Bigosik

Nazywam go bigosikiem, bo trudno nazwać szumnie bigosem z mięsiwem, pieczystym, śliwką, miodem, pomidorami.., takiego  duszonego kilka dni. Mój jest lajtowy, na miarę Basi. Może ktoś powie namiastka bigosu. Może. Ale taki właśnie lubię.

Nie zapomnę uczucia, jak z piętnaście lat temu jedząc bigos u sąsiada staruszka przełknęłam kawałek mięsa z tłuszczem. Powoli przelatywało przez przełyk, coś w formie i odczuciu jak śliska ostryga, grzybek marynowany w śluzie. Świadomość, że  jest to kawałek trzęsącego się czegoś tłustego, ugotowanego i wchodzi we mnie, zatrzęsło mną. Nic nie rzekłam, ale zapamiętałam.

Jak robię bigosik z kiełbaską? Kupuję:

  • wiaderko, czyli 1 kg kapusty kiszonej,
  • ok 10 małych cienkich kiełbasek śląskich, kilka frankfurterek,  1 długą podwawelską,
  • 2 szalotki, 1 kostkę rosołową,
  • solidna garść suszonych leśnych grzybków i 30 dag pieczarek
  • z przypraw tylko utłuczony w moździerzu pieprz

Wyjmuję kapustę na deskę i wielkim nożem kroję na drobniejsze kawałki, wrzucam do garnka z garścią grzybków leśnych, kostką rosołową i zalewam ok 3 szklankami wody, przykrywam i gotuję. Nie spieszę się, na średnim ogniu gotuję, dolewam wody, jak się wygotowała i jest resztka. A w tym czasie na patelnię wlewam olej i wrzucam drobno pokrojone cebule i pieczarki w kosteczkę. Podsmażam na rumiano, pieprzę utartym w moździerzu czarnym pieprzem. Przerzucam do garnka z kapustą. Teraz na patelnię dolewam oleju i podsmażam pokrojoną w kostkę kiełbasę podwawelską (lub inną dobrą). A mniejsze cienkie kiełbaski przekrawam tylko na pół, na ukos i wszystko dorzucam do bigosu. Duszę spokojnie.  Cała ta praca zajmuje mi ok.2 godzin. Kawałek chlebka razowego i zajadam. Wegetarianie śmiało mogą opuścić kiełbasianą wkładkę i kapusta duszona z leśnymi grzybami, podsmażaną szalotką, pieczarkami też pycha. Mój bigosik można nazwać kapustą z grzybami, kiełbaską i cebulką. Wiem, że koło prawdziwego bigosu polskiego, z różnymi mięsiwami, moje maleństwo nawet nie leżało. Ale mogę sobie teraz pozwolić gotować po swojemu, bo przyszedł czas, że robię to tylko dla siebie. Swoją drogą dziwne uczucie. Z czasem zwyczajnie wygodne.

A na koniec maleńka myśl o naszych wyborach.  Filozof Alain ujmuje myśl z grubsza tak:

„Rzecz nie w tym, żeby uczynić dobry wybór; chodzi o to, aby sprawić, że wybór , jakiego się dokonało stanie się dobry”.

Jednym słowem, praca i jeszcze raz praca nad naszymi czynami. Nie cofać się, nie załamywać rąk, tylko myśleć, jak z tego najlepiej wyjść, aby to co już zrobiłem miało sens. Wiem, często, to ogrom trudu i chce się powiedzieć-  „nie da się”, a jak da, to i tak efekt marnym będzie. Starajmy się, póki widzimy najmniejszą szansę powodzenia!

PS wróciłam z pracy, gdzie bigosikiem poczęstowałam szefa. Wierzcie mi, miło było patrzeć z jakim apetytem zajada. Bardzo pochwalił i podziękował. Czasem nie trzeba wydać dużych pieniędzy, aby dobrze zjeść.

 

Reklamy

Autor: stopociechblog

Przyszedł czas na celebrę życia, bez pośpiechu. Czas dla siebie, a oczy przymrużone na wiele spraw. Bez lekceważenia, ale i bez strachu. Dostrzegać i zatrzymywać się nad tym, co wartościowe. Cieszyć widokiem kotka i pysznym śniadankiem, nie o 6 rano. Z Leszkiem Możdżerem i Yasmin Levi w tle. Lubię żyć! Napisz, jeśli masz potrzebę barba2601@wp.pl

130 myśli na temat “Bigosik”

      1. Na pewno. Nie miałam pod ręką bulionu, a nie dosmaczam za wiele, więc wrzuciłam. Łatwo zrezygnowałabym z tej kostki. a jeśli chodzi o paskudztwa wszelakie w jedzeniu, jakoś trudno mi się przestraszyć, już bardziej martwię się colą, którą kocham i wiem, że nie piję sporadycznie, tylko za dużo. Dzięki za podpowiedź sprawdzę co oprócz glutami… tam jest napisane.

        Polubione przez 1 osoba

      2. Naprawdę nie warto sięgać po kostki. To jedno wielkie oszustwo smakowe. A Cola to Cola – przesłodzony i przegazowany roztwór kwasu ortofosforowego. Dwadzieścia lat temu piłem sporo tego syropku. Teraz wolę wodę 😉

        Polubione przez 1 osoba

      3. Żartuj sobie, żartuj… Ból zmienia ogląd rzeczywistości. Nie życzę takiej fajnej babeczce żadnych nieprzyjemności. Wolałbym nie mówić kiedyś…. a nie mówiłem.

        Polubione przez 1 osoba

      4. Serio, serio. Przez ostatnie 3 lata mieliśmy oboje tyle zdrowotnych przygód, że miałem się szansę dokładnie dowiedzieć, za które z grzechów przeszłości własnie płacimy…

        Polubione przez 1 osoba

      5. Nie odczaruj moich zaklęć!! Ostrzegam, bo stanę się niemiła. jak mi życzysz dobrze, powiedz „I tak będzie Basiu miła, jak potrzebujesz, żadnego dziada na głowę umęczoną ci nie ześlę”!!

        Polubione przez 1 osoba

      6. Staram się być lekiem na całe zło – jak wew piosence – robię małpę i ma w domu cyrk 😉 Czasem jednak nie wychodzi – wiadomo – nobody’s perfect.

        Polubione przez 1 osoba

      1. A broń Cię Wielki Mzimu. Za młodzi my na emerytury. Zapracowani bardzo jesteśmy. Ale wiele rzeczy da się zorganizować. Jak się pół soboty poświeci na gotowanie, to potem jest czas na inne przyjemności, bo p[rzez dwa tygodnie jest co wyjmować z zamrażarek. I wszystko domowe, zdrowe, bez kostek 😉

        Polubione przez 1 osoba

      2. Tak zdrowo zakonserwowany nie ugryzie Cię żadne świństwo boleści. Nic tylko żyć i żyć. Moja pierwsza teściowa cieszyła się, że ma serce chore, to długo nie będzie musiała męczyć się na tym świecie. Żyła 91

        Polubione przez 1 osoba

      3. Niestety już kąsa, podgryza. Ale jeszcze da się wytrzymać. Już dawno przestałem się dziwić starszym ludziom, którzy powiadają, że jak rano nic nie boli, to znak, że się umarło. Mają rację.

        Polubione przez 1 osoba

      4. Lubię wszystko co z makiem. Niestety są problemy ze sprawdzeniem pochodzenia maku, a niektóre partie są fatalne jakościowo. Mój promotor na studiach chadzał na zakupy z miernikiem Geigera i sprawdzał poziom napromieniowania produktów spożywczych. Mak też. Trafiały mu się partie radioaktywne, pewnie uprawiane na jakimś byłym poligonie…

        Polubione przez 1 osoba

      5. Myśl, kochaniunia, myśl. Ale teoretycznie, przynajmniej na razie. Wczoraj polałem sobie bosą stopę wrzącym olejem i jestem na jakieś dwa tygodnie uziemiony.

        Polubione przez 1 osoba

      6. Jak usłyszysz, cobym chciała z Tobą zjeść, przestaniesz do mnie nawet pisać. Tak zgrozą przeszyję Twe serce. Kebab, frytki belgijki z majonezem, cola, lody z bita śmietaną.. i co już mnie nie lubisz?

        Polubione przez 1 osoba

      7. Jedzenie chyba ma niewiele wspólnego z lubieniem człeka, który to je. Tak myślę. Mnie nie przeszkadza, co kto je. Osobiście z wymienionych, to bym zjadł lody, ale naturalne i śmietanę chętnie też, ale taką bez karagenu. Coli bym użył do odrdzewienia kilku metalowych znalezisk z mojego ogródka. Frytki chętnie, ale nie z frytury, a majonezowi musiał bym się najpierw przyglądnąć 😉 Kebab odpada, bowiem nie jestem fanem mięsa, choć także i nie wegetarianinem.

        Polubienie

      8. A kebab z kurczakiem, bo taki lubię, do tego dużo surówek i sosy zwłaszcza ostre. Mniam, robię się głodna. Nie lubiłbyś, gdybym za nic miała wszelkie rady i przestrogi i nadal jadła frytki. Póki co mam 44 kg. codziennie ćwiczę: rano drążek, wieczorem przy otwarty oknie Chi-Gong. Często jadam ukochane jabłka, teraz zagryzam Starking. W Sylwestra mosruję i często biegam jak sarenka. Uwielbiam bieganie. Ale wracając wpadam na batonika marsa. Nie logika, kierowana sercem.

        Polubione przez 1 osoba

      9. No tak logiki to za wiele nie ma w tym wszystkim. No ale grunt, że jesteś z tym szczęśliwa. Kebab jem choć rzadko, bo za mięsem nie przepadam. A jak już jem, to tylko domowy, bo w tych wszystkich budach to mają jakiś tajemniczy surowiec a nie mięso 😉

        Polubione przez 1 osoba

      10. Uroczo pozdrawia Ciebie Basia, co logice się wymyka i szczęśliwa biega po świecie. Ładny spokojny dzień, już po porcji drążka i „tańczącym żurawiu”. Wygląda to tajemniczo-słodko.

        Polubione przez 1 osoba

      1. Minął. Teraz jesteś z nami. Roma tak się zastanawiałam, czy my wszyscy piszący na blogach, czy to posty, komentarze, jesteśmy samotni? Niektórzy w związkach, a jednak szukający drugiego na zewnątrz. Ci co sami w domu, to na pewno wirtualny świat daje poczucie łączności, jakiejś więzi. Myślałam o tym, ile będę pisać, prowadzić stopociech. Co się zmieni, że przestanę. Czy ktoś mnie mocno zrani, czy pochłonie mocniej świat? Czy po prostu wypiszę się. zauważam, że wszystko mija, kończy się nawet takie głupotki, jak pstrykanie sobie zdjęć, znudziło mnie. Przestało być wkręcające. Bieganie powoli wypycha chi-gong. Takie myśli naszły mnie

        Polubienie

      2. Nie mogę wypowiadać się za wszystkich. W moim przypadku coś w tym jest. Też się nad tym zastanawiałam ile będę pisać swojego bloga, ale patrząc na Ciebie to pewnie długo 😉 Sądzę, że póki będzie tu grono Twoich blogowych przyjaciół to swojego też będziesz prowadzić jeszcze długo, długo 😉

        Polubione przez 1 osoba

  1. bfcb – ależ on fajnie pisze…chce takiego męża,partnera. Krótkie,nawet cięte wypowiedzi, a z uwagę i przyjemnością czytałam jak sobie konwersacje prowadzicie.
    Bfcb 😌 któż Ty?

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Dzięki za ciepłe słowo – się rumienię. Ale odpowiedź na pytanie końcowe stanowczo mnie przerasta. Antyczni powiadali, że o sobie wiemy tyle ile nam inni powiedzą. Tedy pewnie trzeba by o mnie innych pytać. Parafrazując wierszyk Tuwima o Grzesiu kłamczuszku – jestem jak koperta co to ją miał wrzucić do skrzynki – ten tego, nic takiego nadzwyczajnego 😉

      Polubione przez 1 osoba

      1. Niewiele dodać, nic ująć…
        przywracasz mi wiarę w mężczyzn zabawnych, elokwentnych, na poziomie. 🌿🌿🌿🏅🥇

        Polubione przez 1 osoba

      2. A, przepraszam….. na zachwyt zasługuje także wg mnie Ciasteczkowy Potwór ale to rycerz, obrońca Basi ,cóż więc się dziwić, że posiada wiele przymiotów.
        Brawo, Panowie…czytając Wasze słowa tutaj wiem, że są jeszcze mężczyźni, za którymi warto mieć tylko obejrzeć się na ulicy ale, a może przede wszystkim z przyjemnością poczytać, co mają do przekazania. Cenię też sposób tego przekazu.
        Nie ujmujęc innym panom, goszczącym tutaj.🐞🐞🐞🐞

        Polubione przez 1 osoba

  2. Basiu, bigosik wprost przeciwnie do pączków lubię bardzo. Czy to na bogato, czy w skromnej wersji, każdy dla mnie dobry. Właśnie rozmrażam porcję wcześniej przygotowanego bigosiku. Smacznego wszystkim tym,co przed kolacją.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. A dlaczego nie jadasz, możesz napisać. Czy to z powodu wkładki mięsnej, czy kapusta Ci szkodzi na jelita? A może jest inny powód, a ja nie wymyśliłam. Może po prostu nie lubisz smrodu gotującej się kiszonej kapusty. Moje córki nie lubią i twierdzą, że zasmradzam dom

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.