Koncert

Myślę, że z każdego związku coś „wynosimy”. Plusy i minusy. Nauka, doświadczenie, to też pożytek.

Ja od początku pojawiania się w pierwszym małżeństwie i Gdańsku musiałam uczestniczyć w koncertach muzyki poważnej. Filharmonia szybko przestała mi być obca. Na początku chodziłam  z zainteresowaniem, później już zmęczona kolejnym „piłowaniem”. Najtrudniejsza do słuchania była dla mnie muzyka Pendereckiego. Jakoś jej nie rozumiałam i nie umiałam się w nią wkręcić. Często towarzyszyła nam podczas niedzielnego rodzinnego obiadu. Leciała w tle. Każdy jadł i w ciszy bez rozmów słuchał. Nie wolno było odejść wcześniej od stołu. Po skończeniu obiadu i koncertu, dziękowaliśmy i dzieci pomagały mi odnieść talerze do kuchni. W tym wszystkim było dużo zimna i nakazu. Ale dziś dziękuję za rozmiłowanie mnie w muzyce klasycznej. To był plus.

Największą niespodzianką okazał się nasz ostatni wspólny koncert z 2005 roku. Bardzo dobrze pamiętam ten dzień, kiedy poznałam muzykę Leszka Możdżera. Kobiety maja dobrą pamięć i pamiętają nawet, jak były ubrane. Brązowa w prążki spódnica z marynarką, biała bluzka. Zasiedliśmy w fotelach całą rodziną. Najmłodsze dziecko też było. Zmęczona po całym tygodniu pracy, już nie miałam siły uśmiechać się z zachwytu i odbierałam to jako obowiązek. Podparłam głowę na fotelu i słuchałam, myśląc, że może uda mi się zasnąć, odpocząć. I taka lekko naburmuszona trwałam może z kwadrans, aż zamarłam, dotarło do mnie, że to co słyszę jest cudne!! Lekko uniosłam się w fotelu z pozycji rozpartej, aby popatrzeć na człowieka, który zaczął mnie zachwycać.  I zachwyca do dziś!! Od tego momentu nie spuściłam oczu z tej trójki muzyków: Leszek Możdżer, Danielsson, Fresco. Koncert nosił taki sam tytuł, jak płyta ” The Time „. Mam to nagranie do dzisiaj.

Naprawdę mógł porwać każdego, nawet takiego laika, jak ja. Zawsze, kiedy jestem zmęczona lub lekko smutnawa, albo boli mnie głowa, nastawiam płytę, gaszę światło, zamykam oczy, a jazzowe plumkanie pana Możdżera zabiera mnie w krainę spokoju. Polecam i Wam.

Teraz pandemia, wszelakie imprezy artystyczne ukrócone, ale możemy solowego koncertu Leszka Możdżera posłuchać razem on-line już w ten piątek, 26 marca, godzina 19.00. Jest to koncert dla uczczenia jubileuszu – 75 rocznicy powstania Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku.

Transmitowany na stronie internetowej: http://www.asp.gda.pl

20210319_091504Mam nadzieję, że i Wy wynieśliście, także dobro z niejednej relacji z drugim człowiekiem.

Autor: stopociechblog

Przyszedł czas na celebrację życia. Już mi nigdzie nie spieszno. Czas dla siebie. Oczy przymrużone. Bez lekceważenia, ale i bez strachu. Lubię ludzi, lubię żyć! Piszę o swoim życiu, przemyślenia... Coś z pokoiku masażu, coś z kuchni, z łóżka i dla Okruszków Napisz, jeśli masz potrzebę barba2601@wp.pl

41 myśli na temat “Koncert”

  1. Tylko pozazdrościć. Ja mam to nieszczęście mieszkać w regionie, gdzie o takich koncertach można pomarzyć. Tu, czy jest pandemia, czy jej nie ma, niewiele się dzieje, co najwyżej jakiś koncert disco polo zorganizują 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Tym razem możemy posłuchać razem :-))) On-line. Powiem Ci, że ten kto ma dostęp do morza, rzadko tam spaceruje, korzysta. Tak samo jest z operą czy filharmonią. Myślimy, że tak musi być i że tak zawsze będzie. Ale to prawda więcej wszelakich możliwości ma większe miasto, a małe może być urokliwe, ciche, spokojne, gdzie nie zawsze zamkniemy drzwi na klucz.

      Polubione przez 1 osoba

  2. Słusznie dostrzegłaś plusy – na pewno ratuje to nasze zdrowie psychiczne, zwłaszcza po nieudanym związku. Żadna relacja nie jest nam dana bez żadnej nauki, nowego doświadczenia czy wniosków. Odsłucham, gdy tylko będę mieć czas, lubię piękna muzykę.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Chętnie posłucham, czym się zachwyciłaś 🙂 Może i mnie zachwyci. A ze związków owszem, doświadczenie, nauka, ale i rozczarowanie, wraz ze stratą czasu. Choć wiem, że tak to miało być, żeby odnaleźć swoje miejsce na świecie i poczuć prawdziwe szczęście..

    Polubione przez 1 osoba

    1. Mam taką koleżankę co kiedyś podczas rozmowy zwierzyła się że jest smutna, bo szuka stara się znależć plusy z byłego związku i nie widzi. Próbowałam podpowiedzieć nakierować ale nic z moich opcji nie pasowało. Została jedynie przestroga, nie łącz się z tym, co ma pociąģ do wódki

      Polubienie

      1. Tak, tylko bywa że ten alkoholizm wychodzi kilka lat później, kobieta zakochana, tłumaczy, broni, bywa że są dzieci i odejść nie ma dokąd. Wtedy dramat, nie tylko dla niej ale i całej rodziny. Przez jednego człowieka (nie zawsze jest to facet, nasz znajomy miał żonę alkoholiczkę). A nawet gdy odejść się uda, to ból i traumatyczne przeżycia zostają w głowie i wspomnieniach, często na zawsze.

        Polubione przez 1 osoba

  4. Nie wiem czy rodzice zaprowadzili mnie do filharmonii jako nastolatkę, tak jak to było w przypadku opery i operetki. Jako dorosła osoba sama się tam nie wybrałam, bo nie tylko muzyka Pendereckiego do mnie nie przemawia. Nazwisko Leszek Możdzer jest mi znane, ale twórczość nie. Gdy będę w odpowiednim nastroju(takim jaki opisałaś w swoim przypadku), to spróbuję posłuchać, ciekawe czy na mnie podziała podobnie. Zdrowia życzę i pozdrawiam.

    Polubione przez 2 ludzi

  5. Z mojego małżeństwa, a także kilku innych związków, wyniosłam dużo. Podobno, tak twierdzą Chińczycy, największym mędrcem jest ten, który potrafi się czegoś nauczyć od największego głupca. Moi mężczyźni głupcami nie byli, ale ja też nie pretenduję do statusu mędrczyni 🙂

    Mąż zaraził mnie miłością do malarstwa, przekazał dużo wiedzy o nim, zainspirował do poszukiwań. Totalnie, natomiast, zniechęcił do poetów 🙂 Wojciech wprowadził mnie w świat politycznej poprawności i zrozumieniem piękna walk MMA 😉 Wiktor bombardował mnie teoriami spiskowymi, które z czasem, ku mojemu zawstydzeniu 😉 okazały się prawdziwe.

    Pełnej listy nauczycieli nie będzie 🙂 ale wszystkim jestem bardzo wdzięczna. Bez nic nie byłam taka, jaka jestem, a chyba nie jestem najgorszym człowiekiem na Ziemi.

    Polubione przez 1 osoba

  6. Czytam,czytam i nie mogę pojąć jak dałaś radę,na początku,zanim polubiłaś, iść na te koncerty,jak dzieci dały radę?
    Ja jestem upartym koziorożcem,od małego dziecka pełna buntu z Tatą obok,który wręcz był dumny z z tego mojego buntu.
    Nie wyobrażam sobie moich dzieci przy takim obiedzie,gdzie był śmiech i dowcipy,ciekawe opowieści.
    Dzisiejsi rodzice nazwaliby to przemocą wobec dzieci.
    Nie piszę o filharmonii /nie lubię/ja lubię jazz,blues i country.Ale tylko koncerty, bo w domu lubię ciszę,nic nie gra w tle.
    Na Leszka Możdzera, moja koleżanka jeździ przez cała Polskę,kiedyś po koncercie w jakiejś kawiarni grał za darmo do 4 rano.Kiedy jestem u niej,leci sobie w tle muzyka,którą ona lubi jest ok.nie każę jej wyłączać:)
    Jeden związek-całkiem niezła znajomość inżynierii i projektowania.
    Kolejne-znajomość zasad Judaizmu,kolejny całkiem dobra jestem w obrzędach prawosławnych.
    A ja tak trochę z przekorą myślę-co ja im wniosłam,pozytywnego oczywiście.
    Myśleliście kiedyś tak o naszych byłych związkach?
    No i kolejna wiadomość.
    Moja koleżanka wyprowadziła się po 35 latach od męża.Nawet się nie kłócili.
    Covid spowodował,że na rynku wynajmów mieszkania są tańsze.Ma słabe pieniądze ale jej szczęście rozpromieniało całą ulicę.
    To taki kamyczek do Twojego koszyka marzeń.
    G.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Och Gosiu, piękny kamyczek. Dziękuję. Ja z tych całkiem spolegliwych i cierpliwych. Było ciężko, tylko że ja myślałam że tak ma być, że na tym polega małżeństwo. Nie wiem, co ja jednemu i drugiemu wniosłam. Nawet nie chce mi się myśleć. Zła na nich jestem. A Twoi wieke ciekawego nauczyli, pokazali i przekazali. To akurat fajne.😉

      Polubienie

  7. Już mija prawie półtora roku od naszego ostatniego wyjścia do Narodowego Forum Muzyki we Wrocławiu. Staraliśmy się chociaż kilka razy w roku zdobyć bilety na ” nietrudne koncerty”, pojechać 70 km i wrócić w pełni usatysfakcjonowani. Niezapomniane wrażenie wynieśliśmy ze spektaklu ” Blaszany bębenek ” ( biletowy prezent od syna). Do dziś wspominamy to wydarzenie.
    A teraz szara rzeczywistość, nigdzie nie bywamy. Mało muzyki słuchamy przez internet. Musimy nad tym popracować 🙂
    Znalazłam ciekawe myśli dotyczące związków : ” Być kobietą to bardzo trudne zajęcie, bo polega głównie na zadawaniu się z mężczyznami” , ” Najprędzej starzeje się kobieta, która poślubiła przeciętnego mężczyznę „.

    Polubione przez 1 osoba

    1. To chwilowe miejmy nadzieję, że za rok każdy zaszczepiony i tylko jak z grypą tu i tam jakaś rodzinna bieda. Blaszany bębenek czytałam i rozumiem Ciebie, że zrobił wrażenie.
      A zadawanie się z chłopami to wyczerpujace zajęcie😄 Oj tak!

      Polubienie

  8. Ja poznałam muzykę Leszka dzięki Gilmourowi, bo występowali razem w Gdańsku i we Wrocławiu na koncertach Davida. Bardzo ciekawy muzyk ten Możdżer. Muzykę klasyczną pokochałam jako 16 latka i zaczęło się od Mozarta. Przeczytałam dwie książki o nim, to był niesamowicie wszechstronny kompozytor, wielki maestro, choć troszkę zmanierowany.
    Pozdrawiam serdecznie

    Polubione przez 1 osoba

  9. No to w samą porę tutaj wpadłam – chętnie posłucham bo nie znam. Jazzu generalnie nie lubię, acz ostatnimi czasy przekonałam się, że istnieje DOBRY jazz, miły dla mojego ucha, którego w pewnych ograniczonych ilościach mogę słuchać gdy odpoczywam 😉 Będę dziś słuchać wraz z Tobą. A co do wynoszenia czegoś wartościowego z nieudanych związków? – Jak najbardziej, wyniosłam całkiem sporo rzeczy i to bardzo przydatnych. Myślę że to też umiejętność, a może taki typ charakteru, by potrafić czerpać z wiedzy/umiejętności innych ludzi, umieć siebie zmotywować do zajęcia się tematem i, po ciężkich bojach rozstania, zauważyć w czym się wzrosło, rozwinęło, mimo ran, zamiast tylko się załamywać „bo on był niedobry i zniszczył mi życie”. Tak więc może i bywało ciężko, jednak w ilu sprawach „dałam się zainspirować”, tego mi nikt nie odbierze 😉 Ściskam!

    Polubione przez 1 osoba

      1. Słucham sobie. Podoba mi się, że trochę opowiada między utworami. Miejscami przyjemnie, miejscami nerwowo, jednak podziwiam umiejętności 👌 Mam zaplanowaną na emeryturę naukę gry na pianinie – bardzo lubię dźwięk instrumentów strunowych. Z pianistów – kompozytorów współczesnych moim cudownym odkryciem był Roy Todd. Kocham jego utwory: „Dancing at midnight”, „Andante”, „Cherish”, „Another springtime”, „Twilight”. Można odsłuchać na iTunes. Ja sobie nabyłam i cieszę ucho. Do tego pierwszego tytułu nieraz tańczę orientalny. Dla mnie zawiera pewną historię 🥰

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.