„Na czyje siły, na czyj rozum obliczone jest życie”. Ból po stracie

Maria Dąbrowska pisała,

„Na czyje siły, na czyj rozum obliczone jest życie”? („Noce i dnie” – tom III).

Dziś uczestniczyłam w ogromnie smutnej uroczystości Pożegnaniu i  ostatniej drodze, Mateusza. Nie znałam go osobiście. Usłyszałam od męża, że ich absolwent nie żyje. I wraz z uczniami, wychowawcą.., jedzie na pogrzeb. Pierwsza myśl, chcę tam być. Towarzyszyć mężowi i nie chodziło mi o opiekę nad nim, tylko pożegnać tego chłopca.

Nie ma takich słów, które w tej chwili ulżyłyby cierpiącemu. Tu będzie potrzebny czas.  Czas nie leczy wszystkiego, ale wraz z jego upływem, nowymi doświadczeniami w pewien sposób może zdystansować od bolesnego wydarzenia. Nigdy już nie będzie jak dawniej. Jednemu potrzeba 15 lat, drugiemu kilku. Tylko on może  uśmierzyć piekący, palący ból, rozpacz zamienić  w smutek i ciszę. A stargane, zorane serce uspokoić.

Pamiętam, ogrom bólu naszej całej rodziny po stracie taty. Wszyscy pogrążyliśmy się w rozpaczy. Po miesiącu, czy dwóch po pogrzebie, odwiedziła nas babcia, mama taty. Starała się pomóc w tych ciężkich chwilach. Opowiadała o tacie, jakim był dzieckiem. Pewnego wieczoru siedziała przy uchylonych drzwiczkach pieca i grzała kolana, ja na kuckach przy jej stołeczku, oparłam głowę. Pogłaskała i spokojnie powiedziała,” Nie płacz Basiu, tata nie chciałby, abyś tak rozpaczała, bądź dzielna, on patrzy na Ciebie”. To zdanie, a właściwie zadanie, zapamiętałam. Ono choć trochę pomogło mi. Niedawno będąc na terapii, usłyszałam, że już wtedy świat, bliscy narzucili mi rolę,  robienia czegoś, czego ty nie umiałaś, nie rozumiałaś. Jak przekuć cierpienie, płacz w spokój.  Dziecko potrzebowało  wykrzyczeć swój ból, ale nie, bo tata nie chciałby tego.  Babcia chciała dobrze, psychologiem nie była. I na ten czas, choć trochę pomogła. Wzięłam  świat na ramiona. I dźwigałam długo. Takich sytuacji było tysiące. I tak kształtujemy człowieka wtłaczamy go w ramy i pewne role do spełnienia. Nie o tym chciałam pisać, za daleko odeszłam.

Psycholog może pomóc, ustalić granice cierpienia, ale nie każdy potrzebuje takiej pomocy. Cierpiący człowiek na początku analizuje pewne rzeczy i stale pamięta o nieobecności tej osoby. Oby przyszedł taki czas, że wspomnienia nie będą paliły. A ciągły ból ustąpi miejsca wyciszeniu i na nowo wzbudzi zainteresowanie życiem. Aż odbudujemy to, co runęło. Życie!

Strata dziecka, największa tragedia na tej ziemi. Współczuję.. Podeszłam, przytuliłam i obiecałam modlitwę taką, jak potrafię o zelżenie bólu jej matczynego serca.

Nie napiszę wiele, bo trudno. Mateusz był zdolnym, skromnym, życzliwym człowiekiem. Pomagał mamie po śmierci taty. Podziwiałam przemowę jego kolegi, który stwierdził, że najgorsze jest to, iż już nigdy nie porozmawiają. Zostanie w pamięci i sercach najbliższych.

Autor: stopociechblog

Przyszedł czas na celebrację życia. Już mi nigdzie nie spieszno. Czas dla siebie. Oczy przymrużone. Bez lekceważenia, ale i bez strachu. Lubię ludzi, lubię żyć! Piszę o swoim życiu, przemyślenia... Coś z pokoiku masażu, coś z kuchni, z łóżka i dla Okruszków Napisz, jeśli masz potrzebę barba2601@wp.pl

7 myśli na temat “„Na czyje siły, na czyj rozum obliczone jest życie”. Ból po stracie”

  1. Nie potrafię i nie chcę nawet wyobrażać sobie bólu po stracie dziecka…

    A z innej beczki, bo poruszyłaś w swoim tekście i tą kwestię – rzeczywiście, dopiero chyba od niedawna zaczęło się mówić o tym, że emocje, które jeszcze jakiś czas temu były uważane za złe i niepożądane – złość, strach, smutek – są jednak potrzebne i nie powinno się ich wcale tłumić. A już zwłaszcza – oczekiwać tego od małych dzieci. Podczas gdy całe pokolenia wymuszały na swych dzieciach „grzeczność”, zabraniały „się mazać” i mówiły, że „nie ma się czego bać”. Ciekawa jestem jak będzie wyglądał świat w czasach, gdy przestaniemy, my, ludzkość, tak postępować.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Herne, dopiero niedawno, zresztą po terapii u psychologa (depresja)pojęłam wiele rzeczy i zobaczyłam inną stronę sytuacji, które dla mnie były moim obwinianiem się. Teraz wolałabym, aby ukształtowano inną dziewczynkę. taką, która wie czego chce, a nie tylko czeka jakie zadanie postawi przed nią świat. I komu ma służyć. To długi temat i też trudny.Może kiedyś zmierzę się z nim.

      Polubienie

  2. Strata dziecka to największa tragedia….to święta prawda.
    Dokładnie 2 lata temu, 16 lipca zaginął narzeczony mojej siostry. Odnaleźlismy go po tygodniu. Nie żył. Jego matka szalała z rozpaczy, był jedynym jej dzieckiem. Szok, niedowierzanie, trauma. W najbliższą niedzielę jest msza za chlopaka. Miał zaledwie 26 lat. Do dzisiaj wspieram ją jak potrafię choć niekiedy nie wiem już jak. Nikt z nas wciąż nie potrafi znaleźć odpowiedzi na pytanie ” dlaczego?”.

    Sama też przeżyłem podobna traumę. Straciłem ojca wceieku 7 lat . To ja w piątkowy poranek znalazłam to leżącego, nieżyjącego. Koszmar…

    Polubienie

  3. Temat śmierci…. ciężki i trudny…. rzadko podejmowany w rozmowach tak o z chęci zgłębienia tej „tajemnicy”. Najczęściej przychodzi „przy okazji” właśnie czyjejś śmierci, pogrzebu, rocznicy, czy Święta Zmarłych.
    Każdy z nas pochował kogoś bliskiego, czy z bliskiej rodziny, czy dalszej, czy kręgu znajomych.
    Śmierć towarzyszy nam praktycznie zawsze, gdzieś jest, czai się, jest nieunikniona. Niby o tym wiemy, niby rozumiemy, lecz jak następuje to nie umiemy sobie z tym poradzić. I to też jest takie nasze, ludzkie, cierpimy, płaczemy, nie umiemy się pogodzić, dlaczego właśnie nas to spotyka, dlaczego teraz, dlaczego tak, dlaczego w ogóle……
    Też przeżyłam pare śmierci…. np. najbliższej przyjaciółki, z którą uczyłam się do egzaminów wstępnych na studia, z którą studiowałam na pierwszym roku, razem chodziłyśmy na zajęcia, razem zdawałyśmy kolejne egzaminy, razem rozpoczęłyśmy wakacje po pierwszym roku…. i fatalny dzień, fatalna kolacja, Jej rodzice nazbierali grzybów i? Nie wiem czy jeden wystarczył, czy klika sromotników…. zjadła, poczęstowała też swojego nowego chłopaka … i? Razem odeszli z tego świata… Ona w wieku 19 lat a Jej chłopak w wieku 21 lat :-((((((((((((…. smutek, niezrozumienie, żal, jak to możliwe? Sami rodzice przyczynili się do śmierci swojej córki i do tego do śmierci Jej chłopaka!!!! Szok dla wszystkich!!!
    Takich historii jest pewnie wiele wokół nas, takie historie to pewnego rodzaju lekcje, które nas mają uczyć…. myślę też, ze przygotować nas do naszej własnej historii.

    Polubienie

    1. Jakież to przerażające; przyczynić się do śmierci swojego dziecka i tego obcego też. Historia, którą opisałaś straszna. Można by powiedzieć taka bezsensowna śmierć. Tak, ten temat nachodzi nas, kiedy ktoś odchodzi i przypomina nam o końcu życia.

      Polubienie

    2. Przerażajace….nie wiem czy umialabym żyć dalej jako rodzic….choć pewnie wtedy wszyscy tej matce, temu ojcu mówili, że muszą ŻYĆ dla pozostałych dzieci, które z pewnością były. Chyba, że Twoja przyjaciółka była jedynaczką, jak Paweł, o którym pisałem. Wtedy, tak jak Basia napisała, żyjesz ale już nigdy nie zasypiasz i nie budzisz się szczęśliwa.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.