Wieść spokojne życie

Jak tylko sięgam pamięcią nigdy nie potrzebowała wielkich wyzwań, napędzania mojego życia adrenaliną. Miałam swoje małe marzenia i starałam się brać byka za rogi, aby osiągnąć cel, ale nigdy po trupach za wszelką cenę. Choć przyznaję, że chęć wypełnienia zadania jak najlepiej spinała mnie i moje moce.

Nigdy nie myślałam, że jestem wybrańcem do wyższych celów, raczej do tradycyjnego, spokojnego życia. Trochę radości, zmęczenia i szarpaniny. Odhaczania zadań życiowych. Własny rozwój na początku tyle, ile potrzeba – studia, abym znalazła się w wymarzonej pracy z dziećmi w szkole. A pasje, nowe umiejętności.. później, jak solidnie odhaczę macierzyństwo, jakoś wyklepię relacje partnerskie, aby dojechać do kresu życia. Teraz od kilku lat jestem na etapie zwanym- „JA” i mam nadzieję wieść spokojne życie. Monotonia, ale moja poukładana nie męczy mnie. Lubię SPOKÓJ.

A to dzisiejszy całkiem spokojny spacer nad morzem. Tym ukochanym morzem, gdzie pragnę kiedyś wieźć spokojne, wieczne życie :-)))spocząć na zawsze. Bardzo lubię spacerować sama, bez trajlowania. Mam wtedy czas na wyciszenie, przemyślenie i zwyczajne hipnotyczne przyglądanie się falom. Zabieram kubek gorącej herbaty z miodem i cytryną. Wsiadam do toyotki. Podjeżdżam do Brzeźna lub Sobieszewa. Siadam na pisku, popijam herbatkę, z lubością przyglądam się falom, mewom z ciekawie uniesionymi łebkami i.. spaceruję plażą. Nagrywam krótki filmik dla Erlenda (o dzisiejszym napisał, że jest taki prawdziwy realny, tęsknię..). Kiedy zmęczy mnie szum morza skręcam do lasu sosnowego i chłonę jego zapach. Nie spieszę się już nigdzie. Kocham ten czas. I Wam życzę dobrego czasu dla siebie. Wiedźcie życie, takie jak potrzebujecie. To, co sprawdza się u innych nie musi u Was. Idźcie swoją drogą. Powodzenia kochani.

Autor: stopociechblog

Przyszedł czas na celebrację życia. Już mi nigdzie nie spieszno. Czas dla siebie. Oczy przymrużone. Bez lekceważenia, ale i bez strachu. Lubię ludzi, lubię żyć! Piszę o swoim życiu, przemyślenia... Coś z pokoiku masażu, coś z kuchni, z łóżka i dla Okruszków Napisz, jeśli masz potrzebę barba2601@wp.pl

37 myśli na temat “Wieść spokojne życie”

  1. Beautiful pictures. Thank you for letting me on this trip. And the film was adventurously beautiful. I was there with you, in my mind. Looking at you, the sound of the sea, the sand, the sun. So alive. I am grateful Basia. JEDB:-))

    Polubione przez 1 osoba

  2. Piękne zdjęcia, a Ty Kochana relaksuj się i odpoczywaj, niestety nie mieszkam nad morzem i właściwie aż wstyd się przyznać, ale byłam tylko raz nawet nie miałam okazji przejść się po plaży. Moje rodzinne strony to kraina jezior i lasów nie wyobrażam sobie życia w innym miejscu.
    Na pewno wybiorę się kiedyś nad morze, marzy mi się spacer po plaży, by czuć piasek pod stopami i słyszeć szum morza.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Do oceanu mam 4 godziny jazdy samochodem w Polsce miałam 7 godzin. W Polsce byłam nad morzem każdego roku, tutaj również raz do roku. Góry tutaj i w Plsce także daleko. Jeziora i tu i tam były w odległości dość bliskiej. Dlatego też cieszę się wraz z Tobą z widoków jakie możesz podziwiać, szum fal i piasek nadmorski.pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję Krysiu, dziś też byłam nad morzem. Ono nastraja mnie siłą w pełni dnia i cichością o zachodzie słońca. To szczęście móc się cieszyć swoim miejscem na Ziemi. Pozdrawiam serdecznie. Ja podziwiam Twoje yardy

      Polubione przez 1 osoba

  4. Basiu,
    to święta i wielka prawda: bądźcie sobą. Jak to napisała pewna pisarka amatorka – „Zmiana na lepsze wydarza się wtedy, kiedy stajesz się tym, kim jesteś”.
    Bo tak jest. Jeden odnajdzie siebie w samotności i tak będzie najszczęśliwszy, drugi jako głowa jakiejś grupy, jeszcze inny jako szara myszka, której nie powinno sie zauważać.
    Ja młody nie jestem i coraz bardziej wybieram samotność i domatorstwo. Ale i jak byłem młody, nie lgnąłem do ludzi. Owszem, był czas, gdy próbowałem lgnąć, ale to najgorszy okres mojego życia…
    Dla mnie las, czasem góry, rzadziej morze, stanowią to, czego potrzebuję. A czasem otwarte okno w mieście o piątej rano, gdy jedyne, co słychać, to śpiew i piski ptaków. Nigdy nie zapomnę, jak w 2013 roku wracałem z pracy jako taksówkarz nad ranem, była już wiosna, leżał gruby śnieg, ale już było słychac letnie ptaki – tego nie zapomnę do końca życia.
    I życzę Ci spokoju i szumu wytchnienia.

    Pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Pieknie piszesz. Dziekuję Antku.Tak, śpiew ptaków to dar dla ludzi. Jak bylam dzieckiem zawsze nasłuchiwałam w polu śpiewu skowronka. A pola i łąki „wchodziły” do Ciebie, jak otworzyłeś okno. Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.