Nasz rytuał

Mam koleżankę. Fajną czarnulkę. Przyszła tak po drodze mojego życia. Latem wybieramy się na tańce do Eger. Zaprosiła mnie. Miło, bo to oznacza, że lubi spędzać czas ze mną.  A i bogracza pojemy, winka i soku popijemy. Ja na ten sok, bo winko odległe memu  ciału. Każde! Ostatnio znalazłyśmy fajny sposób na sympatyczne spędzanie czasu ze sobą, inaczej. Nie kino, nie kawiarnia, nie kluby nocne, tylko moje łóżko! Wiem, brzmi ciekawie.

Jak zbierze się moc tematów lub choćby jeden, ale niecierpiący zwłoki, to spotkanie na łóżku konieczne! Po prostu przychodzi pora na wspólne przemaglowanie problemów. Jesteśmy w podobnym wieku. Jednej i drugiej nie ma kto tulić. Choć ja nie narzekam, tuli mnie córeńka i kot przytula, a za stałym związkiem z księciem z bajki na białym, ani żadnym innym koniu, nie tęsknię. Ona natomiast, tak. Nie o księcia jej chodzi, tylko faceta do wszystkiego. Hi hi, to ci dopiero zadanie, gdzie szukać takiego! Marzą się jej; nocne pieszczoty, spacery o każdej porze  roku i pogodzie. Wspólne plany, dążenia, wakacje, biznesy. Wzajemna troska, czyli ktoś po jej stronie drogi życia. Niby normalności chce, ot nic nadzwyczajnego i nawet czasem do osiągnięcia. Czasem. 

Wita mnie mocnym całusem. Zjadamy kolacyjkę. Ona zawsze kupi coś fajnego w sklepie po drodze. Ja przygotuje coś smacznego z niczego. Dziś były pierogi i surówka z przepysznych dojrzałych, mięsistych pomidorów paprykowych z cebulką czosnkową. Omawiamy za i przeciw obecnym facetom. Ona wie, ja zawsze uczciwie powiem, jak do swego dziecka. Co myślę, jak czuję, jak to widzę, a ona i tak sama podejmie decyzję. Jak szykuje się na randkę, ta moja koleżanka, i to rozbieraną, tak jak obecnie. Opowiadam jej z takim rozmarzeniem krok po kroku, co ja zrobiłabym. Ona patrzy z rozrzewnieniem, albo  śmiechem i jest miło. Dziś opowiadałam jej o tańcu – „Radość  życia”, czy „Dance of happiness”. Nie wiem dlaczego, ale widziałam jej łzy w oczach.  Może dawno tego nie robiła, może było w tym dużo dziewczęcego mojego cieszenia?

Zakładam ładny, np. koniakowego koloru staniczek, majteczki tegoż samego, z pupcią dużo odkrytą, ale nie ze sznurkiem w rowku. Na to, słodką, miłą w dotyku i przylegającą do ciałka sukienusię. Sadowię „swego” mężczyznę wygodnie na łóżeczku, może z lampką winka. Zapalam świeczki, gaszę światło, coby nastrój wzmocnić. Zgrabnie zrzucam z nóżek szpileczki, czy klapeczki z kwiatkiem. Paluszkiem naciskam „moją muzykę”, w telefonie. Idealna do tego typu tańca LP- „Lost On You”. I zaczyna się taniec. Nie wulgarny z paluszkiem w ustach, tylko chwalący życie, wolność, czy też tęsknotę za nią, czystą radość istnienia!

Zagrajcie mi to na odchodne. Teraz rozmawiałam z córką, mam załatwione. Przeczytała w tekstowie, o czymże ten utwór i stwierdziła, „jak chcesz zagram ci to, mamo”. No proszę załatwiłam sobie muzykę w kondukcie żałobnym, u mnie wesołym. Ja to jestem obrotna dziewczyna. Z tymi dźwiękami chcę być poniesiona na tamten świat. Oczywiście oprócz psalmu „Pan mym pasterzem..”.

Och, nostalgia weszła, wracajmy do naszej randki, czy jej początku- tańca. Podskakuję ci ja sobie, kołyszę bioderkami, rozkładam ręce, jak ta w Titanicu.. . I zaczynam „proces powolnego ściągania sukienusi okalającej piersiątka”. Najpierw.. . Potem.. . A teraz taka naguska dalej cieszę się życiem.  Dobrze, że w pokoju półmrok, łatwiej wariować w dojrzałym wieku. I to bez bielizny, tylko taką, jaką Pan Bóg stworzył. Muzyka dobiega końca, bioderka stygną. Ale ale, na moment! Teraz wskakuję na łóżko, staję w rozkroku, między jego nóżkami i dalej szczebioczę szczęśliwa. Jedna chwila, nóżki złączone, a ja jakbym robiła pompkę wojskową, jestem nad nim, nosek w nosek. On trochę przestraszony, że w tym wariowaniu chcę go zgnieść, zatrzymuję się w ostatniej chwili, by powoli opaść i przylgnąć. Ta bliskość, jest jednym z cudowniejszych uczuć, z półeczki „seks”.

Ja tu piszę, piszę, a o rytuale nadal nic.  A propos tańca, w najbliższy wtorek, ćwiczymy, bo randka koleżanki już w środę.

Rytuał wolnych chwil

Na koniec naszego koleżeńskiego spotkania karmimy umysł piękną muzyką poważną. I to stało się już naszym rytuałem.  Nastawiam cud radyjko internetowe, Koleżanka już na moim wielkim łożu (w ubraniu, hi hi), leży w poprzek, gaszę światło, kładę się przy niej, zamykamy oczy i zapadamy w ciszę od trajkotania, a dźwięki Haydna koją dusze nasze. Zawsze wygrywa „Requiem” W. A. Mozarta. Leżymy tak z pół godziny, więc i Sebastiana Bacha zaliczymy, G.Gershwina, F.Lehara z jego wesołą wdówką, czy L.Bethoven z koncertem Es-dur. Dla osłody, „Rycerskość” P. Mascagniego. Kot, meloman widocznie, zawsze towarzyszy nam, zgrabnie rozłożony przy nas.

Widzicie można to połączyć, moją wielką lubość muzyki poważnej i skakania przy LP.

Spróbujcie rytuału, czy tańca szczęśliwości. Szczerz polecam jedno i drugie!

Autor: stopociechblog

Przyszedł czas na celebrację życia. Już mi nigdzie nie spieszno. Czas dla siebie. Oczy przymrużone. Bez lekceważenia, ale i bez strachu. Lubię ludzi, lubię żyć! Piszę o swoim życiu, przemyślenia... Coś z pokoiku masażu, coś z kuchni, z łóżka i dla Okruszków Napisz, jeśli masz potrzebę barba2601@wp.pl

73 myśli na temat “Nasz rytuał”

  1. Jutro(już dzisiaj) randkę mam. Po 19. Stresuje się, bo to wszystko tak spontanicznie wyszło. Dziś już sobie stylówkę ogarnąłem nawet, żeby jutro się nie głowić nad tym. A ta randka moja to takie 10/10, piękne ciało, piękny umysł. Proszę kciuki trzymać!

    Polubienie

  2. a to się uśmiałam od rana :-))))))….
    Basiu, jesteś nie do podrobienia….. obawiam się też, że takiej spontaniczności i radości życia a do tego w tańcu nie da się tak o, po prostu nauczyć – to trzeba mieć w sobie.

    Polubienie

    1. Trzeba mieć radość i odwagę w sobie. Moja odwaga w tym względzie idzie z poczucia, że ja już niewiele mam do stracenia, no i przede wszystkim, że nie pretenduję do roli jego kobiety w związku. Pewnie byłabym skromniejsza w zachowaniu. Ale właściwie ten tanie mówi o kobiecie, że tu i teraz jest jej dobrze. To, co? Może już dziś?!

      Polubienie

  3. W wyobraźni widzę Twój taniec, pełen radości życia i spontaniczności. A już ten skok do „wojskowej pompki” – poezja.
    Chciałbym się znaleźć w ten wtorek na miejscu czarnulki… Co ja sobie roję na stare lata? Cóż wiosna….

    Polubione przez 1 osoba

      1. No właśnie…. każdemu wolno…. A ta czarnulka to w jakim wieku? Fajna? Jakby jej w środę nie wyszło…. Już tańca nauczona….. Hmmmm…..

        Polubienie

    1. Oj. Widzę postęp. Od że nie szukasz, do „każdemu wolno…” Byłaś bardzo zraniona, ale mija… Czas leczy rany… Jednym szybciej, innym wolniej, czasami za wolno…. Oby nie zabrakło…

      Polubienie

      1. Nieeeee !!! To przez Tw.komentarz pierwszy. Przeczytałam i od razu wskoczyły mi słowa tej piosenki. Kochanie wybiłam sobie z głowy najtwardszym młotem. Ja chcę spokojnie i w miarę wesoło dożyć

        Polubienie

      2. Kiedy ja kocham aż za bardzo. Dzieciąteczka moje a mam ich trójkę, jak chyba wiesz, rodzinę moją, kochaną siostrzyczkę, mamcie, brata. Kocham ludzi, zawsze jestem życzliwa wobec nich. Bardzo rozczulają mnie zwierzęta. Kocham te istotki. Ogólnie czuję że przepełnia mnie miłość. I jestem świadoma tych słów!

        Polubienie

      3. Ależ oczywiście, że można żyć wesoło bez kochania. Może nie jest to pełnia szczęścia ale …..można.

        Polubienie

  4. wg mnie można żyć bez kochania, owszem, ale co to za życie?? I z pewnością p. podróżnikowi nie chodzi o kochanie dzieci, rodziców, rodzeństwa, czy nawet wszystkich ludzi…. nie o takie kochanie :-))…..
    Ja mam coraz większy apetyt na życie, min. dzięki Tobie Basiu …. apetyt mój kiedyś był ogromny, został nawet całkiem dobrze zaspokojony, lecz teraz …. hmmm… jest jakiś inny, bardziej może wyrafinowany…. :-)), apetyt na wyjątkowe „potrawy” i „uczty” hihihi a ten taniec to na przystawkę, będzie chyba akurat :-))))

    Polubienie

    1. Mój tata mawiał, że jak był młody to mógł, ale nie miał za co. W poważnym wieku miał za co, ale już nie mógł.
      Kurcze, to ja jestem jeszcze młody…. ha ha
      No tak, z wiekiem potrzeby robią się bardziej wyrafinowane. Już nie jabol, ale winko gronowe, już nie mielony, ale ośmiorniczki, już nie na tylnym siedzeniu, ale w porządnym salonie z lustrami hi hi. Można by mnożyć…
      Co do kochania, to masz rację. Nie chodziło mi o dzieci, chociaż to też wspaniałe kochanie.

      Polubienie

      1. Skoro już zaczęliśmy o kochaniu….ponoć kicha się tylko raz tą miłością jedną, jedyną? Jak myślicie, czy tak jest rzeczywiście? Basiu, pozwolisz, że zapytam Twoich gości…i Ciebie oczywiście także….

        Polubienie

      2. Cieszę się. Chętnie poczytam, bo ja z nią jestem na bakier. Z tą miłością. Ale chyba można kochać i drugi i trzeci, bo inaczej po pierwszym nieudanym związku, gdzie kochaliśmy nie szukalibyśmy drugiego.

        Polubienie

      1. Ja tez uważam, że można kochać nie tylko jeden raz. Choć te kolejne to już inne miłości ( tak mawia moja koleżanka 12 lat po rozwodzie i w Nowym związku 10 lat). Myślę, że ma rację. Inną pod każdym względem.

        Polubienie

  5. Z moich doświadczeń życiowych wynika, że pierwsze kochanie, ale takie bez konsumpcji, nie ma wpływu na resztę życia. Można by powiedzieć że to podkochiwanie. Może być ich wiele.
    Co innego jak była konsumpcja tego kochania. To zmienia układ. Ale nie będę tutaj robił wykładu naukowego. Jednym zdaniem. Męskie geny w milionach sztuk nie giną, tylko zasiedlają ciało kobiety i stanowią antenki do łączności między partnerami. Oczywiście jak gumka temu nie przeszkodziła. Może dlatego tyle rozwodów, bo dużo gumek?

    Polubione przez 1 osoba

    1. Daruj mi to pytanie, ale tak sprzątam, pastuję podłogę i myślę sobie o tych antenkach, połączeniach. Cz tak samo dzieje się w przypadku przyjęcia tego eliksiru nie klasycznie, tylko ustami? Ten chłop latami będzie rozpościerał się we mnie? O matko i córko. Chyba odechce mi się i tego. Ja nie chcę żadnych, żadnych łączników

      Polubienie

    2. No, teraz to mnie nieźle przestraszyłeś. Pucuję tę podłogę i myślę, czy mój organizm umie rozpoznać, że to sperma nie od miłości prawdziwej, ani żadnej właściwie tylko tak po ludzku z chronicznego braku jednej z potrzeb, czułości płynącej z dotyku ciał. Funduje sobie taką czułość a tu w zamian dostaję ten most łączący mnie z nim. A przecież ja tego nie chcę i często nie mogę nawet wziąć. Nie wolno mi myśleć o danym mężczyźnie, chociażby z tego względu że dużo dużo młodszy ode mnie i to nie ma przyszłości. A ten już hasa po moich tkankach i ile trzeba czasu aby zrozumiały te antenki, że to pomyłka? I czy w ogóle to wyjdzie? Jesteś naukowcem, więc należałoby zawierzyć Ci, a to mnie przeraża, bo czy to że wpuściłam do mnie połączenie a ja go nie chcę skutkuje czymś złym, oprócz smutku, że nadal pragnę…

      Polubienie

      1. No cóż. To są bardzo subtelne fale. Jak tych „antenek” jest bardzo dużo, czyli przy uprawianiu normalnego małżeńskiego seksu, to to oddziaływanie będzie silniejsze. Jak tylko powiedzmy jednorazowa przygoda, to może nie być żadnych odczuwalnych skutków. Tak myślę, bo to wynika z proporcji.
        Rada: z własnym chłopem bez gumki, a z cudzym w gumce 🙂
        Przy oralu nie brać nasienia w usta, a jak już się zdarzy, to jak najszybciej wypluć w chusteczkę i szybko do łazienki wypłukać. Jeszcze resztę co się uczepiła śluzówki – wodą utlenioną. Higiena jest najważniejsza. Woda utleniona załatwi też chlamydie i inne mikroby.

        Polubienie

  6. męskie geny w milionach nie giną? – hihihi ależ tak! Tyle materiału genetycznego się marnuje za jednym razem, że nie zliczę :-))
    męskie geny stanowią antenki do łączności między partnerami???!!! – a to dopiero porównanie…. troszkę karkołomne i zawiłe ale wesołe zarazem 🙂

    Też kiedyś myślałam, że prawdziwa miłość zdarza się tylko raz, taka prawdziwa najprawdziwsza, jedyna, głęboka, do końca życia, jak dar z niebios. Bo jeśli była prawdziwa, to nie mogła przeminąć, prawda? Jeśli przeminęła, skończyła się, wypaliła to znaczy, że nie była tą prawdziwą….. ?
    Dziś myślę, że te miłości, które przeminęły były na swój sposób prawdziwe na tamten czas, to co czuliśmy było autentyczne, było pełne, piękne i kolejne miłości mogą być równie piękne, lecz bardziej dojrzałe, smakowane z wyczuciem, delikatnością, docenianiem większym chwili i tego, że w ogóle są…. ooo tak…. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Uważa się, że komórek obcych organizmów w naszym ciele i na nim jest więcej niż naszych własnych. Już w 2005 roku wykonano badania zdrowych ludzi i sekwencjonowano wszystkie DNA jakie w nich i na nich znaleziono.Okazało się, że jest tego dużo. Wszystkich wirusów, bakterii, grzybów, pierwotniaków i innych organizmów zamieszkujących nas jest prawie sto trylionów, dziesięciokrotnie więcej, niż suma komórek naszego organizmu. Nasz organizm pełen jest obcego materiału genetycznego. Jest więc tam miejsce i na plemniki.
      Niedawno w jakimś piśmie popularnonaukowym przeczytałem, że wykryto materiał genetyczny w całym organizmie kobiety pochodzący z plemników. Czyli niewykorzystane plemniki nie giną gdzieś w narządach rodnych, ale sobie wędrują dalej i osiedlają się. Te z połyku i nie wyplute też mogą przez śluzówkę jamy ustnej przeniknąć do organizmu.
      Następny fakt. Rosyjski prof. Nieumywakinin mówi, że potomstwo kobiety jest „skażone” genami mężczyzny z którym straciła dziewictwo, mimo, że jej nie zapłodnił. Dzieci męża będą miały „coś” z tego pierwszego. Daje przykład, że klacz mająca stosunek z samcem zebry urodziła, pokryta przez konia, żrebaka w delikatne paski.
      Istnieje określenie „samolubny gen”. Geny dążą do przetrwania i ekspansji. Mocniejsze wygrywają i wypierają inne. Myślę, że byłoby wielkim marnotrawstwem wytwarzanie milionów plemników i ich strata. Lepszą strategią jest zasiedlić partnerkę i ją przywiązać do siebie. Mamy większą szansę, że to nasze geny a nie kogoś innego będą się namnażały.
      Jak może wyglądać takie „wiązanie”? Istnieją ludzie, którzy „odbierają” fale wysyłane przez organizmy, potrafią diagnozować, czy też leczyć coś tam wysyłając, czy przekazując.
      Takie fale mogą stanowić łączność między materiałem genetycznym naszego organizmu, a naszymi plemnikami. Mogą one oddziaływać na kobietę, która posiada nasz materiał genetyczny. Może ona to odczuwać jako miłość, zauroczenie, przywiązanie.
      W takim świetle może inaczej wyglądać zakaz kościoła stosowania prezerwatyw, bo to osłabia więż między małżonkami. W Biblii jest też zakaz spuszczania nasienia na ziemię.
      Stare zwyczaje:ochrony dziewictwa, potępienia zdrady, „prawo pierwszej nocy” może mają głębszy sens?
      Pozdrawiam.

      Polubienie

      1. orzesz :-)…. aż musiałam 2 razy przeczytać, żeby zrozumieć… w polemikę na temat materiału genetycznego, jego przenikaniu i przetrwaniu w ciele kobiety nie uderzę, bo się na tym nie znam…..
        Z pewnością należy uważać na to z kim i jak wchodzi się w bliski kontakt.
        Ja z kolei usłyszałam teorię, że energia mężczyzny związana z aktem seksualnym i pozostawieniem materiału wewnątrz kobiety krąży w niej 7 lat…. i najgorzej jest jak te energie się nakładają na siebie….. Kobieta może odczuwać ogólne, bliżej niewytłumaczalne zamieszanie w swoim życiu… minie te 7 lat „w czystości” i powoli odzyskuje równowagę…..magia 🙂

        Polubienie

      2. Zawsze wiedziałam, że wartością jest życie w związku z wiernością sobie wzajemną. Ja mogę tylko pomarzyć, a młodzi mają to przed sobą. Dziękuję, że ten list. Może zostanie wykorzystany w życiu, przez „nieskażonych”.

        Polubienie

      3. sercadrganie: To nie magia, chociaż tez. Męska energia nie krąży 7 lat. To właśnie te plemnikowe geny. A 7 lat dlatego, że wszystkie komórki w naszym ciele odnawiają się tak do 7 lat. Większość szybciej. Komórka umiera, bo się popsuła, ulega rozkładowi i produkty są wydalane. Sąsiednia komórka podwaja się i uzupełnia brak. Komórki mogą się dzielić ok. 50 razy. Wychodzi więc, że średnio co dwa lata.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.