Nigdy nie przestanę marzyć

Aby mieszkać samej. Kocham ludzi, chcę dla każdego, jak najlepiej. Kocham bliskich, nieba bym im uchyliła, ale potrzebuję być sama. Chyba wiem, na czym to polega u mnie. Ostatni tydzień mieszkałam sama. Było mi naprawdę dobrze. To było szczere poczucie wolności. Później pojawiła się córka na dwa dni i zrozumiałam dlaczego jest mi ciężko. Ja mam poczucie winy, że coś robię w domu lub nie robię, że wyjdę lub nie wyjdę, że położę się o tej porze dnia spać, czy że nie robię tego, co według domowników powinnam. Ja to czuję całą sobą. Czasami słyszymy, ze ktoś mówi -„Jestem wolnym człowiekiem”. Tak też myślałam o sobie od jakiegoś czasu. Ale nie jestem pewna, póki jesteś w jakiś relacjach z ludźmi, nie jesteś wolny. Nie umiem patrzeć na siebie, na to czego potrzebuję nie martwiąc się, że córka się naburmuszy, a mąż odbierze moje postępowanie za mało troskliwe.

Od 3 tygodni nie biorę tabletek na sen. I śpię. Lekko, czujnie, ale śpię. Taka Basia bez tabletki budzi się wyspana o 5 czy 6 rano i nie przejmuje się, bo przecież ma swój pokój i może położyć się spać w dzień, np. o 11 do 13 i wstaje pełna życia. Pod warunkiem, że ma swój pokój, a najlepiej mieszka sama. A i nie ma pracy na pełen etat, jak ja.

Teraz chylę czoła przed wszystkimi, co zajmują, opiekują się chorym, czy starym człowiekiem. Aniu, siostrzyczko, pewnie nawet nie zdaję sobie sprawy, jak to naprawdę jest. Brakuje siły fizycznej, cierpliwości, oddechu pełną piersią. Dzwoneczek, który dałam dzwoni, co chwilę w pokoju obok. -„Wynieś talerz, przynieś dzbanek, brzoskwinie twarde, a arbuz za mało soczysty, usiądź tu, przymknij okno, zrób zastrzyk, ale żeby nie bolało, a opatrunek przyklejaj mocniej. Zostaw pracę, nie wychodź z domu, bo możesz mi być potrzebna, siedź przy mnie, czuwaj w nocy. Zdejmij skarpety, załóż skarpety, ugotuj to, to i to. Nieee, nie taki kurczak, na parze nie lubię, mdły..”

Pomyliłam współczucie z miłością. To nie miłość!! Czasami też mylimy głupotę z dobrocią. Bywa różnie. I obyśmy szybko zrozumieli, co czujemy, bo skrzywdzimy siebie i innych.

-„Jajko mogę jeść, ale zrób tak, żeby nie było mdłe..”

-” Już robię”

Może spróbujecie, czy nie wyszło mdłe?

Ugotowałam 4 jaja i rozdrobniłam widelcem w misce z łyżką majonezu, trochę szczypiorku wkroiłam i małego ogórka świeżego w drobną kosteczkę. Szczypta soli, bez pieprzu, bo może zaszkodzić i bez chili. A sobie z połową strączka chili.

Autor: stopociechblog

Przyszedł czas na celebrację życia. Już mi nigdzie nie spieszno. Czas dla siebie. Oczy przymrużone. Bez lekceważenia, ale i bez strachu. Lubię ludzi, lubię żyć! Piszę o swoim życiu, przemyślenia... Coś z pokoiku masażu, coś z kuchni, z łóżka i dla Okruszków Napisz, jeśli masz potrzebę barba2601@wp.pl

68 myśli na temat “Nigdy nie przestanę marzyć”

    1. Też o tym myślałam, że może tylko tak sobie wyobrażamy nasze szczęście. Ale jak mieszkam nie sama to ni tak nie mam się do kogo przytulić. Dość często bywa tak, że mieszkając razem nie ma żadnego przytulania od lat. O tym, to ja już nawet nie marzę, chyba wyleczyłam się lata wstecz. Po dwóch próba zobaczyłam, że z przytulania nici

      Polubione przez 1 osoba

  1. Ja lubię takie dni gdzie zostaje sama w domu, ale jeszcze bardziej lubię te gdzie jestem z rodziną:) jestem zmienna, nieraz potrzebuje pobyć sama. Nie patrzeć na innych i nie dostosować swojego dnia do ich potrzeb

    Polubione przez 1 osoba

  2. Chyba wszyscy to mamy. Zabiegamy o potrzeby wszystkich członków rodziny zostawiając swoje potrzeby na sam koniec. Padamy ze zmęczenia, ale przecież nie możemy sobie odpuścić. Wstajemy zanim organizm zdąży dać sygnał o regeneracji. Wstajemy? Raczej zrywamy się na równe nogi, bo przecież musimy to, czy tamto…
    Przypomina mi się tu opowieść mojego sąsiada i rówieśnika o tym, jak raczył go odwiedzić wnuczek ze swoją partnerką. Wnuczek liczył na partnerkę, a ona na dziadków… Wreszcie sąsiad wybuchnął i powiedział im to czego nie wiedzieli. Niech liczą na siebie, bo dziadkowie, a zwłaszcza babcia schorowani i nie do końca sprawni nie muszą poświęcać się, aby zaspokoić ich potrzeby. Obrazili się i tego samego dnia odjechali

    Polubione przez 1 osoba

      1. Jaki „ciężar”? Jeśli mówimy i robimy coś, co jest zgodne z naszymi przekonaniami, wartościami – to poczucie winy jest bez sensu.
        Pozdrawiam 🙂

        Polubienie

  3. Zupełnie mnie to nie dziwi. Widać też lubisz święty spokój, a i swoje już przeszłaś. Ostatnio byłam na spotkaniu z pewnym panem i chyba go odstraszyłam moim brakiem chęci do zabawy we wspólny dom. Bo i po co to komu? Można się spotykać bez wywracania życia do góry nogami. Ty wiesz, że ja Ci życzę tego swojego gniazdka z całego serca. Wiesz? U mnie mega skromnie, ale serio serio, swoje 4 ściany, w których można się ukryć przed światem to największy luksus, nawet bez luksusów :*

    Polubione przez 2 ludzi

      1. Tak na dobrą sprawę, nigdy mi nie było tęskno do kogoś w domu. Gdy trzeba towarzystwa, zawsze można wyjść do ludzi. A gdy już jest przesyt, to wchodzę do domu, zamykam za sobą drzwi wejściowe, a wszelkie problemy pozostają za drzwiami. Tak że nie miej wyrzutów, że masz takie marzenia. Można mieć dość „pełnej chaty” 😁

        Polubione przez 1 osoba

  4. Też podziwiam wszystkich, którzy opiekują się starszymi osobami i to na co dzień. Trzeba mieć ogrom cierpliwości i wytrwałości.. I to bez względu na moc miłości czy współczucia.
    Trzymam kciuki za spełnienie się Twego marzenia. Ja to lubię pobyć sama, ale i wspólnie być uwielbiam. Choć fakt, to że po latach przytulania nie brakuje, ma tu duże znaczenie. Niech będzie tak, jak Ci dobrze. I nie czuj się winna kiedy robisz coś dla siebie. Ty też jesteś ważna 🙂

    Polubione przez 1 osoba

      1. Ale skąd to poczucie winy wypływa? Przecież dla siebie powinnaś być i żyć, dla innych na drugim miejscu. Przeczytaj tę książkę „Możesz uzdrowić swoje życie „, robi dużo dobrego z człowiekiem:)

        Polubione przez 1 osoba

  5. Ja będę Cię motywować do zmian przykładami.Mam ich sporo bo moja praca to spotkania z ludźmi.
    W poniedziałek poznałam panią,właśnie obchodziła urodziny 55.Zadowolona, uśmiechnięta opowiada mi,że jesienią wyprowadziła się od męża .Dwoje dzieci już samodzielne a jedno jest z nią . Wynajęły mieszkanie,w sumie spore bo 3 pokojowe ale w gorszej dzielnicy i to budynek bez balkonów.Czyli ceny niższe. Właściciele nie chcieli wyrzucać mebli a jej te cudze nie przeszkadzały bo na swoje i tak nie miała pieniędzy.
    Córka dorabia sobie i dorzuca się do wynajmu .Ona, miesiąc po wyprowadzce straciła pracę.
    Ma zasiłek dla bezrobotnych . Potrafiła ,jeszcze z młodości, szyć . Zaczęła dorabiać poprawkami krawieckimi,dorabia jako pomoc starszej pani z demencją , ktoś ją polecił do sprzątania dwóch mieszkań. Powiedziała mi,że jeszcze parę lat temu do głowy by jej taki scenariusz jej życia nie przyszedł ale teraz jest po prostu szczęśliwa.
    Mąż/w papierach jeszcze mąż/ namawia do powrotu,deklaruje miłość i dobrobyt.
    Powiedziała mi,że żałuje tylko,że aż tyle czekała z decyzją.
    Gosia

    Polubione przez 1 osoba

    1. Tak Gosiu i ja często słyszę od kobiet że juz dawo powinny były odejść . Nie słyszałam aby któraś żałowała że zrezygnowała z bycia razem na rzecz samotności. Masz rację, jak się bardzo chce i nie jest się tchórzem, można wielkie rzeczy ze swoim życiem zrobić

      Polubione przez 1 osoba

  6. „Od 3 tygodni nie biorę tabletek na sen. I śpię. Lekko, czujnie, ale śpię.”
    Przede wszystkim gratulacje! Wiem, że czasem trzeba się wspomóc, ale znacznie lepiej bez wspomagaczy. A sen twardszy przyjdzie. Myślę, że nie będzie twardy jak skała, ale introwertycy chyba tak mają, że biorą wszystko do siebie, także w nocy czuwają. Ale są tego i plusy. Druga sprawa, że organizm przyzwyczajony do tego, że spał po proszkach, więc musi przywyknąć do nowego. I przywyknie.

    Dla niektórych introwertyków znacznie lepiej, jak zostaną sami. Znam takich ludzi, którzy wybrali samotność, i mimo iż niesie to również minusy takie jak samotność, nuda, itp, to zdecydowanie bardziej się opłaca. I niech ci introwertycy, którzy męczą się wśród ludzi, nie słuchają „genialnych” psychologów, którzy twierdzą, że koniecznie trzeba wychodzić do ludzi, bo człowiek to istota stadna. Nic bardziej mylnego. Powtarzam, są ludzie, którzy więcej skorzystają, zostając sami. Oczywiście od czasu do czasu trzeba do ludzi, bo mus się wygadać czasem, mus skonfrontować swoje myśli z myślami innych (inaczej czasem paranoja może dopaść), mus czasem po prostu pomóc drugiemu człekowi. I niech każdy zdecyduje sam, czy powinien zostać w samotności, czy wśród ludzi. U mnie to było tak, że im bardziej lgnąłem do ludzi, tym było ze mną gorzej. Ale bez stałego, choćby wirtualnego kontaktu z kimś bliskim, byłoby mi ciężko. Choć tę ciężkość można rozładować, np pisząc. Co czynię 🙂 Powtarzam, nie wiem, jak jest z Tobą, ale wiem, że ja muszę zostać raczej z dala od ludzi…
    Tak się składa, że następną książką, jaką będę pisał, to powieść o introwertyczce pracującej jako naukowiec, co próbuje wejść między ludzi… To tak w skrócie, aby nie zdradzać fabuły. Postanowiłem tę książkę napisać jakieś 2 tygodnie temu. To będzie najzwyczajniejsza książka, jaką do tej pory napisałem.

    Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

    1. Fajnie że piszesz tez najzwyczajniejsze książki i ze masz swój świat, pisanie. To wiele znaczy dla człowieka. A o introwertykach, o samotności co ma dla nas więcej plusów niż minusów napisałeś najtrafniej, jak można. Dziękuję Antku.

      Polubienie

  7. Czytając pierwszą część Twojego wpisu o poczuciu wolności, a raczej jego braku, przeogromnej potrzebie mieszkania samej, obawach, czy przypadkiem ktoś z domowników nie odbierze źle słowa czy czynu Twojego ( myśli na szczęście nie poznają nigdy), mialam wrażenie, że piszesz o mnie. 🥰🥰🥰
    Dlatego TOTALNIE rozumiem co.masz na myśli, TOTALNIE się z tym i z Tobą utożsamiam, TOTALNIE wiem, jak ciężko jest, gdy tej wolności nie ma.
    Wiem, że nie jesteś introwertykiem, kiedyś może nosiłaś w sobie takie cechy, teraz na pewno nie jesteś, bo lubisz z ludźmi przebywać ale na codzień potrzebujesz tylko swojego towarzystwa. Mam podobnie…
    Potwierdź lub zaprzecz, czy to, co napisze dotyczy Ciebie choć napiszę o sobie.
    💛spotkanie towarzyskie od czasu do czasu, bez alkoholu (Ty nie lubisz, mnie nie wolno, nie, nie jesteś byłą alkoholiczką), znoszenie dziwnych zwrotów ” jak to, nie wypijesz nawet jednego piwa?” i dziwne poczucie skrępowania, że jednak nie wypije, że oni pomyślą, że ja taka sztywna, a sztywna nie jestem…
    💛lubię gdzieś wyjechać choc na weekend lub na kilka dni ale najmilsze uczucie pojawią się gdy pakuje się i ruszam w drogę powrotną do domu, do siebie
    💛niedziela…nie przypadam za tym dniem tygodnia, bo wiem, że w domu od samego rana będą wszyscy domownicy (mam dwoje dorosłych dzieci) czyli 4 osoby, dla mnie to tłok w 50metrowym pokoju.Z utęsknieniem czekam poniedziałku..
    💛kiedy jestem w domu sama nigdy nie odczuwam nudy
    💛ponieważ jesteśmy z mężem totalnie z innej bajki osobowościowo po 27 latach małżeństwa, a 35 latach znajomości, coraz trudniej tolerować mi rzeczy, na które kiedyś przymykałam oczy, udając, że mnie to nie rusza. Obecnie pewne jego nawyki codzienne, zachowania ogromnie mnie drażnią,męczą choc o tym głośno nie mówię, zamykam się w sobie
    💛nie jeden raz wyobrażam sobie, jak cudownie byłoby mieszkać samej w mieszkaniu lub malutkim domu z ogródeczkiem
    💛czuję się zmęczona i rozdrażniona niekiedy gdy przez cały dzień choc na moment nie mogę być sama.
    Co o tym myślisz, Basiu? Pytam choć znam odpowiedź 🖐🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Małgosiu piszac o sobie, piszesz o mnie. Jakże rozumiem Ciebie, a Ty mnie. Te 35 lat to całe życie. Ale kiepsko widzę wyjście z sytuacji, bo nie chodzi o wyprowadzenie się i na starsze lata tułanie po wynajmowanych mieszkaniach bez poczucia bezpieczeństwa. Cóż..

      Polubienie

  8. Jajka i majonez? Proponuję coś poczytać o diecie w tym diecie dla chorych i starszych osób.
    Co ja bym dał aby mieć dwoje zdrowych dzieci i żonę i to nawet na 32 metrach nawet chciałbym i sześcioro dzieci …

    Polubione przez 1 osoba

  9. Rzadko bywam na Twoim blogu, dlatego nie znam dokładnie sytuacji rodzinnej i mieszkaniowej. Mąż jak rozumiem dorosły, to niech sam czasami koło siebie zrobi.” mąż odbierze moje postępowanie za mało troskliwe.”-a czt Ty wypominasz mu brak trosliwości wobec Ciebie? Jeśli nie, to dlaczego on miałby robić tobie. „Córka się naburmuszy”- to powiedz jej by tego nie robiła, bo dostanie zmarszczek i szybko się zestarzeje. Jak rozumiem opiekujesz się osobą starszą, której wymagania są tak duże, że czasami brak cierpliwości. Może wynajęcie opiekunki na dwie godziny dziennie odciążyloby Cię trochęm i dało ten czas na zadbanie o siebie. A może samotny weekendowy wypad? Po powrocie rodzina bedzie Cię bardziej doceniała. Ja samotności mam po czubek głowy, bo od 5 lat jeżdżę na wózku i nie opuszczałam swojego mieszkania. Masz zdrowe ręce i nogi, możesz wywalczyć sobie swoje marzenia. Tego życze i pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Och moje użalanie, w takiej sytuacji jakiej jestem jest niczym w porównaniu z wózkiem. Masz wiele racji co do burmuszenia i utyskiwań domowników- mniej się przejmować. Dziękuję i serdecznie pozdrawiam, życzę dobrych ludzi na drodze.

      Polubienie

  10. Jakiś czas temu zrozumiałam, że wolność to skomplikowane pojęcie i że nigdy nie jesteśmy tak na prawdę wolni. Ja czasem bardzo potrzebuję pobyć sama. Mam tego farta, że mój małżonek i dzieci wszyscy jesteśmy introwertykami i wszyscy lubimy siedzieć całymi godzinami każde w swoim pokoju w ciszy, a innych ludzi nie potrzebujemy specjalnie i nie zapraszamy, ale czasem są takie dni, tygodnie, miesiące, że każdy z nich potrzebuje być wysłuchiwany, przytulany, wspierany, Młoda prosi non stop, by zanosić jej picie do pokoju albo umyć włosy, zmienić pościel, (autyzm i dyspraksja bardzo utrudnia jej życie i daje w kość)… W końcu przytulanie zaczyna mnie drażnić (zasadniczo nie lubię przytulania), pytania, problemy mnie irytują. Z jednej strony pragnę im dać całą siebie, to wszystko, czego sama nie miałam, kocham, uwielbiam, rozumiem jak nikt i jestem z tego dumna i przeszczęśliwa, a z drugiej potrzebuję pobyć tylko sama ze sobą dla siebie samej. Mnie pomaga samotny wyjazd do miasta i całodzienne zwiedzanie, fotografowanie, samotne picie kawy czy piwa… Potem wracam do domu i znowu mogę być dobrą matką, żoną…. No i wakacje spędzamy z mężem osobno. To też nam pomaga. Rozpisałam się, a chciałam tylko rzec, że chyba Cię rozumiem, choć nic o Tobie nie wiem, bo dopiero co do Ciebie zajrzałam… Pozdrawiam z Flandrii i zza blogowej miedzy.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Madziu, fajnie, że wiesz i czujesz o co mi chodzi. Jesteście niesamowici, że wakacje spędzacie osobno. U mnie dzieci już dorosłe:33, 30 i 26 lat. A ja zmęczona gwarem życia, albo raczej brakiem swojej li tylko przestrzeni. Pozdrawiam Ciebie serdecznie. Basia

      Polubienie

  11. Ci, którzy mieszkają sami też narzekają, bo czują się samotni i nieszczęśliwi… Marzymy o tym, czego nie mamy, a jak już TO mamy, to stwierdzamy, że wolimy jednak coś innego i tak to się kręci…
    Kluczowe w Twoim przypadku jest stwierdzenie świadczące o tym, że raczej nie zawalczysz o spełnienie tego marzenia: „wyprowadzenie się i na starsze lata tułanie po wynajmowanych mieszkaniach bez poczucia bezpieczeństwa. Cóż…”
    No właśnie, taki jest wybór…. Na jednej szali niedogodności bycia z kimś, a na drugiej to przysłowiowe … tułanie się po wynajmowanych mieszkaniach. Raz jedna szala idzie w górę, innym razem druga przeważa…. nie ma rozwiązań idealnych, ale zawsze mamy wybór.
    A marzenia? No cóż, pozostaje nam powtarzać za poetą „Aby coś się zdarzyło, aby mogło się zdarzyć ….trzeba marzyć”. Pozdrawiam. Jola.

    Polubione przez 1 osoba

  12. Jak najbardziej rozumiem to marzenie. Dawniej nie wyobrażałam sobie mieszkania w pojedynkę, potem mi się zmieniło, a obecnie mieszkam sama i to uwielbiam: to poczucie, że nikomu nie przeszkadzam i nikt nie przeszkadza mnie (nie licząc sąsiadów…), że moje pory snu, wstawania i korzystania z łazienki nie dotyczą innych osób, że nikt nie patrzy, jak ćwiczę w domu, że kiedy chcę czegoś posłuchać czy obejrzeć to biorę pod uwagę tylko własne potrzeby… cała lista zalet. Ale wiem też, że realizacja swoich marzeń czy planów nie zawsze jest prosta i nie zawsze możliwa.

    Polubione przez 1 osoba

  13. Wcale się nie dziwię ze było Ci samej dobrze ja czasami marzę o tym aby zostać sama chociażby przez pół dnia (oczywiście jak w domu jestem w pracy mam te dwa dni gdy 8 godzin jestem sama ) chyba każdy z nas potrzebuje czasami chodzić cały dzień w piżamie bez głupich spojrzeń albo lenić się bez wyrzutów że muszę zrobić obiad dla rodziny albo pranie czy też cokolwiek innego, nie ma w tym nic dziwnego. U Ciebie to też ciężko bo jak córka przyjeżdża to w jednym pokoju jesteś może gdyby gdybyście miały oddzielne czułabyś się inaczej miałabyś swoją przestrzeń. W każdym razie życzę Ci spełnienia marzeń

    Polubione przez 1 osoba

  14. Czasem każdemu potrzeba samotności, oddechu, wytchnienia. Ja również zawsze daję się wciągnąć w taki wir i nie potrafię odpuścić nawet teraz. Biegam po domu by wszystko było zrobione, posprzątane, mąż nakarmiony i zadowolony, choć wiem że tego wcale nie wymaga. To chyba jednak jakaś naleciałość z domu rodzinnego, bo matka była taka sama. Skończyło się rozwodem i zrujnowaniem zdrowia, a i tak nikt nigdy nie powiedział dziękuję.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.