Ona i czarny kot prawdę ci powie. Wróżki..

Nie napiszę Wam, czy macie wierzyć w umiejętności wróżek, numerologów, bioenergoterapeutów.. , czy pomogą, czy zaszkodzą, czy macie  odwiedzać ich, czy raczej omijać szerokim łukiem i zaufać Bogu i samemu sobie. To nie moja rzecz. Sprawa osobista, jak wiara, indywidualna każdego z Was. Tarot, ma swoją historię w moim istnieniu. I o tym chcę Wam napisać. Jak to ze mną i wróżką było, bo było.

To czas, kiedy byłam w pierwszym nieszczęśliwym związku. Już urodziłam swoją kochaną trójkę dzieci. Studiowałam na podyplomówce. I tam z  bliską mi osobą wybrałam się do wróżki na tarota, jako osoba towarzysząca.  Siedziałam z książkami pod pachą i wypatrywałam czarnego kota. Nie było ani czarnego, ani burego, żadnego. Panie kończą i teraz staruszka zaprasza mnie na kanapę, do pokoju wróżb. Chwila namysłu, no bo nie po to, ja tu przecież przyszłam. Ona usilnie namawia, ja łatwo godzę. Dziwne, mówi wszystko to, co ma miejsce w moim życiu. Dziwię się, skąd te karty to wiedzą, a może na czole mam wypisane. A za chwilę słyszę, że wyjdę drugi raz za mąż, za człowieka po przejściach, ojca dwóch synów (tak było). Mówię,- „ojej, to zostanę wdową, no bo jak znam siebie nie odważę się na rozwód”? Ja boję się powiedzieć, że nie chcę jechać na wakacje do jego mamy, bo jest prawdziwą teściową z kawałów, a co dopiero poprosić o rozwód!! O matko!!.

  Na co staruszka patrząc w płomień świecy mówi- „Pierwszy mąż będzie żył i miewał się dobrze”. Myślę –  „O kurcze, jak ja to zrobię, to niemożliwe”! Jak się okazało, po jakichś pięciu latach było możliwe. I następuje moment, dla którego żałuję do dziś, że tam poszłam. Staruszka mówi – „Pani i dwie córki z nowym mężem zamieszkacie razem”. Jak to dwie córki, a gdzie syn?? Zdziwiona, bo syna nigdzie w kartach nie widać. Ja proszę, aby popatrzyła głębiej. Ona stara się, ale widzi tylko mój strach. Nie ma. Ani z matką, ani z ojcem. – „To gdzie on jest”?!  Pytam zrozpaczona. Proszę, aby szukała go!! Karty nie mówią. Nie wiem, co rzekła jeszcze, czy będę szczęśliwa, czy nie, czy bogata z chatą, czy w ubóstwie klepała biedę. Chyba zapamiętałam ostatnie zdanie, że będę miała wielu mężczyzn. Pytam co to znaczy, bo jak na razie żachnęłam się-  „sromotnie męczę się z jednym i mam dość, a tu jeszcze wielu, nie daj Panie”!!

Wróciłam, opowiedziałam mamie o zdarzeniu i braku mego dziecka w kartach. Patrzcie, jak poważnie to wzięłam. Gdzie było zaufanie do Boga. Uwierzyłam wróżce. Mogłam machnąć ręką i robić swoje, ale nie, ja myślałam o tym cały czas. Nie mogłam pracować, nie mogłam jeść, ani spać. Dzieci pytały, co mamie jest, a ja tylko płakałam po kątach. Boże, jakże ciężki czas zafundowałam sobie.  Klęczałam prawie płaska w kruchcie kościoła i błagałam, aby przebaczył mi moją ciekawość przyszłości i ochronił syna.

W końcu idę do księdza, przyznaję gdzież to miałam wizytę. I jak bardzo uwierzyłam w słowa tej kobiety od kart, a nie Bogu. I, że proszę o pomoc, bo bliska jestem szaleństwa. Czuję galaretę, pożerający i obezwładniający mnie strach. Najpierw dostałam wykład o okultyzmie, później że my kobiety udajemy się po czary, kiedy nasze nieszczęście przedłuża się. To prawda chciałam dowiedzieć się, czy jeszcze co dobrego czeka na mnie w życiu, czy tylko stara bieda ma. Zamiast sama wziąć życie w swoje ręce i zrobić porządek, czekałam na księcia, który mnie uratuje.

Idziemy do pustego kościoła. Razem klęczymy na stopniach ołtarza, błagając o przebaczenie. Każde z nas modli się. On za mnie, ja za siebie przepraszając za swoją ciekawość, prosząc o szczęście mojego syna. Tam wtedy obiecałam Bogu, że już nigdy nie pójdę do wróżki. I nie poszłam. Ostatnio numerolog mnie kusiła, ale nie. Nie mogę, nie chcę!

Boże, jakże ja to mocno wszystko przeżyłam. Nadal płakałam i nie mogłam normalnie żyć. Moja mama modliła się razem ze mną. Koniec końców, kiedy rozwiodłam się, mój syn miał 18 lat i nie chciał uczestniczyć w moim nowym życiu. Życzył mi szczęścia, bo jak powiedział wówczas – „Kochana mamo życzę ci jak najlepiej, ty zawsze byłaś dla nas, teraz czas na Ciebie. Ja jednak zostaję, bo jak pokłócę się, to z własnym ojcem, nie obcym facetem”. Wyprowadziłam się z dziewczynkami. Syn z ojcem długo nie wytrzymali; padła kosa na kamień, a matki łagodzącej spory, zabrakło. Mało się nie pozabijali. Wyjechał do Danii i jest tam do dziś. Mija dekada, nie odwiedził ojca. A ojciec nie szuka kontaktu. Mają do siebie żal.

Czy można być szczęśliwym, kiedy wiesz, że dla swojego szczęścia tyle zburzyłaś, przewróciłaś, zniszczyłaś.  Jeszcze, żeby było za czym polecieć!  Jeśli mogłabym żyć od nowa, poprosiłabym Boga o moją trójkę dzieci i żadnych z tych mężczyzn, których przyszło mi spotkać w życiu.

Teraz nie chcę już niczego wiedzieć na zapas. Może dlatego, że nie oczekuję. Pragnę w spokoju dożyć. Młodość minęła, pędząc z wiatrem a najczęściej pod wiatr. Nie chcę jej więcej, kojarzy się z szarpaniem, trudnymi wyborami, budowaniem, stawaniem na głowie, utratą siebie.. . A może było tak, bo ja długo byłam dzieckiem, niegotowym na takie trudy życia. Nie było we mnie ani okruszynki Baśki. Wy młodzi stoicie przed egzaminem, zwanym „Życie”. Obyście zdali na szóstkę, no piątka z czwórką też nieźle. Powodzenia! Rozegrajcie mądrze tę partię.

 

Reklamy

Autor: stopociechblog

Moje życie, to bal. Przyszedł czas na jego celebrę. Więcej czasu dla siebie i oczy przymrużone na wiele spraw. Łatwiej dostrzegać to, co wartościowe. Cieszyć się widokiem kotka i pysznym śniadankiem, nie o 6 rano. Z Leszkiem Możdżerem w tle. Lubię żyć!

53 myśli na temat “Ona i czarny kot prawdę ci powie. Wróżki..”

  1. wiesz może dzisiaj zapędziłem z pisaniem za bardzo….tak bywa:)ale mam wrażenie że za bardzo chciałbyś być,chciała czarownicą,w pewnym sensie jesteś nią….masz troche tego czegoś coś……i dlatego twierdze że dopadnie ,,,i niespdziewanie…i myśl sobie co chcesz i pisz też…ja swoje wiem,ty swoje wiesz…..o kase zakład stoi jak pamietam:)
    ściskam

    Polubione przez 1 osoba

  2. W tym względzie jestem bardzo zabobonny. Wierzę, że są ludzie, którzy maja dar widzenia przyszłości, wole ich omijać. Wielu idzie posłuchać wróżki mając nadzieje na dobre wieści. Nie zdają sobie jednak sprawy, źe może być inaczej. Dziękuje ale nie, postoję. Fajny tekst, ku przestrodze, że trzeba wziąć pod uwagę, że wróżba może być nieprzychylna.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Ale musisz Basiu przyznac,ze przy wszystkich niewiarach i zastrzezeniach bardzo wiele z tego wrózenia sie sprawdziło.Nie jestem typowym ” niewiernym Tomaszem”, co to w nic nie wierzy,ale staram sie myslec racjonalnie,i mysle ze dobra tzw.wrozka to przede wszystkim dobry psycholog i spostrzegawczy obserwator…wiele mozna wyciagnąc od osoby,ktorej sie wrozy..np. nie sztuka jest powiedziec młodej,wyjatkowo pieknej kobiecie,ze bedzie miała wielu mężczyzn:-)…..ale zeby tak całkiem nie było,to powiem Ci,ze na Tarot patrze zupełnie inaczej.Byłem dwukrotnie swiadkiem powaznego stawiania kart, i rzeczy sie pospełniały co do joty,włącznie ze śmiercią dwojga osób.Postanowiłem sobie,ze nigdy nie siade do takiej wróżby.Nie chce kusic losu………
    A wiesz,gdy byłem bobasem zaraz po urodzeniu moja babcia,mądra kobieta starej daty,zyje jeszcze ,wieszała wszedzie kawałeczki czerwonej przedzy,by chronic mnie przed” złym spojrzeniem” i losem…mama mowiła,ze robiła tez inne” czary”:-)…rodzice sie smiali,ona wiedziała swoje…..może własnie to sprawiło ,ze ciągle żyje…znasz mnie,wiesz,ze było ciekawie:-)….

    Młodosc szumna,szalona,pełna dramatow i uniesien…były i dobre i złe chwile,a kazdy czas w życiu ma swoje prawa,wady i zalety….staram sie pamietac,ze nigdy juz nie bede tak młody, jak teraz….wiec to co „teraz” to może nasz najleprzy czas?:-)

    ps.a propos losu i smiechu…ostatnio mam troche pod górke ( awaria autka na drodze itp) i juz pare razy poprawiałem sobie humor czytajac Twoje dopiski o naszym tapetowaniu i naszych słownych przekomarzaniach:-) :-)” obciaganie ……tapety” hi hi..oj Baska,Baska,Ty łobuzie!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Niesamowite, jak cokolwiek kiedykolwiek powiedziałam mężczyźnie o wróżkach to wyśmiewali mnie. A Ty nawet rozumiesz i porównujesz wróżkę do psychologa. I też miałeś zderzenie z kartami. Wiesz czym to pachnie i nie pchasz się na fotel. Szczęśliwy człowiek nie idzie do wróżki, bo i po co? Człowiek czasem miota się z życiem, potrzebuje porady a koleżanka poleci wróżkę, to idzie, ale żeby dzwonić i przez telefon szukać porady to jakoś ni w ząb nie przemawia do mnie. A tekścik z tapetowania the best. Wiesz, zdrowieję! Dziś poczułam wigor z radością wariowania. och, jak ja potańczyłabym!!! Tak mi się chce!! Poubijać kapustę. Dziwna ze mnie dojrzała kobieta, coś z tym wiekiem nie tak. Czuję się szesnastką i to szczęśliwą.

      Polubienie

  4. wiesz,nie jestem skory do wysmiewania słow czy tego w co ktos wierzy, a zwłaszcza jesli czegos nie znam,…wole spytac i porozmawiac, staram sie zrozumiec…wykpic to moge ewentualnie chamstwo czy ordynarną głupote……
    Wiesz,zastanowiło mnie jeszcze to,co pisałas o reakcji ksiedza…mysle ze chciał dobrze i ta wspolna modlitwa na pewno duzo pomogła…czasem tylko denerwuje mnie,ze kosciol jako instytucja,nie pojedynczy kapłani,tak chetnie wrzuca wiele rzeczy do worka z napisem grzech okultyzmu…. i czy chodzi np. o wrózenie z kart,czy np o ksiazki I filmy z cyklu „Harry Potter…..”.W ksiazkach,ktore pieknie ucza dzieci i młodziez,ze przyjazn jest najwazniejsza,ze warto miec swoje ideały i poglady i umiec o nie walczyc i bronic ,ze warto byc po prostu dobrym i uczciwym,widzi sie tylko dzielo szatana i okultyzm…….szkoda….moje córki uwielbiaja Harrego i uwazam,ze min.te ksiazki sprawiły,ze są takie jakie są.przepraszam,ze odbiegam od tematu,ale tak mnie natchneło,zeby sie tym podzielic tobą i blogowiczami.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Kościół chyba chciałby, aby wierzący bezgranicznie zaufał Bogu. A Harry jest fajny i już. Magi trochę przyda się w szarym życiu. Grunt to wszystko traktować z przymrużeniem oka. Bajki dla dzieci tez mogą być urocze, a to tylko baju baju. Z przesłaniem.
      Ksiądz Sławek ze Stogów podszedł do tego życzliwie, młodszy ode mnie, znał mnie jako nauczyciela.

      Polubienie

      1. tak…tylko bajki…ale czy to nie ich słuchamy z zapartym tchem jako maluszki?..czy nie z nich uczymy sie podstawowych pojec dobra i zła?…….a gdy sie oczy zmrózy…wszystko wygląda inaczej….:-)

        Polubione przez 1 osoba

  5. Właśnie, są ludzie, którzy mają dar jasnowidzenia…. dar bardzo rzadki…. są ludzie, którzy myślą, że mają taki dar, a wcale go nie mają tylko z wróżb i naiwności ludzi zrobili sobie łatwy sposób na zarabianie pieniędzy.
    Ja wierzę, że są zjawiska nieywtłumaczalne, niezrozumiałe, nie do objęcia naszym mózgiem….
    Wierzę, że każdy z nas urodził się „pod konkretną gwiazdą”, tzn też w konkretnym dniu i godzinie naszego przyjścia na świat był taki a nie inny układ planet – a układ planet to nie wróżba, to konkretna nauka zwana astrologią. Nauka jak każda inna, związana jest z różnymi teoriami, które wymyślamy my, ludzie i na potwierdzenie tych teorii i wypływających z nich wniosków szukamy dowodów. Podobnie i w astrologii. Wierzyć nie wierzyć w te dowody? Czy te teorie przemawiają czy nie? Ja czytam wiele horoskopów, lubię i są niektóre mega trafione jeśli chodzi o mnie i mój zna zodiaku, są też kompletnie nietrafione, jakby o kimś innym. Autorów horoskopów nietrafionych nie czytam dłużej, bo po co? Sama mogę zweryfikować ich rzetelność.
    Jak w każdej nauce i każdym zawodzie i w astrologii też, są astrologowie bardzo wnikliwi, pracowici, dociekliwi, analizujący, kojarzący fakty, sięgający do różnych żródeł, a i są tacy odwalający przysłowiową chałę (czy hałę – nie wiem jak się to pisze poprawnie). Wierzę też, że nasza data urodzenia niesie ze sobą konkretną energię wynikającą z liczb. A ta energia związana jest również z naszym sposobem postępowania, widzeniem świata i wieloma innymi sprawami.
    Szanuję ludzi, którzy świadczą usługi profesjonalnie, mają wiedzę i doświadczenie, nie są pazerni, i mają właśnie ten dar. Mam to szczęście, że znam taką panią …. ma też ogromną chęć i misję pomagania ludziom na swój sposób, potrafi pocieszy, wlać otuchę w serce, nie obiecuje złotych gór ale wspiera modlitwą, układa nawet takie modlitwy. Wizyta kosztuje 100 zł i to jest jak terapia, jak rozmowa z kimś bliskim, kto nie ocenia, wysłucha, a że przy okazji zajrzy do liczb, przestrzeże przed niesprzyjającym układem dat lub podpowie, żeby z pewnymi decyzjami się wstrzymać, policzy, który czas i na jakie sprawy życiowe jest bardziej sprzyjający – to inna sprawa. Można posłuchać, można zignorować… każdy ma prawo zrobić z tymi informacjami co chce. Widzę też, że mocno pracuje nad sobą, czyta, medytuje, modli się ale i nie nadużywa swoich darów, choć pewnie mogłaby… jak kiedyś o to zapytałam, to powiedziała, że jakby miała swój dar wykorzystać dla poprawy swojej sytuacji materialnej, to za dużo energii by musiała na to zużyć i wie, że odbiłoby się to na jej zdrowiu – a zdrowe szanuje najbardziej… I miała kota, kota niezwykłego, który też miał dar i pokazywał swoim zachowaniem i mądrymi oczami czy idzie w dobrą stronę czy coś jest nie tak. Potrafiła z nim się porozumiewać, był mądry i oddany… niestety odszedł i jak usłyszałam, żaden kolejny kot tamtego nie zastąpi….. aż serce drzy przy pisaniu tego komentarza… echchch…

    Polubienie

    1. Dziękujemy. Bardzo wnikliwy komentarz. Pełen. Masz wiedzę, interesuję Cię to. Dobrze, że istnieje w Twoim świecie taka pani od Twojej duszy i ciała. Wleje otuchę, to i ciało radośniejsze. Skoro jej ufasz i potrzebujesz nadal, to wizyty owocnymi są, a nie strachem, jak u mnie. Uważaj na siebie.
      A teraz z innej beczki, tańczyć mi się chce. Co Ty na to? może miasto Aniołów?

      Polubienie

      1. czasami pływają myśli,wiesz?mam wrażenie. poważnie że nie jestem sobą…..stąd moja obecność tutaj na blogach nie znanych mi ludzi:)komentuje nie znając sam bez bloga taki intruz……duch,komentuje i mnie nie ma:)dobrych chwil życze sercadraganie

        Polubione przez 1 osoba

  6. o dopisałas Mała 16-ko:-)….cudnie ze wracasz do zdrowka…a co do wariowania…hmm..zgłaszam sie na królika doswiadczalnego hi hi….da sie zrobic hi hi…. i może bedzie „materiał” na wpis…:-)

    a powaznie to az Ci zazdroszcze tej radosci z życia….nie trac jej!

    Polubione przez 1 osoba

  7. Niesamowita historia, lubię Cię czytać, dziękuję za ten wpis.

    Wydawać by się mogło, że to tylko kilka słów, ale ten tekst niesie między wersami za sobą dużo bólu i smutku. Wiem to. Mój syn ma szczególne miejsce w moim sercu, dlatego mogę tylko się domyślić, przez co musiałaś w tamtym czasie przejść.

    Pamiętam, jak mój ex miał przyjaciółkę wróżkę. Ja byłam już wtedy nawrócona i znałam prawdę o okultyzmie i niebezpieczeństwach z nim związanych. Może to głupie, ale sam z nią kontakt prowokował w moim życiu pewne strachliwe wydarzenia, których nie mogę wyjaśnić do dziś. Dopiero kiedy zerwałam z nimi kontakt, zaczęło się w moim życiu układać. Od tamtego czasu stronie od wróżek i innych zagrożeń duchowych. Nie chcę nic sugerować, ale może strachem o syna zapłaciłaś za wizytę u niej. Czytałam świadectwa, że gorzej się takie wizyty kończyły. Na szczęście to już za Tobą.
    Jestem Tobą z myślami i mocno Cię ściskam.

    Polubione przez 1 osoba

    1. ależ ta Koneczkla ma z Toba dobrze…ale zasługuje jak nikt:-)…….a syropek pewnie miodowo – imbirowy hi hi?
      …..a córeczki….cóz,w jakis sposob to sens życia,radosc,miłosc,….no i królewny tatusia:-)……juz tylko to,ze są,ze jakas czastka mnie w nich zostanie sprawia,ze to wszystko nabiera odrobiny sensu…………………….

      …to chyba ta pora:-)

      Polubione przez 1 osoba

  8. Nie czytam tym razem komentarzy ( wybaczcie czytelnicy Basi), bo sporo ich, a ja dzisiaj z czadu wolnego pomimo niedzieli okrojona znacznie ale też dlatego , że czym prędzej chce autorce pogratulować super ciekawego wpisu. Bardzo mnie „wciągnął”. Raczej nie wierzę specjalnie w przepowiednie wróżek i tego typu ciekawych osobowości ale przekonałam się dwukrotnie, że mówiły prawdę choć nie w stosunku do mojej osoby. Jedna z naszych wspólnych znajomych ( której wcale nie posądzałabym o to) zajmuje się tego typu praktyką. Sama osobiście nigdy nie korzystałam z wiedzy wróżki, jestem strachliwa, boję się. Jednak kilka razy w życiu pojawiła więc taka chęć ale stchorzylam.
    Cały ten wrózkowy i jasnowidzowy świat ciekawy jest .s szybciej skorzystalabym w razie potrzeby z usług jasnowidza aniżeli wróżki. Jeden z gdańskich jasnowidzow wskazał moim znajomym gdzie mają szukać ciała ich zaginionego syna. Cholera, chłopak leżał w rzece we wskazanym miejscu. Od tego momentu wierzę jesnowidzom, wierzę w ich moc i w to, że mogą pomóc. Wróżki natomiast traktuje z przymnozeniem oka choć może niesłusznie….przecież ta, którą spotkałas znała Twoja przyszłość. Muszę zastanowić się nad tym jeszcze…

    Polubione przez 1 osoba

  9. Byłam dwa razy u wróżki, bo ciekawa jestem. Pierwsza trafiła z paroma rzeczami, z większością jednak nie… druga powiedziała, że mam usłane życie różami… :/ Zatem albo kiepsko trafiłam, albo karty kłamią… Nie mniej bardzo wzruszył mnie Twój wpis z różnych powodów. Tyle pytań mi się kłębi teraz w głowie… może kiedyś się odważ i je zadam.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.