To On

Witajcie kochani!!! To mój 500 wpis( piszę od 3,5 lat. A założyłam 4 lata temu) i cieszę się, że kiedyś zaczęłam pisać dla siebie i powoli dla innych. Zapewne łatwiej zwierzać się obcym, niż rodzinie, czy koleżankom. Od pierwszego wpisu pojawiał się ktoś o nicku „365 dni”. Nie znałam się na blogowaniu nic a nic, myślałam, że to jakiś cenzor, który sprawdza, co piszę:-) On tylko zaznaczał swoją obecność, ale nic nie pisał. W niedługim czasie dołączyła Herne, dziewczyna, która życzliwością zabrała moje serce. Czułam, że rozumie mnie we wszystkim i tak ciepło patrzy na wszystko, co robię. Od tej pory była zawsze i nadrobiła czytanie wcześniejszych wpisów, a z niejednym, co szczypali mnie, np. Meszuge odważnie walczyła! Dziękuję Herne. Później pojawiliście się WY!! Wszyscy, którym teraz zabieram czas :-))) Dziękuję, że jesteście!! 🙂 Zdecydowanie lepiej się pisze, kiedy trafia to do drugiego człowieka. Nie wiem, kiedy zniknę z tej blogowej przestrzeni. Chyba musi mnie coś zmusić, np. wordpress, bo dobrowolnie- nie! A może samo przyszło, samo pójdzie :-)))

Z okazji okrągłej rocznicy mam niespodziankę dla Was 🙂 Kilka słów o miłości. Zebranie tego w słowa dało mi spojrzenie na mnie, jaka jestem, jak się zmieniam…

– Mężczyznę Kocham za coś, a nie pomimo. Pomimo potrafię tylko własne dziecko, bezwarunkowo.

Może mi już nie wolno oddawać serca, bo nie mam formalnie uporządkowanych spraw osobistych i niejeden skarciłby mnie za to. I miałby rację, ale nic na to nie poradzę, moje oczy i serce są szczęśliwe.

Umiałam jeszcze raz- więcej, niż tylko życzliwie popatrzeć na mężczyznę. I to daje mi szczęście, ciepło. I z tym ogrzewanym sercem wszystko zdaje się być łatwiejsze, począwszy od wstania z łóżka o poranku, po trudy i niewygody dnia codziennego. 

Kilka lat temu poznałam Erlenda. Ten mężczyzna krok po kroku oswajał mnie, jak w „Małym księciu” -Antoniego de Saint-Exupery. Książę Erlend siadywał coraz bliżej rudego liska zwanego Basią, aż w końcu oswoił go. I wziął odpowiedzialność za nas.

To był czas, kiedy absolutnie nie czekałam na żadnego mężczyznę. Przecież ledwo otrzepałam się po drugim związku i wiedziałam, że relacje z mężczyznami nie wychodzą mi na zdrowie. Przeszłam terapię z mądrą, mi pasującą panią psycholog. Co wlała we mnie więcej pewności i oduczyła myślenia o sobie, że jestem tylko małą, głupią dziewczynką. Podobno powtarzałam to podczas każdej naszej rozmowy. To był czas, kiedy pomyślałam o sobie, że muszę zbudować nowy świat i nie oglądać się na to, czy w nim będzie mężczyzna. Lepiej nie, bo już wiem, czym to pachnie. I ludzkie gadanie „do trzech razy sztuka” w ogóle mi tu nie pasowało. Trzeba byłoby być głupim, żeby kolejny raz pakować się w ambaras, szarpaninę zdrowia, stres.. . Przyznam się, choć to nieładnie z mojej strony, ale już wtedy mężczyzn postrzegałam tylko, jako narzędzie zarobienia pieniędzy na masażach, a nie obiektów westchnień. Chciałam swojego radzenia sobie samej. Zdobyłam drugi zawód, który dał mi dodatkowe pieniądze na utrzymanie siebie i córki w Warszawie na studiach. W nowej szkole masażu poznałam  nowych ludzi i zobaczyłam, że jestem lubiana i doceniana. To wyjście do osób dorosłych dużo mi dało, bo przecież  całymi latami byłam tylko z małymi dziećmi w szkole i żyłam ich sprawami. Kolejny skok to prawko. Zdobyłam je i dopiero wtedy powiedziałam ludziom, co ostatnio zajmowało mój czas. Poruszanie się samochodem odbieram, jako jeden z punktów  niezależności i wygody.

Zapewne nie znam Alana do końca i nigdy nie poznam. Ale nie o to chodzi, aby go zlustrowała na wylot, tylko cieszyć się tym, co jest i doceniać to, co już wiem o nim. A to, co czuję i jak się w tej relacji odnajduję jest piękne i pasujące właśnie mi!!!! Począwszy od jego fizyczności (my po prostu pasujemy do siebie), po wartości, jakie wyznaje. To otwarty umysł, tolerancyjny człowiek. Spokojny, opanowany.., można to zauważyć w stresujących sytuacjach. Jak na przykład Basi spóźnienie na samolot, bo pomyliła godziny. Niejeden powiedziałby trudno, spotkamy się innym razem. A on mówi -” Basiu spokojnie, daj mi 5 minut”. I za chwilę na mój telefon przychodzi nowy bilet na lot inną droższą linią, ale z niedługim czasem oczekiwania na start. Nie poddał się, nie okazał okruszka złości, czy zdenerwowania. Tylko uspakajał mnie, bardzo przejętą, całą sytuacją. A kiedy Konstancja miała wypadek i na szczęście wyszła z niego całkiem dobrze, jak na kilkukrotne dachowanie, tylko samochód poszedł do kasacji, on natychmiast zaproponował dużą pomoc  finansową w kupnie innego autka dla Konci. Podziwia moją córkę za to, że umiała zrezygnować z tradycyjnego pędu do dobrobytu i robi wartościową pracę przy ludziach chorych i zwierzętach z obory. On kocha owieczki, krowy.. to bratnia dusza w tym względzie. I sam tęskni za taką pracą. 

Dalej próbuję uchwycić dlaczego On! Dlaczego serce topniało z żelaznych krat :-))). W tym dniu kiedy poznaliśmy się patrzył na mnie z wielkim ciepłem i podziwem. Widziałam to na pierwszym miejscu!! 

Ma taki piękny dar widzenia  i wyszukiwania dobrych stron czasem trudnych sytuacji, np. rodzinnych, zawodowych.. Stara się rozumieć ludzi.

Jest uosobieniem spokoju, najcudowniejszą harmonią, czyli tego, co ja potrzebuję. Tyle samo ognia, męskiego objęcia, troski, dobrego zorganizowania, co czułości, zachwytu, zrozumienia, uwagi, po romantyzm i melancholię.

To on starał się i latał z daleka do mnie. Nie mieszka w Oslo, więc najpierw musiał kawał drogi jechać samochodem lub pociągiem, później przesiadać się w samolot do Polski i ta sama długa droga powrotna, aby w poniedziałek rano stawić się zmęczonym, niewyspanym do pracy!  Sam organizował miejsce naszego pobytu. Zawsze urocze! Powoli nasze miejsce. Pamiętam, jak zwróciło moją uwagę to, że kiedy tylko zaczęłam wyjmować jedzonko, które dla nas przygotowałam, (a miałam w tym przyjemność), on od razu sam z siebie szybciutko nakrywał stolik serwetą, parzył herbaty.., a po cudownej kolacji, bo jedzenie razem może być magią, a przynajmniej radością sprzątał, zmywał.

On zawsze stara się być pomocny i nigdy nie poddaje się tylko szuka  rozwiązania. I robi to ze spokojem, a to dla mnie bardzo ważne. Zawsze przed wyjściem z pokoju hotelowego ścieli, poprawia łóżko, ogarnia po całości, bardzo mnie to ujmuje.

Co będzie z nami nie wiem, bo czas pandemii nie ułatwia, ale może ten czas jest próbą. I jak na razie znosimy to i wychodzimy obronną ręką. My nie czekamy, my jesteśmy razem, tak, na ile los pozwala. Może nasze razem, to zawsze z daleka, z małymi przerwami na real. Dla mnie ważnym jest to, co dzieje się w moim sercu i głowie. To pierwszy mężczyzna, którego ja chcę, a nie, że należy z jakiegoś powodu chcieć. Obiecaliśmy sobie przynajmniej ostatnie rozdziały życia spędzić razem.

Kochani, pamiętacie swoje pierwsze spotkanie, poznanie się z ukochaną osobą..? Proszę napiszcie, jeśli możecie.

Autor: stopociechblog

Przyszedł czas na celebrację życia. Już mi nigdzie nie spieszno. Czas dla siebie. Oczy przymrużone. Bez lekceważenia, ale i bez strachu. Lubię ludzi, lubię żyć! Piszę o swoim życiu, przemyślenia... Coś z pokoiku masażu, coś z kuchni, z łóżka i dla Okruszków Napisz, jeśli masz potrzebę barba2601@wp.pl

57 myśli na temat “To On”

  1. Na wstępie życzę z okazji rocznicy wielu RADOSNYCH tematów na wpisy 🙂 Wciąż powtarzam że za miłością i szczęściem trzeba gonić!! Sam nie mam siły tego robić, ale nakłaniam Was byście nie przestawali!! 🙂 Życie tylko wtedy ma smak, gdy sie kocha i jest kochanym 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

  2. Już po Waszych uśmiechach widać, ile w Was szczęścia, uczucia i dobroci 🙂 Prawdziwa Miłość to cud. Cud odnalezienia, spasowania i patrzenia w tę samą stronę. Wam się ten cud zdarzył i myślę, że oboje sprawicie by to „razem” stawało się realne, kiedy tylko się da. Choć i to duchowe nieźle Wam wychodzi. Powodzenia pod tę 500 setkę 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. To bardzo motywujące, gdy po założeniu bloga pojawia się ktoś życzliwy, czyta te nasze wypociny i zostawia dobre słowo – u mnie to Ty byłaś tą pierwszą osobą, drugą była Herne. Również Wam za to dziękuję. 🙂
    Pięknie razem wyglądacie i cieszę się bardzo, że zaczęłaś inaczej postrzegać miłość, że zaczęłaś myśleć o sobie – Erlend swoim charakterem zdecydowanie Ci w tym pomógł. Po tym się poznaje, że trafiło się na tę właściwą osobę.. 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

  4. Bardzo optymistyczna historia. Basiu, jesteś tak ciepłą i pogodną osobą, że z przyjemnością przycupnęłam niedawno w Twoim kąciku i z uśmiechem czytam Twoje posty.
    Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za Waszą miłość.

    Polubione przez 2 ludzi

  5. You have a beautiful blog Basia – and you fill it with warmth, sincerity, enthusiasm and love.
    A blog that reflects beautiful you.
    And yes, I well remember the first meeting :-)).
    I noticed your eyes – your beautiful eyes – but even more important was what I saw in your eyes. And this is where it starts to get difficult to describe it in words. Why exactly you Basia. But what I saw in your eyes suited me and was something I have longed for for a long time, without being aware of it. I achieve peace and love with you, both physically and mentally – a deep love, understanding, romance and melancholy. A wonderful harmony, a soulmate. I saw all this in your eyes from the very beginning – and that has been confirmed every time we met.
    I’m probably a person with less words than you, but with a very big love for you. And that love for you will always be there. And every day we share everyday life together, through the phone – but with great longing that we take back when we meet. And soon it will be easier to meet again :-))

    Polubione przez 1 osoba

    1. You knew what my eyes hide. And I thank you for that. Yes you are right we all hope it gets easier now. Maybe life will get back on track, at least a little. See you and now I am sending list photos and videos. For which I also thank you. You are a beautiful surprise in my life.

      Polubione przez 1 osoba

  6. Ale jesteście piękni!! Miło popatrzeć na zakochanie, pierwsze chwile, docieranie się zanim przyjdzie rzeczywistość. Ale ona może być tak samo piękna tak jak w pierwszych momentach 🙂 Miłość to nie tylko pocałunki, przytulanki ale także odpowiedzialność i szacunek. Bezpieczeństwo i stabilizacja są bardzo ważne i jeśli to wszystko jest to czego chcieć więcej 🙂 Oby to uczucie trwało jak najdłużej 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  7. Pasujecie do siebie jak dwie połówki jabłka, dużo miłości i szczęścia obyście mogli spotykać się jak najczęściej
    a kiedy poznałam Grzesia pamiętam dokładnie nigdy nie zapomnę, jak wszedł do tej kafejki internetowej w żółtej koszulce Adidas, szczupły, wysoki, poważny, włosy zrobione na żel i te wielkie niebieskie oczy w pięknej oprawie gęstych czarnych rzęs. 😊

    Polubione przez 1 osoba

      1. pamiętam a 17 czerwca minęło 20 lat jak wszedł do tej kafejki a jutro 20 rocznica jak oficjalnie zostaliśmy parą, ale mieliśmy tempo – miłość od pierwszego wejrzenia

        Polubione przez 1 osoba

  8. Ja swój pierwszy związek zacząłem od tego, jak moja przyszła zarzygała mi wykładzinę. Poważnie.
    Ale ostatnio – zastanawiam się, o co tu chodzi – mam wrażenie, jakby poznawał kogoś cholernie bliskiego…
    A Tobie, Wam życzę spędzenia razem długich lat i wzajemnego zrozumienia.

    Pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

      1. Owszem, obfitujący w emocje.
        A swoją drogą, gdy młoda, ładna dziewczyna zarzyguje wykładzinę… może to budzić we mnie opiekuńczość i troskę, a nie nadzieję na ciekawy związek.

        Polubione przez 1 osoba

  9. Well done mate. I started writing for my own amusement and learned that we can all help and inspire each other.
    I love your pictures you use and the artistic feelings you create.

    Polubione przez 1 osoba

  10. Pamiętam, że był na początku jeszcze Ciasteczkowy Potwór, za którym trochę tęsknię 😢

    Ja Cię, Basiu, czytam bardzo uważnie cały czas, niestety dużo mniej mam tego czasu na pisanie, także komentarzy. Ale zawsze wspieram Cię choć ciepłą myślą! 😘

    Polubione przez 1 osoba

    1. ❤ Dziękuję Herne. Ja to czuję.❤ A Ciasteczkowy potwór odpuścił sibie zabieganie o Basię i zajał sie swoim nałogiem. Nie widujemy się nie piszemy, ale wiem że rozprawił się z alkoholem na szóstkę.Niech mu się ułoży. Całuję Ciebie i widzisz dziś znowu mnie bronisz odważnie. Bardzo dziekuję. Meszuge poszedł w zapomnienie i p. Kloszard też, ufff

      Polubione przez 1 osoba

      1. ❤️
        To też trzymam kciuki za Ciasteczkowego.
        I przede wszystkim za Ciebie i Twoich najbliższych, niech ten cień z ostatniego postu się rozproszy 😘

        A bronić będę, taki mam wewnętrzny imperatyw, że muszę te swoje trzy grosze dorzucić, gdy jakaś niesprawiedliwość się dzieje 😉

        Polubienie

      2. Och Herne dopiero dziś znalazłam Twoje słowa w spam. Dziękuję. Oby minął ciężki czas bo oczy już bolą. Największą podporą jest Kona. To najmądrzejszy człowiek i najcieplejszy. A biedy życiowe skumulowały się.

        Polubione przez 1 osoba

      3. No ładne rzeczy, do spamu mnie już wrzuca, a tak mało komentuję przecież 😮

        Bardzo się cieszę, że masz Konę, taka podpora to skarb! 😍

        Trzymam nieodmiennie kciuki za pokonanie wszelkich kłód, które życie rzuca Ci pod nogi! 😘

        Polubione przez 1 osoba

      4. Kocham ten Twój IMPERATYW :-))) dla mnie to troska o moje samopoczucie i odwaga powiedzenia szczerze, co myślę. Cenię Ciebie za tę odwagę. dziękuję Herne, ja wiem, że Ty wiesz iż ze mnie bardzo wrażliwy człowiek i boli mnie niesprawiedliwe słowo.

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.