Pora przedstawić go – „Kostek”

To było dokładnie dwa tygodnie temu. Piękny słoneczny poniedziałek. Wzięłam wolny dzień z pracy i pojechałyśmy na wieś na Kaszuby. Jest tam stary, bardzo stary rodzinny dom taty Konstancji. Zawiozłyśmy różne klamoty, których Koncia nie chciała się pozbywać na zawsze, tylko przechować. Pomyślałam, że dobrze byłoby odświeżyć pokój po powrocie mojej córci z Wójtówki. Kobiety od razu są szczęśliwsze, jak mają nowy kolor ścian, kanapę, zasłonki czy lampę. A wszystko pasujące do siebie. Ale wszelakie chcenia, zachciewajki i pragnienia przychodzą nam wtedy, kiedy nie przeżywamy żadnej tragedii, złego czasu, nieszczęścia.

Wjeżdżamy do wsi, na kopce jasnego piaseczku siedzi mały zwinięty koteczek. Taki przycupnięty, jak w pozycji bólowej, bo brzuszek nie dotyka piasku tylko przednie łapki przytrzymują go. Widzę, ale nic nie mówię, Koncia natomiast z rozrzewnieniem pochwaliła maluszka. Pojechałyśmy jeszcze kilka metrów i po drugiej stronie ulicy „nasz” domek. Rozpakowałyśmy co potrzeba, podchodzimy do samochodu, a tu z daleka pędzi to maleństwo.

Schyliłam się i wskoczył na ręce. Maleńki kilku tygodniowy Okruszek. Tulił się pięknie, ale ja jakaś sztywna byłam. Ciało mówiło- to zdrada Kleosia. Nie jesteś gotowa na miłość. Bronisz się odruchowo, bo strach że znowu możesz pokochać bez granic i cierpieć po stracie zniewala cię. Nie! Nie mogę!

Oddałam go na ręce Konci. A ja porozmawiałam z dawno nie widzianą sąsiadką, która szybko pojęła co się kroi i głośno oznajmiła, że to kilkudniowa znajda z innej wsi bez mamy i rodzeństwa. A u nich każdy ma już swoje zwierzaki i dobrze byłoby abyśmy go zabrały, bo nie przeżyje zimy. Myślę, no nie. To nie Kleoś nie mogę go wziąć, ale ten pcha się pod szyję, we włosy i tak głośno mruczy ze szczęścia, że Warszawa go słyszy. Koncia pyta -„Mamo i co my teraz zrobimy”? Odpowiedź moja była błyskawiczna, -„No co zrobimy? Zabierzemy, przecież nie zostawimy go, jak on tu na nas czekał .”

Miał być Konci, bo ona ma prowadzić dom tymczasowy dla kotków, ale u niej remont więc Kostek (takie imię dała mu Konstancja) od razu pojechał do swojej babci Basi i jest już 2 tygodnie. Po pierwszym tygodniu oznajmiłam, że jakby Kostusia chciała oddać do adopcji, to ja zabieram go sobie. A po dwóch tygodniach otworzyłam szeroko serce i kocham Kostka. Jest wdzięcznym, uroczym 6 tygodniowym checnikiem. Znowu za sprawą kotka odzyskuję radość istnienia. Zachciało mi się nawet remontu pokoju mojego. Jak marzymy, chcemy czegoś to dobry znak . Żyjemy.

Cóż ale nie mogę całkowicie pozbawić Konci tego szczęścia bo ona też ostatnio miała wiele strat. Kleoś i koty, pieski, krowy z Wójtówki, musiała opuścić, a przecież oddała im serce a one jej. Więc obie jesteśmy mamami dla Kostka. Szczęśliwy kotek. Już nigdy nie będzie głodny i opuszczony. Teraz patrzę na niego, śpi na mojej podusi. Dom bez kotka był zimny, jakby bez duszy. Teraz przyśpieszonym krokiem wracam do domu, pragnąc zobaczyć co mój zwinny szczupaczek czyni ( wisi na firance, wspina po tapecie..:-).

Pierwszego dnia jak go przywiozłyśmy zabrałyśmy do weterynarza. Zarobaczony, biegunka, wszoły i pchły. Ale jest na to rada, ma opiekę dobrego weterynarza i dziwne zupełnie nie boi się chodzić do lecznicy. Był już 3 razy. Teraz dostał antybiotyk. Na wszystko się zgadza, połyka leki i nie piśnie przy zastrzyku. Jestem pewna swojej miłości do tej bezbronnej małej istotki i w większości będzie u mnie, ale nie pozbawię Konci tego szczęścia. Więc czasami będę miała wolne. Może jeden tydzień w miesiącu. On tuli się jednako czule do każdej z nas :-)))

Kochani z całego serca życzę Wam miłości, ona naprawdę uskrzydla, znowu chcecie żyć.

Kiedy Kleoś namilejszy mój odchodził, gdzieś tam rodził się Kostek, może zgadali się i .. . Dziękuję Konstantemu, że przybiegł do nas, że nie chciał zejść z rąk, że nie dawał za wygraną i po swojemu prosił „Zabierz mnie do domu i do serca”

Autor: stopociechblog

Przyszedł czas na celebrację życia. Już mi nigdzie nie spieszno. Czas dla siebie. Oczy przymrużone. Bez lekceważenia, ale i bez strachu. Lubię ludzi, lubię żyć! Piszę o swoim życiu, przemyślenia... Coś z pokoiku masażu, coś z kuchni, z łóżka i dla Okruszków Napisz, jeśli masz potrzebę barba2601@wp.pl

57 myśli na temat “Pora przedstawić go – „Kostek””

      1. Yes, this is my happiness. And I was so afraid that I would not love another kitten and that taking another one into care was like a betrayal of Kleos. But he was present with me day and night, and it doesn’t matter to me that he doesn’t have blue eyes, that he’s not a luxury race, and that he has mycosis on his face, which we treat and cure. It is important that he needs me, he is grateful, joyful, and I want to go home

        Polubione przez 1 osoba

  1. Przecudowny okruszek, nie mógł trafić lepiej, będzie kochany i dostanie najlepszą opiekę. Jak to miło przeczytać taki pogodny list od Ciebie. Kilka dni temu oglądając zdjęcia Konstancji tak sobie pomyślałam że to kotek dla Basi no i miałam rację. Będziecie razem szczęśliwi. 🤗😘.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję Dorotko. 🥰 Wszystko uklafało się aby otworzyć moje serce. Zaraz po przywiezieniu go do Gdanska trafił do mojego mieszkania i na moje łóżko, w moje ręce..i jakoś tak zajął miejsce we mnie. Nie sądziłam że tak łatwo mi przyjdzie pokochanie go.

      Polubienie

  2. Ile szczęścia wraz z takim maluchem przybyło! Masz rację, on był Wam pisany 🙂 A ja przeczuwałam, że tak to się skończy, że będzie jeszcze kotek w domu.. Choć oczywiście Kleoś też na zawsze w sercu pozostanie. Niech się Okruszek dobrze chowa.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Stanął kociaczek na waszej drodze, coś w tym musi być. On pomocy potrzebował i ty Basieńko również. Życzę kociaczkowi jak i wam dziewczyny miłych chwil z kociaczkiem, ktory was pokochał i prawdę mówiąc jakby z nieba zfrunął.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Oglądam relacje Konstancji na bieżąco na Instagramie 🙂 były krowy na farmie, koty i psy (uwielbiałam patrzeć na te relacje) a teraz mały kociak 🙂 pomysł z organizacją domów zastępczych dla zwierzaków godzien podziwu 👌👌 moja córka tez pyta, co tam u Konstancji? Jakie Zwierzaki pokazuje? Bo córcia też kociara i woli zwierzeta od ludzi. Oj, dogadaliby się te nasze córki 🥰🥰
    A Tobie,Basiu życzę, by mały Konstanty dawał pocieszenie po ciężkim dniu pracy.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Dziękuję Małgosiu. Kosteczek jest gojacym mnie Okruszkiem. Nie spodziewalam się że go pokocham. Ale powroty do domu są milsze i bycie tu cieplejsze o niebo. Potrzebujemy siebie. A Koncia jutro dostanie 6 małych kociąt i ich mamę, bo karmi jeszcze. Podziwiam. To chyba nawet pasuje moje pokochanie Kostusia. Ona będzie miała tam koci zawrót głowy. 😁

      Polubienie

  5. Skoro nabycie zwierzątka opóźnia wiek człowieka, to wspaniale mieć przy sobie opóźniacza, przecież dodaje mnóstwo radości do szarego życia, a z problemami i tak dasz sobie radę. Buźka dla Ciebie i powiększonej Rodziny. 🙂
    Serdeczności zasyłam

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: