nie przyklejać..

Nie  przyklejać się do niczego, ani do nikogo na śmierć i życie. Nie uzależniać swojego szczęścia, samooceny i samopoczucia od tego, co zewnętrzne. Nie potrzebować rozpaczliwie niczego, ani nikogo.

Wydaje się niemożliwe.

Psycholodzy powiedzą- da się. Od około dekady staram się osiągnąć ten stan. I powiem tak: jak nie masz dzieci, jak nie masz swojej miłość-partnera/partnerki, zwierzaczka, które stało się radością życia, jak  nie masz wymarzonej pod każdym względem pracy, w której się spełniasz, to Ci łatwiej. Jak posiadasz! Jak kochasz!  Trudniej być wolnym. Martwisz się, zabiegasz, starasz.., a myśli o stracie paraliżują.

Kiedyś przerażało mnie wiele. Co będzie, jak stracę pracę, jak przestanie mnie kochać (miłość), jak odejdzie na zawsze (rodzic), jak zachoruje, pogniewa się, źle o mnie pomyśli, jak kogoś zasmucę.. . Teraz nie powiem, że mam to wszystko w d…e, bo nie mam i mieć nie powinnam. Byłaby to bardziej taka impulsywna odpowiedź na to, że  nie potrafię poradzić sobie inaczej ze swoją zależnością i uciekam w skrajność. Jak dziecko, co zabiera zabawki z piaskownicy i obrażone odchodzi. Z powodu tego, że nie potrafię postawić granic, albo nie potrafię robić rzeczy w zgodzie ze sobą, wbrew komuś czy czemuś, decyduje się na to, żeby porzucić wszystko i uciec. Wszystko po to  żeby móc być niezależnym, ale to nie jest niezależność!!! To jest ucieczka od zależności.

Dojrzałam do tego, że jak stracę pracę znajdę inną, jak pogniewa się to głupi, jak przestanie kochać, to może lepiej wcześniej niż później, mniej zaboli, jak pomyśli źle, to jego problem, nie mój. Ja nie muszę niczego nikomu udowadniać. Nie jestem świecidełkiem na choince i nie muszę błyszczeć, jestem zwyczajnym człowiekiem i mam prawo dbać także o siebie, a nie tylko o samopoczucie innych. Wszystko, to wiem, a jednak wciąż boli mnie, kiedy zawiedzie moje oczekiwania (ojciec dzieci), źle osądzi  najbliższa sercu osoba, np. partner. Jak się pogniewa, jak się do mnie nie odzywa np. dziecko. Widzę, że to dotyczy tylko osób, które kocham, albo są ze mną jakoś związane.

Wiem, że jestem także mocno przyklejona do kotka, bardzo mocno. Potrzebuję jego istnienia, jego bliskości. On ma 16 lat. Niby wiem, że głową muru nie przebiję, że tak świat urządzony, ale tak niewidocznie tupię, że nie chcę tego przeżyć.

W sobotę ponownie ożenił się ojciec moich dzieci. Nie powiadomił ich o tym fakcie. Córki dowiedziały się z facebook. Nie dał im możliwości wspólnego dzielenia jego radości!! Niby jestem już odporna, a zabolał mnie ich ból i ich rozczarowanie postępowaniem taty, którego kochają i mają kontakt (tak myślały). To, co zewnętrzne jednak nadal ma na mnie wpływ. Nie tak wielki, jak przez całe życie, bo ostatnie lata bardzo nad tym pracuję. Wiem, że w tym procesie bardzo pomaga wewnętrzna siła, mocno osadzone poczucie własnej wartości, Nasze Światło!

Zbuduj silną/silnego siebie, a łatwiej stawisz czoła czarnym ćmom w swoim brzuszku.

A to czysty, świeży, urokliwy świat mojej Miłości. Chciałabym kiedyś siedzieć na ławeczce z Alanem i patrzeć na takie obrazy wokół nas!

 


Autor: stopociechblog

Przyszedł czas na celebrację życia. Już mi nigdzie nie spieszno. Czas dla siebie. Oczy przymrużone. Bez lekceważenia, ale i bez strachu. Lubię ludzi, lubię żyć! Piszę o swoim życiu, przemyślenia... Coś z pokoiku masażu, coś z kuchni, z łóżka i dla Okruszków Napisz, jeśli masz potrzebę barba2601@wp.pl

48 myśli na temat “nie przyklejać..”

  1. Piękny ten świat Twojej miłości, a i Twój – moim skromnym zdaniem – nie mniej piękny. Podobają mi się Twe przemyślenia, oscylujesz chyba gdzieś w pułapach wielkiej mądrości… żeby nie uciekać od zależności, bo to nie niezależność… fajnie piszesz 🙂

    Nie będę oceniał zachowania taty, ale niestety niektórzy ludzie mają nas głęboko gdzieś i nic na to nie poradzimy, choćbyśmy stanęli na głowie…. do ludzi też trzeba mieć szczęście

    Pozdrawiam B. 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

      1. As you see, you’re with me, no matter where I am. I talk to you, i kiss you. And you have such beautiful good thoughts, a beautiful mind. I admire you. I admire you in so many different ways :-)). And one day we’ll sit on the bench together. Dobranoc my love

        Polubione przez 3 ludzi

      2. I am always so happy when I watch photos and videos with Basia the bunny. I believe our time will come on the bench. Rest lovingly after this strenuous journey. I saw Lofoten in summer, not in winter. They charmed me. Good night. I am taking you to my dreams

        Polubione przez 2 ludzi

  2. Bardzo lubię tekst z piosenki, że „w życiu ważne są tylko chwile”. Nie sposób aby wszystkie były radosne. Tym bardziej te radosne sprawiają, że warto żyć…a wspólna ławeczka, sadzać po obustronnym uczuciu, tylko w waszych rękach.

    Polubione przez 2 ludzi

  3. Ostatnio zerwałem kontakt z osobą z którą przez ponad 3 lata, dzień w dzień sie kontaktowałem, przegadaliśmy wiecej jak tysiąc godzin i wydawało mi sie ze cos dla tej osoby znaczę,a teraz to odchorowuje… Gdy w coś za bardzo sie angażujemy, to musimy liczyć sie z kosztami. Nie warto.

    Polubione przez 1 osoba

    1. To nieprzywiązywanie jest trudne. Moja młodsza córka jest blisko tej filozofii. Jak poznaje chłopaka, po jakimś czasie pytam jakie on ma nazwisko, no bo w razie czego jak będzie się nazywać. A on ze spokojem ” mamo to tylko chłopak”. A zdjecia dla mnie też cudne, tylko na tej oblodzonej górze przeraża

      Polubione przez 1 osoba

      1. Może potrzebuje więcej czasu, żeby się przywiązać. Tak, to jest bardzo trudne, zwłaszcza z upływem lat. Nawet jeśli człowiek nie chce się tego zrobić, w końcu kiedyś straci nad tym kontrolę..

        Polubione przez 1 osoba

      2. Ona twierdzi że nic nie jest na zawsze.I trzeba się cieszyć póki jest. Ja teraz cieszę się przyjemnością chinkali. No pycha nad pychami. Robię na zamówienie. Do tego rosół z wiejskiej kury i curry z kurczakiem. Probuje wszystkiego bo trzeba wiedzieć co się sorzedaje i na tę chwilę mam przyjemność z jedzenia 😁😊😋

        Polubione przez 1 osoba

  4. Nie da się żyć bez innych ludzi (i kotów kochanych), ale faktycznie trzeba umieć w tych zależnościach znaleźć i przestrzeń dla siebie. Żeby w razie straty, nie stracić wszystkiego. Uściski Basiu i choć do marzeń też nie ma co się przywiązywać, to warto je mieć. Niech Wam się ta wspólna ławeczka w górach spełni 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

      1. Tylko nie w górach i nie w zimie. Staruszkowie potrzebują życia na poziomie, a nie ekstremalnej wspinaczki . Myślę że „dom w górach z widokiem na morze” i grzeczna obsługa byłby w sam raz dla kochających się staruszków

        Polubione przez 2 ludzi

      2. Ha ha ha , fajne. Czesiu będę miała na uwadze te słowa. Wiesz ja bym życzyła sobie tej ławeczki! I wszystko mi jedno gdzie. Ale jak pozostanie tylko marzeniem, też dobrze, bo marzenia dodają chęci do życia.

        Polubienie

      3. Ktoś tu narzekał na Fb a właśnie tam dzisiaj udostępniano wiele takich memów. Para przytulonych i do siebie staruszków w aurze złotej jesieni, na ławeczce lub idących w przytuleniu i tekst typu: Nie sztuka kochać, ale donieść tę miłość do kresu życia…

        Polubione przez 1 osoba

    1. Ha ha. Zło!! Nawzajem czynimy sobie różne usługi więc jesteśmy współzależni . Trzeba tylko nauczyć się stawiać granice innym i swemu sercu dolewać rozsądku. Znam Ciebie. Ty to posiadłaś najlepiej z każdej tu z nas

      Polubienie

  5. Mądry i rozważny post. Każde życie ważne z jego marzeniami, niespełnieniem i zawodami. Nic nie jest idealne, dlatego machnij ręką na byłego, bo gdyby pomyślał, to zobaczyłby, że kiedyś przydałyby się b.dobre relacje z dziećmi, bo nawet dobre już nie będą po takim incydencie, żal pozostanie.
    Serdeczności

    Polubione przez 2 ludzi

  6. Ja może nie o tej ławeczce.
    Jestem Mamą,po rozwodzie i w 100% wiem co to znaczy zawiedzione dziecko.Nawet takie 20 letnie czy więcej.I obojętność czy wręcz zapomnienie ojca,z którym staramy się dobrze żyć. Nie czepiamy się rozwodu,akceptujemy nowych partnerów naszych rodziców,dzwonimy z życzeniami i dostajemy w zamian-obojętność.I później,na tej ławeczce jest dużo miejsca ale brakuje własnego dziecka.I jest żal.
    Druga myśl,dlaczego, w nam Polakom tak trudno tworzyć rodziny patchworkowe? Coś dziwnego w nas jest.Nie znam sytuacji ale jest w tym kolejna kobieta,którą pewnie córki znają,dlaczego ona nie przypomniała o dzieciach?
    Nie piszę bajek.My mamy teraz taką rodzinę.Dzięki temu nasze małe wnuki mają -3 prababcie,jednego pradziadka,4 dziadków/dwóch „z krwi’ dwóch pomocniczych:)/sami tak mówią/ 4 babcie/znowu te dwie takie bliższe i…wszyscy spotkaliśmy się na urodzinach wnuka.Zagadka-Ile było teściowych? ile pierwszych mężów czy żon?
    Drugi kawałek tej naszej rodziny-razem dwie żony spotykają się na weselu czy u malutkiego człowieka.
    Ale by to się wydarzyło potrzeba mądrości z każdej strony.Często właśnie tej kolejnej kobiety.
    Nie ma miejsca na „zapominanie”bo mamy też kolejny kawałek naszej pozszywanej rodziny,że taka zawzięta córka nigdy nie wybaczyła,że nie była kiedyś dla ojca ważna.Teraz ojciec zaprasza ją bo chciałby poznać wnuka.Ma sporo miejsca na te swojej ławce.I teraz ten kawałek patchworkowej rodziny nie daje się doszyć.
    Gosia

    Polubione przez 1 osoba

    1. Wiesz ja myślę że właśnie ta nowa 21 lat mlodsza od niego kobieta zarzadziła a on slucha jej we wszystkich, po dużej części ze strachu, aby mu na głowie kołków nie ciosała. Ona na dwoje mlodszych dzieci i one byly na ślubie. Także na ławeczce byłego będą jej dzieci . Niech im dobrze będzie. Nikt na siłę nie będzie się im wpychał.

      Polubienie

      1. Tak jak pisałam,dużo zależy od kobiety albo od tzw.j..faceta.
        Wracając do ławeczki,na razie pełna ale za ok 10 lat to będzie stary dziadek dla tych dzieci,dobrze będzie jak będzie miał pieniądze to będzie miał gdzie przysiąść ale koło niego nie usiądą te dzieci.
        Ta historia z córką,podobna.Ojciec się ożenił ,tam syn przyszywany i minęło sporo lat.Zostali sami ,syn daleko Najdziwniejsze,że dzisiaj druga żona zabiega o kontakt bo ojciec stary,marudny to ciężko,już te pieniądze tak nie cieszą bo starość nie jest fajna,Wiem,że to jeszcze wiele lat,córkom to teraz średnio poprawi nastrój.
        Ja tak do końca teoriom psychologicznym nie wierzę.Nie wierzę,że można tak sobie radośnie żyć i nie przywiązywać się do niczego czy do nikogo.
        Nawet uważam,że to jakaś choroba-brak więzi.
        Gosia

        Polubione przez 1 osoba

      2. Masz rację mało ludzkim byłoby nie twirxyć więzi. Ważne aby w kazdej relacji widzieć także siebie, a nie tylko czapkować innym. Ja tak całe życie wiwc przyszła pora uczyć się. Marnie mi to idzie. A on teraz 66 lat to nawet za 5 lat dziadek i to schorowany bardzo. Ale pieniądze ma i dom wielki buduje.. eh

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.