Dobrymi chęciami..

Podobno piekło jest wybrukowane. Cóż dobre intencje, zamierzenia, chęci niewiele są warte, jeśli nie pociągają za sobą naszego działania.

A bywa niekiedy tak, że zamierzenia rozmijają się z efektami. I tak jest w moim wypadku, a raczej mojej sąsiadki. Pozwólcie ponarzekam sobie, ale damy radę. Ona i ja 🙂

Ona chce dobrze, ale wychodzi źle!! . Starsza, uśmiechnięta pani, która cieszy się, że tu mieszkam. Od czasu do czasu przywołuje mnie do siebie, zaraz zamyka za mną drzwi na klucz i zasuwę. Wyjmuje stare ubrania, buty i „częstuje” mnie nimi, domagając się mierzenia ich przy niej. Twierdzi, że w tej spódnicy, czy sukience będzie mi idealnie. Wciskam się w te rzeczy choć nie mam ochoty. Są brzydkie i nie w moim stylu, ale ona tym błagalnym wzrokiem patrzy i czeka na werdykt. Czasem próbowałam się wymigać, ale ona zaczyna tak długi wywód, że to jest odpowiednie dla mnie, jak mówi do wieku i statusu. Cokolwiek by to znaczyło, wychodzę od niej nieszczęśliwa targając te rzeczy do domu i później wyrzucając do kosza Caritas. Znoszę to, bo myślę, że tak musi być. Nie umiem być asertywna i powiedzieć zdecydowanie -Nie, dziękuję!

To nie koniec męczenia sąsiedzkiego. Jak wiecie córka moja wykupuje sobie dietę pudełkową. Dla mnie to wygodne, bo ona wegetarianka, wielu produktów nie je i kręci nosem na domowe mamine obiadki. A to niezbilansowane, za dużo węglowodanów, cukrów, a za mało białka..

I wszystko byłoby dobrze. Ale nie, bo sąsiadka przejawia dobre chęci uchronienia tych pudełek przed złodziejami. Pudełka dostarczane są w papierowej torbie lub kartonie, stawiane pod drzwiami mieszkania w godzinach między 3 a 6 nad ranem. Dostawca ma kod domofonu. Ja słyszę albo i nie, malutkie cichutkie pikpik na dole.

Jak zaśpię i nie odbiorę do 6 rano, to zaraz mam stawiający na nogi umarlaka, czyli długi przeciągły głośny dzwonek do drzwi. A za nimi sąsiadkę, która dzierży te nędzne pudełka (bo smaczne to one nie są za grosz) i uśmiechnięta wita mnie słowami -„Udało mi się, zabrałam pani pakunek, bo tu złodzieje mogliby ukraść”. Kiwa głową i patrzy na moją skąpą pidżamę, kuse majtki i koszulkę, gdzie piersi hulają, zażenowana spuszcza wzrok.

I tak wyścig do drzwi trwa dzień po dniu. Jak przegrywam, ona budzi cały dom zaraz po 6 rano. Ja emerytka mogłaby smacznie spać do 8, ale nie!! Jak nie Kleofas, to starsza pani robi budzenie.

Ja wiem, ona ma dobre chęci sąsiedzkiej pomocy, a ja cierpliwą istotą jestem i znoszę to. Aż któregoś razu poczułam kres wytrzymałości i dziarskim krokiem ruszyłam zrobić z tym porządek. Staję w drzwiach i tłumaczę, że ciężko w nocy śpię i proszę, aby nie pilnowała tego jedzenia, bo temu nic się nie stanie. Jak się wyśpię, to odbiorę.

O nie, nie. Nie myślcie, że to się udało. Wzburzona pani z powodu mojej lekkomyślności rozpoczęła wywód, jacy to ludzie tu mieszkają i zapewne ukradną, albo zrobią psiusa i coś wrzucą, zajrzą, powąchają… Na co ja, że jak czasem zniknie moje jedzenie, to znaczy, że ktoś był bardziej głodny niż ja tego dnia. I daruję mu. Choć wątpię, aby to miało miejsce, bo tu naprawdę mieszkają zwyczajni ludzie.

I tu zaczęło się z innej beczki, że tam u góry zamieszkali Ukraińcy (dla mnie mili ludzie), a oni… .. i jeszcze… . Na co ja twardo, że wszystko to nic i niech stoi sobie ta uczta jedzenia, dopóki nie wstanę.

-„O nie, nie mogę do tego dopuścić, będę je pani odbierała rano o 6 bo na tę godzinę mam zawsze budzik nastawiony, a pani będzie odbierała ode mnie”.

Poklepała podłamaną Basię i na koniec rzekła

– „Sąsiadom należy pomagać”

Był kiedyś taki filmu o starszej, uprzykrzającej życie pani, co musiała zniknąć. Jakoś ni z tego ni z owego nasunął mi się tu :-))) Ja pewnie będę taka sama. Nadopiekuńcza… wobec moich dzieci zawsze byłam, to dlaczego na starość miałabym zmądrzeć 🙂 A może? bo jestem szybko wycofująca się, jak zobaczę coś nie tak

Autor: stopociechblog

Przyszedł czas na celebrację życia. Już mi nigdzie nie spieszno. Czas dla siebie. Oczy przymrużone. Bez lekceważenia, ale i bez strachu. Lubię ludzi, lubię żyć! Piszę o swoim życiu, przemyślenia... Coś z pokoiku masażu, coś z kuchni, z łóżka i dla Okruszków Napisz, jeśli masz potrzebę barba2601@wp.pl

63 myśli na temat “Dobrymi chęciami..”

    1. Tak, od pół roku sama. Mąż zmarł. Ja wiem, że ona dobra i chce dobrze, a wychodzi jak wychodzi. Jestem zmęczona. W nocy często budzi mnie kotek a tu jeszcze to. Nie umiem jej powiedzieć, ani tego, że nie chcę tych ubrań, ani tego ,że nie przyprowadzę Konstancji na oglądanie, bo chce zobaczyć ja i może zapoznać z jednym ze swoich wnuków, ani tego, żeby te pudełka stały sobie

      Polubienie

      1. Rozumiem Cie, bo i ja nieraz dostaje „pomoc” choć jej nie potrzebuję a owa pomoc jest dla mnie bardziej problemem i dodatkowym klopotem. Nic nie mowie, udaje zadowolona. Tak mam

        Polubione przez 1 osoba

  1. Współczuję starszej pani i współczuję Tobie Basiu. Jak dobrze, że starsza pani trafiła na Ciebie. Inny by pogonił starszą panią, a przecież nikt z nas nie wie jacy będziemy na starość. Może przyjemniejsi a może, nie. Basiu życzę Ci wiele cierpliwości. Jesteś dobrym człowiekiem. 🌷🌷🌷

    Polubione przez 2 ludzi

      1. Jeśli te pudełka z jedzonkiem dostarczane są codziennie, należałoby poszukać firmy która przygotowuje na cały tydzień i dostarczane są raz w tygodniu. Przynajmnie ma tak moja córcia. Raz na tydzień takie poranne budzenie byłoby jak zbawienie bo to i o poranku chlebek można upiec, pobiec nad morze o wschodzie słońca itp. Mam pomysł, obudź starszą panią o 5 rano i spytaj czy już paczkę odebrała😂. W jakim wieku jest ta starsza pani? 70-tka teraz to nie stara, 80 i 90 to już starsza i takiej pani mi szkoda i jej współczuję że sama została.

        Polubione przez 1 osoba

      2. Pani 75 lat. Obok na tej samej ulicy mieszkają jej dwie córki z rodzinami. Nie jest samotna tylko nadgorliwa, jak i ja zresztą. Będę taka sama wobec dzieci moich, bo innych to ja unikam, jak nie muszę. Poradzę sobie, córka i jej pudełka 🙂 do października będą. Krysiu ja musze odzyskać swój malutki światek. Bez niego ciężko mi.

        Polubienie

      3. To starsza pani nie jest taka stara. Jest tylko 3 lata starsza od mojej starszej siostry. Myślę że jest po prostu z charakteru upierdliwa. Myślałam, że po 80tce. No to, goń ją i nie żałuj, bo Ci życie zamieni w piekiełko. Do października jeszcze 5 miesięcy!!!!ona podpada pod paragraf stalkera!!!!

        Polubione przez 2 ludzi

      4. Wiesz ja jestem chyba przemęczona i mam mniejszą odporność na trudy życia i na dodatek jestem chyba jak taki wygłodniały pies na swoje tylko swoje miejsce na ziemi, choćby to miał być pokój 3 na 4. Ale cierpliwa i miła to ja jestem do bólu (swego) i nie dam rady tego zmienić. Chyba prędzej namówię na zakup raz a na tydzień tego cudownego jadła. Tylko, gdzie my to będziemy trzymać :-)))

        Polubienie

      5. W lodówce😁. Rozumiem wyrozumiałość, cierpliwość, miłość do bliźniego, ale wykorzystywania nie zrozumiem i jest nieakceptowalne. „Stara” sąsiadka ma rodzinę, podejrzewam że pogonili ją ze szmatami. Kochana, nie dźwigaj cudzych śmieci! A mówiłaś, że z kręgosłupem masz problemy. Nie daj się wykorzystywać.

        Polubione przez 2 ludzi

      6. Krysiu, czuć z daleka że nauczylo Cie życie walczyć o swoje, o szacunek.. . Ja to taka gapcia, ciapciarapcia. A lodówka pełna jedzenia pana domu, zapasy jak dla armii. Och widzę że już wiele mnie wkurza

        Polubienie

      7. To dobrze, że wkurza, czas na działanie. A pan domu powinien mieć pół lodówki. Druga jest Twoja i nie ważne z kim będziesz swoją połowę dzielić z córcią czy pięknym Kleofasiem😁. Nie jesteś ciapciajakaś tam jesteś po prostu sobą i za to jesteś kochana. Tylko….nie dawaj się aby Ci na głowę włazili, no chyba że kociaczek.

        Polubione przez 1 osoba

  2. Sytuacja nie wesoła, bo z jednej strony to uciążliwe, a z drugiej nie można robić przykrości starszej osobie, a zwrócenie uwagi może potraktować jako niewdzięczność… Mimo wszystkich tych niedogodności pomyśl sobie, że ktoś coś dla Ciebie tak po prostu z z serca robi 🙂

    Polubione przez 1 osoba

      1. Tak, czasami jestem po prostu zmęczona. W nocy „drapue” mnie kaszel, wstaję napić się to budzi się kotek i kiedy w końcu zasypiam ten straszny dzwonek do drzwi. Ale wytrzymam, bo wiem, że tak trzeba.

        Polubione przez 1 osoba

  3. Ojej, bardzo Ci współczuję.
    Dobrzy ludzie – tacy jak Ty – zawsze przyciągają tych nadgorliwych jak magnes. Skoro asertywność nie pomaga i dodatkowo mogłaby jej złamać serce.. Może udawaj, że Cię nie ma, albo nie słyszysz dzwonka? Pomogłoby to coś?
    A co do tych ubrań, dużo ich jeszcze ma? Może niedługo jej się skończą? 😀

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ale Ty jestes fajna🥰 Starasz się mi pomóc a rozumiesz jedno i drugie. Oj ma, bo dostaje paczki od koleżanki. Najgorzej z butami . Też ma mały rozmiar, ale jednak cztery numery większy bo 37 a ja 33. Dam radę i na pewno nie powiem nic przykrego tej starszej pani. Tylko te pudełka mnie męczą . Jak udam że mnie nie ma to ona weźmie do swojego domu i będę musiala tam iść. A prawda też jest taka że jest niezwykle dziwna w rozmowie, bardzooo trudna. Wytrzymam, tylko chciałam się Wam pożalić

      Polubienie

      1. Dziękuję kochana, choć wcale tak nie myślę. 😘
        Jest to w sumie sytuacja bez wyjścia. Też bym nie mogła jej powiedzieć nic przykrego, w końcu sami nie wiemy, jacy będziemy w jej wieku i również nie chcielibyśmy, żeby ktoś nas źle traktował czy ignorował. Na pocieszenie powiem, że jestem pewna, iż zostanie Ci to wynagrodzone. 🙂

        Polubione przez 1 osoba

  4. Widocznie masz bardziej uaktywnione „neurony lustrzane”. To takie powiedzmy „jednostki empatii”, w ośrodku ciemieniowym i płacie czołowym, te neuronki „obserwują” zachowania innych ludzi, analizują i wdrażają „program najbardziej korzystnej dla obserwowanych naszej reakcji zwrotnej”, innymi słowy twoja dobroduszność jest piękną cechą w którą zostałaś wyposażona. Ja bym z tym nie walczył (choć fakt może irytować), spójrz na siebie w kontekście uznania wrażliwości w którą tylko nieliczni są wyposażeni, i czyń starszą panią sąsiadkę szczęśliwą. Fajny wpis! Mega! Pzdr.

    Polubione przez 2 ludzi

  5. Trochę jak dla mnie zbyt nadgorliwa ta pani, ale niektórzy tak mają i potrzeba niesienia pomocy (w ich mniemaniu pomocy) staje się od nich silniejsza. Jeśli nie da się przeskoczyć jej działalności, wybrałabym opcję odbierania dostawy od niej. Ty się wyśpisz, a pani będzie dumna, że uratowała mienie od kradzieży. Dwie pieczenie na jednym ogniu.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ha ha to jestem jedno z rozwiązań i chyba mniej bolesne, choć zanim ona zabierze, to zapewne strasznym dzwonkiem zbudzi. A później iść do niej to jakby żaba do węża. Ona taka dziwna w rozmowie. Ale przemyślę. A może kiedyś uda mi się ja uprosić..

      Polubione przez 1 osoba

      1. Coś wymyślić trzeba, bo do października to jednak dużo czasu. A potem sąsiadka może i inne sprawy wymyślać, żeby kontakt podtrzymać. Coś czuję, że jeśli nie po dobroci, to może być potrzebne krótkie cięcie. Choć wiem, że wolisz bez nerwów i pokojowo:)

        Polubione przez 1 osoba

    1. Bajeczko, bo jestem nadopiekuńcza i będę taką sama starszą panią. Nawet jak bym nie zerwała się pierwsza, to i tak już zbudzona. Raz jeden nie poszłam. Julia nawet okiem nie mrugnęła na ten straszny dzwonek, Romuald nigdy nie słyszy, to tylko tak źle na mnie działa. Dla domowników może bomba spaść i nic. Nie wzrusza ich zabawa z sąsiadką. Ja czujna jak zając

      Polubienie

  6. Oh, ciężki temat i widzę, że powiedzenie otwarcie, że dziekujesz za pomoc, spelzlo na niczym… Nie przegadasz sąsiadki… Trzeba by znaleźć jej jakieś zajęcie, klub seniora albo wycieczki, co by miała zajęcie i dała spokój 😉

    Polubione przez 1 osoba

  7. To się zowie: zagłaskać kotka na śmierć.
    Ja bym po prostu ostro powiedział: proszę pani, nie życzę sobie, żeby Pani mnie budziła z tym jedzeniem o 6 rano. Jak Pani chce się zatroszczyć, proszę wziąć do siebie i poczekać – odbiorę sama. A jak Pani dalej będzie mnie budziła o 6, to ja będę dzwonić do pani o północy. I dla mnie nie ma znaczenia, że zrobiłbym jej przykrość. Uważam, że samymi przykrościami jeszcze nikomu się krzywdy nie zrobiło.

    Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

    1. Wow Antku. Ja nie uczynię tego nigdy. Ja Basia co nieba chce przychylić gołąbkowi aco dobiero babci obok. Tylko mnie wkurza, bo wykańcza o poranku. Chyba pójdę grzecznie poprosić jeszcze raz. Wierzę że taka nie jestem, jak sąsiadka i nie będę. W niej denerwuje mnie nie tyle pomoc co, ona wie lepiej czego mi potrzeba.

      Polubienie

  8. Moja babcia Irenka też mnie obdarowywałam ubraniami, pościelami które zbierała przez lata, leżały w szafie po 30 lat a materiał był tak zleżały że sam się rozchodził w rękach ale chciała dobrze, chyba starsi ludzie tak mają wszystkiego im żal, oszczędzają jak mogą może to powodowane dawnym czasami, biedą, kryzysem. No a pomoc sąsiedzka to chyba też starsi tak maja i im nie wytłumaczysz oni twierdzą swoje. Na pewno to męczące, szczególnie jak masz problemy ze spaniem i akurat wybudza z najlepszego snu

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.