To niełatwe. Ksiądz Twardowski „Dłużej niż na zawsze”.

To był niezwykle dobrotliwy człowiek, poeta liryki religijnej. Teksty napisane często na miarę dziecka, zawierają wielka mądrość życiową i cieszą się niesłabnącą popularnością.  W jego wierszach,  prozie odnajdziemy prosty, zwięzły język,  formułujący zacne myśli i czyste patrzenie. To ten maksymalnie prosty i oszczędny język, tak ujmuje czytelników. Kochał przyrodę, zwierzęta. Tak pięknie pisał o wierności psa,  posłuszeństwie ptaków i niewierzących drzewach, a miłość postrzegał wciąż za dużą, aby ją całą widzieć.

Potrafił reanimować uśmiech na twarzach tych, co czekali na radę i pocieszenie. Wciąż wracam do jego tekstów i ponawiam próby zrozumienia tego, co niepojęte!

Nadzieja

 „Ufający Bogu, to ktoś więcej niż optymista. Nadzieja, to jest czas”. Jeśli człowiek coś robi – ma czas, ma jeszcze nadzieję”. „Nadzieja –  to czas bez pożegnań”. Póki jest nadzieja, to i  szansa. Wiara, że będzie lepiej, że jeszcze będzie dobrze. Nadzieja patrzy przez różowe okulary i cierpliwie czeka. Mówi się, że człowiek ufny, łatwowierny, cierpliwy dłużej ma nadzieję, nie traci jej. Czekamy na zmianę w naszym życiu, na ukończenie, spełnienie, na odnowę, na poznanie, znalezienie, na powrót.. Brak nadziei spowoduje zwrócenie się całkowite ku sobie  z jednocześnie mocnym odczuciem własnej słabości.

Miłość

„Kochamy albo za dużo, albo za mało, nigdy w sam raz”. ” Gdy miłość zdenerwujesz, każdy grzech jest ciężki”. Zastanowiłam się dłużej.  Innym razem zwróciłam uwagę na jedno z wielu zdań o wierze.

Wiara 

„Wierzyć – to znaczy nawet się nie pytać, jak długo jeszcze mamy iść po ciemku”. „Wierzyć, to znaczy ufać kiedy cudów nie ma”.

Moja koleżanka, osoba wierząca, praktykująca, singielka i zarazem mama uroczej córeczki,  często odwiedza panią z czarnym kotem i rzędem świec, aby usłyszeć, co tarot jej szykuje na najbliższą przyszłość. Mówię jej, – dziecko zaufaj Bogu, nie martw się kiedy i czy przyjdzie miłość do mężczyzny. Żyj spokojnie, a ON wie, czego Ci potrzeba. Zaufaj mu! Bogu. Jesteś w jego rękach. Jeśli liczymy tylko na siebie jesteśmy stale zmartwieni. Przecież wierzysz w Boga, licz  na niego. Ale ona niecierpliwa  i nie do końca identyfikuje się z moimi słowami.

Dla mnie największym problemem są  słowa księdza Jana o cierpieniu.

Cierpienie

Ksiądz Twardowski pisze, ” Jeśli kochamy kogoś i cierpimy dla niego, to krzyż wcale nie jest taki ciężki. Widzi się miłość, a nie ciężar krzyża”. Zaraz nasunął się przykład, kobiety cierpiącej z powodu alkoholizmu swojego kochanego męża, jak długo będzie widziała w tym dar? W książce pt. „Dłużej niż na zawsze” znajduję takie zdanie, ” Jeżeli kochamy kogoś i cierpimy dla niego, to krzyż wcale nie jest taki ciężki”. Trudno mi  zobaczyć łaskę Boga, kiedy zsyła nam krzyże i cierpienia. A ludzki ból przeszywa na wskroś i krzyczy rozpaczą.  Powiedz matce, która straciła dziecko, że w życiu wszystko jest po coś, ten krzyż też. Myśli może tak jest, ale ja tego nie chcę.

Może za mało we mnie pokory. Kiedyś byłam zdecydowanie bardziej pokorna, nawet nie śmiałam zastanawiać się nad chrześcijańskimi maksymami, czy dogmatami. Po prostu przyjmowałam je. Boże a teraz zastanawiam się, ileż okrucieństwa (na ludzką miarę i rozum) było w stosunku do Abrahama, który miał złożyć z umiłowanego syna Izaaka ofiarę. Czy w imię dobra można czynić zło? Nadgorliwość nie jest cnotą, ona zaślepia nas?  Jedyne wytłumaczenie widzę w tym, iż pewnie Bóg wiedział, że może pozwolić sobie na takie żądanie, bo Abraham je wypełni, a Najwyższy powstrzyma dłoń z nożem. Bóg to wiedział, a Abraham nie. Nie wiedział na ile go stać dla miłości Boga. Ale czy nie może to być prostsze? Konieczne było wystawianie go na próbę? Jednak jestem za malutka na to.

Opiszę Wam zdarzenie, tylko z kotkiem, ale jakże również bolesne. Była zima, późnym wieczorem po pracy zmierzałam do samochodu. Dochodzę do rozstaju dróg i myśl w ułamek sekundy – „idź tym razem w lewo, tam nie ma świątecznego zgiełku”. To, co zobaczyłam, czego przyszło mi doświadczyć, było takim bólem, a zginął można powiedzieć, tylko kotek pod kołami czyjegoś samochodu. Jego ból umierania, tryskająca krew dokoła i  podskoki w górę z opadaniem, w wielkim szale i szoku umierania było przerażające. Pobiegłam na ulicę z uniesioną ręką, zabrałam go. Wyciszył lejące się przez ręce ciałko w agonii, w momencie objęcia go. Zaniosłam na trawę opodal, głaskałam i płakałam. Odszedł. Wiem, że są gorsze rzeczy na tym świeci. Długo nie umiałam mówić o tym. Po jakimś czasie opowiedziałam córeczce. A dziś piszę Wam. Godzenie się na cierpienie jest trudne. A wartość z niego płynąca, najczęściej niechciana przez człowieka. Boimy się cierpienia i kiedy Jan Twardowski pisał z takim przekonaniem i pewnością, że to łaska, z automatu stawałam okoniem, bo jakoś nie mieściło się w głowie i sercu. Jezus też bał się cierpienia i prosił o zabranie tego kielicha goryczy.., jeśli to możliwe, a co dopiero człowiek. Ale skoro ksiądz Jan o tym pisał i wierzył, to co mi maleńkiej wątpić. Tak po prostu jest, bo musi w tym być jakiś sens.

Autor: stopociechblog

Przyszedł czas na celebrację życia. Już mi nigdzie nie spieszno. Czas dla siebie. Oczy przymrużone. Bez lekceważenia, ale i bez strachu. Lubię ludzi, lubię żyć! Piszę o swoim życiu, przemyślenia... Coś z pokoiku masażu, coś z kuchni, z łóżka i dla Okruszków Napisz, jeśli masz potrzebę barba2601@wp.pl

17 myśli na temat “To niełatwe. Ksiądz Twardowski „Dłużej niż na zawsze”.”

  1. Nie napisał bym tego komentarza, gdybym nie przeczytał dzisiaj na fejsie:
    „Ludzki mózg jest niesamowity.
    Pracuje 24/7 od momentu narodzin aż do czasu jak znajdzie sobie jakąś lewacką ideologię”
    Ta sentencja uzmysławia jak łatwo jest manipulować ludźmi.
    Wystarczy zaszczepić im w mózgi jakąś ideologię i już można nimi sterować. Można spowodować, że popełnią największą zbrodnię: będą gotowi zamordować własne dziecko. Można jeszcze nazwać to „miłością”!
    W bolszewizmie w imię wiary w komunizm syn donosił na ojca.
    Co to jest WIARA?
    Wmówiono nam od dziecka, że musisz wierzyć. Jak nie wierzysz, to jesteś niebezpieczny. Jesteś odsuwany na bok społeczeństwa w najlepszym przypadku, a w najgorszym eliminowany.
    W renesansie katolicy się nie kąpali. Jeżeli ktoś się kąpał chociaż raz na tydzień, to już inkwizycja przyglądała mu się bacznie, czy to nie kryptożyd, albo kryptomuzułmanin, bo oni musieli raz na tydzień mieć oblucje.
    Wiara to jest takie coś, co pozwala zniewalać ludzi, powodować, że czują się malutcy, uzależnieni od obiektu wiary, od pośredników kapłanów, sekretarzy, przywódców, guru.
    Robią wtedy wszystko co im się narzuci.
    Zamordować – mordują
    Trwać w toksycznym związku – trwają
    Dawać na tacę – dają, a nawet lekarstw nie kupią, a cegiełkę wyślą, majątek zamiast dzieciom zapiszą proboszczowi w imię zbawienia wiecznego
    .
    Wmówiono, że bez wiary nie możesz być szczęśliwy, bo tylko wiara daje łączność z Bogiem, a jest to najwyższe szczęście. A kto nie chce być szczęśliwy?
    A co to jest ten Bóg, gdzie on jest? WIELKA TAJEMNICA WIARY.
    Nie pytaj, bo my takich co mają wątpliwości…. już nie płoną stosy inkwizycji, ale spalimy cię w społeczności, będziesz poza nawiasem.
    Musisz się bać!
    Jest i marchewka. Piękne słowa, piękne sentencje, mądrości doktorów kościoła. Odpowiedni tembr głosu, pięknie wyćwiczony przez lata nauki, odpowiednie budowle z dobrą akustyką,
    Nawet technika zaprzęgnięta do zawładnięcia umysłami. Lenin wykorzystał technikę filmową, Hitler też kino i akustykę, wielkie imprezy, marsze.
    Nie dziwię się Basiu Twoim rozterkom. Jesteś istotą myślącą i to bardzo myślącą. Jednocześnie masz wtłoczony od dziecka wzorzec wiary. Ufasz mądrości i pięknym słowom księdza. Mówi o miłości. A co on może wiedzieć o miłości? Może mu sie wydaje że wie. Może wierzy w swoim zadufaniu, że wie, że wie prawdziwie, że sentencje które wymyśla ulepszą swiat. A mały człowieczek zastanawia się jakie to musi być mądre, bo nic nie rozumie.

    Wiara, religie, ideologie, to największe zło na świecie. W imię Boga organizowano wyprawy krzyżowe, gdzie mordowano wszystkich: muzułmanów, żydów, chrzescijan. Na pytanie jak w zdobytym mieście odróżnić innowierców od chrzescijan odpowiedź dowódcy- biskupa była: mordować wszystkich, Bóg rozpozna swoich.
    Inkwizycja działała podobnie. Torturowano przez rok. Jak się nie przyznał, to zwalniano, bo Bóg dał mu siłę przetrwać, czyli niewinny. Ludzie w to wierzyli i nie mieli pretensji do oprawców. To była potęga wiary!

    Wiara zniewala. Człowiek staje sie niewolnikiem ograniczeń, ma rozterki, wyrzuty sumienia, kompleksy. Zamiast działać, zmieniać swoje życie na lepsze, to czeka co Bóg przyniesie. Znosi swoją katorgę samotności lub terroru drugiego człowieka. A życie mija. Bóg to właśnie jest ten ktoś, kto Cię zupełnie ignoruje, kiedy go najbardziej potrzebujesz.

    Możesz mnie Basiu zbanować za ten tekst. Możesz jeszcze zapytać czy w coś wierzę?
    Nie wierzę, że Bóg istnieje.
    Nie wierzę że Bóg nie istnieje. Nie wiem.
    Nie wierzę że UFO istnieje.
    Nie wierzę, że UFO nie istnieje. Nie wiem, nie spotkałem.
    i t.d.
    Wierzę w dobroć człowieka.
    Wierzę w miłość
    Wierzę w wolność wyboru, taką wolność, która świadomie nie krzywdzi nikogo.
    Pozdrawiam
    Podróżnik

    Polubienie

    1. Spróbuję tak po kolei. Mojej wiary nikt mi nie wmusił, ja ją wyssałam z ogniska domowego. Pozwoliłam zaszczepić się i nie zwątpić. Jako dorosła osoba zauważyłam, czy też pozwoliłam sobie zauważyć, iż instytucja kościoła nie do końca jest dobra. Bóg to jedno, a Kościół składający się TYLKO z ludzi to drugie. Gdybym miała wierzyć w tę instytucję, dawno musiałaby opuścić szeregi wiernych. Ludzie- Kościoły.. potrafią z Bogiem na ustach mordować rzesze bezbronnych. Te wyprawy krzyżowe, palenie na stosie, bogactwo Watykanu.., czy tego chciał od nas Bóg? Ja tu nie wątpię w istnienie jedynego Boga dla wszystkich, tylko pozwalam sobie pytać o tłumaczenie Biblii, zwłaszcza Starego Testamentu. Dla mnie Bóg składa się z Miłości, Dobroci i Miłosierdzia, a w przypowieści o Abrahamie i ofierze na skale Moria ( to podobno ta skała, z której Mahomet został porwany do nieba) nie mogę dopatrzeć się tego w Bogu. Nie jestem teologiem, nie mam wiedzy. Może składanie ofiary z dziecka było znane i stosowane wówczas. W mitologii greckiej jest bardzo podobna historia, z chęcią złożenia w ofierze córeczki naczelnego wodza, aby wiatr przywrócić na morzu. Artemida obrażona, a flota na Troję się wybiera. Myślałam sobie o tym nie raz, nie dwa, skąd ta absolutna gotowość Abrahama „Oto jestem”!. Bóg nas przenika, zna, więc zrobił to po to abyśmy lepiej poznali siebie. Trochę to okrutne, taki test posłuszeństwa, miłości i szacunku do Boga. Jeśli nie postępuję źle, to nie dlatego że boję się Boga, czy jego kary, tylko, że należy postępować dobrze i mi z tym lepiej, łatwiej. Chcę być posłuszna nie ze strachu, tylko dlatego że JEST! I ja go potrzebuję! A czynienie dobra jest DOBREM. To, że człowiek chodzi do kościoła, nie oznacza z automatu, że jest dobry, o nie! Chodzenie do kościoła, przynależenie do jakiejś grupy nie czyni nas prawymi, tylko nasze WYBORY! Dlatego piszę ludziom na urodziny czy imieniny, mądrych, właściwych, dobrych wyborów. Już dawno nie ufam pięknym słowom księdza. one najczęściej są grzmiące. Ten kto chodzi do kościoła nasłucha się jaki człowiek jest zły. Tylko gromy i gromy. A ładne słowa pamiętam z dzieciństwa, kiedy po lekcjach biegło się do kościoła i dobrotliwy staruszek ksiądz opowiadał bajkowo przypowieści.Tak wyrzuty sumienia rzeczywiście są, ale i niewierzący je ma kiedy postąpi źle, dokona złego wyboru.
      Ja tak naprawdę napisałam ten post, bo chciałam zwrócić uwagę na książkę J. Twardowskiego „Dłużej niż na zawsze”. Zawsze lubiłam jego wiersze, o burku który wpadł do kościoła, o pięknych a niewierzących drzewach.., tylko proza o cierpieniu nie może zjednać się ze mną. Jak czegoś nie rozumiemy, najczęściej dostajemy odpowiedź niezbadane są wyroki boskie”. Och, a ja bym jednak chciała wiedzieć więcej. Może powinnam na stare lata postudiować teologię, tak dla siebie. Ale z drugiej strony, ja taka grzeszna. Zastanowię się, porozmawiam z Bogiem, jeśli ośmielę się. I teraz nie żartuję. Często nie czuję się godna. Taka jest prawda. Dziękuję za długi mądry wpis. Wiele osób przytaknie, wielu zbulwersuje a innym da do myślenia. Mnie otrzeźwiło, że zadawanie pytań, dociekanie, może świadczyć, że stłukłaś skorupkę.. .

      Polubienie

      1. Wszyscy mylicie Boga z kosciolem. Cos co jest bytem stworzonym z miłosci, Coś z czego powstalismy my wszyscy i Coś do czego dążymy , nawet ci ktorzy temu zaprzeczają. Bog to jest dobroć , a nie kieoski sxenarzysta, jakis wioody allen!
        Mylicie pisma ludzi, ktorzy używaja Imienia Boga jako wytłumaczenia tego że maja wladzę nad innymi ludźmi, z Bogiem i jego wolą, ktorej bezposrednio nie znamy.
        To czy ktoś wierzy czy nie , jego sprawa.
        Ja nie wierzę, ja po prostu Wiem☺

        Polubienie

  2. …przecież Bóg nie prosił o dowód dla siebie bo wie. My potrzebujemy dowodów …wy może bo ja już nie. Siadam ze Starszym Panem i milczymy. Kiedyś mówiłam wiele , pisałam wiele ale nie siadałam z Nim a teraz jest… słowa niepotrzebne. …wciąż słyszę, czytam, że zsyła jakieś kłopoty, krzyże i takie tam…kto ?…ON ? Starszy Pan ?…nie. To błędne rozumienie-moim zdaniem. Czy matka jest w stanie doświadczać syna ? Czy ojciec jest wstanie eksperymentować na córce ?….Nie róbmy z boga psychola….nawet a największe zbrodnie to my jesteśmy odpowiedzialni. On ratuje nas od jeszcze większego błędu bo gdyby nie to,czy ktoś by zatrzymał Hitlera ze Stalinem ?

    Polubienie

    1. ” Wy może, bo ja już,nie”, w Twoich słowach czuć wyższość. Mylę się?
      Wyczytałeś z mojego wpisu i komentarza, że potrzebuję dowodu na istnienie Boga?
      Zsyła radość i i wierzę, że za to dziękujemy. Po moim wpisie wyczułeś, że robię z Boga psychola? Już nie jestem pewna, czy to do mnie, czy do ogółu. A że za zbrodnie odpowiada człowiek, to prawda.

      Polubienie

    2. A czy zatrzymał Hitlera i Stalina? Nie zatrzymał. Pozwolił na wymordowanie często w straszliwych cierpieniach sześćdziesiąt milionów ludzi, czy jeszcze więcej. Gdzie był? Nigdzie? A może tworzy nowe światy gdzieś poza horyzontem zdarzeń? Nas już stworzył, więc się nami nie interesuje. Nawet nie zareagował jak Hitler mordował Naród Wybrany.
      Jeżeli masz Boga w swojej głowie, to jest to splot Twoich myśli, tylko Twoich. Zdrowy psychicznie człowiek ma różne myśli, wyobrażenia, fantazje. Można sobie nawet pogadać z taką wyobrażoną istotą: aniołem, Bogiem, jakimś guru. Czasami jest to potrzebne, żeby zrobić rachunek sumienia, zanieść jakieś prośby, czy oczekiwać porady. Wszystko w porządku jeżeli wiemy, że to tylko nasza wyobraźnia. Jeżeli zaczniemy uważać taką istotę za rzeczywistość, to należy natychmiast udać się do psychiatry.
      Pozdrawiam

      Polubienie

      1. Bylem i on teź wierzy😅
        Uwielbiam takich obrazoburców. A jaką filozofię Ty wyznajesz ? W co wierzysz. W hitlera czy stalina , w nic? W demokrację liberalną?
        Xhcesz to wyszydze cokollwiek, tylko w odroznieniu od Ciebie mam co zaoferować. A Ty poza stanowiskiem źe jak na plocie pisze dupa to juz uważasz że ją widzialeś😂to co masz do zapropnowania ludziom ktorzy szukają?
        Róbta co chceta????

        Polubienie

  3. ” A życie mija. Bóg to właśnie jest ten ktoś, kto Cię zupełnie ignoruje, kiedy go najbardziej potrzebujesz.”cytat z pana powyżej. zabawne bo gdy ja go potrzebuje , jest zawsze i wtedy gdy nie potrzebuję, też. Codziennie mam do niego sprawę i codziennie dostaje z nawiązką . Bywa ,że czasem , proszę:-daj mi trochę kasy ale nie więcej niźli tyle ile mnie nie zeszmaci…że by się chciało więcej ?…i co mam się zeszmacić ? Żaden ojciec tego dla córki nie zechce-myle się ?

    Polubienie

    1. Szczęka opadła mi po przeczytaniu Twojego pierwszego komentarza i wisi nadal. Nieodgadniony!
      Wracając do meritum – Nie jestem święta, a on trwa i trwa przy mnie. Czasami to nawet się dziwię. Ale przecież to Bóg, nieskończenie miłosierny. Nie tylko Ty z Nim siadasz, jest nas wielu, tu na blogu też.

      Polubione przez 1 osoba

    2. Kloszardzie masz rację. Bóg jest zawsze z Tobą. Jest, bo istnieje tylko w Twoim umyśle. Tak naprawdę, jeżeli Bóg Stworzyciel istnieje niezależnie od umysłu, to nie zajmuje się nami tylko tworzy nowe światy. Stworzyciel, to Stworzyciel.
      Tobą zajmuje się najwyżej Twój Anioł Stróż. Masz bardzo słabego (jakiś początkujący?) Anioła Stróża. Daje Ci za nic. Nie powinien. Jeżeli tak robi to krzywdzi innych. Ty nie pokazałeś, że coś robisz w zamian. Twój pseudonim sugeruje, że wiedziesz życie pasożyta. Napisz co robisz, żeby się odwdzięczyć za dary jakie otrzymujesz. Co robisz dla innych ludzi?
      Pozdrawiam

      Polubienie

      1. Pana teoria na temat mojej rzeczywistości, jest czystym gdybaniem wszak a moje opowiadanie, jest stwierdzaniem faktu.
        Założenie Pana ,że dostaje się coś za coś jest…, proszę wybaczyć…, głupie . W miłości nie ma cen .
        Na jakiej podstawie obraża Pan, tak odbieram, mojego Anioła Stróża… wypowiadał się ? zostawił raport z działań do oceny ?
        Mój Nick nie mówi niczego. Pan sobie opowiedział historię, która wygodna. Nieprzystająca do rzeczywistości… ale czy Panu to do szczęścia potrzebne.
        PS Gwoli dokładności
        Jeśli kobieta nie pozwoli mówić do siebie na Ty, proszę tego nie robić, to dość niegrzeczne-proszę. Nic się tym temacie nie zmieniło o ile mi wiadomo.

        Pozdrawiam uśmiechając się serdecznie. pani Natalia(z zawodu prostytutka)

        Polubione przez 1 osoba

      2. Zapomniałam wytłumaczyć się z tego co robię dla ludzi.
        Wczoraj, nie przejechałam pana na drodze a mogłam. Wczoraj uśmiechnęłam się do proszącego o datek na piwo. Wczoraj miałam chwile czasu dla kogoś kto potrzebował być z kimś. Dziś, jestem , może na coś się przydam.

        Polubione przez 2 ludzi

  4. Myli się Pani co do wyższości. Myli też ,że próbowałam coś zawłaszczać. Kogoś zawłaszczać tylko dla siebie.
    …ja i wyższość… za głupia ja , za mała i zbyt leniwa . Zbyt pewna siebie by się wywyższać, zbyt świadoma, jestem.
    Przyszło mi do głowy , przyszło mi na myśl, że zaraz ktoś mnie tu zwymyśla, od kurew wyzwie i takie tam… nie wiem skąd to uczucie , może z Siekierezady -Stachury. Wczoraj zwymyślano mnie i słusznie w telewizorze…że nie czytam a tylko piszę…do innego powiedziane ale wzięłam do siebie i wstyd mi się zrobiło trochę. Trochę.
    Po co te konwersacje z ludźmi, którzy nie istnieją, z przyjaciółmi, którzy… „zawołać naszych ?” Brzmiało w tej książce… zawołać naszych ?… Po co ich kłopotać, samej mi iść wypada do starszych… dobrze ,że są bo na życie jakoś tej nocy nie mam ochoty…

    Polubienie

  5. Dzięki za ten wpis. Kiedy byłam dzieckiem miałam dwie kasety z wierszami ks. Twardowskiego, uwielbiałam ich słuchać. To dla mnie jest jego fenomen. Pisał tak, że trafiało to do 9 letniej dziewczynki i pisał tak, że Ty to kontemplujesz. Ja też. Właściwie gdzieś w ostatnich dniach obił mi się o uszy, któryś z jego wierszy i wtedy pomyślałam… chcę do nich wrócić. A potem jak to u mnie często bywa… zapomniałam. W domu mam na półce jego biografię w dwóch tomach, właściwie jej nie przeczytałam. Może ją odłożę na bok? Teraz czytam mojego ukochanego Murakami, potem mam jeszcze jedną książkę do dokończenia, ale w tzw. międzyczasie…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Podziwiam, że znajdujesz czas będąc mamą trójki dzieci.. Tak, ks.Twardowski jest na każdy wiek czytelnika. Miłego dnia mamusiu, oby maluszek nie dał się we znaki. Ja suszę beze na torcik. Idę teraz zrobić krem. przyjeżdża moja najmłodsza (23 lata) Iskiereczka.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.