.. jak onieśmielona dziewczynka z liceum

Nie wiem, czy będę umiała przekazać uczucia i myśli, jakie ostatnio gonią mnie. Spróbuję. Taką Basię, jaką poznaliście na blogu stałam się od niedawna, można ująć  najdalej w ostatniej dekadzie. Otwartą, komunikatywną, może nawet wesołą trzpiotką.

Po pięćdziesiątce wyszłam do ludzi i postarałam się być podobna do nich. Myśląc, że wszyscy są otwarci, bawiący, odważni. Teraz wiem, że są i tacy jak ja, samotnicy. Przez większość mego życia nakładałam maski, kiedy wchodziłam w pole drugiego człowieka.  Zawsze byłam bardzo cicha, wstydliwa, żyjąca w swoim świecie. Wszelkie spotkania z ludźmi były trudem. Ale zawsze myślałam, że życie  jest trudem, więc nie stawiałam się tylko mierzyłam z zadaniem, okupione bólem głowy. Lekarz nazwał to napięciowym bólem głowy ze stresu.

Ja z zamiłowania domator, potrzebujący ciszy, aby się skupić. Zahukane kurczątko, z niskim poczuciem wartości i z natury, w genach prawdziwy introwertyk. Dziewczynka, kobieta czująca się najlepiej w samotności. Ja jej do życia potrzebuję, tej samotności!!! Inaczej łamię się, naginam i biorę życie na ramiona. Umiejętność bycia z ludźmi już posiadłam, co nie znaczy, że to moje wymarzone środowisko sprzyjające mi. Zawsze wracając z jakiegoś rodzinnego, czy innego przyjęcia, wchodziłam do domu, zamykałam drzwi pokoju, gasiłam światło i leżałam na kanapie milcząca i w ciszy. Często z tabletką na ból głowy i tak sobie odtajałam. Czułam się wykończona, zbyt dużo wydatkowałam energii. Dopadał mnie introwertyczny kac. Nie będę Wam za dużo opisywała siebie, bo wyjdzie długi wpis, a każdy z nas męczy się elaboratami.

Dawno nie czułam się tak, jak wczoraj. Już od jakiegoś czasu mam dwa numery telefonu. Będę wychodziła z tego głównego znanego od lat, dlatego powiadomiłam garstkę ludzi o moim nowym numerze, który też mam już jakiś czas, ale na palcach policzyć można, kto go wówczas dostał. Dzieci moje i Alan jako pierwszy :-))) Przejrzałam telefon i postanowiłam niektórym osobom udostępnić kontakt ze mną. Napisałam sms między innymi do brata męża, a on zaraz oddzwonił na nowy telefon i zaprosił na ciasto na niedzielę, bo dawno u nich nie byłam i nie widziałam rozbudowanego domu. Myślę trudno, trzeba. Rzeczywiście ostatnie lata postawiłam się i bardzo rzadko zaglądałam do nich. Mężowi to nie przeszkadzało, mogąc sobie z bratem wypić, ile się da.  Myślałam, że w dobie pandemii będziemy tam sami z gospodarzami. Zdziwienie wielkie, że ponad dwudziestka ludzi i to z małymi dziećmi tam była. Czy oni nie zdają sobie sprawy, że mnie należy obawiać się. Przecież pracuję blisko z drugim człowiekiem. Wprawdzie teraz masaży mało, ale wystarczy jedna chora, która może jeszcze nie wiedzieć o tym, że jest zarażona. Lekkomyślność gospodarzy. A niby tacy mądrzy jesteśmy.

Na widok gromady ludzi czuję niepokój. Jednych znam innych nie. Przedstawiam się i szybko, chyba nieświadomie ewakuuję do pokoju zabaw dzieci. Siadam z nimi na dywanie i tylko przyglądam, jak się bawią. To moje schronienie.

Kiedy tam byłam poczułam coś, czego dawno nie miałam zagubienia małej dziewczynki. Specyficzne uczucie i dziwie się, że nie zapomniałam smaku, zapachu tego złego samopoczucia. Co innego, jak wchodzę do kogoś siadam przy stole na wyznaczonym miejscu i słucham, czasem odezwę, jak zapytają. I nawet barwnie opowiem, ale sama nie wychylam się. A tu nie było stołu, przypisanego miejsca, tylko potworzone grupki ludzi stojących, kołyszących przy muzyce, czy z dzieckiem, gdzieś można się  było dokleić i to doklejanie jest dla mnie straszne. Widzę, że do dziś. Powiem Wam jestem zmęczona, długo już noszę maski.

To nie jest tak, że mam tylko cechy introwertyka. Może jestem ambiwertykiem i w zależności od sytuacji potrafię aktywować cechy ekstrawertyka, ale zawsze to jest okupione moim złym samopoczuciem. Płynę pod prąd, stąd później to zmęczenie. 

A jak Wy radzicie sobie ze swoim temperamentem? Podobno większość prowadzących blogi mają w przewadze cechy introwertyka. Pisanie pozwala nam lepiej wyrażać i odkrywać siebie. Temu, kto chce wiedzieć więcej o introwertykach polecam książkę-„Sekretne życie introwertyków” Jennifer Granneman.

 

Autor: stopociechblog

Przyszedł czas na celebrację życia. Już mi nigdzie nie spieszno. Czas dla siebie. Oczy przymrużone. Bez lekceważenia, ale i bez strachu. Lubię ludzi, lubię żyć! Piszę o swoim życiu, przemyślenia... Coś z pokoiku masażu, coś z kuchni, z łóżka i dla Okruszków Napisz, jeśli masz potrzebę barba2601@wp.pl

74 myśli na temat “.. jak onieśmielona dziewczynka z liceum”

  1. Boże, Basiu, jak ja to wszystko co napisałaś doskonale rozumiem! Jakbyś opisała mnie, może z tym drobnym wyjątkiem, że jak dotąd obywam się bez tabletek na ból głowy po takich spotkaniach. Ale to może też dlatego, że staram się unikać ich jak ognia.
    Tak, owo „onieśmielenie jak dziewczynka” – to uczucie towarzyszy mi zawsze przy okazji uczestnictwa w większych spotkaniach. A i tą ucieczkę do dzieci rozumiem – też zawsze szukam jakiegoś kąta, w którym można się zaszyć 🙂

    Też uważam się za introwertyka pełną gębą. Samotność, cisza i spokój to wspaniałe rzeczy. Często czuję się społecznie przebodźcowana od przebywania z własnymi dziećmi. (Choć może to w sumie normalne? 🤪)
    Mój dyskomfort z relacjach społecznych, przy większych grupach ludzi (tak 3+) pogłębia fakt, że strasznie się czerwienię na twarzy, gdy czuję się niepewnie. Uch, niecierpię tego :/

    A co do Ciebie, Basiu, to rzeczywiście, z postów na Twoim blogu w sumie dość trudno jest wywnioskować o Twoim introwertyźmie. Tu szkoła, tam masaże, a jeszcze Wigilie z nieznajomymi! Podziwiam to, jak bardzo potrafisz wyjść z tej swojej skorupki, ze swojej „strefy komfortu”! 👏

    Polubione przez 4 ludzi

    1. Tak Herne i ja czuję że jestem mistrzynią w tym przeobrażaniu. Ale to dopiero po 50 tce przyszło. Może wtedy juz nabrałam pewnosci siebie i łatwiej zakładać maski. Czujesz sie jak spryciarz czy wręcz oszust. Moje córki znają mnie doskonale i wiedzą jak mama naprawdę jest. A z tym czerwienieniem to okropność. Nie tylko rumieńce ale i szyja, dekolt w czerwonych plamach. Jako młody nauczyciel na zebrania z rodzicami zakładałam golfy. Nawet na swój ślub planowałam sukienkę z golfem 😁 A z tabletkami jest tak, że zauważyłam iż biorąc szybciej minie ból. Ale nie zawsze biorę bo wiem że wystarczy poczekać w ciszy całkowitej i żeby nikt niczego nie chciał od Ciebie. I w tym Herne jestesmy podobne. Małe dziewczynki nadal😊😊😊 Spokojnej nocy

      Polubione przez 3 ludzi

  2. Beautifully written Basia. Here I can write a lot, but right now I’m in the office. There will be a lot of people and meetings – and I. Who am I? Introvert… Hmm.. Not always easy. Have a nice day my love

    Polubione przez 1 osoba

    1. I knew from the beginning that you are an introvert like me. We can find ourselves among people, but a more friendly environment is peace, quiet, nature and intimate conditions. We don’t like being in the spotlight, but we’ll do very well if necessary. I wish you a quiet job. I kiss tenderly for the whole cold day.

      Polubione przez 1 osoba

      1. You answer as usual very well. I kiss tenderly and long:-)). At work I am extrovert, I have to be with the job I have, while privately I am introvert. Not as easy to combine at times – now I dream of us, the sun and the beach. We two calm and peaceful together, just the sound of the sea and the heat from the sun – maybe a coke and a kebab :-)))

        Polubione przez 1 osoba

      2. Yes. When an introvert finds himself at work with many people, he is able to cooperate with them, although he prefers to work alone. He can give lectures very nicely and talk in the forum, although it is stress for him. With age and with the feeling of being strong in what we do, everything becomes easier for us, just like in recent years. See you at the beach, honey. With or without panties. With or without a kebab! :-)))

        Polubione przez 1 osoba

  3. Znam te męki nieśmiałości i odruchy ucieczki, połączone z czerwienieniem się. Czasy nastoletnie były dla mnie właśnie takie, jak opisujesz. Na szczęście z wiekiem zaczęłam nabierać więcej pewności siebie, dystansu do tego, co powiedzą inni, jak mnie postrzegają. Wiadomo, że nie wszyscy nas akceptują i tu warto szukać tych, z którymi nadaje się na podobnej fali. Teraz garnę się do ludzi, do różnych wyjść, spotkań i brakuje mi tego. Ale i ciszę lubię i czas z samą sobą. Zastanawiam się, jak z Twoim introwertycznym podejściem dawałaś radę tyle lat być nauczycielką. To musiało być wielkie wyzwanie.. Ściskam:)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Początki były straszne. Na zebraniach nie z rodzicami nie smiałam patrzeć im w oczy. Wstydzilam sie kontaktu wzrokowego. I cala w czerwonych plamach; twarz,szyja, dekolt. Musiałam nauczyć sie tego i to zajeło całe dekady. Moje ostatnie 15 lat pracy czułam się już silna jak pani na włościach

      Polubione przez 1 osoba

  4. Mam to samo. Rzadko udaje mi się nawiązać kontakt słowny w większym towarzystwie. Gorzej bywa, gdy większość zebranych postępuje podobnie. Pisać o tych dołach trudno, bo kto będzie chciał to czytać?

    Polubione przez 1 osoba

    1. Jakoś tsm gdzie ja się pojawiam większość jest otwarta ekstrawertycy. Np.na tym ostatnim moim przyjęciu pewien dziadek ogłosił stop. Cisza. Będę tańczył z wnuczką. Tam hałas trudno doprosić sie o uwagę a on ciągnie wnuczkę na środek pokoju i wiele razy ucisza towarzystwo. Niejeden by się poddał bo ludzie chcieli rozmawiać ale on miał silną potrzebę zaistnienia. Bycia w centrum uwagi. No i doprosił się. Ja nigdy, ale to nigdy bym tak nie zrobiła. Różni jesteśmy z mężem. Bardzo

      Polubienie

  5. A mnie zadziwia coś innego.
    Jestem zupełnie innym człowiekiem.Już w przedszkolu nie było problemu z wierszykami,zbuntowana nastolatka w czasach komuny i tłumaczący ją ojciec w szkole,walcząca o słabszych/pobiłam chłopaka w obronie starszej,nieśmiałej siostry/,później, całkiem dobrze radząca sobie matka,rozwódka,oj dużo by tego było.Dzisiaj lubiąca poznawać nowych ludzi,plotkującą rodziną też za bardzo się nie przejmuję,nie odwiedzam i tyle.Potrafię odrzucić zaproszenie na wesele do rodziny bo nie stać mnie na wydatek,nie zmyślam,mówię prawdę.Potrafię być asertywna
    A…..nie wyobrażam sobie bycia na fb,/pokazywania siebie w internecie,pisania osobistego bloga.
    Czy nazwałabym siebie ekstrawertykiem? tez chyba nie.Niechęć do ujawniania -tez nie wiem gdzie to wrzucić.
    Wiem jedno,mnie łatwiej żyć.
    Pozdrawiam zimowo.
    Gosia

    Polubione przez 1 osoba

    1. Gosiu podobno nie ma 100% typów naszego temperamentu z którym rodzimy się. Masz więcej cech ekstrawertyka co nie znaczy że nie masz zupełnie punktów zaczepienia z introwertykami. Cenisz sobie prywatność. Taką masz potrzebę i dobrze. Rozsądnie zapewne. Nauczylaś się dość szybko bronić swego komfortu i stawiasz granice. Brawo. Ja staram się, ale rzeczywiscie lawiruję jak mam coś komuś odmówić. Czuję że jesteś silną kobietą. Pozdrawiam Gosiu z zaśnieżonego Gdańska

      Polubienie

  6. Bajeczko, poczucie samotności w „tłumie” i zagubienia jak u małej dziewczynki jest mi bardzo dobrze znane. Najlepiej czuję się w towarzystwie jednej, dwóch, maksymalnie trzech osób. A takie imprezy, o jakich piszesz, nie są dla mnie. Podobnie wystąpienia publiczne, które stały się moim utrapieniem od 15 roku życia, kiedy to miałam „nieudany” występ w eliminacjach do konkursu piosenki. Nieudany w moim mniemaniu, bo w rzeczywistości po prostu był ….taki sobie.
    Pomimo tego wszystkiego, co powyżej, życie stawiało przede mną różne wyzwania, niektórym nawet sprostałam, ale też wiele ciekawych propozycji odrzuciłam… ze strachu. Trudno.
    Jedno wiem teraz na pewno, że ta mała dziewczynka w środku ma prawo być taka, jaka jest i nikomu nie musi się z tego tłumaczyć. Najlepszą przyjaciółką tej „małej dziewczynki” jesteśmy my same, tylko my możemy ją przytulić, zrozumieć i nie przejmować się opiniami innych ludzi. Czasami zdarza mi się uronić łezkę nad tą dziewczynką, którą byłam i którą nadal w pewnym stopniu jestem, no bo kto inny, oprócz mnie, ją zna.
    Pozwól zagubionej dziewczynce się odnaleźć…w Tobie i pokochaj ją taką, jaka jest 😊
    Serdecznie pozdrawiam. Jola

    Polubione przez 3 ludzi

  7. Napisałam pracę magisterską o zależności między preferencjami do zachowań typu afiliacyjnego lub rywalizacyjnego od typu temperamentu, przy czym temperament nie był rozpatrywany w spectrum intro – ekstrawertyzm, ale jako zapotrzebowanie na stymulację. To naprawdę ciekawe ujęcie i jeśli choć Ciebie to zainteresuje, to skrótowo opiszę je w notce. W komentarzu wspomniała o tym Herne.
    Piszę o tym, bo sama nieśmiałość może mieć bardzo wiele przyczyn, a temperament, sądzę, akurat nią nie jest. Jestem introwertywna, ale na pewno nie nieśmiała.
    Czemu o tym piszę? Bo, choćby na koniec dnia 😉 warto poznać prawdziwe przyczyny nieśmiałości. Dla siebie samej.
    Pozdrawiam Cię cieplutko.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. O jaki ciekawy temat pracy. A moja nieśmiałość zawsze wynikała na pierwszym miejscu z niskiej samooceny. Nie umiałam wiele, czułam się gorsza, niewiele reprezentowałam, byłam tylko dobrze ułożoną miłą dziewczynką. W szkole jako nauczyciel też na początku nie czułam się silna w tym co robiłam. Z biegiem lat i wzbogacaniem warsztatu stałam się nie do zagięcia a przez to śmielsza. Moje bycie introwertykiem to domator, kochający ciszę, spokój, pracę samodzielną nie zespołową i mało ludzi wokół, bez częstego poznawania nowych. Długo moim marzeniem było zamieszkać w leśniczówce. Kiedy Alan pokazuje mi różne chaty w górach – oczy i serce moje śmieją się😊

      Polubienie

      1. Piszesz: „A moja nieśmiałość zawsze wynikała na pierwszym miejscu z niskiej samooceny. ” To czemu na miłość Boga wmieszałaś w to temperament? 🙂
        Do szkoły poszłaś już jako jako tako ukształtowana osoba. Cofnij się bardziej wstecz.

        Polubione przez 1 osoba

  8. Osobiście nie staram się zrozumieć wszystkich ludzi a raczej ich akceptować takimi jakimi są. Z mojego doświadczenia wydaje mi się, że naszego poglądy, temperament, styl życia są wynikiem naszych indywidualnych przeżyć. Dlatego nie ma zapewne dwóch identycznych, na każdy temat, poglądowo osób. Jedni się czegoś boją, inni wręcz przeciwnie, co nie znaczy, że w moja identyczne poglądy w innych sferach życia. Akceptacja innych stylów i poglądów to dla mnie firma otwartości. Co nie znaczy, że akceptuję zło bo jego definicja według mnie powinna być uniwersalna. To takie moje pięć groszy.

    Polubione przez 2 ludzi

  9. Wydaje mi się, że każdy ma ochotę czasem wyrzucić kilka słów z siebie, przedstawić swoje „ja”, ale na własnych warunkach. Tak, żeby nikt zaraz nie przerywał tekstem „to jeszcze nic, bo ja/ moja koleżanka/ szwagier ciotki ze strony ojca miał/a jeszcze gorzej” i już nie ma mowy o rozmowie. Blog się do tego świetnie nadaje. Do tego przedstawiasz zazwyczaj swoją lekko ocenzurowaną wersję, czasem nieco podkoloryzowaną, po trochu kreujesz rzeczywistość. Ale to jest mój własny świat, w którym mogę być kim chcę, niezależnie od tego jak nas widzą inni

    Polubione przez 1 osoba

    1. Moja ochota powiedzieć to co dobija sie już drzwiami i oknami nigdy nie jest na wielkim forum tylko najczesviej w cztery oczy. Bo na forum dla mnie problemem jest to,że wszystkie oczy na mnie. Straszne. I masz rację przerywanie i wtracanie historyjki że ktoś ma gorzej… nie tego oczekiwaliśmy,ale sluchacze bywają najczęściej kiepscy. Pozdrawiam serdecznie i cieszę się że mnie znalazłeś/aś w tym gąszczu. 😊😊😊

      Polubienie

  10. Basia nigdy bym nie pomyslała, że jestes niesmiała i stronisz od ludzi. Tak pięknie piszesz i tak ciepło przemawiasz do nich, wydawało mi się, że lubisz ludzi, a samotnosć to już inna bajka.
    Ja też lubię samotnosć czasami i lubie brylować w towarzystwie, więc nie jestem introwertykiem.
    Sciskam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Każdemu życzę jak najlepiej i nieba bym uchyliła. Tylko żebym nie była w centrum. Podziwiam że umiesz brylować, ja nie ale jakby kazali dałabym radę. Tylko z biegiem lat kiedy jestem już stara męczę sie hałasem życia i wciąż nieustannie marzę o własnym mieszkaniu

      Polubione przez 1 osoba

  11. Doskonale Cię rozumiem, bo sam jestem samotnikiem, introwertykiem i jak tylko muszę wyjść poza mój mały świat to robię się chory, a stany depresyjne tylko to potęgują. Nie jest mi łatwo funkcjonować w społeczeństwie i może to jeden z powodów dla którego uciekam w wirtualny świat, między Was… Na moim blogu tego tak nie widać, ale w rzeczywistości jestem mega wrażliwym, uczuciowym człowiekiem który najlepiej się czuje w swoich czterech ścianach i świecie który sam sobie stworzył…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Na dodatek nie masz pracy która zmuszałaby Ciebie do przyzwyczajania sie do różnych ludzi tak jak ja mialam w szkole ( rodzice, inni nauczyciele) czy później salon masażu. Próbuj rozszerzać swój maleńki świat 😊

      Polubienie

  12. Diagnoza? Introwertyk wysoce wrażliwy. Podobnie jak ja. Lepiej mi w samotności, ciszy domowego ogniska, niż w tłumie ludzi. Owszem, jestem otwarta i kontaktowa. Z kazdym znajde temat do pogaduch. Ale wolę swój kącik, książkę, blog, muzykę. Relax. 🙂

    Polubione przez 3 ludzi

  13. I took a test on the internet, whether I’m extrovert or introvert. I took the test twice. First I became extrovert, the second time introvert. So I’m probably a good mix:-)), it all depends on the setting. But when it comes to what suits me best, the answer is clear, Basia :-)))

    Polubione przez 1 osoba

    1. I am glad that I am a surprise for you, and you for me. The nicest surprise. The one you no longer wait for, and she rings the doorbell and looks into your eyes. It was like that a few years ago. And the joy remains today.

      Polubienie

  14. Basiu, skąd ta Twoja niska samoocena?
    Grunt to być szczęśliwym z samym sobą i żyć tak, jak się chce. Ja czasami też muszę wziąć tabletkę z „przebodźcowania”, nie potrzebuje do szczęścia tego, by spotykać się z ludźmi w większym gronie. Jednakże, jeżeli już do takich dojdzie, uchodzę za osobę otwartą, która zawsze znajdzie jakiś temat do rozmowy, gdy następuje niezręczna cisza. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Fajnie, że umiesz ratować sytuację. Wiesz, że ja nie obchodziłam swoich imienin i urodzin, by sobie samej niepotrzebnie nie fundować stresu. W tamtym roku z okazji moich ostatnich pięćdziesiątych urodzin byłam w filharmonii i na spacerze, sama. W tym roku nie mam pomysłu.

      Polubienie

  15. Obserwowałam dziś trójkę ludzi na stołówce, głośno dyskutowali. Jeden chłopak czytał jakiś artykuł a bravo girl z lat 90-tych (znalazł gdzieś w necie) o tym, że dziewczyna poszła do nieznajomego chłopaka i tego tamtego i że niby jest w ciąży, a czuje się zgwałcona i coś tam coś tam. Zaśmiewali się tak głośno jakby to było nie dla rozmowy, ale właśnie takie przedstawienie dla ogółu. „I słuchaj co odpowiada redaktor – no trudno” i salwa śmiechu, tylko trzy osoby było słychać. Cała reszta jakby zamilkła słuchając. A to potężna stołówka. Przyznam, że sama zaczęłam się zarażać od nich śmiechem, choć to nawet śmieszne nie było, ale cała ta intonacja głosu chłopaka i nastrój… jakoś sympatycznie się to odbierało.
    Ekstrawertykiem czyli takim domorosłym aktorem to chyba trzeba się urodzić, albo się wytrenować… nie wiem. Ja w każdym bądź razie nie potrafiłabym tak jak oni, zaraz by mi się włączyło, że nie jestem przecież sama… a może introwertyzm to wysoka forma ugrzecznienia…
    Zdecydowanie wolę coś napisać niż zagrać 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  16. Piszesz o sobie, a czuję, jakbyś pisala o.mojej córce i trochę o mnie samej. Introwertykowi ciężko.na ogół samemu ze sobą, wie o tym choc stara się przechodzić nad tym do porządku dziennego. Nie zawsze się to jednak udaje. Coś kłuje, coś uwiera…
    Ostatnio kiedy tylko.pojawi się na Instagramie relacja Twojej córci, Konstancji z jej pobytu na wsi, w ośrodku, pośród chorych ludzi, zwierząt patrzę i bardzo chcialabym zamienić się z nią miejscami. Oddalić się od ludzi, pracy, rozterek, których ostatnio mi nie brakuje…
    Dobrze, ze masz Kleofasa..

    Polubione przez 1 osoba

    1. Wiesz Małgosiu z jaką zazdriścią patrzę a obecny świat Kony!! I planuję jak to zrobić żebym i ja tam poczuła prostotę życia. Pierwszy raz słyszę Konstancję szcześliwą kiedy biegnie do obory kiedy robi domki ze styropianu dla kotków kiedy idzie w góry… Małgosiu mniej trosk życzę

      Polubienie

  17. Rozumiem Cię. Sama często czuję ulgę, gdy w większym towarzystwie ludzi znajdę gdzieś psa albo kota, bo mogę się nim trochę pozajmować, dopóki nie oswoję się z sytuacją i ludźmi, których nie znam. Chyba, że impreza jest stricte taneczna, wtedy uciekam na parkiet i w świecie tańca się zamykam. Kiedyś za wszelką cenę próbowałam być „fajna”, wesoła i gadatliwa w towarzystwie – i to mnie kosztowało wiele energii. Teraz oszczędzam energię 😉 jakoś lepiej mi tak niż gdy się silę na bycie wesołkiem. W ogóle unikam takich rozmawianych nasiadówek. Nie znoszę tego. I czuję się beznadziejnie w grupowych rozmowach o niczym. To już wolę rozmowy 1 na 1. Uwielbiam za to imprezy typu latino czy w klubie – tam się przychodzi tańczyć a nie gadać, więc jest niezobowiązująco.

    Polubione przez 1 osoba

      1. Kochana, to temat rzeka… Oj napracowałam się przy tym, bo to wszystko ściśle powiązane z własnym systemem przekonań. Już nie boję się być neutralna i wiesz co? – i nic się strasznego nie wtedy dzieje 😉 No…może kilku znajomych odpadło, ale i tak byli to toksycy 😉

        Polubione przez 1 osoba

      2. Brawo Ty. Dzielna dziewczyna. Lubię siebie miłą wesoła usłużną tylko wieksze spotkania mnie bardzo męczą. Jak myślę o moich wymarzonych wakacjach to samotnie. Jak myślę o mieszkaniu to samotnie…

        Polubione przez 1 osoba

  18. Z Twojego bloga wyłaniał mi się zupełnie inny obraz Basi: pewnej siebie, spełnionej, atrakcyjnej pod każdym względem, z adekwatną samooceną, towarzyskiej, bardzo otwartej na innych, radosnej, czyli Basi oscylującej raczej w stronę ekstrawersji.
    A tu niespodzianka. 🙂 Pozory faktycznie mylą.
    Tym bardziej Cię podziwiam, bo w życiu codziennym wspaniale udaje Ci się przezwyciężyć introwertyzm.
    Pozdrawiam,
    też – intro 😉

    Polubione przez 1 osoba

  19. Jak jestem w gronie osób które znam czuję się dobrze, jestem rozmowna, roześmiana, itd ale gdy poznaję nowe osoby to czuję się zagubiona, potrzebuję czasu na poznanie, często tylko słucham i obserwuję, czasami przez całą imprezę potrafię nic nie mówić i marzę o powrocie do domu, no chyba że jestem wciągana do rozmowy to staram się być miła ale nie potrafię się do końca wyluzować.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.