„Przysięgałaś przed Bogiem!”

Poruszę dziś temat, którego nie sądziłam, że powinnam, a raczej, że mam potrzebę. Ale moja znajoma, też mama trójki dzieci, przeżywa natłok myśli i chce wiedzieć, jak ja to zrobiłam. Jak udało się odejść, kiedy odpowiadałam za trójeczkę Okruszków.

– „Przysięgałaś przed Bogiem!!!”.

Takie słowa usłyszała kobieta, kiedy poprosiła męża o rozwód.

Nie namawiam nikogo do rozwodu. Przeżyłam go i wiem, co to jest. Choć może nie do końca, bo mój był łagodny, bez szarpania. Sama napisałam wniosek, swoimi słowami opisałam nasze małżeństwo, na końcu prosząc o potwierdzenie urzędowe, tego, co i tak już ma miejsce. Wyprowadziłam się rok wcześniej, mieliśmy rozdzielność majątkową i nie sypialiśmy razem od 12 lat. Ja zrzekłam się wszystkiego, bo przecież weszłam do jego mieszkania po babci. Wzięłam tylko meble ze swojego pokoju (kupiłam je z nagrody dyrektorskiej). Nie byliśmy bogaci, nie było czego dzielić. Do sądu przed rozprawą złożyłam też oświadczenie, że zrzekam się alimentów na dzieci (11, 15, 18 lat), argumentując, że to dobry człowiek, i jak będzie na coś potrzeba pomocy finansowej,  to na pewno wesprze, jak będzie miał. Sąd i tak zasądził, motywując, że chodzi o dobro dzieci. Zapytał, ile potrzebuję na utrzymanie dzieci. Kuląc się, że muszę jakąś kwotę podać, wyszeptałam 200 zł. Na co sąd zwrócił się do protokolanta; -„Proszę zaprotokołować: każdego do 10 dnia miesiąca, należy uiścić na konto Barbary… po 200 zł na każde z trójki dzieci”. Szybciutko podniosłam dwa paluszki, jak grzeczne dziecko w klasie,  wstałam i wyjąkałam, że chodziło mi o 200 zł na całą trójkę dzieci. Sąd zmierzył mnie tylko demonicznym wzrokiem. Zamilkłam. Ale było po mojemu. Wychodząc z przytłaczającego gmachu, zatrzymaliśmy się na chwilę, przytuliliśmy. On życzył mi uwagi na siebie, a ja przeprosiłam i potwierdziłam, że nie chcę alimentów. Jak będę w biedzie poproszę.

Chciałam rozwodu, bo miałam nadzieję! Nadzieję na lepsze jutro, którego przecież już niewiele zostało.  Gdybym nie poznała dobrego człowieka, (hm zastanawiające, kolejnego dobrego człowieka i nic) nie ruszyłabym się z trójką dzieci. Nie miałam swojego dachu nad głową, a pensja nauczyciela na niewiele  zdałaby się. Gdybym wynajęła pokoik, to gdzie z trójką takich dużych dzieci weszłabym? A jeszcze, jakby ojciec dzieci uparł się, to odebrano by mi dwoje dzieci, a najmłodsze zostawiono na pocieszenie, bo finansowo niewydolna. Chcę Wam tylko powiedzieć, że oparłam się o drugiego mężczyznę, dlatego chojraczka podała o rozwód.

Rozwód to trudna decyzja. Do końca nie wiesz, jak to wpłynie na dzieci. Nieraz, jak coś nie wyjdzie, albo ułoży się inaczej, myślisz to przeze mnie, bo zachciało mi się rozwodu. Dziecko ucieknie Ci do „lepszego” kraju, myślisz przeze mnie, inaczej byłoby gdy ojciec był na miejscu. Nie zechce podjąć studiów, myślisz przeze mnie, byłoby inaczej. Może  pochopnie podejmie decyzję o rzuceniu szkoły, młodym, pochopnym wyjściu za mąż.., myślisz przeze mnie. Jeśli jesteś wrażliwą osobą, twój czyn będzie Cię gnębił latami, a sumienie skrobało serce codziennie, że zachciało Ci się miłości. Teraz po latach mogę powiedzieć, że mi, mój czyn wyszedł na dobre, choć nadal nie mam męskiej miłości. Cieszę się istnieniem w spokoju i bezpieczeństwie. Czasami potrzeba nam nie tyle drugiego męża, żony, co własnego „M”.

 To była właściwa decyzja, ale tylko ja wiem, ile mnie to wszystko kosztowało.

Nie możesz już wytrzymać w małżeństwie i masz dość noszenia okularów przeciwsłonecznych zwłaszcza zimą. I tych szeptów w sklepie „ciekawe, o którą szafę tym razem uderzyła się”? Kobiety, czy mężczyźni bici w związkach nie opowiadają o tym, nie żalą się. Księdzu na spowiedzi przyznają się i proszą o radę.

Jeden ksiądz powie, – „Musisz nieść swój krzyż”. No ładna mi ewangeliczna rada! „Mówienie katowanej kobiecie, że ślubowała wierność i dlatego nie wolno jej opuścić męża kata, jest parodią religii” (ks.A.Boniecki). A ja powiem i doda, że „Bóg tak Ciebie ukochał, że z miłości zsyła Ci takie cierpienie”, jest podwójną parodią. Nawet Jezusowi pomagano nieść krzyż. Szymon dźwigał z nim, a św.Weronika pomagała, ocierając twarz. Znam rodzinę, gdzie matka z małymi dziećmi ucieka z domu na noc, kiedy mąż wraca spity. To człowiek agresywny, zwłaszcza, jak wpije. Bije ją i dzieci. Uznanie takiej sytuacji za normalną, to kapitulacja wobec zła!

” Nie każde zło, jakie nas spotyka jest krzyżem, którego niesienie zalecił Jezus. To przyzwolenie jest udziałem w złu” (ks. A.Boniecki).  Kościół na szczęście, przy twardym podejściu do nierozerwalności więzów małżeńskich dopuszcza separację. Może – „nie opuszczę cię..” znaczy: – „nie wezmę nikogo innego na twoje miejsce”?

Na koniec powiedziałabym tak: dziewczyny i chłopaki, nie pozwólcie niszczyć swojego życia. Ono jest jedno, bezcenne. Troszczcie się także o siebie.

Nie chodzi tylko o przemoc fizyczną, o strach, lęk, pijaństwo, ale i przemoc psychologiczną, mniej zauważalną. Ciężko jest mieć obok siebie człowieka, na którym nie można polegać i który codziennie wgniata cię butem w ziemię, jak wesz. Czujesz się upodlonym, zgnębionym. Niczym! A przecież jesteś dzieckiem Boga. Walcz o małżeństwo ile się da, dopóki widzisz sens lub odpuść i przestań bić głową w ścianę.

 

Autor: stopociechblog

Przyszedł czas na celebrację życia. Już mi nigdzie nie spieszno. Czas dla siebie. Oczy przymrużone. Bez lekceważenia, ale i bez strachu. Lubię ludzi, lubię żyć! Piszę o swoim życiu, przemyślenia... Coś z pokoiku masażu, coś z kuchni, z łóżka i dla Okruszków Napisz, jeśli masz potrzebę barba2601@wp.pl

55 myśli na temat “„Przysięgałaś przed Bogiem!””

    1. 🙂 Są sprawy, których nie da rady ruszyć. Cudzołóstwo pozostanie nim choćby nie wiem, co zrobić. Rozwiedziesz się i zostaniesz sama do końca jesteś „wygrana”. Jeśli ponownie spróbujesz i wejdziesz w związek, cudzołożysz. Występujesz przeciwko 6 przykazaniu. Tak zostanie, bo to jedno z przykazań Bożych. Jak zostajesz sama po rozwodzie i zdarzy się fajny facet, prześpisz się z nim, też cudzołożyłaś, ale możesz iść do spowiedzi, jak żałujesz tego czynu i z powrotem przynależysz do kościoła. I tak do następnego razu, ale za każdym razem musisz czuć żal za ten skok w bok i postanawiać poprawę, czyli zerwanie ze związkami cielesnymi. Natomiast, jeśli po rozwodzie, czy żyjąc w separacji wchodzisz w poważny związek, gdzie nie śpisz z nim jednej nocy i razem budujecie swój dom, swoje życie, to tu nie ma żalu i postanowienia poprawy, a więc jesteś jawnogrzesznicą, nie myślisz o wyjściu z tego związku. Skazałaś się na ciągłe łamanie 6 przykazania „Nie cudzołóż” Nie przystąpisz już nigdy do komunii. To trudne sprawy, ale ja rozumiem i nie stawiam się. W Gdańsku jest mądry duchowny od spraw takich ludzi ksiądz Przemysław Herman – Duszpasterstwo Związków Niesakramentalnych, Dominikanie. Można sobie porozmawiać, doda otuchy.

      Polubione przez 2 ludzi

      1. Dlatego ja wierzę, że jeżeli żyjesz po swoje, dając żyć drugiemu to ta cała reszta jest kwestia interpretacji. Kościół jako instytucja upada nie dlatego, że jest zły lecz dlatego, że jego hierarchia chce nam narzucić jak mamy żyć, mało wiedząc o codziennych problemach wierzących. Sami łamią przykazania nagminnie. Wiara jest ważna w życiu każdego człowieka. Obecny papież sam zauważył, że niektóre kanony są zbyt sztywne i nie maja już dzisiaj uzasadnienia. A jednak co bardziej betonowi hierarchowie nie chcą się z tym pogodzić. Oni wolą je interpretować tak abyśmy się wszystkiego bali. Nie byłem i nie jestem kryształowy ale nie boje się mojego spotkania twarzą w twarz z moim stwórcą.

        Polubione przez 1 osoba

      2. Mam sobie wiele do zarzucenia. Czasu cofnąć się jednak nie da. Akceptuje siebie jakim jestem. Często ludzie stają na rozstaju dróg. Żadna z nich nie wydaje się być dobra. Trzeba jednak do konać wyboru. Potem już nie ma co myślec co stałoby się gdym wybrał tą drugą drogę. Tak widzę swoje grzechy i za nie gotów jestem ponieść konsekwencje.

        Polubione przez 1 osoba

      3. Przepraszam, że tak późno odpisuję. Byłam w pracy. Każdy z nas ma sobie coś do zarzucenia, wyrzucenia, ale nie warto oglądać się, to się dokonało. Ja przyznam Ci się, że liczę na miłosierdzie boskie i to bardzo. Choć moje dzieci mówią, że mama najlepszy człowiek, ale..

        Polubione przez 1 osoba

  1. Grzechem jest także obcowanie cielesne nawet jeśli jesteś panną/kawalerem. Tyle, że wówczas łatwo uzyskać rozgrzeszenie. Wszelako ciągłe ponawianie tego samego grzechu, uporczywe powracanie do grzechu może być potraktowane jako trwanie w nim. Dla ludzi po zerwanych związkach sakramentalnych pewnym wyjściem z problemu jest unieważnienie sakramentu małżeństwa.

    Polubione przez 1 osoba

    1. No, że pannie nie wolno współżyć, to chyba każda wierząca wie!! U mnie nie wchodziło w grę starcie tego sakramentu na miazgę. Bóg wie, jak było, że to ważne małżeństwo. Nie ośmieliłabym się walczyć o to. To byłoby dla ludzi. Cóżeż jeszcze i to miałabym uczynić temu człowiekowi? Udowadniać, że nasze „tak” przysięgając było nieważne. Zwykła podłość. Już sam rozwód jest cierpieniem dla obu stron. A ona jeszcze dokopie. Niegodne. U mnie nie było podstaw na unieważnienie. Nie okazał się gejem, psychicznie chorym.. . To dobry człowiek. Niech mu dobrze będzie. Teraz ma 20 lat młodszą kobietę. Opiekuje się nią i jej małymi dziećmi. Ona jest przeciwieństwem mnie i takiej osoby trzeba mu było. Teraz lubimy się z byłym mężem, jak nigdy.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Wszystko co piszesz, to racja, ale… jakoś nie bardzo mi się chce wierzyć w mojej heretyckiej duszy by Bóg w swoim miłosierdziu chciał odmawiać swojej bliskości sakramentalnej ludziom takim jak Wy. Pewnie czytałaś już wielokrotnie i uważnie papieską adhortację Franciszka „Amoris laetitia”. Zdaje się, że jej rozdział ósmy sugeruje kapłanom by inaczej niż dotychczas, uwzględniając kontekst indywidualny oceniali sytuację ludzi żyjących w związkach niesakramentalnych. Część duchownych mocno obruszyła się na takie podejście do sprawy. Jednak ów rozdział ósmy ma w w hierarchii kościelnej więcej obrońców niż przeciwników. Przykładem może być Gerhard Müller, kardynał, który jeszcze niedawno był prefektem Kongregacji Nauki Wiary. Uważa on, że podejście reprezentowane przez papieża dając szansę ludziom ze związków niesakramentalnych na życie wewnątrz wspólnoty Kościoła wcale nie łamie zasad prawowierności, a adhortacja w istocie broni nierozerwalności sakramentu małżeństwa. Myśl rozwija katolicki pisarz Rocco Buttiglione w książce „Risposte amichevoli ai critici di >Amoris laetitia<", który uważa, że:
        "Krytycy [papieskiej adhortacji] zostali zmuszeni do odpowiedzi i nie mogą zaprzeczyć jednej kwestii: istnieją okoliczności łagodzące, w których grzech śmiertelny (grzech, który w przeciwnym razie byłby śmiertelny) staje się lżejszym grzechem, grzechem powszednim. Są zatem pewne przypadki, w których poszczególni rozwiedzeni mogą (za pośrednictwem spowiednika i po odpowiednim rozeznaniu duchowym) być uznani za będących w łasce Bożej i dlatego zasługują na przyjęcie sakramentów. Wydaje się szokującą nowością, ale jest to doktryna całkowicie – ośmielam się powiedzieć hard-rock – tradycyjna."
        Bardzo polecam Ci lekturę książeczki dołączonej do numeru 25/2017 "Tygodnika Powszechnego" objaśniającej interesującą nas kwestię w kontekście papieskiej adhortacji. Przystępniejsza jest w odbiorze niż sama adhortacja. Książeczkę napisał przyjaciel papieża kardynał Francesca Coccopalmeria, a jej tytuł to „Radość Miłości. Przewodnik po ósmym rozdziale adhortacji Amoris laetitia papieża Franciszka”.

        Polubione przez 3 ludzi

      2. Rzeczywiście papież Franciszek wiele dobrego próbuje w tej kwestii zrobić. Ludzie z takich związków nabrali nadziei. I rzeczywiście część księży już łaskawiej podchidzi do nas. Możemy przyjąć komunię duchowo. W moim mieście wiele dobrego zrobil dominikanin Przemyslaw Herman. Uczestniczylam w takich mszach niestety sama, bo mój drugi mąż jest ateistą. Wszystko to o czym puszesz jest ludzkim milszym popatrzeniem na nas, nie wykluczaniem ze wspólnoty. Nawet wypowiadać sie mogę. Choć ta spowiedź nie zawiera warunkow dobrej spowiedzi, czyli żalu i mocnego postanowienia poprawy. Rozgrzeszenia nie dostane i komunii nie przyjmę. Problem jest z tym szóstym przykazaniem. Trudno dla nas zmienic definicje tego grzechu. Ale milsze traktowanie przez wielu duchownych juz jest. Zmienia sie nastawienie.

        Polubione przez 1 osoba

      3. Nie wszyscy katoliccy teologowie są tak stanowczy. Wielu dowodzi, że możliwe jest dopuszczenie do pełnej Pokuty i Eucharystii. I własnie w tę stronę idą interpretacje ósmego rozdziału adhortacji papieskiej. Zatem możliwa jest i dobra spowiedź i komunia nie tylko duchowa. Noo ale to już temat na debatę teologiczną a nie wymianę wpisów blogowych.

        Polubione przez 2 ludzi

  2. Ponieważ jestem niewierząca, kwestia sakramentu w ogóle odpada u mnie jako problem. Pozostają kwestie psychologiczne, samozaparcia, aby coś zmienić, odwagi, uporu. Nie tak często spotykane cechy. Ogólnie, nie po to się pobieramy, żeby się rozwodzić. Więc i powód rozwodu musi być zasadniczy. Przemoc, także psychiczna, takim powodem jest jak najbardziej, bo relacja małżeńska powinna być oparta przede wszystkim na szacunku. A co inni powiedzą? I tak za sto lat wyrosną na nas drzewa, więc nie jest to tak bardzo istotne.

    Polubione przez 5 ludzi

    1. Te drzewa są pociechą. A teraz moja córka starsza mówi, ze dla niej cudze łóżko jest wtedy, kiedy masz swojego mężczyznę jesteście razem niezaleznie, czy macie sakrament, czy jakiś dokument a ty wskakujesz do łóżka innej, innego. To ci dopiero przełom. Nie pomyślałam tak. Nawet piękne i ludzkie, jak na obecne czasy

      Polubione przez 5 ludzi

  3. Nie ma idealnych recept, bo każda „choroba rodzinno – małżeńska” jest jedyną i niepowtarzalną. Jedną trzeba przeżyć, od innej się odciąć, czasami leczyć … Każda decyzja bedzie zła i dobra jednocześnie, zależy jak sie na nią spojrzy. Też znałem taką rodzinę, gdzie PRL-owski spektakl „powrót taty po wypłacie” był powtarzany z taką dokładnością, że domownikom na ogół udawała się ewakuacja z domu w szczytowym momencie, A tata był dobrym reżyserem, demolował mieszkanie, bił równo żonę, dzieci, a nawet sąsiadów próbujących interweniować. Jednak po kilku dniach (bo jeszcze pod nieobecność domowników była dogrywka „trzydniówką”) stawał się kochającym i wzorowym mężem, ojcem, a nawet sąsiadem. Zdemolowane mieszkanie remontował, żonie i dzieciom kupował drogie prezenty i na kolanach błagał o przebaczenie, sąsiadów przepraszał. To nieprawdopodobne, ale mimo wszystko to była bardzo kochająca się rodzina. Niestety doczekano się wnuków, a ci na zasadzie: „niedaleko pada jabłko od jabłoni …” I to jest ten rachunek jaki czasami wystawia nieudany związek małżeński.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Boże jakie to wszystko straszne. Jednak od tej, od takiej „kochającej” się rodziny wybieram samotność. Ja trwałam w pierwszym małżeństwie 19 lat. Nie poddałam się, nie uciekłam po pierwszych latach orki na ugorze, bo ciężko było od początku, tylko zabiegałam o tę rodzinę. Starałam się. Ale nauczyłam też ukrywania, manipulowania, kłamstwa.., aby przeżyć. To nie było dobre. Dzieci większe już rozumiały, widziały..

      Polubienie

  4. You are the most beautiful women I have evert met both inside and outside, every man should be proud to be with you. It is sad to read all the things you have had in your life but now you are stronger women be proud of your self, have a nice day 😊

    Polubione przez 1 osoba

  5. Taki smutny ale jednocześnie życiowy ten wpis. Wiele w nim mądrych słów przeczytałam, z którymi zgadzam się. Szczególnie ta końcówka…walczyć o małżeństwo trzeba do momentu kiedy widzi się tego sens. To autentyczna prawda.
    Basiu, tak trudne było Twoje życie w poprzednim związku…B..Y..Ł.O…to minęło…tamtych uczuć już nie doświadczasz…Teraz masz nowe,inne i jak sama piszesz BEZPIECZNE życie…..czy to nie sukces? Ciesz się tym spokojem, bo być może weszłas w życiu w taki etap co ja. Ja po prostu łakne spokoju.

    Polubione przez 2 ludzi

  6. Ostatnio dużo rozmawiam i piszę z różnymi ludźmi odnośnie relacji małżeńskich. Zaskakujące jest to jak wielu ludzi jest nieszczęśliwych ale nic z tym nie robi… Nie wnikam w szczegóły, ale zwyczajnie mnie to smuci….

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Może dlatego, że często czujemy, iż wyjście z tej trudnej sytuacji jest ponad nasze siły. Nie damy rady, nie rzucamy się z motyką na słońce lub boimy tego, co nas czeka na nowym. Wróg ale nasz. nauczyliśmy się z nim żyć, aby przeżyć. Może czujemy się za słabi i wiemy że nie podołamy ani finansowo, ani psychicznie. A tu jeszcze dzieci i już nie wiesz, co myśleć, czym się kierować. najczęściej jak stoimy pod ścianą, podejmujemy złą decyzję.

      Polubione przez 1 osoba

      1. A kiedy już przyznają się i mówią głośno do swoich przyjaciół, to czują w tym wszystkim bardziej rezygnację, poddanie i smutek pomieszany ze złością, niż obojętne stwierdzenie faktu.

        Polubienie

  7. Uważam, że zawsze powinno opuszczać się związki, w których jest przemoc psychiczna bądź fizyczna ze względu na dzieci. To one uczą się życia przez przykłady, a nie pogadanki. Będą powielały złe zachowania, bo tak je nauczono.
    Serdecznie pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

  8. Na pewno rozwód to trudna decyzja i bardzo bolesna niezależnie od sytuacji. Ja mogę się wypowiedzieć z perspektywy dziecka, które przeżyło rozwód rodziców. Choć nigdy z ojcem szczególnie związana nie byłam, bo za chlebem wyjechał za granicę zanim jeszcze się urodziłam, to pamiętam go jako tyrana. Wracał do domu dwa razy w roku i próbował wszystkich postawić do pionu. Zarobione pieniądze przekazywał swojej zagranicznej partnerce, o której moja mama nie miała pojęcia przez lata. Nam skapywały resztki tego co zarobił na emigracji. Czasem nawet nie starczało na chleb, więc biedę też znałam. Gdy pewnego razu przywiózł ze sobą przez przypadek bieliznę tej pani moja mama powiedziała stop. Nie mam do niej żalu, a nawet podziwiam za odwagę. Jak się potem okazało bez ojca lepiej nam było żyć, choć bardzo skromnie i biednie. Dziś patrzę na to z perspektywy osoby dorosłej. Bardzo mi przykro, że nigdy nie zaznałam osoby ojca, nie wiem jak to jest go mieć, jakim ojcem powinien być mój partner, nie mam wzoru. Przez to mam pewne naleciałości. Mój A. mówi, że często chcę rządzić jak moja matka, że zawsze wszystko muszę robić sama, nawet gniazdko naprawić i ściany pomalować. Bo nie widziałam nigdy żeby te rzeczy należały do faceta, u mnie wszystko robiła matka… Jest mi bardzo przykro, że w obliczu mojego ślubu nie mam przy sobie obojga rodziców. Rozwód zawsze rani, zostawia ślad w psychice dziecka, przekłada się na jego dorosłe życie. Tego się nie przeskoczy, co nie znaczy że kobieta ma być nieszczęśliwa w małżeństwie. Gdybym mogła cofnąć czas, dziś również powiedziałabym mamie: rozwiedź się.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękujemy Ci, to ważny wpis, bo pokazuje od strony dziecka sprawę rodzicielstwa, rodziny i w końcu rozwodu. Pokazuje stan życia rodzinnego, gdzie każdy powiedziałby; tu tylko – ROZWÓD!! Takie małżeństwo nie miało sensu. Pokazujesz, że czasem NALEŻY odejść. A to, że domy nasze, rodziny nasze, nie zawsze są cudownym miejscem dla dziecka, to już inna bieda. Wzorce wyniesione wpływają na nas, na nasze przyszłe postępowanie, to prawda. Najważniejsze, że ze swoim A. chcecie stworzyć bezpieczny kochający się związek, dom. Będziecie dobrymi rodzicami i wasze maleństwo, nie powtórzy waszego losu. A. da mu miłość ojcowską, której wam brakowało, a Ty matczyną. Swoją drogą podziwiam Twoją mamę i bardzo jej współczuję. Dość, że nie miała chłopa na miejscu do pomocy, to jeszcze jak wracał nie było radości, szczęścia, tylko ustawianie was. I miej tu męża!! Takiego męża. Jeżeli od tamtej miłości nie mógł się uwolnić, to powinien postawić sprawę jasno i uczciwie. Rozwód i porządne alimenty na dzieci. Życie dorosłych jest trudne, właśnie wchodzisz w nie. Powodzenia Alex.

      Polubienie

      1. Mój tata chciał mieć wszystko, nawet w chwili gdy mama powiedziała mu o rozwodzie, zapytał : „a nie może być tak jak jest, ona tam, a ty tu?”. To nie był dobry związek, ja miłości rodziców nie pamiętam. Może moje starsze rodzeństwo tak, bo ponoć na początku było dobrze. Cieszę się, że mama się rozwiodła bo wiem, że teraz jest szczęśliwa z kimś innym. Szkoda mi tylko, że tyle lat zmarnowała na ojca. Ale patrzę na tą sytuację też z innej perspektywy, mój ojciec pochodzi z dysfunkcyjnej rodziny, jego rodzice też się rozwiedli, jego ojciec też zdradzał babcię. Myślę sobie, jak człowiek powiela błędy rodziców, jak nieświadomie pakuje się w te same sytuacje. Ja tego nie chcę i będę z całej siły się starać by tak nie było. Dziękuję i mam nadzieję, że Ty teraz też jesteś szczęśliwa. Pozdrawiam.

        Polubione przez 2 ludzi

      2. Jesteś dobrym, mądrym człowiekiem. Próbujesz zrozumieć ojca, patrzysz głęboko; na jego korzenie, na jego wzorce. Jednocześnie jesteś świadoma wszelkich zagrożeń jakie czyhają na ludzi w związku i obiecujecie sobie z A., że u was będzie inaczej. Dom pełen miłości. I tak będzie!!! A ja jestem szczęśliwa, jak nigdy w swoim życiu. Nareszcie spokojna, bez pragnień, ze swoim bezpiecznym schowankiem przed światem

        Polubienie

      1. Tak. Teraz życzę sobie spokoju bez ekscesów. Dzisiaj mam wolny dzień. Spałam do 8, czyli długo, plączę się po domu i myślę „wszystko, co było mi do zrobienia w tej rzeczywistości, na tym świecie zrobiłam”. Dziwne uczucie, jakby zbędności twego istnienia, już.

        Polubienie

  9. Podczas przysięgi oboje ślubują iż zrobią wszystko by małżeństwo było zgodne i szczęśliwe… Ale… Czasami jest to zapomniane i nierozumiane… Nie zwraca się uwagi czy ta druga strona bedzie szczesliwa gdy zrobie, powiem to czy tamto… A u niektórych jest odwrotnie, za dużo myślą o innych a nie o sobie.. Zdrowy egoizm. Trudne do osiągnięcia.
    A czasami zostaje rozstanie. I nikt nie ma prawa oceniać. Bo nie wie co ta druga osoba przeżyła…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.