Nieźle namieszane. Twórczy bałagan – Brownie

Miałam zamilknąć i nie pisać już o kuchennych wariacjach, ale koleżanki poprosiły o wrzucenie przepis na ciasto, zwane „Sanepid”.

Cóż robić, muszę się przyznać, jak to nieźle namieszałam. Szef poinformował nas pracownice, że za 3 dni możemy spodziewać się odwiedzin zapewne miłego pracownika sanepidu. Zaraz zaczęłyśmy myśleć, czy wszystko u nas w porządku, co ulepszyć, co zmienić, poprawić. Każda już miała jakieś doświadczenie z takimi paniami, więc starała się na swój sposób. Jedna pamiętała to, druga tamto, a ja, że nawet filiżanki kawy nie wypiła, dopóki protokół nie był gotowy.

Salon błyszczy, już nie wiem co poprawić. Najważniejsze aktualne badania lekarskie mamy i narzędzia sterylizowane, bo autoklaw zakupiony u nas od samego początku ! I przychodzi poranek tego ważnego dnia. Drepczę po śniadanko i oprócz ciepłych bułeczek wpada mi w oko Brownie, ciasto w proszku. Mam jeszcze 2 godziny do wyjazdu do pracy. W jednej sekundzie świta pomysł – „Nasza pani „niuchacz”kawę wypiję po wszystkim, to i może kawałek ciasta chętnie chapsnie”? No bo przecież trochę czasu jej to zajmie, a swoją drogą – „Gość w dom, Bóg w dom”. Jakikolwiek by ten gość nie był. Taki krokodyl z sanepidu też. Kupuję gotową mieszankę pierwszy raz w życiu. Nigdy nie piekłam  ciasta z torebki. W pewien sposób było to dziewicze pieczenie.

No i biegnę do domu, wpadam do kuchni. Forma silikonowa przygotowana, piekarnik nagrzany i zaczynam czytanie przepisu, co z czym połączyć. Na początku każą rozpuścić margarynę (masło biorę) i ostudzić, będzie potrzebne do polewy na sam koniec. W pudełku znajduję dwie torebki. Mała, biały kolor i duża srebrna. Ale, co czym jest nie wiem, na kartonie pisze, że zawiera 2 torebki: z ciastem i z polewą. Otwieram je. Obie zawierają kakaowy proszek. Z lodówki wyjmuję 3 jaja. Chlup do miski, do tego 3/4 szk. oleju i jedna z tych torebeczek, ta z ciastem. Tak myślę, skoro większa.  Mieszam 4 minuty, jak każą, przelewam do formy i wstawiam do piekarnika, bo polewę w mniejszej torebce mam wymieszać z masłem  i polać pod koniec pieczenia. Ujmuję tę torebkę, a tam małymi literkami napisane – „ciasto”. O matko, wymieszałam czekoladową polewę!!  I co teraz, chyba bez wkładu zwanego ciastem nie uda się, no bo ni mąki, ni spulchniacza tam nie ma.Wyjmuję z piekarnika, bo dopiero co włożyłam i trudno namieszam, przecież nie wyrzucę. Coś zawsze wyjdzie z tego. Biorę miskę wsypuję proszek, zwany ciastem, wlewam chlust mleka, oleju, 1 jajo  i miksuję. Tę masę dolewam do istniejącej już w formie polewy. Delikatnie mieszam je. Wstawiam na pół godziny, bo tak pisali. Teraz mam nakłuć widelcem i powinnam polać polewą, której nie mam. Więc do tego rozpuszczonego masła wrzucam dobrą gorzką czekoladę, 2 łyżki miodu, mieszam i polewam ciasto. Piekę jeszcze ok.10 minut. Przekładam ciasto  do pudełka plastikowego. Na studzenie nie było już czasu. Próbuję kawałeczek. O matko, co za wilgotna czekoladowa pycha napełniła moją buzię! Boskie, myślę. Oby, nie zmieniło się, jak dowiozę.

    I wiecie co? Sanepid wypisał nam bardo dobrą opinie, bez zasługi mego namieszanego ciasta. Protokół bez uwag, bo to solidnie urządzony salon. A kawę i ciasteczko zwane odtąd- „Sanepid”, wzięła do ust przed pożegnaniem się. Podziękowała i poszła. Swoją drogą żaden krokodyl z niej, miła pani. Może są takie, kiedy wszystko jest po ich myśli.

Dziewczyny rzuciły się na mnie z prośbą o przepis na cud – ciasto czekoladowe. No naprawdę nigdy nie widziałam takiego zaangażowania w chwaleniu mnie. Rozpływały się w zachwytach. Nawet jedna z nich, która nigdy nie piecze, bo mówi, że szkoda czasu i kupuje gotowe w cukierni, tym razem poprosiła -„Basiu, dasz mi przepis? Tylko proszę napisz go najjaśniej jak się da, bo w pieczeniu niekumata jestem kompletnie”.  Najjaśniej! No ładnie!

Może i wy kupcie sobie ciasto Delecty Brownie (za 5 zł).  Do tego musicie mieć 4 jaja, 3/4 szklanki oleju, 1/3 masła lub Kasi. Ja już kupiłam kolejne i tym razem upiekę nie myląc torebek ciasta i polewy. Zobaczymy, które lepsze. Moje namieszane, czy ich rozsądnie ułożone. Czasem bałagan jest twórczy.

Miłego dnia kochani, ja biegnę masować. Dziś i jutro całkowicie zapakowany czas masażami. W piątki i soboty wracam nosem po ziemi. Cóż, przynajmniej czuję się potrzebna.

Reklamy

Autor: stopociechblog

Moje życie, to bal. Przyszedł czas na jego celebrę. Więcej czasu dla siebie i oczy przymrużone na wiele spraw. Łatwiej dostrzegać to, co wartościowe. Cieszyć się widokiem kotka i pysznym śniadankiem, nie o 6 rano. Z Leszkiem Możdżerem w tle. Lubię żyć!

31 myśli na temat “Nieźle namieszane. Twórczy bałagan – Brownie”

  1. 😁😁😁
    Też kiedyś zdarzyło mi się pomylić torebki, bo rzeczywiście niektóre firmy nie umieszczają na opakowaniach wyjaśnień.
    Ciekawe, które lepszym się okazało w smaku.

    Polubione przez 2 ludzi

  2. Sanepid sanepidem,jak się okazało nie taki straszny,choć przygotowania byly:-)…ale wiem,że czasem w piątek i sobotę wracasz ledwo powloczac małymi stopkami ze zmęczenia i prawie z łezką w oku….czasem trzeba powiedzieć „dziś wystarczy”….dbaj o siebie Mała…..Robi

    Polubione przez 2 ludzi

      1. Ach to wszystko będzie dobrze. Skoro leżysz, to nie wolno Ci wysiłku, masz na siebie dmuchać i chuchać. Nie wiem, czy to stan błogosławiony, czy raczej próby, ale życzę dobra z całego serca

        Polubienie

  3. Pomyłki wielokrotnie były przyczyną wielu wynalazków.
    Kiedyś przez pomyłkę nawet… ożeniłem się:-)
    Ale teraz tak myślę,że może to przeznaczenie kieruje tak naszym życiem ,wbrew własnej woli.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Eh, chyba nasza wola to jednak była i jest. Z tym ożenkiem na tamte chwilę, wydał się pomysł cudownym. Moje ciasto pomylone wyszło znakomite, ale chyba nawet nie miało jak być niesmacznym. To brownie, taki mokry „murzynek”. Tam chyba nie było jak zepsuć. Miłego dnia Mareos

      Polubienie

  4. Zabawna historia 🙂 Ja bym chyba wyrzuciła wszystko do kosza i zaczęła płakać no ale jak widać potrzeba matką wynalazku 😉 Sama co do pieczenia ciast jestem raczej leniwa, więc często korzystam z gotowych mieszkanek choć pewnie chemii w nich nie brakuje. Ostatnio robiłam piernik w z proszku, mój luby stwierdził, że w życiu takiego nie jadł, nawet mama takiego nie robi 😀 No i tym sposobem moje umiejętności kulinarne w jego oczach podniosły się o milion procent 😉

    Polubione przez 2 ludzi

  5. Zabawnie opowiadasz o tej historii z ciastem.
    Ja tylko raz wpadłam, gdy odczytałam „dodaj 2 szklanki mąki ziemniaczanej z jajkami”, zamiast „dodaj 2 szklanki mąki zmieszanej z jajkami”. W smaku dobre, ale buzię skleiło totalnie, ani połknąć, ani wypluć.
    Serdeczności zasyłam

    Polubione przez 2 ludzi

  6. Przepyszny blog ……. i nie tylko. Bardzo ciekawy, taki od serca. Wczoraj na niego trafiłem i czytałem jednym tchem do 2 w nocy:). Myślałaś kiedyś o wydaniu książki? Masz lekkość pióra.

    Polubienie

    1. Och, witaj mu Śnie!! Niesamowite. Wczoraj poznałam niezwykle uroczego mężczyznę. Rozmawialiśmy, można rzec godzinami i tematów nie brakowało. Człowiek, którego nazwałam „Sen nocy letniej”, bo zachwycił go tak samo mocno, jak i mnie spektakl Izadory Weiss w operze, pod tym właśnie tytułem. Libretto według dramatu Szekspira z muzyką G. Bregovicia. Obgadaliśmy wszystkie opery.. Czuliśmy połączenie dusz… To było wczoraj, a dziś pewien „Sen” gości na moim blogu (choć nie dawałam adresu). Przypadek?? Czy jednak Staranie? A o wydawaniu w druku, tegom com nabazgroliła porozmawiamy, jak wystarczy nam czasu, po. Rozmowie. Serdecznie pozdrawiam i zachęcam do komentowania. Wiesz, że lubię interakcję.

      Polubienie

    1. Jesteś kochana, że tak piszesz. No i jest w tym coś, bo to taki pyszny zapychacz czekoladowy. Kiedyś na rodzinnego grilla oprócz coś na ruszt upiekłam ciasto czekoladowe z malinami. Nie wyszło, wyjątkowo. Było zbite. Coby uatrakcyjnić jakoś, bo znowu żal mi było wyrzucić, przesmażyłam świeże maliny i podałam po kawałku ciasta zalanego świeżą konfiturą. Zrobiłam to z bijącym sercem i przez myśl mi nie przeszło, że ktoś pochwali, raczej czekałam na reprymendę, jak mi to tym razem nie wyszło!! A tu – „daj przepis na to cudowne brownie”. Przedziwne. Ale z ciastami tak jakoś mam, jak nie wyjdzie to tez wyjdzie. Ha ha

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.