„Wiedza i Życie” – znowu w moich rękach!

Było to tak dawno, że jakby w innym życiu. Strach małej gąski w wielkim świecie. Przyjechałam do Gdańska za moim mężem, który to tutaj miał małe jednopokojowe mieszkanko.

Wszystko było obce i wielkie. Nie miałam tu znajomych, koleżanek i pracy. Od razu zaczęłam wychowywać swoje pociechy. Z maleńkim synkiem w wózeczku oddalałam się nie za bardzo, coby łatwo wrócić do domu. Komórek i nawigacji jeszcze wtedy nie było. Mój mąż światły człowiek. Bardzo poważny i zimny. Sam przeżył zimny chów. Był srogi, wymagający,  tylko spojrzał, a każdy wiedział gdzie jego miejsce. Moje też.

To on zaszczepił nam miłość do muzyki operowej i poważnej. Za co jestem mu wdzięczna. Tylko niedzielne obiady z Pendereckim w tle były trudne. Niby z muzyką, a ciche, że słychać  jak przełykaliśmy małe kąski. Każdy karnie siedział do końca, dziękował i cicho wychodził.

Telewizja była możliwa, pod warunkiem, że oglądaliśmy programy przyrodnicze i profesora Zina z jego cudnymi opowieściami o architekturze. Ja młoda mama leżę na tapczanie naszego jedynego pokoju i  karmię piersią maleńkiego synka. Mąż zacnie zasiada w fotelu i pozwala mi z sobą oglądać opowieści profesora Zina. Rysownik  z niego był wyjątkowy. Za pomocą kilku kresek węglem wyczarował kamienicę, czy pałacyk, zaułek.. . Program nadal leci, mąż udaje się do toalety. A tu na nieszczęście w tym czasie Zin mówi „do widzenia” i zaczyna się najgłupszy serial chyba wenezuelski „W kamiennym kręgu”. O matko i córko, słyszy to mąż. Biedak nie zdążył podciągnąć spodni, bieży na odsiecz i ratunek żonie, od zagłady intelektualnej. Udało się !! Ufff!! Wyłączył, ale ja uśmiech skryty jeszcze długo miałam. Wiecie jak śmiesznie i żenująco wygląda chłop z opuszczonymi spodniami, nogi spętane tylko pasek majta w jedną i drugą stronę. Do dziś mam ten widok w głowie, jako jeden z milszych w naszym małżeńskim 19 letnim pożyciu.

I dochodzimy do tytułu dzisiejszego wpisu – „Wiedza i życie”. To miesięcznik, czasopismo, które mąż zaprenumerował mi wraz ze „Światem Nauki”,  a na osłodę dostawałam też „Poradnik domowy”. Z niego dowiadywałam się, jak czyścić armaturę w łazience, do czego jeszcze octu użyć, czy sody. Jak zrobić soczyste pieczyste, czy dobrze wyszorować kafelki, podłogę bez użycia chemii.  „Wiedza i życie”, to jak tytuł mówi zawierał artykuły nawet dość ciekawe i przystępnie napisane, nawet na taką gąskę jak ja. Co z tego, że ja- magister, jak mąż na takich mówił – ” wykształciuchy”. I tylko posiadanie głębszej wiedzy ratowało ciebie. Więc uczyłam się, czytałam i starałam się jak najwięcej zapamiętać. Bardzo zwracał uwagę na prawidłową wymowę, styl i budowę zdań. Często zostałam wyśmiewana, jak źle zaakcentowałam dany wyraz, np. „matematyka, fizyka czy papryka”. No i trzecie czasopismo – „Świat Nauki”. Ciężki kaliber. Artykuły trudne długie z dużą ilością niezrozumiałych wyrazów. I kiedy już szczęśliwie dobijałam do końca trudnego tematu np. z fizyki kwantowej na drugiej stronie tekst rozpościerał się dalej i dalej. A im dalej w las, tym drzewa gęstsze i temat też. Już tak pokomplikowany, że święty Boże nie pomoże, na zrozumienie go przeze mnie. Czasami chciało mi się płakać. Nienawidziłam tej gazety, nie męża, bo nie ośmieliłabym się nawet tak pomyśleć. Przecież ja byłam małe wiejskie  skromne dziewczę. Jak to mąż powiedział -„Widziałem żeś dobra to będzie można z Ciebie coś zrobić”. No i robił. Mówił  – „Robię to wszystko, żeby było o czym z tobą w nocy porozmawiać”. 

Byłam bardzo spolegliwa i karna. Nauczyłam się przeżywać w różnych trudnych warunkach. Trudy rzeczywiście hartują. Nigdy nas nie bił, ale każdy czuł respekt i znał swoje miejsce w szeregu. Synowi zawsze bardzo zależało, aby i jego tata zauważył, że stara się, że coś osiąga. I może nie jest tak zdolny, jakby tata sobie tego życzył, ale ma sukcesy na różnych polach. Niestety nie doczekał się pochwał i akceptacji. Wyjechał z kraju zaraz po maturze i nigdy nie odwiedził taty będąc w Polsce. Zawsze siostry były w czymś lepsze. Choć i im również było bardzo trudno. Kochałam dzieci za cały świat. I stworzyłam piękną więź z nimi. 

Ze strachu, co tata na to, czy na tamto powie nauczyliśmy się kłamać. Ze strachu mówiły, że zjadły surówkę, a ja nie mówiłam wielu rzeczy do końca. To straszne. Tak wielu rzeczy żałuję, tak wiele chciałabym zmienić, naprawić.. . Szkoda, że mama nas tak wychowała, bez wiary w siebie,  w swoją wartość. Długo byłam zahukaną gąską, co myśli, że mężczyźnie należy służyć.

Ale są i plusy, wręcz szczęścia, wręcz Skarby – Dzieci!!! Dla nich warto mi było się męczyć. Choć gdybyście teraz chcieli mi to powtórzyć, to moje życie, błagałabym Was na kolanach prosząc – nie!!  Było minęło, nie warto wracać i nie wróciłabym, ale ta „Wiedza i życie” nasunęła wspomnienia.

Wiecie, że znowu mam zaprenumerowany ten miesięcznik. Tak!!! Tym razem zrobiła to dla mnie moja ukochana starsza córeczka . Byłam u niej w domu kilka dni temu. Patrzę leży czasopismo o znajomym tytule. Pytam

– „Dziecko, skąd to masz”! 

– „A tata mi pożyczył, abym sobie coś poczytała”.

I wtedy opowiedział jej historię trzech czasopism jej mamy. Zamilkła i powiedziała – „Chyba nigdy nie wyjdę za mąż”. Chciałam pożyczyć od niej to pismo, aby zobaczyć, jak zmieniło się, co ciekawego tam mają. Ale bała się taty, że może zechce zaraz zwrotu. Mówię – „Okej kupię sobie”. Dziś przyjeżdża do mnie, rozmawiamy sobie o tym i tamtym, o facetach oczywiście też, no i o naszym szefie. Nadal nie wiemy, na czym siedzimy. Mówi -„Mamuś, widziałam, że zainteresowało Cię to czasopismo, to zaprenumerowałam Ci. Ale nie dlatego żeś głupia, nie pomyśl tak, tylko dlatego, że ucieszyłaś się na jego widok i chciałaś poczytać”. Kochane dziecko. Za DZIECI zawsze będę Bogu dziękować. To moje ŻYCIE!! Moja MIŁOŚĆ!! Dla nich warto było się przemęczyć. To był bardzo zimny, pełne strachu związek. Już za mną, za to też dziękuję Bogu. Po coś to doświadczenie było. W pewien sposób ukształtowało mnie, moje patrzenie na życie.

Kochani samych dobrych wspomnień Wam życzę.

Autor: stopociechblog

Przyszedł czas na celebrę życia, bez pośpiechu. Czas dla siebie, a oczy przymrużone na wiele spraw. Bez lekceważenia, ale i bez strachu. Dostrzegać i zatrzymywać się nad tym, co wartościowe. Cieszyć widokiem kotka i pysznym śniadankiem, nie o 6 rano. Z Leszkiem Możdżerem i Yasmin Levi w tle. Lubię żyć! Napisz, jeśli masz potrzebę barba2601@wp.pl

90 myśli na temat “„Wiedza i Życie” – znowu w moich rękach!”

      1. Tak, miał wpływ na mnie ogromny. Ale zimnego patrzenia na życie nie zaszczepił. Świat Nauki już nigdy więcej tego czasopisma nie otworzyłam. Poradnik domowy został do dziś, sama go kupuję od czasu do czasu, a Wiedza i Życie nigdy nie wzbudzała niesmaku. Kiedyś wszystko bolało mocniej, żywiej. Teraz myśląc o tym, to jakbym film oglądała, czyjeś inne życie. To co opisuję jest drobiazgiem, dlatego mogę napisać. To była moja młodość, trochę jej żałuję. Ale tylko wtedy, kiedy o tym myślę. Widział, jaki miał materiał do lepienia. Widział, że jestem wrażliwa, płaczliwa, wycofująca, a obrał zimne, bezwzględne metody, tego nie mogę mu darować. Nie takie postępowanie pasowało do tego drobiazgu jakim byłam ja. Już za mną. Córka też się dziwiła, że jeszcze chcę oglądać to czasopismo. Ale to nie gazety były winne, a po za tym jestem już tak daleko, że przestało szarpać. Trudne jest to życie.

        Polubienie

    1. Też o tym myślałam. To mądry człowiek, bardzo zdolny, szkoda tylko, że uważa się za pierwszego po Bogu, że to on ma monopol na wszystko. Teraz ma 21 lat młodszą niezwykle kłótliwą kobietę. Często to on siedzi pod pantoflem, nie mogę się temu nadziwić. A więc nie takiej potulnej, jak ja potrzebował. Życzę mu najlepiej. W sumie to ciekawy człowiek, tylko nie dla mnie.

      Polubione przez 1 osoba

  1. Wiesz, teraz po przeczytaniu tego wpisu, rozumiem Twoją decyzję z wpisu poprzedniego odnośnie Petera… Też za nic nie zamieniłabym wolności i spokoju, które teraz masz, nawet na czułe słówka i komplementy. I najbardziej przykre jest to, że takie same są kolejne pokolenia mężczyzn, podobnie traktują kobiety i my kobiety właśnie nic nie umiemy z tym zrobić wychowując naszych synów…

    Polubione przez 1 osoba

      1. Roma, a mi się wydaje, że jeśli dobrze do tego wychowania podejdziesz, to wiele dobrego zdziałasz 🙂 Czytałam kiedyś na matai o badaniach nad korelacją zimniejszego traktowania małych chłopców od małych dziewczynek a ich późniejszymi skłonnościami do agresji. Tak w dużym uproszczeniu. Trzeba do małych dzieci, bez względu na płeć, podejść z dużą miłością i ciepłem, przytulać, wspierać i być. A tak często małym chłopcom mówimy, że mają się „nie mazać”, że zachowują się „jak baba” itd. A takie postępowanie jest bardzo złe i fatalnie działa na dziecięcą psychikę.
        Ja tam wiem, że jak będziesz mieć syna to dasz radę 🙂 Wierzę w Ciebie 👍🏻

        Polubione przez 2 ludzi

    1. Romuś może to straszne, ale nic mnie w całym życiu tak nie uszczęśliwiło, co DZIECI i święty spokój, mój pokoik, moja wolność. Może ktoś się temu dziwić, ale nie zna mojego życia. Dawno temu pani Ryczanowska, dyrektor szkoły powiedziała, że odkąd weszłam do tej szkoły wniosłam uśmiech, radość, humor, energię. Promieniałam szczęściem. – „A Ty masz takie smutne życie, jak to robisz”? Ja nigdy nie pokazywałam swojej doli, długo o niej nie umiałam mówić Trochę terapia ucząca mnie żyć pomogła oczyścić moje jestestwo.

      Polubienie

    1. Przyjechałam do Gdańska na wielką uroczystość – spotkanie z Papieżem. ja wówczas należałam do wspólnoty, grupy akademickiej, a mój przyszły mąż starszy ode mnie, bardzo wierzący i praktykujący. Wszystko odbierał jak święty, no może jeden przykład – żadnej antykoncepcji, gumek tez nie tylko kalendarzyk małżeński. Powiem Ci bardzo trudno jest nauczyć się rozpoznawać biologicznie swoje ciało. Na pewno kij ma dwa końce i to co mnie bolało, czym mnie smagał, on mógł nawet nie zauważać, to twardy człowiek. Ciebie Łuki zjadłby jednym kęsem. Cenił tylko wysoką inteligencję. jak to mój maleńki synek powiedział. Mamusia jest sercem bo dużo kocha a tata głowa, bo dużo myśli.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Pewnie mu do pięt nie dorastam(z czego sie cieszę). Ale to co piszesz a to czym się kierował twój mąż(oczywiście nie oceniam go jako jego bo nie znam a tylko z tego co piszesz o tej postaci) to trudno określić go jako inteligenta, może to było jego pragnieniem dorastać do inteligencji.

        Polubione przez 2 ludzi

      2. Mówił, że jakby umierał, to miałby pewnie jeszcze jedno życzenie otworzyć książkę na którejś stronie doczytać i umrzeć. Wiedza to miłość jego . Kiedyś powiedział, że zięć na pierwszym miejscu powinien być oczytany z ogromną wiedzą, a ja na to, że dobrym człowiekiem z ciepłym sercem. Ja mu się podobałam fizycznie, powiedział po latach, że zauważył moje czyste dobre serce, stwierdził, że można ze mnie ulepić KOGOŚ.

        Polubione przez 1 osoba

      3. Nie miałam biblioteczki w głowie, np historia kresów wschodnich, recenzja pozycji Kapuścińskiego i Lema, Architektura w malarstwie, surrealizm, Filmy lat 50 tych….. . Byłam za głupia a on karmi ciało i duszę wiedzą. Nie ja mu byłam do życia potrzebna tylko uczona profesor

        Polubione przez 1 osoba

      4. W dniu ślubu musiałam sama zaciągnąć się jak łańcuchami, nie trzymaliśmy się pod rękę, płakałam całe popołudnie co zrobiłam. Nigdy żadnej dziewczynie nie życzę tego. ja się go bałam, ale jeszcze bardzie zostać panną z dzieckiem. Nie wiem po co ja to rozgrzebuję. Łuki proszę zamilczmy już. Myśl sobie co chcesz na ten temat. przepraszam ale ja już nic nie powiem o tamtych przeżyciach

        Polubione przez 1 osoba

      5. A wiesz, Basiu, jak tak czytam o tym Twoim pierwszym mężu, to myślę sobie, że jest (był może tylko?) on właśnie taką osobą, o jakich pisałam kiedyś („O czytelniczym rasizmie i śmierci legendy”) – takim książkowym/intelektualnym rasistą 😉 A nie samo oczytanie i zdobyta z książek wiedza świadczy o mądrości danej osoby.

        Polubione przez 1 osoba

      6. Na pewno, życiowo noga, kompletna noga. I co z tego że chodząca encyklopedia. Chyba tacy powinni zostać encyklopediami tylko, a nie ojcami, mężami. Może jestem niesprawiedliwa, ale teraz już zdjęłam go z ołtarza i potrafię pomyśleć o nim słowami „Jak on mógł to zrobić cichej, potulnej dziewczynce, jaką byłam długo ja”.

        Polubione przez 1 osoba

      1. Krytyki? No nie żartuj. Przecież wiesz jakie są reakcje na moje komentarze. Jeśli Basieńka nie życzy sobie takiej sytuacji to nie chcę odprowadzać do takich sytuacji. Zapraszam na mojego bloga do dyskusji bądź prywatnie. Ważne aby komentowanie było kulturalne ale i szczere. Ja piszę tak jak to odbieram ale nie każdy ma podejście otwarte ale i ważne żeby nie było chamskie.

        Polubione przez 1 osoba

      2. Nie wiem Łuki czy rozumiesz, o co nam; mi i Herne chodzi. Ty czasami oprócz szczerości, tak palniesz jak kulą w płot. Np. napisałeś do kobiety, która przeżyła wiele i wiesz o tym z mojego bloga, bo jesteś na nim od pierwszych dni – „Widocznie zawsze chciałaś na luźno a te „biedne” chłopy się ożeniły”. Powiedz gdzie tu jest rozum i serce? Nie masz pojęcia, jak bardzo zabolały mnie te słowa. Czułam do żywego niesprawiedliwość Twoich słów. A TY?? Nawet nie zauważyłeś nietaktu. A przecież jakby zostawić emocje, to fakty mówią same za siebie. Wyszłam za mąż, urodziłam w tym związku troje dzieci. Trwałam i starałam się w małżeństwie 19 lat, to gdzie tu jest na luźno??? No gdzie??? Potrafisz być głupio-przykry. Proszę pomyśl w ciszy i spokoju. Nie odpisuj Tylko zastanów się, ale z dozą dobrej woli, dobrego człowieka. Wyjeżdżam, odezwę się za 10 dni. Pozdrawiam

        Polubione przez 1 osoba

      3. A bo ja wiem czy co innego. Jak chce się czuć bliskość i być z kimś to możesz mieć i nawet 68 lat. Ja tu czytam że chętnie pojedziesz to tu to tam jak cię zabierze, ale samej ze sobą jest ci dobrze, bo chcesz wracać do pustego pokoju tylko z kotem.

        Polubione przez 1 osoba

  2. Myślę, że dalej siebie za nisko oceniasz. Wyczuł to były mąż, więc mógł mieć nad Tobą przewagę. Teraz trafił na osobę, która sobie nie pozwoli na dyrygowanie, dlatego musi zaakceptować jej zdanie.. Cóż, że mądry człowiek, jeśli charakter ma trudny…
    Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

  3. To co piszesz, bardzo przepomina mi nasze życie z ojcem. Też był zimny i wprowadzał w domu atmosferę tyranii. Nigdy nie usłyszałam od niego ciepłego słowa, mama chyba też nie. Podobnie jak Ty, przez lata zagłębiała techniki ścierania kurzy. Ojciec miał taki swój barek z alkoholami, pamiętam jak mama zawsze skrzętnie przecierała każdą butelkę w obawie przed ojcem. Nienawidził jak były ukurzone. Kiedy ojciec był w domu, to był najgorszy czas. Kiedy wyjeżdżał za granicę wszystko jakby odżyło, i mama się inaczej zachowywała i my mogliśmy biegać po drewnianej podłodze. U nas tej panowała zmowa milczenia i kłamstwa. Mama nas we wszystkim kryła, dlatego ojciec dziś nie wie jacy jesteśmy naprawdę. Ma obraz swoich dzieci taki, jakimi przez lata przedstawiała nas matka. Ja jako dziecko wychowane w takim domu mogę powiedzieć jedno. To zawsze odciska poważne piętno na psychice dzieci. Moja siostra nie potrafi poradzić sobie w życiu, jest bardzo niezaradna. Brat jako dorosły człowiek wciąż chce coś udowodnić ojcu i żyje w jego cieniu, bo podobnie jak Twój syn był zawsze sprowadzany do parteru. I ja, sama nie wie czy ojca kocham, czy nienawidzę. Ale z pewnością mam wielkie poczucie krzywdy. Trauma pozostaje na całe życie.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Smutne wyznanie…wciąż boli to, co było…nie dziwię się Tobie…zastanawiam się tylko, czy była między Wami miłość, uczucie…dlaczego nie chciał Ciebie takiej, jaką byłaś, tylko od początku planował „ulepić ” na nowo,wg własnego uznania. Tak nie powinno być…
    Nie miej pretensji do mamy, że wychowała Cię, by służyć mężczyźnie. Przekazała Ci to, jak sama zostala wychowana. Poza tym myślę, że to Twoje cechy osobowości przyczyniły się troszkę do tego jak wtedy czułaś, jak żyłaś z mężem, nie potrafiąc w żaden sposób przeciwstawić mu się, wykrzyczeć prosto w twarz, że tak nie chcesz, że tak jest Ci źle. Zobacz, ile czasu musiało upłynąć, byś zmieniła się…choć nie do końca..bo nigdy nie będziesz Barbarą, będziesz Basią, ewentualnie Baśką. Czy dzisiaj umiałbys przeciwstawić się mężowi rak stanowczo, z całym zapałem. Myślę, że nie do końca…bo jesteś subtelną i delikatną kobietą. Za to najbardziej Cię lubię…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.