w rudo- ogniste włosy leciutko przytrzymują mnie. Słyszę nie szept, ale stanowczo wypowiadane słowa – ” dobrze, rób mi tak”! Patrzysz, jak pieszczę swoje piersi. Kładziesz dłoń .. i masujemy razem.. Miłowania czas poranny.  A taniec trwa i trwa, dopóki nie zobaczymy naszego nieba.
Kochani, życzę Wam takich wspomnień! A zwłaszcza każdej kobiecie, która już tak niewiele oczekiwała od życia, jak ja.

„Smarowidło” na dobry chlebek. I „mazidło” na paluszki- masa solna!

                                                                                                                      Już mamy dość tych kiełbasek, szynek, wędlinek.. .  Może dla odmiany zdrowy rodzaj pasty na grahamkę.  A po śniadanku, coś do zabawy z maluszkiem.

SKŁADNIKI pasty

  1. opakowanie serka feta
  2. małe opakowanie 250 gr serka twarogowego, naturalnego
  3. garstka rukoli ( nie przesadź z ilością)
  4. garść orzechów włoskich uprażonych na suchej patelni
  5. sok z połowy cytryny
  6. 1 łyżka śmietany (opcjonalnie)
  7. odrobina pieprzu, cukru, chlust oliwy

WYKONANIE pasty

Składniki zblendować. Wstawić do lodówki na na kilka godzin. Smarować  smarowidłem bagietkę, czy inne ulubione pieczywo, kiedy znudzi się już wędlinka.

Smacznego o poranku!  Teraz coś dla miłości życia- Maluszka Twojego! Może jesteś młodą mamą, która nie wychodzi do pracy zawodowej, tylko wychowuje maleństwo. A może jesteś babcią, która co sobotę zostaje obdarowana pociechą swojej pociechy. Pomysły, jak i w co się bawić pokończyły się, wykorzystaj może moją radę. Rączki trzeba ćwiczyć. Plastelina, masa solna, wydzieranki z kawałeczków papieru, kuleczki z bibułki, wycinanie, rysowanie, malowanie pędzlem i palcami, wszystko to ćwiczy motorykę małą, tak pomocną w sztuce pisania.

Coś dla maluszka i mamy, babci.. . Lepienie z masy solnej.

Ćwiczy wyobraźnię, pracę rąk i wymowę. Polecam dla smyka od 2 roku życia.

Przepis na masę solną: Wymieszaj w misce szklankę mąki i szklankę soli. Powoli dolewaj wodę około pół szklanki mieszając dłonią do momentu, gdy powstanie jednolita masa.  Na początku jest miękka, jak plastelinka i to rozgrzana, ulepisz niejedno cudeńko później stwardnieje, pomalujesz farbami. W trakcie zabawy rozmawiaj z dzieckiem. Dziecko na początku najchętniej robi węże i kuleczki. Próbujcie tak je składać, aby wyszły zwierzaczki, przedmioty lub wymyślanki. Ćwiczcie wyobraźnię naszej pociechy.