Młodzieniec w moim pokoju

Niesamowite spotkanie z drugim człowiekiem.

  Jest 1 listopada. Biegnę sobie do kościoła na mszę św. Jest za 5 minut ósma.  Mam blisko do tego przybytku, a wiecznie w ostatniej chwili wpadam!

Jestem już w połowie drogi, a tu z naprzeciwka raźnym krokiem wręcz podbiegając spieszy młody człowiek. Chłopak około 20 tki. Podchodzi odważnie do mnie i pyta, czy wiem, która apteka jest dziś czynna. Myślę pierwszy listopada, święto, to chyba tylko dyżurna, ale gdzie?  Mówię trzeba sprawdzić w internecie, na co on

– ” A może pani ma przy sobie tabletkę od bólu zęba”.

Tłumaczy, że mu plomba wypadła i ząb go „napiernicza”, a musi dziś iść do pracy. Jest kucharzem. Cóż!  Nie mam nic oprócz kluczy w garści. Mówi – trudno i odchodzi. Zaczynam szybkie główkowanie. W domu mam tabletki, bo ostatnio spuchłam po kanałowym leczeniu. Ale jak wrócę, to na bank spóźnię się na mszę. Szybka decyzja i wołam

– Hej! Zaczekaj!!

Biegnie do mnie. Myślę, a trudno to będzie kawałek mojej mszy, ta pomoc bliźniemu. 

– „W domu mam, biegnij ze mną, bo się spieszę”!

No i tak biegniemy kilka minut. Pod domem mówię

– „Chodź i to szybko”!

I biorąc schodki po dwa naraz, już otwieram drzwi. Ten stoi nieśmiało, więc mówię;

-„Proszę wejdź i zamknij drzwi, bo mi kota wypuścisz”.

Wchodzimy do pokoju mego, otwieram zacną szufladę, a raczej z zacną zawartością, bo tam wszelaka pomoc na wszelakie dolegliwości.  Dałam chłopakowi dobry specyfik, ostrzegłam, że silny, niech uważa. On podziękował, chciał płacić. Mówię;

-„Dziecko, niech Ci pomoże, a w wolnej chwili idź ty do dentysty. Nie bój się, będzie dobrze, teraz dentyści łagodni, nie to co za moich czasów, borowali często na żywca”.

Młodzieniec uśmiecha się. Na odchodne jeszcze pytam, – „Jak ci na imię”?

– „Kuba”.

– „Wszystkiego dobrego, Kuba”.

-„Dziękuję”.

Teraz sprintem puściłam się do kościoła. Cała szczęśliwa, że mogłam pomóc, jakby mnie kto na 100 koni posadził. Miłe zdarzenie dające nam wybór, możliwość decyzji i wiedzy o nas, czym się kierujemy.

Autor: stopociechblog

Przyszedł czas na celebrację życia. Już mi nigdzie nie spieszno. Czas dla siebie. Oczy przymrużone. Bez lekceważenia, ale i bez strachu. Lubię ludzi, lubię żyć! Piszę o swoim życiu, przemyślenia... Coś z pokoiku masażu, coś z kuchni, z łóżka i dla Okruszków Napisz, jeśli masz potrzebę barba2601@wp.pl

31 myśli na temat “Młodzieniec w moim pokoju”

      1. Można by też rzec, że głupota i wystawianie siebie. W sumie to była mała sprawa, ale mnie ucieszyła. I nawet Wam ją opisałam. Dwa dni temu miałam podobną sytuację. Opiszę wkrótce.

        Polubienie

  1. Trochę z dreszczykiem… lubię pomagać i pewnie jakoś też starałabym się pomóc, ale raczej… na pewno… nie wpuściłabym nieznajomego. Chyba jednak szukałabym innego rozwiązania. Musisz mieć dużo ufności w sobie!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Tytuł ma za zadanie zainteresować, zachęcić do przeczytania. można był nazwać „Chłopiec i tabletka” lub „Pomoc bliźniemu” a można „Młodzieniec w moim pokoju”, bo był i właśnie to było drugim problemem. Pierwsze to zawrócić z drogi i pomóc? A drugie wpuścić obcego do domu, czy okazać jawną nieufność i kazać czekać na zewnątrz. A Ty miałeś inne skojarzenie? Jeśli tak, to zdrowo!!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.