Co nas uszczęśliwi?

Często tak macie, że jak w czymś się polepszy to najczęściej kosztem czegoś innego. Coś za coś!

Mój sąsiad ma firmę montażu okien. Obecnie przeżywa jakiś bum zawodowy- bardzo dużo zleceń. Ludzie remontują, budują, próbują sensownie wydać pieniądze, które odkładali latami, bo teraz zjada je inflacja, a banki oferują marne 0,0..%.. . On zarabia więcej pieniędzy, ma więcej zamówień, ale rodzina prawie go nie widzi.

Moja koleżanka jest deweloperem, buduje ładne mieszkania i domy w Redzie. Trochę to jest od Gdańska, ale za to 6 tysięcy za metr kwadratowy, a nie jak w Gdańsku 10 i więcej. Właśnie zaczyna kolejną budowę, a ja w związku z tym bardzo rozmarzyłam się. Pierwsze piętro, z dużym po całości balkonem, strona południowa, dwa pokoje (42 m) w dobrym miejscu tego miasteczka. Całe życie odkładałam z mizernej pensji nauczyciela, ale to co mam nie wystarczy nawet na połowę kosztu takiego mieszkanka. Jeśli wezmę pożyczkę nie wiem, czy zdążę spłacić, czy życia wystarczy. I wprawdzie będę miała moje marzenie – mieszkanko samej sobie, ale czeka mnie głód, dosłownie. A prywatnie masować będę musiała do końca mych dni. Czy znajdę energię, aby rano z uśmiechem wstać i podejść do mojego pięknego balkonu i cieszyć się życiem, kiedy dług gniecie. Zaczęłam myśleć, że porywam się z motyką na słońce. I odpuściłam.

Przyznam się Wam- Och, jak mocno zapaliłam się do tego pomysłu, już prawie diabłu skórę sprzedać chciałam, ale to za duże wyzwanie, jak na mnie- starszą panią. Dożyję do końca, tylko żebym swój pokój odzyskała. Niedługo mija rok mego wygnania w kuchni. Cierpliwa jestem i z uśmiechem znoszę to, ale Wam mogę się przyznać – potrzebuję wiedzieć, kiedy odzyskam azyl- moje drzwi, okno, podłogę.. ? Tęsknię za moim spokojem.

Mam nadzieję, że Wasze marzenia są łatwiejsze do spełnienia i kiedyś powiecie sobie- „Mam to.., spełniło się.. . Jestem szczęśliwa/y”. Czego z całego serca Wam życzę, choć pomna jestem przestrogi -„Uważaj, czego sobie życzysz, bo może się spełnić”. Wielu z nas żyje w przekonaniu, że wie, co ich uszczęśliwi.

Autor: stopociechblog

Przyszedł czas na celebrację życia. Już mi nigdzie nie spieszno. Czas dla siebie. Oczy przymrużone. Bez lekceważenia, ale i bez strachu. Lubię ludzi, lubię żyć! Piszę o swoim życiu, przemyślenia... Coś z pokoiku masażu, coś z kuchni, z łóżka i dla Okruszków Napisz, jeśli masz potrzebę barba2601@wp.pl

69 myśli na temat “Co nas uszczęśliwi?”

  1. Marzenia to nic innego jak chciwość. Ale żeby nie grzeszyć nazywamy to marzeniami. Na przykładzie balkonu. Skoro go do tej pory nie masz widocznie go nie potrzebujesz. Ale wszystko przed tobą Basiu że i będziesz miała mieszkanko z balkonem. A skoro nie to widocznie masz coś ważniejszego.

    Polubienie

    1. Do tej pory myślałam że chciwość, to mieć czegoś dużo i pragnąć jeszcze więcej. Np. mieć swoje jedno a nawet dwa trzy mieszkania i pragnąć kolejnego. Moim największym marzeniem jest zdrowie Konstancji, aby nie cierpiała, nie miała tej ciężkiej choroby, nie wiedziałam że to marzenie to nic innego jak moja chciwość. Patrz jacy różni jesteśmy my ludzie, nawet w myśleniu. Miłej niedzieli życzę

      Polubione przez 1 osoba

      1. No masz wszystko a jeszcze chcesz mieszkanie z balkonem. Zaskoczyło mnie twoje porównanie. Strasznie dziwne porównanie mieszkanie z balkonem do choroby dziecka. Każdy z nas jest różny i dobrze. A chciwość na zdrowie również występuje w ludzkiej naturze. Dla Ciebie również miłej niedzieli. Pozdrów ode mnie Konstancję. To młoda istotka i życie przed nią.

        Polubienie

      2. No nawet się strwożyłam, bo moim największym marzeniem zawsze było zdrowie dziecka, a Ty uświadamiasz mi, że marzenia to chciwość. Zasmuciło mnie to. Masz rację mam wiele, bardzo wiele. Moje troje dzieci to największy Skarb!!

        Polubienie

  2. 6 tys. za metr w Redzie to i tak dużo… 😲 A może mniejszy metraż, kawalerka, cena niższa, a dla 1 osoby wystarczy. Trzeba poszukać, a nie się poddawać 😉 Trzymam za Ciebie kciuki, w razie czego służę pomocą 😉

    Polubione przez 1 osoba

  3. Jeszcze takiego myślenia,że marzenia to chciwość nie spotkałam.
    Nie zrozumiem zdania-nie miałaś balkonu i żyłaś,to na co Ci teraz balkon.W sumie to ten pan nie miał kiedyś internetu i też żył,czy aparat fotograficzny”Smiena”.Nie zmienił na lepszy?
    Marzenia mają swoje zbiory.Możemy je jakoś pogrupować,bez sensu wrzucać do jednego koszyka zdrowie i szczęście bliskich i mieszkanie czy samochód a może wycieczkę koleją transsyberyjską.
    Ale jako bardzo mocno po ziemi chodzący Koziorożec te marzenia Twoje bym trochę przybliżyła.
    Nie nowe mieszkanie,bo ten koszt i dodać na wykończenie,do tego dojazd do Gdańska/by dorobić na ten kredyt/to tylko liczenie na spadek po bogatym krewnym.
    Zakładając,że dasz radę dorabiać masażami jeszcze może ok.3-4lat to trzeba trochę inaczej.
    Poszukać mieszkania,w Gdańsku,nawet w odległej dzielnicy ale z dobrym dojazdem,najlepiej w blokach starszych,na początek by dało się mieszkać, wystarczy tylko pomalować a to już zupełnie inne koszty.
    Podziwiam Twoja cierpliwość w odpowiedzi na niektóre komentarze,dowód,że naprawdę uczyłaś maluchy:)
    G.

    Polubione przez 3 ludzi

    1. Żałuję, że nie mam numeru Towojego telefonu, Gosiu. Zaszczebiiotałabym Ciebie z radości, że jesteś” po mojemu”. A z tą własną chatką to masz rację. Bliżej, taniej.. zasugerowalam się budową mojej koleżanki. Niepotrzebnie. Planuję że jeszcze 5 lat pomasuję i wysiądę z tego wózka. A pożyczki nie spłacę w te 5 lat. Może masz rację nie powinam odpuszczać. A cierpliwości nigdy mi nie brakowało. To moja natura. Wiem, że nie warto moich emocji i energii na.. . Całuję Ciebie Gosiu i mooocno ściskam.

      Polubione przez 2 ludzi

  4. Co nas uszczęśliwi? Mnie np widok morza, zawsze się wtedy uśmiecham 🙂 tak samo mam z kolorami wieczornego nieba. Na szczęście i marzenia każdy ma inną definicję. Marzenia często wyznaczają nam cel w życiu i dzięki nim się rozwijamy, nawet stajemy lepszymi ludźmi (wszystko zależy od tego co to za marzenie) i dlatego rozpatrywanie marzeń pod kątem chciwości nie mieści się w moim światopoglądzie.
    Niech się Twoje spełniają 🙂

    Polubione przez 3 ludzi

  5. teraz o diecie w pudełkach.
    Problem ze znikaniem jedzenia jest nagminny.U Ciebie niby nie ginie ale kto wie,jakby nie ta Pani…
    Najczęściej są to pudełka podobne do małych sejfów-ok.180złpk..Otwierane na kod.Ludzie maja je przyklejone na skrzynkach listowych/zgoda wspólnoty i lokatorów z klatki/widziałam przyczepione jakoś do stojaka na rowery,też pewnie jakaś zgoda.Nie wiem jak długo deszcz wytrzyma.
    Firma ma podany kod do klatki i kod do „sejfu”Wszyscy zadowolenie,nie ginie,kurier nie biega na piętra,nikt n ie musi rano wstawać,pani sąsiadka nie będzie budzika sobie nastawiać:).
    G

    Polubione przez 2 ludzi

    1. U nas na klatce tylko Julia wpadła na wydawanie pieniędzy na to zbilansowane cudo. Dziwe to, że można to kraść. Ona ma wege..naprawdę trzeba być mocno głodnemu że chcieć dobrowolnie to zjeść. 😉 no tak sejf jest rozwiązaniem

      Polubienie

  6. Lepsze jest wrogiem dobrego… – tak babcia mawiała, a ona na życiu się znała…
    Życzę Ci zrealizowania marzenia o balkonie. To piękna rzecz. Można z niego zrobić solarium jak i małą oranżerię

    Polubione przez 1 osoba

    1. Mądra babcia. Zapamiętam to zdanie. Dziękuję Czesiu. Znasz się na rzeczy, bo mi o tę przyjemność opalania, wypicia herbatki na świeżym powietrzu z radością dbania o zieleń tego miejsca chodzi. Czesiu jesteśmy starsi, a nie zgrzybialiśmy.😚☺ Och jak to dobrze

      Polubione przez 1 osoba

  7. Marzenia dodają nam skrzydeł? Czy marzenia to też wiara w cuda? Chciwość to zjadane przez komórki nowotworowe marzenia. Chciwy człowiek jest zjadany przez zazdrość, dążący do posiadania jeszcze większej ilości pieniędzy i rzeczy.
    Moim jedynym marzeniem było posiadanie nart i nauczyć się na nich jeździć. Zamiast nart dostałam w prezencie pod choinkę łyżwy. Pochodzę z rejonów płasko rzeźbionych( tak Tatuś mówił) i narty by mi się nie przydały. Mimo upływu czasu, moim marzeniem jest zobaczyć zimą góry. Nigdy przenigdy nie byłam zimą w górach. 🥲Tak ogólnie to nie marzę. Tłumaczę sobie,że chcę i nad tym pracuje aż osiągnę.
    Twoje marzenie może się spełnić pod warunkiem: zmiejszyć metraż, zmienić okolicę, i zadbać o zdrowie. Kalulacja: dysponowanie środkami finansowymi w 60% wartości marzenia, spłata kredytu w razie utraty pracy, choroby. Basiu się uda, musisz zacząć działac i liczyć nie tylko kasę ale liczyć tylko na siebie. Obietnice jakiejkolwiek pomocy i kogokolwiek, zapisz na marginesie nie wkalkowując ich w swoje marzenie. Rozumiem, kuchnia to jest marzenie bezdomnego.
    Zabieraj się do roboty zanim jeszcze jesteś młoda bo 60tka to nie 90tka. Trzymam kciuki i pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

  8. Ja też chciałbym fajne mieszkanko, z tarasem, na 10 piętrze lub wyżej, a mieszkam na parterze. Owszem, marzenia fajna sprawa, ale osobiście coraz bardziej wynoszę ponad wartości materialne, te niematerialne: pisanie, muzyka, sport. Jak sie osobiście wymęczę w jaskini, że ledwo żyję, to tak mi dobrze na tym parterze, że o niczym innym nie marzę. Albo jak napiszę dobry tekst czy całą książkę, to i chleb ze starym żółtym serem mi smakuje.
    Ale na 10 piętrze chciałbym mieszkać, o!

    Pozdrawiam

    Polubione przez 2 ludzi

    1. No tak, na dziesiątym i widok rozłożyście ujmujący i żadna osa, komar nie dofrunie (a może dofrunie). W jaskini masz siłownię, tak się domyślam, czyli piwnicy. Rozumiem Ciebie całkowicie, że uskrzydla i nastraja nas radością, pełni, kiedy pasja idzie jak z płatka, ale ja nadal potrzebuję mojej ciszy. Dość się namęczyłam z obowiązkami domowymi, chcę swobody, a jak się jest z kimś nawet dorosłą córką to jesteś trochę, jak na cenzurze.

      Polubienie

  9. Żyjemy w czasach wyjątkowo, z braku lepszego słowa” niesprawiedliwych. Wszyscy pracujemy jednakowo ciężko a jednak nie każdego stać na spełnienie nawet najtańszych marzeń. Uciekamy w kredyty, które niestety są formą niewolnictwa. Tak to dzisiaj jest skonstruowane.

    Polubione przez 1 osoba

  10. Własne M na pewno by Cię uszczęśliwiło, ale faktycznie nie takim kosztem. Chyba że może któraś z córek by się dołączyła? Do spłacania, żeby kiedyś w przyszłości było to M jej (dalekiej przyszłości, ale na swoje). Albo może rodzina, wspólnie. Nie może tak być, żebyś żyła w kuchni 😦

    Polubione przez 1 osoba

    1. Póki ci „nadaję” z kuchni. Spędzam tu całe dnie. Dziś piekłam nowe ciasto. mam nadzieję, że będzie pyszne, to wrzucę na bloga. Tak masz rację koszt za duży. A rozmowa z córkami też była. Czuję, że jednak kuchnia mi pisana. Ale wierzę, że dekadami to nie potrwa. Może najdłużej pięć lat. Czasem myślę, że sobie coś wynajmę, ale jak ją tu zostawić. Ona beze mnie nie czuje się tu pewnie. Wierzę, że jeszcze będzie dobrze.

      Polubienie

  11. Doskonale rozumiem Twoje marzenia. Miałam dokładnie takie same. Spełniły się połowicznie – mam swoje mieszkanko, które kocham i to nawet bez balkonu, ale własne. Musiałam się zadłużyć. Kończę spłacać hipotekę za trzy lata. W tym mieszkaniu mieszkał przez 10 lat także młodszy syn. I jego firma z pracownikami 🙂 Tu wychowywała się moja maleńka wnuczka. Mieszkanko (i ja) odsłużyłyśmy swoje, a wierz mi, nie zawsze było łatwo. Ale dziś mogę je mieć, bo syn w rewanżu pomaga mnie.

    Własny dach nad głową to coś, co daje mi prawdziwą wolność, jakiej chyba nigdy przedtem nie miałam.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Pięknie piszesz o tym. Jakże to ważne dla nas mieć swój azyl. Tęsknię za tym, bo pokazao mi co znaczy miec swój pokój z drzwiami,które można zamknąć. Cieszę się z Tobą Twoją wolnością. Trzy lata to prawie finish. Sredecznie pozdrawiam

      Polubienie

    1. Stachu moje mieszkanie i Twoja miłość same nie przyjdą. Musimy zadziałać, bo inaczej to tak, jak z totolotkiem na pewno nie wygramy jeśli nie skreślimy kuponu. Czuję że poddamy się 😊 Może działa podświadomość i ona wie coś, czego nie wie świadomość, np.że to ryzykowne szczęście.

      Polubione przez 1 osoba

  12. Może sprawdź tak jak ja TBSy u siebie? Też kosztują (partycypacja+kaucja), ale po pierwsze duuuużo mniej, a po drugie, wpłacone pieniądze, zwaloryzowane podlegają zwrotowi, oczywiście po pomniejszeniu o ew. koszty zużytych/zniszczonych elementów mieszkania. Czasem można się załapać na używane mieszkanie, a czasem na nowy budynek gdy akurat realizują projekt. W razie czego, mogę Ci więcej opowiedzieć o tym na priva 🙂 Mnie też nie byłoby stać na zakup mieszkania od dewelopera, ale udało mi się w lokalnym TBSie. Uściski! :*

    Polubione przez 1 osoba

      1. Jeśli nie masz tytułu prawnego do jakiegokolwiek mieszkania (własność lub główny najemca) i znajdziesz się w widełkach zarobkowych minimum-maksimum, to masz duże szanse. Warto złożyć wniosek i czekać – czas i tak upłynie 😉 Powodzenia!

        Polubione przez 1 osoba

  13. Wyjścia widzę dwa. Albo załatwić, poszukać Julii dobrą, na umowę stałą pracę albo zeswatać ją z majętnym, a przynaniej posiadającym własne lub wynajmowane mieszkanko.
    🙃🙃🙃

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.