„Rysiu jestem..”

Jałmużna, czyli gest dobroci wobec bliźniego. Trudny i niejednoznaczny temat. Proszę doczytajcie do końca ten list, bo potrzebuję Waszych przemyśleń, podpowiedzi na ten temat.

Znacie mnie już trochę i wiecie, że lubię zagadać z bezdomnym, zjeść z nim w KFC lub wziąć chłopa czekającego na pociąg za bezdomnego i chcieć stawiać mu kurczaki w panierce. I o tym chciałaby dziś trochę popisać.

Teraz zdarzają mi się pojedyncze masaże, jeden, dwa. Przez to rozleniwiłam się, bo kiedyś 5-7 masaży, ręce mdlały, przytyć nie było jak, bo ciągle praca, ruch, wysiłek.

Wracam autkiem wieczorem z masażu. Jestem już blisko domu, widzę przy drodze stoi skulone, obdarte biedaczysko. Zatrzymać na  jednokierunkowej nie mam jak i szukać grosza, a tak bardzo chciałabym mu cokolwiek dać. Ja jeszcze mam możliwość dorobienia jakiegoś grosza, to chętnie podzieliłabym się. Rozglądam, szacuję gdzie zaparkować. Mam! Wjeżdżam w dobre miejsce i szukam w torebce tych niedużych pieniędzy, bo rzadko wielkimi obdarowuję! 5 złotych, akurat. Zamykam samochód i biegnę, gdzie ten dygocący biedak stał. Nie ma! Nie widzę! Biegnę w jedną stronę, nie ma! To w drugą i mam go! Jest!! Zziajana  zwalniam kroku, podchodzę do niego. On nachylony przy sklepowym śmietniku. Patrzy na mnie lekko przestraszony. Uśmiecham się i mówię, jak do starego znajomego:

-„Jadąc samochodem mijałam pana i chciałam dorzucić trochę do kolacji, aleś mi pan zniknął. Biegałam szukałam..”

Chłop patrzy, słucha i wyciąga do mnie dłoń, ale nie po ten datek, co już próbuję mu wcisnąć, tylko przywitać się:

– „Rysiu jestem”.

Pogadaliśmy, wziął pieniądz i na odchodne powiedział, że będzie o Basi pamiętał przy modlitwie, choć zaraz dodał, że rzadko modli się i może lepiej wypije za moje zdrowie. Uśmiechnęłam się od ucha do ucha i jakaś lekka poszłam do domu.

Kolejny raz. Wstaję rano i pierwsza myśl, och zjadłabym coś dobrego słodkiego do czarnej mocnej herbaty. Idę do cukierni i z daleka widzę: spodnie za duże, opuszczone w kroku, nogawki przygniecione przez stare buciny, kurtka rozpięta, dłonie czerwone, zmarznięte. Szuka, przelicza na dłoni, ile grosików ma. Tak bardzo zrobiło mi się go żal. Myślę, a zrobię mu niespodziankę. Już naszykowałam 2 zł,- przechodzę, zatrzymuję, podaję pieniążek i mówię:

– „Co zabrało trochę”.

I podaję pieniądz.  Chłop bierze, patrzy na mnie i jakby oniemiał, zaniemówił. Przykląkł w powietrzu na jedno kolano i przemówił z pokorą -„Bardzo pani dziękuję, co mnie spotkało”. Myśli- Nie prosiłem, a dostałem. W końcu zaczyna się śmiać, cieszyć, jak bym go ozłociła, a to był tylko mały gest i jest mi obojętne na co dorzuci. Miałam potrzebę tak ucieszyć tego człowieka. A wołał za mną, że zdrowia, zdrowia życzy. No i jak tu nie być zdrową :-)))

Ale w tych gestach jest też inna strona, mniej łaskawa. Nie lubię być nieprzygotowana na obdarowywanie, czyli nie lubię, jak ktoś mnie zatrzyma i mam przy nim szukać w przepastnej torbie portfela i jeszcze martwić się, że może mam tylko 50 zł i co wtedy. Często pamiętam, aby w kieszeni mieć te 2 zł i wówczas jestem gotowa.

Nie lubię też braku umiaru w proszeniu. Ja daję, kiedy poczuję silną tego potrzebę, a kiedy jestem zatrzymana i czuję że to lipa, mocno naciągane, albo ktoś prosi o jałmużnę z tupetem, to potrafię powiedzieć, nie.

Na przykład często przy dworcach kolejowych są bezczelni naciągacze i oni życzą sobie konkretnej sumy pieniędzy, bo podobno tyle im zabrakło do biletu, aby wrócić do domu (najczęściej jest to 50 zł). Odmawiam.

Raz kupiłam pół kurczaka jakiejś kobiecie, co stała przy mięsnym. Chciała całego kurczaka, ale pomyślałam, że to przesada. Była niezadowolona. Później niejeden raz widziałam ją przy tym sklepie i niejednego, którego naciągnęła na konkretny zakup, bo pasztetówki nigdy nie wołała, albo żeby cokolwiek kupić, chciała konkrecizny. Poczułam się naiwniaczką. Innym razem dałam na ratowanie koni, na operację kotka dziewczyny naszego blogera, na obiady dla biednych dzieci.. . 

Kolejny to mężczyzna ładnie ubrany (ma tam stały dyżur) przy barze, prosi o kupno mu obiadu, a ja w ręku z hot dogiem z Żabki za 3,99. Zaproponowałam, że mogę mu takiego kupić, sama tak się czasem żywię. Odmówił i jeszcze burczał złowrogo na mnie.

Jest też prawdziwa potrzeba na ratowanie człowieka, dziecka chorego. Często na leczenie za granicą potrzeba milionów, aby uratować zdrowie, albo podratować. I właśnie jestem wkręcona w takiego chłopca za namową mojej kuzynki. Obejrzałam filmik, jak płacze, jak rodzice proszą, zwiotczenie mięśni, zabieg w USA za miliony. Tego dnia zarobiłam 200 zł za masaże. Te pieniądze naprawdę przyszły mi z wysiłkiem, ale nie żałowałam, bo czułam że oddaję je na dobry cel!!  Jakbym była bogatsza oddałaby wiele na ratowanie życia tych  chorych dzieci. Ale to nie ma końca. No i nie mam tylu masaży. A czasami bardzo ciężko zarobić mi te pieniądze. A tu kolejna prośba, że ta operacja może być zrobiona tylko do jakiejś wagi dziecka. Trzeba się spieszyć. Właśnie wróciłam z masażu, więc ślę kolejne pieniądze. Teraz że została  już do nazbierania nieduża kwota, a czas nagli, proszą o kolejną wpłatę. Kuzynka dzisiaj już dwa razy wysłała mi kolejne filmiki z tym płaczącym chłopczykiem. Myślę, niech dadzą inni. Zaczynam czuć się dziwnie, jak nie dam kolejny raz, to zła kobieta jestem. Ale to nie ma końca, zawsze znajdą się potrzebujący, chorzy, bezdomni. 

Także z tą jałmużną, nie jest tak prosto!! A ja marzę, żebym miała większą emeryturę, abym nie musiała dorabiać masażami, jestem tym zmęczona. Ludzie są roszczeniowi, czasami bezczelni, z głupimi uwagami. Zaczynam myśleć, że trzasnęłabym drzwiami i poszła, gdzie oczy poniosą, jak uczyniła Konstancja. Ale po zrobieniu opłat zostaje mi 900 zł na cały miesiąc. Więc póki co nie mam innego wyjścia.

Do tej pory myślałam, że ważna jest nie tyle ilość, czy wielkość złożonego daru, ile raczej wewnętrzne nastawienie dającego, czyli jego intencja. I mnie właśnie najczęściej uskrzydla taki gest, jak z Rysiem, czyli mam taką potrzebę. I na te myśli usłyszałam, takie zdanie:

-” Czy kupujesz sobie kolejne buty, czy dajesz datki ubogim, jednako robisz to dla siebie, aby poczuć się lepiej sama ze sobą.”

Co Wy o tym wszystkim myślicie? Temat ciężki, więc pozwoliłam sobie ubarwić go pięknymi fotkami z Norwegii. Dziękuję Erlend.

Autor: stopociechblog

Przyszedł czas na celebrację życia. Już mi nigdzie nie spieszno. Czas dla siebie. Oczy przymrużone. Bez lekceważenia, ale i bez strachu. Lubię ludzi, lubię żyć! Piszę o swoim życiu, przemyślenia... Coś z pokoiku masażu, coś z kuchni, z łóżka i dla Okruszków Napisz, jeśli masz potrzebę barba2601@wp.pl

40 myśli na temat “„Rysiu jestem..””

  1. Piszesz:
    „Czy kupujesz sobie kolejne buty, czy dajesz datki ubogim, jednako robisz to dla siebie, aby poczuć się lepiej sama ze sobą.” – nie słuchaj tych bredni. W ten sposób chcą zniszczyć niewinność! Jest książka, która właśnie tak mówi, a ja bym jej zakazał! Czemu? Bo chyba jest różnica między tym, co daje, aby poczuć się lepiej, a tym, co zabiera, aby poczuć się lepiej. I takich prostych zasad się trzymajmy, bo inaczej ugrzęźniemy w tym bagnie.
    Zasady są proste: dajesz – dobrze, zabierasz – źle, choć efekty mogą być zaskakująco różne.
    A co do dawania: niestety, jak ktoś ma dobre serce, w dzisiejszych czasach powinien mieć gruby portfel – to jako przerobione powiedzenie z „twardą dupą”.
    A czy te masaże przypadkiem, jeśli nie w nadmiarze, nie dodają Ci energii i entuzjazmu? Bo jak bezczynnie nie potrafiłbym żyć.

    Pozdrawiam.

    Polubione przez 3 ludzi

    1. Wiesz, chyba zauważam że w pandemii większość zdesperowanych panów przychodzi. Spokojni, co to naprawdę dobrego masażu chcą zostali w domu, przeczekują zarazę. A z tym grubym portfelem i twardą dupą to masz rację. Dziękuję, że napisałeś o tym zdaniu z butami, bo ono mnie ostatnio poruszyło i już zwątpiłam w radość mego serca na spotkania z Rysiami. Dziękuję Antku

      Polubione przez 2 ludzi

  2. Mój przypadek z pomocą dla proszącego : Proszący- dasz 2 zł, Ja – nie, ale kupię Ci bułkę lub chleb. Proszący – spadaj. Po chwili podchodzi ponownie i mówi kup chleb i bułki. Kupiłam. Też przelewamy pieniądze dla dzieci, które potrzebują natychmiastowej pomocy. Niestety nie pomoże się wszystkim. Jałmużna – dar dla bliźniego, ale nie z tego co mi zbywa, ale co będzie dla mnie jakąś stratą. Twoje ciężko zarobione dodatkowe pieniądze, którymi się dzielisz, sprawiają radość potrzebującym. Jesteś Wielka 🙂

    Polubione przez 4 ludzi

    1. Ojej. Dziękuję. Wiesz mnie bardzo cieszy ich niespodziewanie się niczego dobrego, ich radość. I uściśnięcie dłoni ciepłe spojrzenie w oczy, które ostatnio zbyt często pogardę widziały. Pozdrawiam serdecznie. Pisz mi Basiu

      Polubienie

  3. Wiem, co chciałabyś przeczytać 🙂 ale Ci tego nie napiszę, bo nie byłabym szczera, a na kłamstwo nie zasługujesz.

    W psychologii odróżnia się pomoc od pomagactwa. To drugie bywa wprost szkodliwe. Zasadą dobrej pomocy jest wyrażenie jej chęci ze strony potrzebującego. Jakkolwiek. Np. poprzez szukanie na śmietniku, a nie w kieszeniach i torebkach starszych pań. Tu łaskawa bardzo jestem, bo traktuję to jak rodzaj pracy 😉

    Nie wiem, jak to jest u Ciebie, ale ja mam takie doświadczenia, że kiedy potrzebowałam prostej pomocy (odpłatnie, oczywiście) przy przeniesieniu ciężkich sprzętów na przykład, chętnych nie było. Pracy, Basiu, nie brakuje, ale chętnych do niej już tak. Wolę nagradzać np. podwójną od żądanej stawki, chłopaków za solidną robotę. To jest zdrowsze.

    Jeśli chodzi o chore dzieci…Przekazuję datki zaufanym instytucjom. Nie jeden kant miał miejsce w internecie.

    I na koniec…Najbardziej w życiu skrzywdzili mnie ci, którym najwięcej pomogłam. Dawałam, nie żądając niczego w zamian. To poważny błąd. Poczucie wdzięczności jest rzadkie, a świadomość, że było się kiedyś potrzebującym – trudne do zniesienia, więc lepiej wyjść z założenia: „chciała, to dała, frajerka jedna”.

    Polubione przez 5 ludzi

    1. Och Bajko, masz takie smutne doświadczenia. Okazywałaś serce i krzywdą zapłacone Ci było. Smutne i niemotywujące do pomagania. Wiesz mam koleżankę, kobietę sukcesu, ona nigdy nie pomaga finansowo. Poświęci czas i siły, aby wnieść, podwieźć, przypilnować, ale złotówki nie da. Twierdzi, że moje 2 złote to pomoc w kupieniu piwa, a ja jej odpowiadam, że jak mają taką potrzebę, niech dorzucą do czego chcą. Mam nadzieję, że Rysiu nie tylko z tej monety ucieszył się, ale także z pogawędki i mojej uwagi nad nim, że potraktowałam go jak równego sobie, a nie.. . To, o czym piszesz, ma tego świadomość, mnie postawiło do pionu zdanie, że czy kupuję sobie kolejne buty (a wie, że lubię ich mieć) czy daje Rysiowi, na to samo wychodzi, robię to nie dla bliźniego, tylko aby zadowolić siebie, poczuć, że jestem elegancka w tych butach, albo dobra bo zatrzymuję się przy śmierdzącym alkoholiku. To mnie zastanowiło. I trochę zgasiło. A jeśli chodzi o pomoc mi w czymkolwiek, to myślałam nawet, że w czepku jestem urodzona pod tym względem, bo tylko napomknę już wielu jest przy mnie i ta moja koleżanka kobieta sukcesu też, ale zwłaszcza dzieci, siostra i panowie. Może kiedyś i to zmieni się. Na pewno moją wylewnością w bieganiu za bezdomnym nie chciałabym komukolwiek zaszkodzić, po to aby mieć swoją przyjemność, swoje uskrzydlenie. Dziękuję Ci za te wszystkie myśli, wrócę jeszcze do nich, Bajeczko.

      Polubienie

      1. Będę Bajeczko. Wiesz duże znaczenie ma tu mój brat. Jeśli mozna powiedzieć o alkoholiku, że to także dobry człowiek, to takim był mój kochany Zbyszek
        Pozwolił wódce zniszczyć życie. Często patrząc na te biedaczyska widzę jego. Wiem że w tej sprawie kluczem jest Zbyszek. Ale obiecuję uważać. Dziękuję

        Polubienie

  4. To skomplikowany temat. Chętnie pomagamy żebrzącym na ulicy. Często jednak to są młodzi i nachalni ludzie. To zniechęca do pomocy innym. Tutaj w tej chwili jest zatrzęsienie Wenezuelczyków szczególnie młodych wyciągających rękę po zapomogę. Nie sposób wszystkim pomoc. Podobnie jest z pomocą na leczenie chorych. Jeśli zrobisz to raz to potem nie sposób opędzić się od proszących … i znowu ten sam problem, przecież wszystkim nie jesteś w stanie i jednocześnie to jest strasznie przygnębiające gdy każdego dnia otrzymujesz coś tam w poczcie związane z czyjaś tragedią. Wydaje mi się, że masz racje gdy mówisz o wewnętrznej potrzebie. To chyba właściwy kierunkowskaz.

    Polubione przez 3 ludzi

    1. Ja właśnie przed tymi nachalnymi stronię i masz rację słucham serca. No czymś trzeba się pokierować. Można rozumem i machnąć ręką, no bo wszystkim nie dasz, poborów zabrakło by. Kiedy wpłacałam pierwszy raz na fundację wspierającą Olusia to córka pomogła mi klikać w internecie i widziałam, że nie pytając mnie odhaczyła, aby mi nie przysyłano innych ofert zbiórek na leczenie. Wiedziała, że będzie mi ciężko odmawiać po zapoznaniu się z ciężkim losem i „pójdę z torbami”. Każdy sam znajduje sposób na żebrzących i przykro nam wtedy, kiedy nas naciągną, zadrwią. Np. dajesz babci starowince, co prosi o złotówkę, obdarujesz hojnie, bo to nie młodzieniec, co do pracy może iść, a tu za chwilę podjeżdża jej wnuczek i odbiera od babci „utarg”. Taką maja spółkę. A Ty myślisz sobie już nigdy więcej nie dam się i zamykasz rozdział zwany jałmużna. Albo tak jak ja poznajesz Rysiów i czujesz, że tego czasami potrzebujesz. To wprawdzie nie jest wyrzeczenie bo dajesz niewiele, ale cieszy obojga. Pozdrawiam Marku i dziękuję, że napisałeś, jak w tym względzie jest u Ciebie w Ekwadorze.

      Polubione przez 1 osoba

  5. Też mam dylemat w tym temacie, czuję ogromną potrzebę pomagania ale właśnie nie chciałabym by ktoś to wykorzystywał. By ta pomoc szła na alkohol czy dokładanie do cwaniaków wyciągających kasę od ludzi z dobrym sercem. Portfela pojemnego nie posiadam, więc zawsze mocno się zastanawiam, czytam i sprawdzam zanim zrobię przelew. Ale takim stojącym pod sklepami już nie daję kasy. Niektórzy naprawdę robią sobie z tego sposób na życie i nie mają żadnych skrupułów. Jeśli ktoś poprosi o jedzenie, kupię. Choć i mnie nie raz spotkała przykrość, że nie takie, że ktoś wolał rybkę zamiast chleba. To niestety zniechęca i już wolę pomóc choremu dziecku. Ono jeszcze ma szansę nie zmarnować daru życia i może kiedyś pomoże innym..

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Chyba każdy z nas zgadza się z Twoimi myślami. Szkoda tylko że jak raz wpłacisz na fundację dla chorego dziecka będą przypominać się wiele razy i ponownie prosić prosić, a tak jak mówisz, nie zarabiamy po 4 czy 8 tysięcy i nie mamy z czego za wiele dzielić. Pozdrawiam Ciebie serdecznie, obyśmy my nie znalazły się w sytuacji, kiedy życie zagrożone a wszystko rozbija się i kasę.

      Polubione przez 3 ludzi

  6. Mam bardzo mieszane uczucia, jeśli chodzi o dawanie i pomaganie. Z jednej strony serce chce pomóc, z drugiej rozum ma wątpliwości. Czasami czuję się przytłoczona apelami o pomoc i bywa, że zamykam oczy, bo nie daję już rady… każdy apel zdaje się do mnie wołać, a przecież … sama świata nie zbawię. Pomagać trzeba sensownie, więc lepiej wybrać sobie stowarzyszenie czy fundację, realizujące jakiś fajny cel, i wspierać ich na tyle, na ile nas stać.
    Jeśli chodzi o uliczne żebractwo, to raz dam, raz nie dam, to zależy… od mojej subiektywnej oceny. Kiedyś wzruszałam się widokiem staruszki na dworcu zbierającej na lekarstwa, do czasu kiedy nie dowiedziałam się, że to jest jej stały „sposób na życie”.
    Nie chcę być nieczuła i obojętna, ale też nie chce być oszukiwana. Jak w każdej dziedzinie życia, trzeba zachować umiar 😊 Pozdrawiam. Jola.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Tak, masz rację Jolu- wspierać cel na tyle na ile nas stać. Wiesz dziwnie czułam się, jak ta kuzynka wczoraj słała te apele o kolejną pomoc. Przecież wie, że wpłacałam 2 razy i to nie po 10 zł, to dlaczego uparła się na mnie kobietę z emeryturą. Myślę, że każdy z nas dał się nabrać i poczuł się z tym źle. Po Starówce zwłaszcza nad Motławą chodzi starsza pani skromnie ubrana zaczepia każdego i to wiele razy. Nie ma żadnych zahamowań, jest wręcz nachalna. I niektórym trafi się obraz jak podjeżdża mężczyzna około 40 tki i odbiera „Utarg”. Ja tak widziałam i było mi głupio, bo też dałam. Masz rację i w tym należy zachować umiar. Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

  7. Dawanie cieszy.
    Każdy z nas ma inna motywację.Opowiem kilka historii.
    Moja znajoma,mieszkanka bogatego kraju za oceanem.Tam mieszka od dziecka.Zna tamten świat.Wie,że często żebrak to zawód,taki sposób na życie.I niezmiennie od wielu lat daje pieniądze panom pod sklepem.Zawsze w ok.świąt.I tak mi mówi.
    „Ja chcę mu sprawić radość.I nie mnie oceniać co dla niego jest radością.Jeśli to alkohol-trudno,mnie nikt nie rozlicza z moich radości.Może to jedyny prezent jaki dostanie?”
    Młody człowiek widzi pana,upomina się o pieniądze na jedzenie.Młody człowiek ma tzw.pudełka na cały dzień ale pomyślał,ok,dam radę,zimno jest oddam mu.Głodny pan wykrzyczał-
    co? pudełkowa? sam se pan te diety jedz.Hmm,głodny był czy też nie?
    Ale się nie nie zniechęca,organizują w czasie covidowvym zbiórkę dla pana jeżdżącego na wózku.Brakuje mu rękawiczek i płynów dezynfekcyjnych bo w koła wózka inwalidzkiego wchodzą szkła i g…psów.Jedno wyjście to czasami 4 komplety rękawiczek./też nie zdawałam sobie z tego sprawy/
    Daję pieniądze na zbiórki internetowe.Tak ale jak sprawdzę ludzi i najczęściej bezpośrednio bo strony typu”zbiórka.pl” zabierają 6% z całości..
    W tym roku- 1% dla Wojtówki.:) A nr.KRS dostało biuro księgowe,coś prześlą bo przekonała mnie ta działalność.
    A ja znalazłam rodzinę,której warto pomagać.Kobieta ma 3 dzieci,nawet jakoś sobie dają radę ale wiem,że młoda nastoletnia dziewczynka chciałaby dostać na urodziny czy święta nową rzecz.Dosyć ubrań tzw.całkiem dobrych ale używanych.
    Kiedy dostali z bratem nowe bluzy z aktualnej kolekcji to takiej radości dawno nie widziałam.
    Kiedy mam wątpliwości,radzę się ludzi którzy w temacie pomocy już trochę działają.
    Czy pomogłam w dylemacie? Nie wiem ale dalej uważam ,że warto
    Gosia

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Och Gosiu dziękuję za te wszystkie słowa, za te pomysły pomocy i przyklady. Ten od duety pudełkowej, to taki, jak mój pod barem, co hot doga nie chciał. Dziękuję za Wójtówkę i za radość dzieci z bluzami z nowej kolekcji. Jesteś Wielka. Podziwiam. Szczerze1😊🥰😊

      Polubienie

  8. Żebractwo było na świecie od początku świata chyba? Wielu zrobiło sobie z niego sposób na życie… W moim małym mieście szczególnie tego procederu się nie spotyka, ale miałem przypadki wizyty na czwartym piętrze gości proszących o jedzenie. Dawałem.

    Polubione przez 2 ludzi

  9. To przytoczone zdanie zwykle bywa prawdziwe – niestety. Tak dziwnie jesteśmy skonstruowani. Co do pomocy, bywało, że dawałam komuś coś niepsującego się z torby z własnymi zakupami, że kupowałam komuś chleb bo poprosił i dorzuciłam do tego masło. Czasem się zastanawiałam, czy taki ktoś nie jest w tej sytuacji życiowej dlatego, że np. wobec bliskich postępował jak potwór.

    Pieniądze daję wyłącznie wtedy gdy mnie samą stać i na sprawdzone organizacje. Dziś w internetach każdy może zbierać pieniądze na co chce, jest mnóstwo oszustów.

    Inna sprawa, że u mnie samej też były czasy, o których nie lubię mówić, ale w skrócie: walczyłam latami o zdrowie i też mi nikt nie pomagał finansowo. Ba – cokolwiek w zwykłej codzienności mam do zrobienia, do czego potrzebowałabym pomocy, to jakoś zero chętnych. Muszę zatrudnić fachowca i zapłacić mu.

    Z poczucia, że mam zbawiać świat i pomagać wszystkim niezależnie od własnej kondycji (zdrowotnej, finansowej, życiowej, wszelakiej innej) wyleczyłam się całkiem niedawno. To wielka ulga.

    Pomaganiem, które było dla mnie największą frajdą, było bycie kocim domem tymczasowym. Współpracowałam ze schroniskiem. Brałam koty, które wymagały specjalnych warunków by dojść do siebie. Za utrzymanie i leczenie kotów płaciłam z własnej kieszeni, czym odciążałam schronisko – a często to były duże sumy. Akurat w tamtym momencie mojego życia miałam możliwości by to robić i nie żałuję ani złotówki 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Kotki na pewno miały z Tobą dobrze, bo masz serce dla zwierząt, chociażby miłość do koni. Dlatego na poczatku prosiłam aby doczytać do konca bo tam było to zdanie, które mnie zastanowiło. To z butami.. . To prawda drobna pomoc człowiekowi mi też sprawia przyjemność. Robię to z intencją pomocy drugiemu, ale to także branie przyjemności dla siebie z uśmiechu drugiego. Kupię sobie buty, płaszcz, torebkę.. jest mi dobrze. Dam „Rysiowi” jest mi dobrze. A jak sprawdzić fundację Pomagam czy rzeczywiscie każdy pieniądz idzie na chorego Olka, nie wiem. Zaufałam bo to dziecko koleżanki mojej kuzynki. Rzeczywiscie inaczej nie byłabym pewna na co ja wpłacam. Ja zauważyłam, że mam różnych ludzi wokół siebie, którzy chętnie pomagają w przedziwnych nawet sprawach, jak się tylko zorientują że coś jest na rzeczy.

      Polubione przez 1 osoba

      1. No dobra 😉 jest kilka osób, przyjaciół, na których mogę liczyć, jednak traktuję ich jako ratunek w sprawach naprawdę wyjątkowych. Mają swoje rodziny więc nie chcę im zawracać głowy bez solidnego powodu. Wśród znajomych to raczej tacy bywali, którzy chętnie korzystali z moich zasobów, ale w drugą stronę to już niekoniecznie – wśród tych kontaktów zrobiłam czystkę. Teraz buduję swoje życie inaczej, zobaczymy z jakim skutkiem. P. S. Ta przyjemność z pomagania, niekoniecznie finansowego, jest najlepszą jego częścią 😉😘

        Polubione przez 1 osoba

      2. Buduj, a ja kibicuję. Po życiowych doświadczeniach różnej maści i rodzaju nabieramy siły. Po tragediach często upadamy. Ty jesteś silna madrzejsza i pewniejsza siebie. Są podstawy na szcześliwsze życie 😚

        Polubione przez 1 osoba

  10. Bardzo ciężki temat. Lubię pomagać ale czasem odnoszę wrażenie że coraz więcej jest tych ludzi, którzy uważają że im się należy albo są roszczeniowi. Gdy byłam młodsza często oddawałam swoje za małe lecz w dobrym stanie ubrania, meble z mojego nastoletniego pokoju czy zabawki. Lubię pomagać gdy widzę że ktoś to docenia, cieszy się z tego co dostał/dostała. Ale czasem osoby, którym się pomaga zaczynają uważać że to im się należy. Dziś ludzie nie potrafią docenić drobiazgów. Pamiętam za dzieciaka gdy dostałam spodnie używane ale dla mnie były jak nowe. Ile ja lat w nich przechodziłam dziś widzę że dając komuś spodnie kto rzekomo potrzebuje oczekuje że to będą modne, firmowe. To takie przykre. Spotkałam się tez z takim zachowaniem że kiedy raz wpłacisz to co jakiś czas oczekują że będziesz wpłacać. I tak w kółko a przecież my też mamy wydatki, choroby itd. Ja nie mogę sobie pozwolić na ciągłe wpłacanie potrzebującym. Postanowiłam w tym roku że postaram się odłożyć pewna część sumy i zakupić karmę dla pobliskiego schroniska. Wiem że dla niektórych jest to „ból” bo czemu bez pieńskim zwierzętom a nie na chore dziecko ale taką czuję potrzebę.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Myślę, że to uczucie potrzeby jest tu ważne. Dobrze jest czuć, to co się robi. Podoba mi się pomysł pomocy zwierzetom. A dlaczego nie, one też czują, to żywe istoty. Wszystkich nie zadowolimy, a pomagać można nie tylko pieniądzem. Roztropność i w tej materii jest potrzebna, ale pomaganie uskrzydla i nas. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za myśli z którymi niejeden z nas się identyfikuje.

      Polubione przez 1 osoba

  11. Zawsze daję, bądź kupuję jedzenie, naciągaczy na łatwe pieniądze, a najczęściej poszukiwaczy pieniędzy na alkohol nie żywię. Coraz więcej żebraków, bo tak najłatwiej i bez wysiłku zdobyć pieniądze. A potrzebne najczęściej na alkohol, więc nie przykładam do tego ręki. Wolę pieniądze dać chorym dzieciom, bo to one pilnie potrzebują.
    Serdeczności zasyłam

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję Ultro za komentarz. Mój podopieczny Oluś zdobył całość milionów potrzebnych na zabieg. Fundacja Diepomaga poinformowała mnie o tej radości. Oby wszystko się udało. A Olek był szczęśliwym człowiekiem

      Polubienie

  12. Temat bardzo ciężki. Jednak ja staram się podchodzić z rozsądkiem, nie jesteśmy w stanie pomóc każdemu choćbyśmy wysyłali po 1zł, codziennie dostaję rożne wiadomości dotyczące pomocy a to chore dziecko to dorosły. Nie twierdze że nie pomagam bo pomagam. Wiesz moją mamę całkiem niedawno spotkała taka historia dostała powiadomienie na fb o chorym dziecku, zdjęcia, opisach choroby że zbierają na lek itp. wpłaciła pieniążki nie wielką sumę no ale wpłaciła, krótko przed świętami Bożego Narodzenia dzwonili do niej z policji że to było oszustwo za swoje dobre serce teraz ciągają mamę na zeznania do komendy. Ja pracując w drogerii poznałam Darka sprzedawał krzyżówki dochód z nich miał być przeznaczony na leczenie chłopca z porażeniem mózgowym, powiedział mi w zaufaniu że jak chcę komuś pomóc w inny sposób, a nie kupując takie gazetki bo dla tego chłopca pójdzie zaledwie 10 procent kwoty, która zapłaciłam reszta to m.in jego pensja, pensja szefa itd. Czasami gdy spotykam potrzebującego daję jakieś pieniądze, nie mówię, że nie nie lubię natrętów. Miałam takiego znajomego Bogdana – miał ksywę Bobek, alkoholik, ponad 20 lat przesiedział w więzieniu ale to był honorowy gość – nigdy nie był natrętny jak brakowało na alkohol to pytał może być poratowała, nigdy daj daj bo mi brakuje i jemu zawsze dałam parę groszy co prawda mówiłam Bobek nie pij lepiej być coś zjadł, na co machał ręką i mówi ale muszę.

    Polubione przez 1 osoba

  13. To jeden z trudniejszych tematów (egzystencjalnych?) do przerobienia (we wlasnym sercu i w sumieniu).

    Mam dla Ciebie lekturę, która.. pomoże Ci rozwiać pewne wątpliwości. Czytajac ją momentami rzucałam, byłam zła, smutna, przygnębiona, ale.. myślę, że dała mi coś ważnego: inną perspektywę, inne spojrzenie na bezdomność, nałogi, i na pomoc drugiemu człowiekowi.
    Piotr Jastrzębski „Powrót z dna – utwory żebrane”.

    Pomagać mozna i trzeba, to bzz dwóch zdań. I to też prawda, że pomagając innym pomagamy tym sobie.. ale nie można przesadzać. Ty i Twoi bliscy nie mogą na tym cierpieć. Masz marzenia, na które ciężko pracujesz. Jesteś kowalem swojego losu, tak jak i inni. Myślę, że są granice pomagania. Tak pomagać, by nie szkodzić ani sobie ani tym, którym się pomaga.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.