Karkówka w cebuli- coś dla ciała. I pewna myśl dla ducha

Tak naprawdę lubię gotować, bo mam wrodzony dryg po tacie. Kupiłam kawałek ładnej, chudej karkówki, coby ją upiec w cebuli, bo Roma się domaga. To fajna dziewczyna. Prowadzi bloga i zawsze stara się komentować ogarniając temat z każdej strony. Rozumie mnie i radzi z optymizmem.  Mamy kontakt prywatny, a poznałyśmy się tu na przestrzeni blogowej. Spotykamy w Sopocie lub Gdańsku i budujemy relację. I właśnie na jednej takiej budowie rzekłam jej o mojej karkóweczce z cebulką, na co oczy Romuś zapaliły się i od tej pory domaga się owego przepisu. A ponieważ do  córeczki mej przyjeżdża urodziwy Holender, to myślę okej przywitam chłopa (mają mnie odwiedzić) żurkiem, pierogami, mięsiwem.. Lubię gotować, tylko ostatnie lata nie mam komu, dlatego moja kuchnia pod zdechłym Azorkiem jest. Może i wam przyda się sprawdzony sposób na karkówkę pieczoną. Można ja upiec w jednym dużym kawałku, ale ja preferuję w grubych plastrach. Mam taką porządną ciężką, że prawie mnie przewraca brytfannę żeliwną z pokrywą i w niej pichcę to cudo.

KARKÓWKA W CEBULI

Po kolei: idę do” dobrej pani”, tak ją nazywam, bo życzliwa i z pietyzmem wybiera mięsko, jakoby sobie do własnej kuchni. Kupuję około 1 kg., do tego już do innej dobrej pani po 6 cebul i już bieżę do domu piec, bo ta inna inszość zawsze jest: sól, pieprz, cukier, olej, woda i opcjonalnie chilli.

Kroję karkówkę na plastry grubości ok.1 cm, lekko rozbijam, solę, pieprzę, oprószam płatkami chili  (chili w proszku też może być, ja używam płatków, bo mam ich zapas na kilogramy). Obsmażam z obu stron, na patelni z chlustem oleju. Na dno brytfanny rozkładam 2 pokrojone w krążki cebule. Tę cebulkę posypuję moją ulubioną przyprawą do gyrosa lub posypką do mięs madziarską ( jaką macie, jaką lubicie, bez też może być). Można szczyptę kolendry, kuminu rzymskiego, kto lubi. Układam plastry mięsiwa, podlewam szklanką wody. Nakładam pokrywę i piekę ok.50 min. w 180 stopniach C. Na olej po smażeniu karkówki rozkładam 4 cebule pokrojone w piórka , lekko solę i smażę na małym ogniu. Posypuję łyżką cukru i dalej podsmażam. Rozkładam na mięsiwo podpieczone już przez 50 min, leżące na kocyku z cebuli. I teraz karkówka z obu stron w cebulce jest. Tylko ta z góry wcześniej podsmażana i karmelizowana z cukrem.  No pycha. Pod pokrywą zapiekam jeszcze ok.10 min.

Gotowe, palce lizać! Mała rada, jeśli za mało wody do podduszenia, to dodajcie i chlust oliwy, czy łyżkę masełka. Mi w tym czarodziejskim naczyniu wychodzi ze  szklanką wody i może łyżką masełka (jak mam świeże, teraz miałam). Pod koniec pieczenia oprószam świeżym tymiankiem lub rozmarynem, ale to już detal, można i bez tych ziół.

Zajadamy z ziemniaczkiem, a może w bułeczce, czy tylko z dodatkiem surówek. Smacznego kochani!! Radujcie się i gotowaniem, to jedna z pociech i wspólnym zajadaniem.

A teraz szczere wyznanie z lękiem w brzuszku.

Przyznam się Wam do myśli, jaka mnie nawiedziła. Dziś zdałam sobie z tego sprawę.

Mam wolny dzień, tylko na jedno „Niebo” pojechałam do pracy (dodatkowo). Wróciłam z zakupami. Swobodny luz bluz, łażę po domu w samych figach, po peelingu, depilacji, nasmarowana balsamami. Pichcę tę karkówkę podśpiewując sobie. Ćwiczę przy otwartym oknie i dźwięku ulewy. Jestem szczęśliwa.

Klikam do was i nagle – dziwne- słyszę otwieranie drzwi. Pan domu powrócił ? Tak wcześnie z pracy? Tak!! Zasiadł do komputerowej roboty.  A ja tak bardzo, bardzo lubię być sama w domu!!! Co to mi za wolny dzień, jak nie urzęduję sama. Może to dla Was dziwne. Nie powiem- lubię tego człowieka, bo nie wyrządza mi krzywdy. Jest kulturalny, jak ja to mówię, słoma z butów mu nie wystaje, nie jest wulgarny, agresywny czy zarozumiały. Po prostu dobry człowiek. Ale ja zupełnie nie mam potrzeby przebywania obok niego. Zupełnie! Byłam zawiedziona moim wolnym dniem. On zawsze po pracy jedzie na działkę i wraca po 20 tej. I to mi pasuje. Wieczorami zmęczeni pozamykamy się w swoich pokojach i żyjemy nie wadząc nawzajem.

Nie wiem, czy wiecie co czuję? Problemem, jeśli to tak można ująć jest moja lubość braku stałego kontaktu z drugim człowiekiem.  Ja w domu chcę siebie i kota. Wiem samolub powiecie, egoista, dziwak.. i nie wiem co jeszcze, ale tak mam, taka jestem. Właściwie to jedynie Marta mnie odwiedza i lubię z nią wyjścia. W ogóle coraz bardziej ją rozumiem i staję po jej stronie, jak słyszę ewidentną niesprawiedliwość wymierzoną w jej stronę.

Wracam do sedna, do mojej myśli, która przeraziła mnie. 

-„Boże ja za 10 lat będę nieszczęśliwa. Pan domu będzie przesiadywał na emeryturze. Już nie będzie mojej swobody w domu. Wychodzenia na masaże też się skończą, bo stara będę bez sił. Skończę się, jako masażystka, a to przecież dla mnie ekscytacja życiem. I nigdy przedtem, pracując w szkole nie miałam możliwości dorobienia. O nadgodziny zawsze było trudno, nie wpadały pieniążki między wypłatami. Teraz nie jetem bogata, ale nareszcie nie bieduję. Skończę się, jako kobieta i nie będę skakać po łóżkach w hotelach, patrząc w ich piękne oczy pełne pożądania i tulić czułe dłonie. Nie będę miała siły na biegi nad morzem, treningi.  Już nie pobrykam, jak sarenka przez las ku wielkiej wodzie. Kijki mi zostaną, ale czy ja wrócę do domu, bo w rodzinie króluje demencja starcza. Będziemy siedzieli, jak te stare grzyby narzekając na bolące kolana. I ciągle razem. Ja zwariuję. Ja tego nie chcę.

Moja córka czyta to teraz, bo jest u mnie. I od razu protestuje, mówi – „Mamuś nastanie nowa era. To się będzie powoli zmieniać w Tobie. Libido spadnie i nie będzie ci się chciało skakać po łóżkach w hotelach. Zaczniesz zwiedzać świat, jeździć na wycieczki, uczyć się obcych języków. Nauczymy Cię niemieckiego, będziesz szwargolić i pojedziesz do Dietera. Albo angielskiego i zamieszkasz z Erlendem w chatce na północy Norwegii, a może wylądujesz z Jonem, który nie będzie chciał żyć bez Ciebie w depresyjnej Islandii. A może otworzysz gabinet terapii reiki i cieszyć się będziesz z pomagania innym, a to nie wymaga siły fizycznej, tylko duchowej, której masz nieograniczone pokłady.

Wszystko przed Tobą, tylko inne, nowe. Nie bój się!  Nie zostaniesz żywcem wyrwana z takiego świata, jaki teraz masz, tylko życie wraz ze zmianami w Tobie przyniesie nowe pociechy. A czy będziesz szczęśliwa, zależeć będzie od twojego podejścia”.

To jest Mój Cud!! dziecko- przyjaciel! Tego Wam życzę.

Konstancjo, jesteś najlepszą istotą na świecie. Dziękuję Ci za to, jakim człowiekiem jesteś. Za to, że zawsze masz słowa pocieszenia i one trafiają do mnie. Za Twoje rady. Za troskę i zrozumienie.

Reklamy

Autor: stopociechblog

Przyszedł czas na celebrę życia, bez pośpiechu. Czas dla siebie, a oczy przymrużone na wiele spraw. Bez lekceważenia, ale i bez strachu. Dostrzegać i zatrzymywać się nad tym, co wartościowe. Cieszyć widokiem kotka i pysznym śniadankiem, nie o 6 rano. Z Leszkiem Możdżerem i Yasmin Levi w tle. Lubię żyć! Napisz, jeśli masz potrzebę barba2601@wp.pl

102 myśli na temat “Karkówka w cebuli- coś dla ciała. I pewna myśl dla ducha”

      1. Za cienka jestem w uszach na tę filozofię. I żałuję, że odbierasz moją szczerość właśnie w tak żartobliwy, czy też kąśliwy sposób. To nie łatwe przyznawać się do wielu rzeczy, często niechwalebnych, takich co to za nie medali nie dostaje się, ale nie chcę pisać do was o du..marynie, tylko tym o czuję. Mam takich różnych myśli wiele z tej postanowiłam zwierzyć się. Daruj mi ale nie rozumiem co chcesz mi powiedzieć.

        Polubione przez 1 osoba

  1. Życie nigdy nie wygląda tak, jak sobie wyobrażamy, że będzie wyglądało. Przejmowanie się na zapas, to strata czasu, bo nie wiesz, czym wtedy będziesz się martwić.
    A pragnienie własnego azylu znam aż za dobrze. Nie jesteś żadnym dziwakiem.

    Polubione przez 3 ludzi

    1. Dziękuję Szarabajko, twoje zdanie jest dla mnie ważne. Tak o ten azyl mi chodzi. A co będzie za 10 lat, zobaczymy, może nie będę istniała, albo gdzieś w niewyobrażalnym miejscu, np na misji z dzieciaczkami. Wyszła córka. Po jej wizycie zawsze lżej, lepie. Ona, jej słowa mają kojący wpływ.

      Polubienie

      1. Mam taką samą więź z jednym z synów, z tym z którym mieszkam. On jest podobny do mnie, więc robimy wszystko, żeby sobie dać jak najwięcej prywatności, warunków do relaksu, nienachalnej pomocy. Nawet dziewczynę wybrał sobie taką drobną i cichą, że czasem nawet nie wiem, czy jest, czy jej nie ma 🙂 Bardzo mnie też wspierał w randkowaniu, kiedy jeszcze mnie to bawiło. Ale to przechodzi z wiekiem. I nie ma nic wspólnego z libido. Bardziej z …rozczarowaniem 🙂 Ale niczego nie żałuję.

        Polubione przez 1 osoba

      2. Och, jak dobrze to usłyszeć, że niczego nie żałujesz, nawet jak w rozczarowanie weszło to co było. A dzieci to dar z nieba, ciągle się o tym przekonuję. Żyjcie sobie spokojnie. Ściskam mocno.

        Polubienie

    1. Bardzo! Czasami to się dziwię, skąd ona to wszystko wie. A najlepsze jest, że ona nie główkuje, nie zastanawia się, tylko od razu obejmuje ciebie, całuje i mówi z takim przekonaniem, że od razu rozjaśnia się w głowie i napawa optymizmem. Naprawdę cieszę się, że zostałam mamą trzy razy. Są moim szczęściem.

      Polubione przez 1 osoba

  2. Nareszcie!!! Już wiadomo, co będzie u mnie jedzone jak będę miała urlopik 😁 DZIĘKUJĘ!!! Ja też lubię gotować i piec, tylko czasu nie ma, zawsze trzeba coś na szybko i żeby było mało roboty. A ten przepis właśnie taki jest 😊 Czy ziemniaczki też można do tej brytfanny pokrojone w kosteczkę razem z cebulką? A jak nie mam brytfanny to można owinąć folią z góry? Doradź coś Basiu 😉

    Też lubię być sama w domu, bo wtedy mogę robić rzeczy, które wstydzę się robić przy kimś. I też nie lubię jak ktoś wraca za wcześnie i psuje moje plany. Może nie aż tak do tego stopnia, żebym popadała w depresję, ale nie lubię.

    A ja myślę, że to nie to, że nie lubisz ludzi tylko, że po pierwsze każdy potrzebuje odrobiny czasu tylko dla siebie, taki zdrowy egoizm jest bardzo potrzebny, a po drugie, że to, że jesteś sama w domu daje Ci poczucie samodzielności. Chyba nigdy nie mieszkałaś sama, tylko zawsze z kimś i brakuje Ci tego. Ja czasem mam podobnie, dlatego rozumiem…

    I też czasem nachodzą mnie takie myśli, strach o przyszłość, co będzie, co mnie czeka, czy dam radę, czy naprawdę tego chcę, boję się nowych zadań, ról, nie chcę nic zmieniać, bo tak jak jest, jest mi dobrze, czy się decydować czy nie… I spadku libido też się boję, że nie będę już wtedy mogła pisać i będę się nudziła, bo nie będę miała innego zajęcia… A nie, nie to, że nie będę miała, ale nie będę chciała mieć innego… Myślę, że taki lęk jest naturalny. Człowiek nie lubi zmian, bo nigdy nie wiadomo jak będzie później, czy lepiej czy gorzej. Jak to mówią „stara bida, dobrze, że nowej nie ma”. Dlatego nie ma co się przejmować takimi myślami i warto mieć świadomość, że inni też je mają. Świat coraz bardziej idzie do przodu. A za 10 lat nie wiesz na jakim etapie będziesz Ty, żyjesz zdrowo, może cały czas będziesz w formie, i cywilizacja, może łykniesz pigułkę na formę i dalej będziesz śmigać 😉 Tyle, że mnie nie ma kto uspokoić i zawsze wychodzenie z tej paniki trochę trwa… Dobrze, że masz Konstancję 😉 Pozdrowienia dla niej 😉

    Polubione przez 3 ludzi

    1. Och Romus uczyłaś solidnie z każdej strony ten temat. Bardzo dziekuje za solidność w komentowaniu . I za Twoje mysli i odczucia co do mej lubności platania się samej po domu. Jak Ty mnie rozumiesz i rozterki co na chwile zamieszkały w brzuszku. Romus może na starość będziemy razem spacerowaly wyjeżdżaly.. ❤

      Polubione przez 1 osoba

      1. Bardzo proszę, cieszę się, że moje komentarze sprawiają Ci radość, podtrzymują na duchu, skłaniają do przemyśleń 😊 Zawsze do usług i polecam się na przyszłość. Widać podobne jesteśmy i podobne życie lub doświadczenia mamy, że tak się rozumiemy. Żałuję, że ja ze swoją matką nie mam takiej relacji jak z Tobą lub jak Konstancja z Tobą…

        Pewnie, taki scenariusz mi odpowiada 😙 I jeszcze jakbyś mi dzieci popilnowała to byłoby cudownie 😉

        Polubione przez 1 osoba

      2. Romuś masz we mnie drugą mamę, przyjaciółkę i szaloną Baśkę. Tak lubię Ciebie czytać w komentarzach, bo dość, że wiem o co chodzi, rozumiem Ciebie, to jeszcze cieszę się, że z wielu płaszczyzn podchodzisz. Ogarniasz cały wpis. Dziękuję, widać tu Twój trud i szacunek do mnie. I nie chodzi mi czy się zgadzasz czy nie, tylko że podpowiadasz rozwiązania, poddajesz nowe spojrzenie, myśli. Jestem Ci wdzięczna. Komentując masz dobre intencje, to czuć.

        Polubione przez 1 osoba

      3. Dziękuję i jestem wdzięczna za to 😊 Studia nauczyły mnie patrzenia z wielu perspektyw, a reszta to zboczenie zawodowe, by nie pominąć żadnej kwestii, odnieść się do wszystkiego 😁 Poza tym, mam trochę do powiedzenia, a jak ktoś chce mnie słuchać to tym bardziej się cieszę 😊 Ty zadajesz sobie trud, aby najpierw przemyśleć, poświęcić czas i dla nas napisać, więc my odwdzięczamy się tym samym w komentarzach 😊 Komentowanie bez dobrych intencji, żeby popastwić się, jest bez sensu, nie wszystko musi nam się podobać i nie ze wszystkim musimy się zgadzać, tylko po co wyrażać to w hejcie?

        Ps. Przez te kwestie i perspektywy tak długo schodzi mi zanim coś napiszę… 😉

        Polubione przez 2 ludzi

  3. Ja też chcę taką córkę jak Konstancja! Albo niech moi synowie tacy mądrzy i kochani będą!

    Zgadzam się w pełni i z Konstancją i z Romą, więc nie będę tu powtarzać ich argumentów, zwłaszcza, że muszę się kimnąć 🙂
    Może przyśni mi się taka karkóweczka, mniam 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

  4. Basiu, karkówka, jak zresztą większość dań w Twoim wykonaniu wygląda przesmacznie. Uwielbiam karkówke, bo kojarzy mi się z dzieciństwem, wszelkie pieczenie z dzieciństwem kojarzą mi się.
    Nie ma nic nagannego w tym, że lubisz być sama w domu. Mam podobnie, najlepiej czuje się, gdy wszyscy gdzieś są, niezbyt często mogę z takiej swobody korzystać więc jeśli już pojawi się, cieszę się niezmiernie. Jest cicho i nikt o nic mnie nie prosi i nic ode mnie nie chce więc nie rób sobie wyrzutów.
    No i oczywiście wielkie ❤ dla K. Masz mądre dziecko. Ale szczerze mówiąc, trochę zdziwilam się, że takie myśli chodzą Ci po głowie. Nie żeby to było złe, wręcz przeciwnie. Myślę, że i do takiej radykalnej zmiany , która czeka każdego z nas trzeba głowę przyzwyczaić, a kiedy przyjdzie, czy za 3,czy za 5 czy za 10 lat łatwiej będzie zejść na niższy stopień życia,może już jeden z ostatnich. Ktoś tu napisał, że tym, co będzie za ileś tam lat nie powinniśmy się przejmować. Nie zgadzam się. Im lepiej mentalnie choćby przygotujemy się na ostatni etap naszego życia, uświadomimy sobie, że on przyjdzie, że życie zmieni się, tym łatwiej będzie nam się z tym pogodzić. I nieważne, czy myśli o tym 40 letni, 50letni czy 60letni człowiek. W Twoim ,Basiu przypadku uważam, że takie mentalne przygotowanie jest bardzo ważne, bo nie chciałabym, byś znowu z ogromnymi łzami weszła w kolejny etap życia. Na pewno nie należy się tym martwić lecz mądrze uświadomić i pogodzić się z takim faktem. Przykry jest bowiem widok ( każdy pewnie spotkał się lub przynajmniej widział taką osobę) kobiety, która na siłę próbuje odmlodzić się strojami, zachowaniem, stylem życia ( nie mylić z urozmaiceniem sobie życia w sposób odpowiedni do wieku). Chodzi bo to,że nadal osobą,która skończy np.60lat może dobrze się w życiu bawić i cieszyć nim ale na właściwy sposób. Bo chyba każdy zgodzi się tu że mną, że do każdego etapu życia przypisane są pewne zachowania,żyjemy wszak w pewnej kulturze i mamy ustalone normy. Niektóre starsze osoby( mam wrażenie,że szczególnie kobiety) nie potrafią żyć zgodnie ze swoim wiekiem, kombinują, przez co wydają się po prostu śmieszne.
    Pewnie przykład, moja mama, kobieta wciąż zadbana, w grudniu skończy 70 lat, nie choruje przewlekle, nie przyjmuje żadnych leków i od 10 lat dorabia sobie jako opiekunka do dzieci. Obecnie zajmuje się 3letnim chłopcem i sporadycznie jego i 7letnim bratem. Niedawno wielce oburzona opowiadała mi, jak to musi chyba z dziećmi porozmawiać, bo mówią do niej ” babciu”….hmmm…moim zdaniem to miłe,że tak się do niej zwracają ale ona jest zła i ma zamiar coś zrobić z tym, bo nie chce by tak do niej zwracali się. Mówię, mamuś, a jak Ci chłopcy mają do Ciebie mówić? Przecież ich prawdziwe babcie są o kilkanaście lat młodsze od Ciebie i na nie mówią „babcia ” , to na Ciebie tym bardziej tak będą mówić. Jej to się nie podoba…A zwróć jej uwagę, w ramach troski, żeby pomyślała już powoli o zakończeniu tej pracy z dziećmi, bo jak wiadomo praca z małymi dziećmi do łatwych nie należy, nieraz skarżyła się,jak trudno jej zimą wstawać o 5.30 i jechać przez całe miasto do nich. Obraża się prawie….nie jestem jeszcze taka stara-mówi. Stara może i nie ale 70 za moment i trzeba już troszkę wolniej,ostrożniej. Podejrzewam, że dopiero gdy pojawi się choroba, a to nieuniknione, wtedy inaczej spojrzy na siebie i na swoje lata. Teraz jest zła gdy ktokolwiek powie, zrobi coś,co jedno tym przypomina. Nie potrafi dumnie przejść na kolejny etap…
    Napisałam dużo ale do czego w tym wszystkim zmierzam….
    Ten ostatni etap,jeśli tylko Basienko przyjdzie do Ciebie zupełnie naturalnie i bez szoku jeśli tylko mentalnie pozwolisz sobie w głowie wszystko poukładać. Nowy etap wcale nie oznacza gorszy. On będzie hak powiedziała Konstancja inny. Może mniej aktywny ale i w nim wierzę, kto jak kto ale Ty znajdziesz przyjemne chwilę i organizujesz na wesoło. Teraz ciesz się tym, jak żyjesz, żartuj, z tego co Ciebie ( wszystkich nas) czeka i nie odpuszczaj 😊😊 A kiedy już kolana boleć będą i kręgosłup i Bóg wie co jeszcze, to pewna jestem,że i tak znajdziesz starszego pana,z którym pod rękę wybierać się będziesz na codzienny spacer. Czy to nie cudowna perspektywa?

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Ojej, Gosiu, czytałam tego z zapartym tchem. We wszystkim zgadzam się. Masz rację, wiem że tak powinno być i że kobietom trudniej pogodzić się ze starością. Mnie przeraziło to, że nie będę pracować i wychodzić do ludzi, a w domu nie będzie swobody. To sobie uświadomiłam i to mnie właśnie zasmuciło. My się powinniśmy tak zwyczajnie rozwieść. Ile par, siedzi tak pokracznie w życiu, jak my. Po kiego grzyba. Ale jak tylko napomknę, on robi taką zbitą minę, że odpuszczam, kończę, wycofuję się.
      Dziękuję moja szkolna koleżanko.

      Polubienie

    2. Zacznę od tego, że czytam Pani komentarze od dawna, razem z całym Basiowym blogiem, i to chyba pierwszy, z jakim, o ile dobrze go zrozumiałam, się przynajmniej częściowo nie zgadzam 🙂

      Uważam, że człowiek, przy założeniu, że nikogo swoim zachowaniem nie krzywdzi, powinien żyć w zgodzie z samym sobą, z tym co dyktuje mu serce i jego indywidualne potrzeby. A nie dostosowywać się do norm obowiązujących umownie w danym społeczeństwie, czy cudzych oczekiwań, bądź przekonań co osoba danej płci powinna, a czego nie powinna robić w danym wieku, czy też w ogóle. Znaczy, pomijam tu też oczywiście np kwestie regulowane prawem.
      Jeśli jednak chodzi o sposób życia, o preferowane aktywności sportowe, zawodowe, czy np ubiór – to podporządkowywanie swojego ja cudzym oczekiwaniom może przynieść tylko zbędną frustrację. Weźmy naszą Basię – jest zapewne spore grono ludzi, które uważa, że „kobieta w jej wieku” nie powinna, np, wdawać się „w romanse”, biegać samotnie po plaży, czy pracować jako masażystka. Ale gdyby chciała to porzucić, żeby spełnić cudze oczekiwania, to zwyczajnie przestałaby być tą samą radosną Basią. W końcu to wszystko to JEJ ŻYCIE, to wszystko sprawia, że jest szczęśliwa.

      Myślę, że podobnie sprawa ma się z Twoją Mamą – przecież gdyby zamiast zajmowania się dziećmi spełniała się np malując obrazy, czy pisząc powieści, to chyba nie doradzałabyś jej zaprzestania tego, czy ograniczenia z uwagi na wiek? Ja uważam, że to świetnie, że są tacy ludzie jak Basia i Twoja Mama, którzy potrafią cieszyć się życiem, na swój własny, ukochany sposób, w każdym wieku. Póki im zdrowie na to pozwala – nie zabraniajmy im tej radości.

      A choroby? Być może każdego kiedyś coś dopadnie, być może jednego i drugiego ominie. Jasne, nie należy lekceważyć sygnałów i udać się do lekarza, kiedy jest taka potrzeba. Ale dodajmy tu, że eksperci coraz częściej dostrzegają związek między pogodą ducha i radością czerpaną z życia, a zdrowiem fizycznym i tegoż życia długością.

      Mamy takie wspaniałe czasy, kiedy możemy z pełną świadomością porzucić gorset narzucanych nam przekonań społecznych i olać to, co wydaje się naszym sąsiadom. Możemy być sobą i cieszyć się życiem. Myślę, że to jest piękne 🙂

      Polubienie

      1. Przyznam się. Czytałam Gosi słowa i myślałam- ach muszę się dostosować do norm. Ona jest stateczną elegancką kobietą, to i ja powinnam. Basiu uspokój temperament i wycisz tę radość od środka. Masz swój wiek. Już się godzę, ale smutno mi. I jeszcze ten ostatni stopień życia zmroził mnie. Ale cóż nie mam 20 tki już dawno. I nagle Herne staje, otwiera ręce i mówi – a skacz, a masuj, a brykaj po tych łóżkach. Dziękuję! Inaczej nie będę wesołą, jak Motylek Basią, tylko smutną stateczną Barbarą. Darujcie mi, ale póki nie będę krzywdziła drugiego, a absolutnie nie zamierzam- będę tak sobie żyła. Za kilka dni przyjedzie Erlend. Jestem szczęśliwa. Jednak opowiem Wam o nim. Kiedyś w poście. Życzę Wam dziewczyny takiego życia i takiego podejścia do niego, jakie ja mam. Lubię Was i cieszę się że jesteście.

        Polubione przez 1 osoba

      2. Tak, brykaj! To nie wiek powinien nas ograniczać, nie społeczne oczekiwania. Każdy niech żyje według potrzeby ducha, tak długo jak może 🙂
        Bądź sobą, Basiu, po prostu! 🙂

        Polubione przez 1 osoba

      3. Takie jest moje podejście do życia 😉 Żałuję tylko, że nie potrafię choć trochę „zarazić” nim swojej mamy, która właśnie za dużo w swoim życiu kieruje się myśleniem, że w jej wieku czegoś nie wypada, albo – jeszcze gorzej – na coś już za późno 😦

        Polubione przez 1 osoba

      4. He he, myślałam o tym już wielokrotnie 🙂 Problem w tym, że, po pierwsze, oboje z ojcem nastawieni są antyblogowo, a po drugie – nie jestem pewna, czy chciałabym, żeby, jak się już wciągnie, poprzez komentarze trafiła na mojego bloga 😉

        Polubione przez 1 osoba

      5. Bardzo mi miło, Herne, że zwróciłas uwagę na mój komentarz i napisałaś, co myślisz o moich słowach. Najprawdopodobniej źle wyraziłam się bądź źle zostalam zrozumiana. Mojej mamie z troski proponuje zaprzestanie tej pracy, bo wysluchuje przez telefon potem jej narzekania, że tu czy tam jej ciężko. Zamiast tej pracy, która w jej wieku ewidentnie ciężka już jest,zaproponowałam zajęcia na Uniwerstycie Trzeciego Wieku ,by porzuciwszy te pracę miała zajęcie. To wspaniała alternatywa, niestety mama odmówiła. Niech będzie zdrowa jak najdłużej, tego jej przecież życzę, jednak podobnie jak pozostałe moje trzy siostry uważamy, że w tym wieku praca z małymi dziećmi jest dla niej zbyt ciężka. Jednak nie naciskamy, tylko mówimy swoje zdanie, mama i tak postąpi według własnego uznania, to też jej prawo.
        Basi za jej życie przecież nie krytykowałam tu nigdy, przecież to,co teraz robi,jak żyje jest jej lekarstwem na bolączki życiowe. Pisząc o paniach w pewnym wieku,które nie potrafią pogodzić się z czasem zupełnie nie miałam na myśli Basi😊 Po prostu kiedy czytałam jej słowa o bolących kolanach i poważnym wieku, spędzanym w domu u boku męża, taka myśl zakiełkowała mi w głowie i o tym napisalam. Ponadto pisząc o owych paniach napisałam że nie chodzi mi styl życia czy spełnianie marzeń w inny niż pozostali sposób ( tak mniej więcej to ujęłam i to miałam na myśli) ale o pewne zachowania.
        Naprawdę moje pisanie odebrałyscie jako krytykę Basi 👀👀👀👀👀lub krytykę jej stylu życia? Serio, tak to zabrzmiało? 😊😊
        Zwróćcie dziewczyny uwagę na moje ostatnie słowa w tamtym komentarzu. Napisałam, że siedzenie w domu przy bolacych kolanach jej nie grozi, bo i tak znajdzie starszego pana, z którym spacerować sobie będzie. To jednoznacznie wskazuje, że żadnej krytyki nie było.
        Dziękuję, Herne, że odniosłas się do mojego wpisu. Blog jest miejscem, gdzie stykają się różne sposoby patrzenia na życie, różne światopoglądy i dzięki temu, blog żyje, dzieje się na nim, nie jest martwym słodzeniem autorce bloga,a autentycznie prawdziwą wymianą myśli.
        P.s. na przyszłość postaram się pisać w sposób konkretny i jasny, by być dobrze zrozumianą. 🤗🤗

        Polubione przez 1 osoba

      6. Nie, nie, ja absolutnie nie odczytałam Pani komentarza jako krytyki Basi. Wiem, że jest Pani za Basią całym sercem i nawet Pani o krytykę naszej Autorki bym tu nie podejrzewała.
        Odniosłam się tylko do owego trzymania się norm wytyczanych przez społeczeństwo, choć z takim jak teraz jego rozwinięciem jestem dużo bardziej skłonna się zgodzić 🙂

        Polubienie

    3. A normy społeczne..no, cóż, czy nam to odpowiada czy nie istnieją w każdym społeczeństwie i chyba dobrze, tak myślę, a może mylę się…Ustalone poniekąd jest, że na przykład 14 dziewczynka nie powinna chodzić do klubów, pić alkoholu, bo może być to dla niej choćby niebezpieczne. Ona powinna przede wszystkim uczyć się,zdobywać wiedzę, by w przyszłości dzięki nauce mogła zdobyć wymarzoną pracę, spełniać się i być szczęśliwą. Podobnie istnieją normy odnośnie ludzi w straszym wieku. Oczywiście jeśli Pani 60letnia chce spełnić marzenie i polecieć balonem, czy ponownie wyjść za mąż, bo zakochała się i wreszcie znalazła swoją drugą połowę, to tylko pogratulować. Jeśli nie naraża swojego zdrowia czy ogólnie bezpieczeństwa to chwała jej, chylę czoła. W przypadku mojej mamy już tak nie jest. Ostatnio przewróciła się biegnąc za młodszym chłopcem. Na szczęście skończyło się na poważnym obdarciu policzka i ogromnym siniaku pod okiem. Dlatego uważam, że w pewnym wieku nie wszystko można. Choćby dla bezpieczeństwa, jak już wspomniałam.

      Polubione przez 1 osoba

  5. Tylko jedno mnie niepokoi. Szczerze ( dziękuję za szczerość) piszesz o intymności w hotelach. Uważaj, Basiu na siebie,różne dziwne ewenementy się zdarzają ( niech panowie nie obrażą się). Po prostu bądź ostrożna 🌼🌸

    Polubione przez 2 ludzi

  6. A ja tak przeczytałam to wszystko i skupiłam się na jednym, co mnie jakoś bardzo poruszyło. Lubość braku stałego kontaktu z drugim człowiekiem, że tylko ta Marta. Bo wyobraź sobie Basiu, jakby nagle tej Marty zabrakło, to kto by został?
    Nie ograniczaj się w przyjaźni do jednej osoby, żebyś rzeczywiście nie została sama.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Mam koleżanki zwłaszcza ze szkoły, z salonów masażu, ale to rzadsze spotkania. Umówione wcześniej wypady. A Marta była moja szefową w poprzednim salonie. Mieszkamy rzut beretem od siebie, ona widzi we mnie kobietkę radości i sukcesu na już niemłode lata, a jesteśmy mniej więcej rówieśniczkami i trajlujemy o kolejnych materiałach męskich na jej przyszłość. Ona nadal szuka miłości stałego związku, a ja patrzę chłodnym okiem i radzę. Teraz to lekko przechodzi w przyjaźń, a nie zapowiadało się na to.

      Polubienie

      1. Ano właśnie. Sama wiem coś na ten temat. Z jednej strony jestem nieufna, z drugiej, nie potrafiłam odmawiać. Kilka razy w życiu przez to właśnie zostałam bardzo wykorzystana, nawet nie finansowo, ale jakoś tak emocjonalnie.

        Polubione przez 1 osoba

      2. Jesteśmy podobne. Tylko, że ja ufna jak piorun. teraz juz może mniej, bo wyczuwam energie tego człowieka. I wiesz, że nawet moja wielka mistrzyni stawia taka barierę energ. czuje to, nie zaufałabym prywatnie

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.