„Wilk Morski”- bandrzej123″

„Co wydarzyło się w Madison County”-  melodramat z 1995,  subtelna opowieść o odkrywaniu tajemnic bliskich nam ludzi.
Wszyscy marzymy o przypadkowym spotkaniu, takiej chwili, gdy czujemy, że naprawdę żyjemy. Waller pokazuje nam, że wszystko jest możliwe. W rolach głównych znakomici aktorzy: Clint Eastwood i Meryl Streep.
Dorosłe dzieci Franceski dowiadują się o tajemnicy ich rodzicielki dopiero z listu zostawionego w papierach spadkowych. Nie bez kozery, czyli nie bez przyczyny wspominam ten film.

Jest wieczór, dzwoni telefon. Widzę na ekranie „Wilk Morski”. Tak go nazywam. Ale to nie był jego głos!

Poznałam tego starszego pana około 4 miesięcy temu. Przyszedł do MaBe na masaż. Powiem Wam, co pierwsze pomyślałam -„Och jakiż musi to być samotny człowiek, skoro pan po 80 -tce (myślałam, że ma ok 85 lat) przychodzi na relaks. Recepcjonistka, nasza miła Ewelinka, znając mnie z zamiłowania do mocnych masaży,  z uśmiechem na ucho upomina, cobym ostrożnie podeszła i nie połamała kosteczek temu panu. 

To była miła godzina. Potrzebował bardziej, a może na równi z dotykiem opowiedzieć mi swoje życie. Mi, bo twierdzi, że zobaczył we mnie anioła powiernika. Wyszedł z MaBe szczęśliwy. Wracał jeszcze niejeden raz, aby popatrzeć na Drobiażdżka, tak do mnie mówił. Podałam mu adres mojego bloga, aby miał się czym zająć i lepiej mnie poznać, bo ja na blogu jestem szczera i wiele opisuję z mojego istnienia. I tak od 6 kwietnia zaczął, jako „bandrzej123” komentować i czytać systematycznie. Do wpisu – „Kobieta. Człowiek”, tam jest jego ostatni komentarz. Póki co! To sprawiało mu radość. Dzwonił do mnie, pytał o kolejny wpis, czasem czytałam go zanim wrzuciłam na bloga.  Opowiadał godzinami ( bo mówi bardzoooo wolno) o jakimś zdarzeniu, które mu się nasunęło, a ja radziłam, mówiłam, słuchałam. Ostatnio dyskutowaliśmy, a raczej ja trajlowałam o przebaczeniu, o przeproszeniu się z tymi, co nas kochali, czy kochają. O zdobyciu się na odwagę i już bez strachu ocenieniu swoich uczynków wobec bliźniego, o powiedzeniu, to co chcieliśmy dawno, a zabrakło odwagi. Może przeproszeniu, może wyznaniu.. 

Wiedziałam, że pan Bóg z jakiegoś powodu postawił mnie na jego drodze i wzajemnie. Byłam trochę, jak kaznodzieja, ale on tego chciał. Chciał słyszeć, jak ja czuję i widzę jego historię życia. Mówiłam szczerze, co teraz u schyłku życia jest ważne. A on nie buntował się, choć nie było mu w smak przyznawać się swoim bliskim  do błędów, do krzywd, złych wyborów. Mówił, że do tej pory nie czuł, że powinien rozliczyć się i w ogóle na wiele spraw patrzył inaczej, trochę egoistycznie. Mówił, że nadal uczy się życia i jest mi wdzięczny za mądrość,  dojrzałość,  piękno.. i zwał dobrym aniołem. Twierdził, że tworzę nowego Andrzeja. Mówił wprost, że dziękuje losowi, iż ten dał mu na chwilę życia taką istotę, jak ja, że to wielka niespodzianka, kiedy człowiek na nic już nie czeka, tylko z czynnego tenisisty, biznesmena przechodzi na stronę walki z chorobą Parkinsona.

Jego syn założył mu Netflixa, a ja wysyłałam listę cudownych filmów, o których później dyskutowaliśmy.

Jakiś miesiąc temu wspomniałam, że mam niewygodną, źle, niefunkcjonalnie urządzoną kuchnię i już wszystkie urządzenia na czele z lodówką krzyczą, że chcą na złom. I że marzy mi się kuchnia z duszą, bez kafli, w drewnie, z deskami jesionu na podłodze, bez stalowych garnków i zimnych, srebrnych metalowych elementów. Z kuchenką kremową w stylu retro z mosiężnymi gałkami. Z glinianymi garnkami, gdzie 100 letni dzbanek babci Anny z kogutem stanie na czele drewnianych półek. A w oknie babcina, kremowa, dziergana na szydełku firanka. Taki sam obrus na drewnianym stole. Wilk Morski od razu zaproponował 2 osobową swoją sprawdzoną ekipę remontową ze Skarszew, pan Robert i syn (dam namiar, jak komu potrzeba). Powoli zaczęłam przymierzać się do remontu.

  Któregoś dnia dzwoni telefon, męski głos pyta, czy będę za godzinę w domu, bo wiezie mi deski na podłogę. Pytam, czy nie pomylił się, bo ja nic nie zamawiałam jeszcze. Dostałam grube szerokie deski jesionowe, no piękne, solidne..  i powiadomienie, że zamówił je pan Andrzej dla pani Basi.

Myślę, ożeż Wilku, to Ty. Dzwonię mówię, że nie mogę przyjąć takiego prezentu, a on że prosi, że chce mieć wkład w komfort moich nóg. Nie bardzo wiedziałam, jak się zachować, ale on tak ładnie dobierał słowa, że zrobię mu przyjemność przyjmując taki drewniany prezent. Przyjęłam. I mam w kuchni najpiękniejszą podłogę.

I teraz wrócę do początku tego wpisu, dlaczego wspominam o tym filmie. Wczoraj wieczorem zadzwonił telefon i zobaczyłam na ekranie -„Wilk Morski”. Zgłaszam się i od razu mówię – „Żyjesz i masz się dobrze”!! 

Dlatego tak powiedziałam, bo 2 dni wcześniej dostałam od niego sms, że jedzie do szpitala, boli go brzuch, zabiera go córka Dorotka. Spokojnie czekałam, kiedy da mi znać, jak się ma. W telefonie usłyszałam głos kobiety. Zabiło mi serce, że coś złego stało się Wilkowi. Tak. To była jego najstarsza córka. Przeprosiła, że dzwoni do mnie, ale z tatą jest bardzo źle. Wysiadają płuca, nerki i trzustka. Lekarze utrzymują go przy życiu w śpiączce farmakologicznej.

A ona pozwoliła sobie zadzwonić do mnie, bo ma w ręku taty telefon (sprawy biznesowe) i ujęła ją nasza korespondencja. Zobaczyła, że tata jeszcze na starsze lata zaznał przyjaciela. Przeprosiła, że przeczytała naszą korespondencję, ale czytała oczarowana. Ja nie mam nic przeciw, to piękna czysta znajomość. Teraz to cieszę się, że przykładałam się do tego pisania. Były to wpisy mentora i opiekuna, np.żeby nie brał tak dużo syropu na sen, bo później śpi do 15, albo, żeby już nie rozmyślał i pozwolił sobie na błogi odpoczynek. Albo, że 2 sezon serialu „Już nie żyjesz” dokończy jutro, bo już 1 w nocy i ja idę spać. Pisał „Dobranoc..  i ja pójdę, bo nie chcę siedzieć sam na tym świecie”.

Pani Dorota powiedziała, że urzekła ją moja osobowość. Kilka razy użyła słów uduchowiona,  dojrzała kobieta, o mądrych myślach i ciepłym usposobieniu. Wspierającą tatę w jego życiowych rozterkach. Zapytała, czy oglądałam film – „Co wydarzyło się w Madison County” (nie wie, ale to był jeden z tych, który poleciłam Wilkowi i bardzo mu się podobał), bo ona tak się poczuła odnajdując Basię- tajemnicę w telefonie taty, jak dzieci z filmu kiedy dowiadują się o człowieku, który wiele znaczył dla ich matki.  Naszą wymianę myśli nazwała piękną, pełną dobra i ciepła. Mówiła bardzo spokojnie, dziękowała za to że byłam w jakiś sposób w życiu taty. I że on z tego tak się cieszył.  Wdzięczna, że dałam tacie radosne dni. Że dla mnie próbował jeszcze żyć, nawet biegać. To muszę przyznać -miał wielką chęć pomagania mi we wszystkim, aby czuć się potrzebnym.

Ta wieczorna rozmowa z córką „Wilka” była dla mnie naprawdę miła. Razem obiecałyśmy wysyłać dobre myśli, modlić się za jego zdrowie. Pisać smsy, które on przeczyta, jak wróci do domu.

Pan Andrzej ma 73 lata, tylko wygląda na starszego, bo ta choroba niszczy umysł i ciało. Ukończył politechnikę, a fizyka to jego konik. Trzy razy budował małżeństwo. Z każdego są dzieci, najmłodsza Carmen ma 24 lata.  Całe życie miał swoją prężnie działającą firmę. Kochał i uprawiał tenisa z całkiem fajnymi osiągnięciami. To właśnie podczas takich rozgrywek zauważył, że coś jest nie tak z jego zdrowiem, ciałem. Diagnoza Parkinson. Teraz walczy o życie, o kolejną szansę. Oby ją dostał, bo wtedy ludzie najczęściej pięknie wykorzystują taką szansę. Walcz Wilku!! Jesteśmy z Tobą, Andrzeju.

 

 

Autor: stopociechblog

Przyszedł czas na celebrację życia. Już mi nigdzie nie spieszno. Czas dla siebie. Oczy przymrużone. Bez lekceważenia, ale i bez strachu. Lubię ludzi, lubię żyć! Piszę o swoim życiu, przemyślenia... Coś z pokoiku masażu, coś z kuchni, z łóżka i dla Okruszków Napisz, jeśli masz potrzebę barba2601@wp.pl

60 myśli na temat “„Wilk Morski”- bandrzej123″”

  1. Kojarzę ten nick z komentarzy pod Twoimi wpisami.
    Piękna opowieść, Basiu. To wspaniałe, że pan Andrzej zyskał takiego mądrego przyjaciela, anioła, jak Ty. Będę trzymać kciuki za dobry koniec tej historii. 👍🏻

    Polubione przez 2 ludzi

      1. A warm and beautiful story. I understand Mr. Andrzej’s great fascination with you, and of you to him. You are an angel on earth Basia, warm and with wise thoughts. Always be yourself Basia, and send warm thoughts to him.

        Polubione przez 1 osoba

      2. Thank you for receiving this story well because it is warm. So human. Showing how much our neighbor can mean. Yes, what I can do is send good thoughts and energy. I was also in the church of my Saint Barbara asking for health for him. At the same time agreeing to God’s will.

        Polubienie

  2. Piękna historia. Gratuluję takiej przyjaźni. Trzymam kciuki za jej kontynuację…
    Posmutnialem jednak po ostatnich Twoich słowach, że jest w takim wieku że tylko gorzej i gorzej. Jestem trochę starszy od Wilka i…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Rozumiem. Ale on od lat ma Parkinsona. Tu już tylko gorzej. Niestety. Teraz jesten z rodzina na grupie wsparcia i kazdy pisze do niego wiadomosci. Jak sie zbudzi to przeczyta. Ja napisalam ze jeszcze moze poleżeć, ale nie za dlugo bo nauka zupy krupnik czeka

      Polubione przez 2 ludzi

    1. To w sumie fajny chłop, ale burzliwe życie miał i to na własne życzenie. Jestem z nim myślami i wierzę, że jeszcze nie załatwił wszystkiego, nie załagodził bólu.. . Musi wstać. Musi i zrobi to. Piszę mu smsy, że krupnik czeka, stygnie, taką miał na niego ochotę. Ta historia uczy nas kolejny raz, że zawsze warto być gotowym, bo tam pójdziemy boso, ale lekko lub… Chcę aby miał szansę na lekko

      Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję Ci Dorotko. Piszę do niego sms. Mają być przeczytane, jak obudzi się. Pierwszy był o krupniku, że już stygnie i czeka na niego (miał ochotę na krupnik na żeberkach). Obiecałam, że w nowej kuchni razem ugotujemy i zjemy taki. Jestem z nim myślami, bo tyle teraz mogę zrobić.

      Polubienie

      1. Przeciez sie sprawiłaś. Poruszaliśmy temat na naszej ostatniej rozmowie przy herbatce. W sprawie pomocy i studiów. Dla mnie to duże poświecenie. Ja nie wiem czy tak bym potrafił.

        Polubione przez 1 osoba

  3. Jakimś cudem przeoczyłam wcześniej ten wpis. Ale to może i dobrze – za oknem paskudna pogoda, pada deszcz i grzmi, a historia, którą opisałaś brzmi jak z fantastycznej powieści, którą warto czytać właśnie w taką pogodę.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.