Był pies..

Zastanawiałam się nad konstrukcją człowieka, jako całości. Nad rozpiętością jego możliwości emocjonalnych.

Jesteśmy tak skonstruowani, że kochamy, przywiązujemy się bardzo do ludzi,  zwierząt, miejsc. Potrafimy pokochać i tęsknić nie tylko za człowiekiem, ale i za zwierzaczkiem. Rozpaczać i często wydać resztkę pieniędzy na leczenie, kiedy dzieje mu się krzywda, kiedy zwierzę cierpi.

I teraz zderzenie z życiem. Musimy podjąć decyzję o uśpieniu, bo zwierzę nie rokuje szans na lepsze życie, już nie wstanie. A przecież to Twoja miłość, często Twój świat. Nie chcesz tego zrobić, a musisz być rozsądny. Inni doradzają, gdzie rozum kieruje, a Ty nie zwalniasz serca,  nie dopuszczasz rozsądnych argumentacji, bo nie możesz. Tak zwyczajnie krzyczysz „Nie”!!!

Jak w uczuciach pomieścić rozsądek? Dlaczego nie mamy ochrony wbudowanej przed szaleństwem z bólu?

Z drugiej strony widzimy człowieka, który w prawdzie w szale złości, ale  z premedytacją oblewa dziewczynę benzyną i pali żywcem. Zobaczcie, jakimi istotami jesteśmy stworzeni.

Na kolanach prosimy Boga, aby zabrał od nas decyzję uśpienia pieska przyjaciela wiernego, co ufa nam bezgranicznie, z drugiej strony medalu patrzymy, jak płonie żywcem kiedyś nasz ukochany człowiek, bo poprosił o zwrot wolności.  Wiem, że to pewnie nie ten sam człowiek, ale jednak ta sama istota z tego gatunku.

Nie wiem, czy przymiotnik „ludzki”, to na pewno chwała.

Piszę to wszystko, bo w rodzinie rozpacz. Wprawdzie to nie mój piesek i nigdy nie widziałam go na żywo, ale wiele dobrego słyszałam o miłości mego byłego męża do tego zwierzaka. Byłam pełna podziwu, bo przecież z niego człowiek zimny, surowy.  Niegdyś uratował tego pieska i zaopiekował się nim. A piesek oddał największą bezgraniczną ufnością.

Sytuacja skręcająca z bólu, po decyzji uśpienia ufnego wiernego psa, co wcześniej przeżył bezdomność, poniewierkę.. Córka nie może się z tym pogodzić. Oskarża za tę decyzję, wije się z bólu, gdyba, analizuje, dzieli włos na czworo. I ja myślę tak, jak ona, ale muszę być silniejsza w jej płaczu na kolanach. I opowiadam o energii, której musi pozwolić odejść, bo piesek stoi na rozdrożu i skakać po łąkach zielonej trawy z żółtymi kwiatkami nie może. Mówię z taką wiarą, siłą i mocą, że on  już chce być tam szczęśliwy i czochrać się o świrki (lubił to za życia). Trzeba mu pomóc tylko dobrymi wspomnieniami, ciepłymi myślami dać możliwość na inną egzystencję. Nie wiem jaką egzystencję, ale z wiarą utwierdzam ją, że ona jest. Jaka by nie była, ale jest!!

Strata nieraz graniczy z naszym szaleństwem. Rozpiętość czucia w człowieku wielka od heroicznego poświęcenia do bezlitosnego okrucieństwa. Człowiek.

Autor: stopociechblog

Przyszedł czas na celebrację życia. Już mi nigdzie nie spieszno. Czas dla siebie. Oczy przymrużone. Bez lekceważenia, ale i bez strachu. Lubię ludzi, lubię żyć! Piszę o swoim życiu, przemyślenia... Coś z pokoiku masażu, coś z kuchni, z łóżka i dla Okruszków Napisz, jeśli masz potrzebę barba2601@wp.pl

47 myśli na temat “Był pies..”

  1. Przeszłam przez usypianie ukochanego psa, córki prawie, głaskałam ja po głowie i cicho mówiłam, ze za chwile przestanie bolec, ze będzie lepiej… boli do dziś, tylko ze mnie choć minęło 6lat

    Polubione przez 1 osoba

  2. O nie, Basiu, ja się dopiero zakochałam takim jednym gagatku, a Ty piszesz, że czekają mnie takie decyzje i taka rozpacz… 😔 Ale ja zawsze zastanawiam się nad inną rzeczą – jak „łatwo” przychodzi na uśpienie psa, a jak trudno decyzja o eutanazji… Robimy to w dobrej wierze, żeby zwierzak się nie męczył, a człowieka skazujemy niekiedy na długą i bolesną śmierć, powolne umieranie… Czy to na pewno humanitarne?

    Polubione przez 2 ludzi

      1. Mam podobne przemyślenia.
        Wydaje mi się, że z punktu prawnego jest taka niemożliwość pewnego rodzaju prewencją przed przypadkami likwidowania „niewygodnych” staruszków w rodzinie. Wiesz, zamiast, np. opłacać opiekunkę, czy dom spokojnej starości 😉

        Polubione przez 1 osoba

      2. Masz rację, natomiast nie chodzi o eutanazję wszystkich jak leci (obojętnie czy starych czy młodych, bo i tak bywa) tylko tych, dla których już nie ma ratunku, a każdy kolejny dzień przysparza tylko kolejne fizyczne cierpienia (tak jak ze zwierzętami, nie usypiasz, bo jest stary tylko poważnie chory i cierpiacy, żeby się nie męczył). Na pewno prawnie można to doprecyzować, jak w przypadku aborcji…

        Polubione przez 1 osoba

    1. Widzisz człowieka traktujemy inaczej niż zwierzaczka i tu dużo można by pisać i niejednego urazić. Wiem na pewno nie chciałabym być postawioną w sytuacji decydowania o zakończeniu istnienia. Choć mówi się, że to najlepsze wyjście i pewnie niejednokrotnie tak jest.

      Polubienie

      1. Ja też nie chciałabym decydować o swojej śmierci a tym bardziej czyjejś. Niemniej jednak, jeśli nie byłoby już dla mnie nadziei, a każdego dnia umierałabym z bólu i żadne leki nie byłyby w stanie go ukoić to chyba wolałabym szybciej odejść…

        Polubione przez 2 ludzi

      2. To uwaga, SPOILER:
        jest tam, powiedzmy, duży wątek odnośnie ludzkiej eutanazji. W przypadku młodego chłopaka, który w wyniku wypadku na zawsze utracił możliwość takiego życia, jakie zawsze kochał.

        Polubione przez 1 osoba

  3. Masz rację Basiu. Ogromna ta rozpiętość w kondycji emocjonalnej naszego gatunku. Synowa, chyba w ramach porządków świątecznych, uśpiła rocznego kotka, bo był niegrzeczny, czyli w/g niej chory. Syn, wnuczka, nawet ja (nigdy go nie widziałam) bardzo to przeżywamy. Co to za człowiek?! Przecież mogła go po prostu wypuścić, niechby sobie pożył po swojemu. I co za przekaz dla dziecka?! Wnuczka ma Kotę u ojca, wziętego ze schroniska, teraz kochanego, więc i kochającego, choć początkowo bardzo nieufnego. Synowa nie musiała brać tego kotka, ale nie chciała być „gorsza” od męża. Ja tego NIE ROZUMIEM.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Smutne to o czym piszesz i rzeczywiście trudne do pojęcia, bo przecież „niegrzecznemu” zwierzakowi można było zwrócić wolność, albo znaleźć inny dom, a nie zabijać. Może warto ją o to zapytać, aby zadała sobie i innym trud wytłumaczenia.

      Polubione przez 1 osoba

  4. Przeżyłam trzy konieczności uśpienia domowego czworonoga – wszystkie to były psy moich rodziców (a więc i moje). Wszystkie dożyły późnej starości, wszystkie bardzo schorowane i – według weterynarzy – nie było już dla nich żadnego ratunku. Zwłaszcza śmierć dwóch pierwszych z nich strasznie przeżyłam, bo byli to dla mnie kochani członkowie rodziny, towarzyszący mi już od dzieciństwa. Powiem Ci, Basiu, że do dziś straszliwie sobie wyrzucam, że nie wyszłam z pokoju pożegnać się z jedną suczką, bo tak straszliwie bałam się tego widoku. To był wyjątkowy pies i mam teraz łzy w oczach, jak wspominam to straszne wydarzenie. Choć niektórzy uznaliby to pewnie za coś oburzającego – kochałam ją dużo bardziej od własnych babć i dziadków.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Jakże Ciebie rozumiem. Zwierzę potrafi wejść mocno w nasze serce, tym jakie jest. A z dziadkami, których rzadko widziałaś i może na dodatek nie byli czuli serce było daleko. Zobacz jakże ważną istotą jest zwierzę dla człowieka. Rozpamiętujesz tę tragedię do dziś ze łzami. Córka ma żal, że tata nie zawalczył, że tak łatwo, szybko poddał się. Tak samo, jak poddał się bycia tata dla jej brata. Przerabia to u psychologa.

      Polubione przez 1 osoba

      1. To dużo sił dla Niej, by uporała się z tym bólem. Nie znam oczywiście sytuacji, ale wydaje mi się, że czasami dłuższa „walka” oznacza po prostu niepotrzebne przedłużanie agonii. Może tak było i w tym wypadku? Pisałaś przecież, że Twój mąż tego pieska bardzo kochał.

        Polubione przez 1 osoba

      2. Tak, wiele osób dziwiło się że potrafi. Ona ma żal, że tata pojechał ratować pieska, który zmarzł, bo całą noc leżał w zimnym błocie. Pies ufał mu, a on bez walki poddał się i zamiast ratować zgodził sie na uśpienie. Płakała, że nie przywiózł go do niej, że ona przestałaby pracować na ten czas , miałaby sens życia, o który ostatnio walczy, a właściwie nie może dostrzec. czuje, że nic pożytecznego nie robi. Moja córka jest bardzo empatyczna. Ona chciała tylko móc się nim zajmować i troszczyć, a tata nikomu nic nie powiedział. pojechał zdecydował i klamka zapadła. Mówi, że gdyby jej te pół roku opieki nad chorym ofiarowano, byłoby to najlepsze pół roku

        Polubione przez 1 osoba

  5. Zwierzę potrafi w człowieku rozbudzić nawet najbardziej skryte uczucia. Mówisz, że Twój były mąż potrafił z psem nawiązać taką więź mimo zimnego charakteru. Mój A. kiedy się poznaliśmy nienawidził zwierząt. Nie żeby jakiemuś kiedyś zrobił krzywdę, ale nie lubił sierści, śliny i psiego przytulania. Aż poznał moją psinkę, która rozbudziła w nim miłość. Dziś nie jest dla niego problemem psia ślina w bucie i sierść w kanapce. To niewiarygodne ale mam czasem wrażenie, że to Bóg zesłał nam zwierzęta domowe byśmy byli lepszymi ludźmi. Dziś stoimy przed takim samym dylematem jak Twoja córka i strasznie nam z tym źle. Staramy się być w tej sytuacji rozsądni i pozwolić jej odejść, ale wiem że decyzja to jedno, a sam moment będzie ogromnym cierpieniem.

    Polubione przez 1 osoba

  6. Konstancja powinna dostać chorego psa do opieki. Może dałaby mu tydzień, może miesiąc jeszcze życia ale dałaby… czułaby się potrzebna, mialaby poczucie, że robi coś niezwykle dobrego…
    A może….może adopcja pieska z sierocińca…te zwierzaki tak potrzebują ludzi o dobrych sercach. Mały przyjaciel czekałby na nią każdego dnia i cieszył się na jej widok po powrocie z pracy.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Tak, powinna. To dałoby jej szczęście, później ból. Ale czułaby że jej życie mam sens. Chodzi na terapię w poszukiwaniu odpowiedzi jak żyć, aby życie nie przeleciało przez palce, szuka sensu. A tu sens byłby podany na kocyku. Myśli o tymczasowym domu dla piesków do adopcji. Dziękuję Małgosiu, że napisałaś

      Polubienie

      1. Zupełnie jak moja córka…chciałaby założyć dom tymczasowej opieki dla kotków, woli zwierzęta od ludzi…nie jest to pocieszające, że młode kobiety tak myślą…powinny kochać i być kochane, kochać drugiego człowieka i być przez człowieka kochane, a one marzą o zwierzętach wokół siebie.
        Przyjaciel pies, taki biedny, z przeszłością, zaadoptowany to dobra alternatywa dla samotnych.

        Polubione przez 1 osoba

  7. Witaj,
    Teraz już wiem, że lepiej zwierzęciu dać odejść tak jak nasi bliscy odchodzą po prostu naturalnie. Eutanazja jest po prostu straszna!
    Bardzo żałuję, że jednak podejmowałam takie decyzje niby dla dobra ukochanego psa czy kota.
    Ratowałam wiele wspaniałych psów i kotów, a jednak z powodu najczęściej chorób i starości „niby skracałam im męki”. Tak sugerowali najlepsi lekarze- weterynarze. Teraz wiem , że robili to też dla pieniędzy.
    Teraz nigdy tak już nie zrobię. Doskonale widziałam , co one wtedy czuły, to była jednak z mojej strony zdrada.
    Pozdrawiam, Marysia

    Polubione przez 1 osoba

    1. Och Marysiu jaką odwagę wyzwoliłaś w sobie. Aby powiedzieć głośno to, co niechlubnym czynem było. Chciałaś dobrze, bo jesteś empatyczna. Znajdujemy odpowiedzi po drodze życie. I Ty znalazłaś. Powodzenia w miłowaniu zwierzaków . Pozdrawiam Basia

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.