Być przy Nadziei.

Słowo ciąża jakoś ciąży człowiekowi. Lubię zwrot – „być przy nadziei”.

W latach głębokiego komunizmu najczęściej mniej zabezpieczaliśmy się przed poczęciem dzieciątka. I zdecydowanie rzadziej mieliśmy możliwość pobycia sam na sam, bez dozoru rodziców. I jak się już takie święto zdarzyło, często ludzie szli na żywioł. Śmiałam się, że wystarczyło  usiąść chłopu na kolana, a ciąża gotowa. Wywoływało to nasz strach i często słowo „ciąża” nie było miodem na serce, tylko strachem oblewającym plecy zarówno  kobiety, jak i mężczyzny.  Automatycznie pociągało to „dobrowolny mus” oświadczenia się, wyjścia za mąż i wzięcia odpowiedzialności, skoro pojawiło się maleństwo na tym świecie. Teraz od młodego jesteśmy „wytrawne” w zabezpieczaniu się i to latami. I kiedy już po trzydziestce chciałabyś mieć Okruszka, okazuje się, że to, nie takie łatwe i oczywiste.

Moja koleżanka jest w długo wyczekiwanej ciąży. Cieszy się i boi, czy wszystko będzie dobrze, czy maleństwo zdrowe. Kiedy tylko widzimy się podpytuje mnie, matki trójki dzieci o różne sprawy związane z porodem, szkołą rodzenia, wychowaniem.. . Opowiedziałam jej o mojej pierwszej wizycie w szpitalu, kiedy to stawiłam się do rodzenia. Nie miałam doświadczenia, a jedynie słyszałam to i owo od mamy, teściowej, przyjaciółek.

Nie będę rozpisywała się Wam o każdym ciekawym fakcie z tego pobytu na Klinicznej, np. o wypchnięciu  łokciem mojego synka przez hinduskiego lekarza, po dobie, kiedy odeszły wody i krwi wiele, czy dziwnym objawie tężyczki, kiedy to całe ciało, wraz z twarzą skamieniało mi. Raczej o tym, już po narodzeniu pierwszego Okruszka.

Jak wiecie wyszłam za uczonego człowieka, z zacnej rodziny mądrych ludzi, do tego z zapędami eko, bio, ziołolecznictwa.. . Jak na tamte czasy, to było dziwactwo raczej, kiedy wszyscy pędzili do nowoczesności.  Po porodzie, w pierwszej przekazanej mi paczuszce różnych drobiazgów, mąż nie omieszkał włożyć litrowy słój ciekawego napoju o intensywnym kolorze. Otwieram wącham, smakuję. Ohydztwo! Dziwnie podejrzanie pachnie, a kolor czarnej porzeczki, czy owoców dzikiego bzu. Myślę o nie, nie będę męczyć się z tym eliksirem zdrowia. Zakręciłam, odstawiłam i poszłam podejrzeć mój cud, leżący w inkubatorze. Okruszek nie był gotowy przyjść na ten świat, wypchnięty, bo tam jego schowanko skończyło się, musiał dojrzewać nie w ciepełku brzuszka mamy. Wracam spłakana, bo inne mają Okruszki przy sobie, a było nas 13 na sali porodowej i tyle samo na sali połogowej. A ja wciąż sama. Myślę trudno życie jest ciężkie, wypiję ten sok chyba z czarnego bzu, dla zdrowia, dla wzmocnienia organizmu, kiedy już będę mogła karmić piersią mój Skarb. Dla dziecka zrobimy wszystko. Pierwszy łyk bry.. Zatykam nos i męczę się z wypiciem. Wypiłam pół słoja. Otrząsnęłam i powiedziałam dość, tej męki. Więcej nie dam rady. Po godzinie, dwóch smutna dalej przeglądam paczuszkę, a tam na końcu w ściereczce zwinięty w rulonik liścik do żony od zacnego męża. Na końcu informujący mnie, że w słoju mam już rozpuszczony nadmanganian potasu do podmywania okolic intymnych. Matko, myślę, co ja teraz  zrobię, jakie będzie moje mleko? Biegnę szukać pielęgniarki. Jest! Podchodzę nieśmiało, w cichości prawie szepczę, bo wstydzę się, aby nikt nie usłyszał mego czynu, opowiadam co i jak. Proszę o poradę. Na co ona, na głos śmiejąc się woła do swojej koleżanki, pielęgniarki, a słowa niosą po całej sali,  –  „Wiesz, co ta mała zrobiła? Wypiła pół litra nadmanganianu potasu”!! No proszę i już wszyscy wiedzą. Obróciła się do mnie i rzekła, że nic mi nie będzie. Przeżyję ja i maleństwo.

Kochane dziewczyny, życzę Wam, aby słowo ciąża nie zmroziło Was, aby to była miłość od pierwszej myśli. A Wam chłopaki, aby właśnie w tym szczególnym momencie nie zabrakło odwagi i miłości do Niej i do nowego Życia.

Kochać inną istotę, nie oznacza, że uważamy ją za cudowną, tylko niezbędną do życia. A w przypadku dziecka: i cudowną i niezbędną.

Reklamy

Autor: stopociechblog

Przyszedł czas na celebrę życia, bez pośpiechu. Czas dla siebie, a oczy przymrużone na wiele spraw. Bez lekceważenia, ale i bez strachu. Dostrzegać i zatrzymywać się nad tym, co wartościowe. Cieszyć widokiem kotka i pysznym śniadankiem, nie o 6 rano. Z Leszkiem Możdżerem i Yasmin Levi w tle. Lubię żyć! Napisz, jeśli masz potrzebę barba2601@wp.pl

44 myśli na temat “Być przy Nadziei.”

  1. Taki piękny moment w życiu kobiety, a „służba zdrowia” jak zawsze znieczulona i bez serca. No cóż, na uczelni w programie wcale nie ma psychologi i podejścia do pacjenta (jest psychiatria), tylko się uczy choroby leczyć, a człowiek na samym końcu. Choć znam też paru wspaniałych lekarzy z powołania. Życzę wszystkim aby trafiali na tę część personelu z sercem.

    Polubione przez 1 osoba

      1. Ja, to taki matczyny twór. Dla mnie dzieci to cały świat, jak wyfrunęły i wiem, że im dobrze też jestem szczęśliwa, a w związku niestety nigdy nie byłam. To nasza przegrana, ale tak prawdopodobnie musiało się stać. Nie było żadnego fundamentu i wszystkie znaki na niebie mówiły nieeee. Byłam przy nadziei.

        Polubione przez 1 osoba

  2. Mnie też ubawila, Basiu historia z tajemniczym trunkiem choć nie wiem czy taki skutek chciałaś osiągnąć pisząc o tym. Ciaza… Kiedyś to rzeczywiście nie zawsze dobrze się kojarzyła…moje choć obie były niezaplanowane to obie pojawiły się w momencie, w którym pojawić się musiały i oboje z mężem byliśmy szczęśliwi z tego powodu. Jak to ja, pozwól, że odwołam się do moich doświadczeń w tej kwestii. Kiedy rodziłam pierwsze dziecko przyglądala się mnie stojąc tuż przede mną grupa młodych studentów. Pamiętam, że byl wsrod nich jeden czarnoskóry. Zupełnie mi to nie przeszkadzalo, nie odczuwalnam ani wstydu ani zażenowania. Miałam zadanie do wykonania i na nim się skupilam. Corcie też łokciem wypchnał że mnie lekarz. Kiedy już ja urodziłam, byłam z siebie niesamowicie dumna. Już nigdy potem nie poczułam czegoś takiego. Były też zabawne sytuacje. Kiedy w nocy odeszły mi wody przerażona obudziłam męża prosząc o ręcznik. Plywalam dosłownie. On zaspany przyniósł mi kawałek ręcznika papierowego 😁😁😁 kiedy po odejściu wód trzeba było szybko zawieźć mnie do lekarza powiedział, że nie może jechać, bo musi napalic w piecu ( była 6 rano a więc czas kiedy zawsze zimą rozpalał w piecu by było ciepło) 😁 dopiero kiedy moja mam huknęła na niego, że jak to, Twoja żona rodzi a Ty nie jedziesz z nią do szpitala bo musisz w piecu palić zreflektował się i pojechał 😁Natomiast kiedy pod koniec ciąży z drugim dzieckiem trafiłam do szpitala(do terminu porodu miałam jeszcze 3 tygodnie ) z powodu brakubwolnych miejsc na oddziale patologii ciąży położono mnie na łóżku w sali porodowej. Leżałam tam cichutko , a inne obok mnie jedna po drugiej rodziny dzieci. Tak nasłuchalam się, a raczej mój synek w łonie moim nasłuchał się odgłosow rodzących kobiet, że postanowił też wyrzec już na świat. Tym sposobem urodziłam dużego i długiego synka ( obecnie mierzy 2 metry wzrostu bez 2 cm). Dla mnie obie ciąże i oba porodu były niesamowitym czasem i wydarzeniem. Tego wszystkim spodziewajacym się dziecka kobietom życzę. Wszystko co złe, bolące od razu przechodzi w zapomnienie kiedy kładą na piersi maleństwo, które chwile temu było jeszcze w Tobie. To cud….prawda, Basiu?

    Polubione przez 1 osoba

    1. Pięknie piszesz o cudzie jakim jest narodzenie już na zawsze najukochańszej Istotki. Twoja ma niezłe rozmiary, matko to jest chłop! To prawda, że zapomina się ból zostają takie wspomnienia, jak wypity nadmanganian i palenie w piecu. Tak chciałam wywołać wasz uśmiech, zastanowienie nad decyzją urodzić, nie urodzić. A czasy się zmieniły, to i warunki porodów bardziej ludzkie. Całuję mamusię.

      Polubienie

    1. Na pewno wszystko było trudniejsze, a my często pokorniejsi, ale i tak było cudownie, pomimo, że dostać papier toaletowy było cudem. Takie warunki nauczyły nas nie poddawać się, główkować, coby nie powiedzieć kombinować. Pozdrawiam z zaśnieżonego Gdańska

      Polubione przez 1 osoba

  3. hej Basiu…cud narodzin i posiadania dzieci to cos wspaniałego,nieporownywalnego chyba z niczym,i mysle ze nawet najbardziej zakochany w dziecku tata nigdy nie bedzie miał takiej wiezi z dzieckiem jak mama,własnie przez noszenie go w brzuszku,te wszystkie kopniaki no i sam porod…….wydanie na swiat.
    na poczatku niezle sie ubawiłem tym słojem i cała sytuacja,ale pozniej przyszła refleksja,jak czesto młode matki,zwłaszcza rodzace pierwsze dziecko sa pozbawione nalezytej opieki w szpitalach,jak czesto panuje znieczulica,spowodowana pewnie rutyna i iloscia pacjetek,ale przeciez dla mlodej mamy to wyjatkowe chwile,najpiekniejsze,ale i pełne bolu i strachu….a Ciebie zostawiono sama,pozniej ten brak empatii u poloznej…..wiem tylko z rodziny-,mama prawie urodziła sama po kilkunastu godzinach meczarni,bo byłem wczesniakiem i lekarz uznał ze histeryzuje,bo 7 miesiac i brzuch mały…..a były lata wczwsne 70-te, i kilka jeszcze kobiet z rodziny spoykało sie z znieczulica ,ignorancja,a nawet wysmiewaniem….wiem,ze nie jest tak zawsze,ale jak widac,czesto bywa.
    A kolezanka niech sie nie martwi,bedzie wszystko super,opowiedz jej o tej mojej znajomej dentystce:-)…46 lat,pierwsze dziecko i super chłopak:-)….zdrowy i najmniejszych komplikacji:-)…pozdrawiam i duże usmiechy dla wszystkich Mam!

    Ps. do Gosi: spory gosc ten Twoj syn:-)….moja cora wazyła 4,250 po urodzeniu…………….a ja ..1,5 kg!:-)……..a teraz 187 cm……da sie?….no pewnie!…pozdrawiam serdecznie:-)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję Ci za ciepłą wypowiedź. Cóż moja koleżanka długo wyczekiwała maluszka, brała różne leki, hormony i chyba dlatego boi się. Nasza inna koleżanka w wieku 42 lat urodziła pierwsze dzieciątko z zespołem Downa. Kocha je nad życie, ale pierwsze miesiące, lata były ciężkie. Dzieciątko to wór radości, rozczuleń, zmartwień i bólu. Kochamy i odpowiadamy za jego dzieciństwo, za wychowanie, za dorastanie, za przekazane wartości, za.. . To jest poświęcenie i oddanie, ale czymże byłoby lekkie przeskoczenie przez życie, tylko jego cieniem!.

      Polubienie

      1. oj cos smutno napisane….ale taki dzien……..wiesz,ze dzieci sa moja radoscia i życiem,a to poswiecenie,czy tzw. kłopoty tak naprawde sie nie liczą…wazne są One…..wyznacznikiem tego jest to,ze gdy dziecku cos sie stanie lub powaznie zachoruje,cały,ale to cały swiat przestaje istniec.

        Polubione przez 1 osoba

      2. Chyba nie chciałam, aby smutno wyszło, tylko, że czuję, jaka to pętająca miłość i odpowiedzialność, a nikt nie uczy, jak być dobrym rodzicem i jakich błędów nie popełnić. Czasem myślę, jak niewiele znaczyłabym, gdybym nie dała życia tym wyjątkowym Istotkom. tak, jestem dziś strasznie zmęczona, za dużo pracuję. Właśnie rozmawiałam teraz z jedna moja Istotką i mówiłam, że chciałabym zejść z tej karuzeli. wyjątkowo czuję, że potrzebuję odpoczynku.

        Polubienie

      3. jestes wyjatkowa kobieta i wspaniałym czlowiekiem takze bez nich…Twoja praca i podejscie do ludzi o tym swiadczą…wiem,znam Cie….a Twoje dzieci,i Twoja miłosc do nich dodaje temu sensu i blasku.odpocznij,rozmawialismy o przepracowaniu…klaps ci sie należy….dobranoc Basiu.

        Polubione przez 1 osoba

      4. Dziękuję, Robercie. Zdążyłam w życiu zauważyć, że najwięcej szczęścia dały mi dzieci i moje prace. Jedno i drugie, miłością jest. Dobranoc, muszę położyć się, bo dziś w kość dało mi to drugie.

        Polubienie

  4. Osobiście też nie mam fajnych wspomnień z porodówki – ówczesne położne salowe i resztę powinno się do pierdla wsadzać za cichy chód po ulicy – kobiety by rodziły bez stresu

    Polubione przez 1 osoba

    1. Teraz czasy bardziej nastawione na życzliwość i piękniejszy poród. Przeżyłyśmy i nasze dzieci też. Współczuję tym, którzy maja chore dzieci z powodu opieszałości, niedopatrzenia, zaniedbania w szpitalu. Pozdrawiam i cieszę się, że jesteś.

      Polubienie

    1. Taki zacny profesor a taki nieżyciowy. Wystarczyło na słoju nakleić karteczkę, co to za trunek. I nie byłoby biedy opijania się tym. Tabletki mógł dać. A, było minęło. Całuje Ciebie mocno i mam nadzieję, że już Ci wszystko wolno!!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.