Strużki ciepłego olejku.. . Erotyk

Dawno, dawno temu, jeszcze na samym początku mego „wordpressowania”, napisałam otwarty wpis „Bacówka – wstęp do erotyku”.  Dziś przypomnę go lekko zmieniając i dopisując ciąg dalszy. Może niejeden z Was wybierze się w góry, a tam lista przygód rozlicznych czekać go będzie. I może cosik podobnego spotka wasze ciało.

Apetyt na seks lub jego brak, to jeden z elementów naszego „ja” (często zależne od hormonów). Testosteron, mimo że nazwany, „męskim hormonem”, organizm kobiety też go produkuje. Obu płciom jest potrzebny. U mężczyzn wytwarzają go jądra, zaś u kobiet – jajniki. U naszych facetów hormon ten decyduje o sprawności układu płciowego, zapewnia dopływ energii i ochotę na seks.. Nadmiar może decydować o skłonności do przemocy. U kobiet hormon ten daje życiowy napęd. Gdy mamy go za mało stajemy się apatyczne i  nie pociąga nas wariowanie w łóżku.

Niejeden, niejedna z was czyta moje wpisy i myśli sobie, cóż za opętana baba. Nawet podając przepisy kulinarne chce przemycić „wirusa”, aby czytelnik zaraził się chcicą i miał przyjemność  częstego obcowania ze swoją niewiastą, ze swoim „macho”. Czy tej kobiecie zawsze się chce? Nie, ale  często.  I na pewno ma w  sobie tyle testosteronu, że prawie wszystko kojarzy się z seksem, intymnością, czułością.. . Na przykład jestem w „warzywniaku”, sprzedawca waży mi poproszone przeze mnie pieczarki i jedną ostrą chilli. Widzę, że wkłada papryczkę do pieczarek. Podaje towar i mówi,- ” Wsadziłem pani do środka”. Na co ja – ” Prawidłowo, jak to prawdziwy mężczyzna”. I tu następuje konsternacja, uśmiech. Układam zakupy w torbie, a uroczy sprzedawca już obsługuję starszą panią, która nie wie, wziąć mandarynki; większe, czy mniejsze. Pyta, jaka jest różnica. On odpowiada, – „W wielkości”. Na co ja, – „A wielkość ma znaczenie”.  Teraz już nie uśmiech tylko zawadiacki wzrok i prośba, – „A mogłaby pani rozwinąć temat”? Wychodząc  mówię, – „Następnym razem”. Przecież nie chcę nikogo zgorszyć.  Wam powiem-  nie koniecznie ma być długi, może być krótszy, ale gruby. Tak, abyś czuła, że ociera Twoje ścianki.. .   W wielu codziennych sytuacjach upatruję waszej  szansy i możliwości znalezienia się w objęciach pożądanej osoby.  Jest tylllee zrządzeń los, które marnujemy!
Jedni rodzą się „zimną rybą”, drudzy zmagają z nadmiarem apetytu, wyobraźni erotycznej i wszechogarniającej chcicy. Nie ma łatwo żaden z nich, jeśli znajdzie się w niesprzyjających warunkach.  Fajnie jest dobrać się podobnymi temperamentami i potrzebami w łóżku. Dobrze jak libido zgadza się, jak w prawidłowych rachunkach. Wtedy „łóżko” mamy z głowy i trzeba zadbać o resztę, niemniej ważną. Rozmowa!! Kolejny filar w związku. Czy lubimy i potrafimy ze sobą rozmawiać, a tematów nie brakuje nam? Seks i rozmowa,to ważne filary związku obok szacunku, zaufania.  Póki „tańcujemy” pod kocykiem i rozmawiamy przy stole, jest dobrze. Oczywiście mogę się mylić, to tylko wnioski z moich doświadczeń.
A teraz małe opowiadanko, które może być podłożem do fajnego erotyku. Kilka lat temu miałam sama jechać w góry i zaczęłam fantazjować. Nie pojechałam.  Piórem wyskrobałam tylko „Bacówkę”. A wiecie, że baca to oficjalnie zawód od 2010 roku.
    ” BACÓWKA DLA CIEBIE” 
Góry. Polskie góry.
Nie znam ich smaku, ani zapachu. Anka wciąż powtarza, -” Jedź, dopiero tam nabierzesz sił i migrenę wyleczysz. No może nie na zawsze…”.
To jadę.  Ania zorganizowała pobyt u zaprzyjaźnionego bacy, nic tylko ruszać w drogę.  
Starszy pan, ale całkiem krzepki pomaga mi z walizką, choć nie prosiłam go o to. Lubię radzić sobie sama. Bryczka zaprzęgnięta w dwa konie pomyka wśród wijącej się jak serpentyna drodze. ” Bacówka dla ciebie”, bo tak zwą to miejsce odpoczynku i relaksu dla niejednego przybysza z polskich miast. Dla tych, którzy szukają spokoju,wytchnienia, czasem natchnienia, ładnych widoków, sportowych zapędów, a nawet leku na babską przypadłość, migrenę.
Zjadłam proste, ale bardzo smaczne śniadanie, kromkę bułki wrocławskiej z wydrążonym miąższem i jajkiem sadzonym w środku. Pycha! Rozlokowano mnie w pokoiku na poddaszu, tuż obok pokoju tego sławnego, ludowego terapeuty, starszego syna właściciela. Młodszy, uroczy, wesoły chłopak od razu zaproponował swoje towarzystwo w spacerach na górską, podobno bardzo urokliwą polanę. Wieczorem, przy kolacji poznałam ”lekarza babskich głów”. Starszy syn właściciela, mruk, jakich mało, posępny, postawny, barczysty mężczyzna. Jego brwi zwracają uwagę, są bardzo ciemne, krzaczaste, a pod nimi oczy czarne, błyszczące, patrzące chłodno. Próbuję kleić rozmowę i opowiadam o Ani, o tym jak go wychwalała za wyjątkowy masaż. Burknął coś pod nosem, że przecież nie miał przyjemności jej pomóc i pewnie powtarza to, co usłyszała od innych.
Myślę, o nie – chyba wolę leczyć tę migrenę górskimi widokami, zimną wodą z potoku i świeżym powietrzem. Mijają dni, a każdego odkrywam coraz to ładniejsze miejsca. Często na wyprawy wędruję z młodszym synem gospodarza.
Właśnie wróciliśmy, jest piękny wieczór, niebo usiane gwiazdami, na schodach siedzi i pali fajkę Tomasz, już nie wiem, czy taki sławny znachor niewieścich bóli. Sucho, choć zdecydowanie milej rzekł, – „Mam czas, może zrobimy masaż, na ten ból głowy, bo leczenie wymaga czasu i powtórek”.
Myślę czemu nie, senna nie jestem. Za godzinkę zapukam. Pytam tylko, jak się przygotować? On na to – ”Zwyczajnie, paniusia przyjdzie i jak na pierwszy raz to trzeba godzinkę poświęcić”. Wracam i myślę właściwie to nie wiem, co zabrać, strój sportowy, czy… o nie przecież, o ból głowy chodzi. Biegnę myć włosy, wolę być pachnąca, choćby nawet zaraz miał je wytłuścić oliwką. Jego pokoik tuż obok, więc w kapciach i szlafroku mogę przemknąć. Ubrałam ładną, ale niefiglarną bieliznę, koszulkę, a duży kąpielowy ręcznik przerzuciłam przez ramię.
Puk, puk… już siedzę na starym, dużym drewnianym łóżku i czekam. Z łazienki słyszę -”Proszę się przygotować”. Myślę okej i pytam – ”Ale jak”? – ” Rozebrać i położyć na łóżko”. Dobrze, zdjęłam koszulkę, majtki i stanik, obwiązałam ciasno wielkim ręcznikiem myśląc, jakie to szczęście, że go zabrałam. Teraz dopiero przyszła refleksja, właściwie po co  rozbierać się, skoro to tylko, głowa boli, nie całe ciało. Cóż ma trwać godzinę, to może na początek trzeba poruszyć cały organizm.
Położyłam się na plecy, przecież głowę będzie masował i czekam. Wchodzi. Cicho mrukliwie mówi, a właściwie burczy – ” Widzę woli pani z przodu, ale najpierw trzeba od tyłu”. Obracam się i myślę – Mądry, a skąd ja miałam to wiedzieć, a on taki nieprzyjemny, że strach zapytać. Informuje mnie, że spotkania należy powtarzać rano i wieczorem, koniecznie minimum kwadrans każde, choć pół godziny lepszy efekt daje, tylko to pierwsze będzie dłuższe. W tym celu widzę nastawia budzik na godzinę. Myślę, no ładnie, czy będzie bolało, czy nie, trzeba ten czas wytrzymać. Nareszcie słyszę jego głos, mówi całkiem ładnie, zdaje się o tym, że tu w przeciwieństwie do wielkiego miasta, żyje się spokojniej, wolniej, a ludzie życzliwsi, stąd tutejsi uśmiechnięci, a miastowym dolega migrena. Cóż styl życia w mieście sprzyja temu… Trzeba wypędzić napięcie skumulowane w moim ciele. Chyba o to mu chodziło. Czuję się trochę nieswojo, ale leżę i czekam… . 
Auć!! Zapiekło. Zabolało. Auć! Co to? Ki diabeł siecze po łydkach moich. Dość, że zbolałe od włóczenia po górkach, pagórkach, to ten jeszcze dokłada im.  Auć, auć.., boli!! Krzyczę prawie! A ten nic, tylko siecze po udach, jakimiś witkami. Wyraźnie czuję zapach brzozy,mięty.  Albo mi się, co roi w głowie, od tej niespodzianki jego. Jęczę a ten nic, tylko smaga i smaga. Przy tym mruczy, że krążenie poprawia, toksyny miejskie wypędza, układ odpornościowy wzmacnia. O matko myślę, bierze się za plecy. Mówię, że nie chcę, że nie wytrzymam, że myślałam.. . Nie dokończyłam, bo ostro po pupie świsnął tymi wiechciami. – „A co paniusia myślała, że głaskaniem wypędzę to g.., co miastowy stres  narobił”!! Już nic nie mówię, tylko podskakuje, co mocniej gwiźnie witką. Główkuje, co to będzie, po moim obróceniu? Chyba mi cycków nie zsiecze. Nie dam się. Obmyślam plan ucieczki, że niby siku.. .  A tu gburowaty Tomasz kończy, odkłada narzędzie cierpień mych do wiadra chyba. I nim co powiem, strużki ciepłego olejku płyną po zbolałym ciele. Jego szerokie, miękkie i ciepłe dłonie okalają zbolałe nóżki, pupę i gładko suną po pleckach. Co za ulga. Chłop to wie, co zrobić, aby kobieta doceniła go. Najpierw zsiecze, aby cieszyła się zwykłym głaskaniem. Oj, to, zwykłym, tak całkiem nie było. Och nie! Roznamiętniał i roztapiał ciało. Powoli zapominałam o bólu. Zsuwał dłonie wolno, tak umiejętnie, że członki mdlały, a ty wchodziłaś w nieopisaną błogość.  Bałam się, że przestanie. Nie chciałam. A ręcznika już dawno nie było na mnie. Całym ciałem muskał moje. Może powinnam odezwać się. Powiedzieć, „stop”, ale ani nie chciałam, ani nie mogłam. Pragnęłam tego dotyku. Szepnął – „Obróć się, proszę”. Nasz gbur nawet szeptać potrafi. Dziwne, chyba zaczarował mnie, bo nie czułam wstydu, pokazując piersi.. . Zaczął od brzucha. Jego dłoń mieściła się na moim brzuszku. Czułam ciepło i delikatny ucisk kręconych kółeczek. Lekko i umiejętnie zsuwał dłonie między moje nogi. Nigdzie nie zatrzymywał się dłużej. Traktował ciało, jak mięciutki dywanik, po którym wydawało się, że dłonie płyną. A ja odpływałam razem z nim.
Nagle dźwięk budzika i moje bycie w chmurach opadło na ziemię. Wybudził z relaksu, jakiego nigdy nie doznałam. Otworzyłam oczy, a Tomasza już nie było. Z łazienki dobiegł głos -„Jutro o 7 czekam”. Powiem tak, opuszczałam góry bez migreny. I nie tylko oczy lśniły radością. Całe ciało tryskało energią. Jakież to cuda może zdziałać mężczyzna i jego biczowanie!! Panowie bierzcie się za uzdrawianie nas.
  
Reklamy

Autor: stopociechblog

Przyszedł czas na celebrę życia, bez pośpiechu. Czas dla siebie, a oczy przymrużone na wiele spraw. Bez lekceważenia, ale i bez strachu. Dostrzegać i zatrzymywać się nad tym, co wartościowe. Cieszyć widokiem kotka i pysznym śniadankiem, nie o 6 rano. Z Leszkiem Możdżerem i Yasmin Levi w tle. Lubię żyć! Napisz, jeśli masz potrzebę barba2601@wp.pl

50 myśli na temat “Strużki ciepłego olejku.. . Erotyk”

  1. Cudowny wpis 😆 Taki trochę w moim klimacie z tym biczowaniem 😏 Też nie raz fantazjowałam o masażyście 😉 Tylko krok dalej… może nawet dwa 😋 I myślę, że Ty też, tylko nie chcesz się przyznać 😉

    Polubione przez 1 osoba

      1. Już zrobiłam drugi stopień. Poznałam znaki. Nie wymiguję się. Wręcz przeciwnie. Biorę mocniej. Nabieraj mocy w spokojnym Ekwadorze, a na polskiej ziemi Baśka stanie z uzdrawiającą energią. Ty lubisz holistyczne ścieżki zdrowia, przypadnę Ci do gustu.

        Polubione przez 1 osoba

  2. Ja bicia nie lubię, ale ten masaż… czemu nie 🙂
    Czytałam, jak wiesz, całkiem niedawno wersję pierwszą i brakowało mi właśnie tej delikatnej kontynuacji. Chociaż… wówczas opowiadanie urywało się w ciekawym momencie, dając miejsce na popis imaginacji czytelnika 🙂

    Polubienie

    1. I taki był mój zamysł. Ale nikt wówczas nie podjął tematu. A witki wierzbowe, czy brzozowe wyszły na bieżąco. W naszym salonie przymierzam się do nich. Stad zainteresowanie. Nie chciałam iść w romantyzm tylko w zaskoczenie. Bólu też nie lubię. Oj, nie lubię, to nie dla mnie.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Wiesz, takie witki brzozowe, to nawet fajne smaganie. Na pewno poprawi krążenie. W dawnych, dawnych latach w śmigus dyngus, kawalerka smagała dziewczyny po łydkach, traktowane jako „suszenie” po oblewaniu wodą.

        Polubione przez 1 osoba

      2. Wiem, wiem, zawsze mnie ten zwyczaj przejmował zgrozą i ulgą, że tak się już nie robi 😉 Ale może tak mi się tylko wydaje, że to nieprzyjemne? Może powinnam męża poprosić o wysmaganie po łydkach i okaże się, że jednak to jest TO? 🙂

        Polubione przez 1 osoba

      3. Wiesz, co teraz robię? Pękam ze śmiechu, widząc oczyma wyobraźni, jak podskakujesz z bólu, a on siecze i siecze. Głupi, pogański zwyczaj. Nigdy, nawet będąc dzieckiem nie zachwycałam się dyngusem andrzejkami i wróżbami, która pierwsza wyjdzie za mąż..

        Polubione przez 1 osoba

      4. Serio? Laniem wosku też nie? Dla mnie ta akurat wróżba była bardzo magiczna – jakie pole do popisu dla wyobraźni, by w nijakim kleksie dostrzec taką np. jaszczurkę i dorobić do tego całą historyjkę 😉

        P.S. Ja nie pękam ze śmiechu. Przeszedł mnie wręcz dreszcz przerażenia na samą myśl 😉

        Polubione przez 1 osoba

      5. Ty i przerażenie, hi hi. Chłop nie zrobiłby Ci krzywdy. Lanie wosku fajne, ale w szkole szybko przyszły czasy, że dla bezpieczeństwa nie wolno. I te głupie buty ustawiano, czyj pierwszy za drzwi, szczęśliwiec tuż tuż ożeniony.. Fuj

        Polubione przez 1 osoba

    1. Już kiedyś zastanawiałam się, jak odbierałam wyniki poziomu moich kobiecych hormonów. pielęgniarka wręczając rzekła, – „Ale ma pani fazę!!” No i tak mam i mam a lata, ich dziesiątki mijają. Chyba nie przejdzie, czasem mnie to wkurza.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.