„Gołąbki i.., kózka z gąską”! Moje gniazdo.

Chcę się z wami podzielić  obrazkiem z mojej głowy i myślami, które nie dają mi spokoju. Ilekroć widzę pod ścianą budynku gołąbka, któremu przytrafiło się coś złego nie wiem, jak pomóc. Mijam go, biegnę do pracy, a on siedzi tam, może ze złamanym skrzydełkiem i pogruchotanymi nóżkami. Siedzi i z bijącym sercem czeka, co będzie z nim? I nawet, jakby ktoś mówił, że gołąbki takie, czy takie i sra…,  to każdego stworzonka, które czuje, szkoda i żal. Taki kotek podwórkowy, jak zwichnie łapę, to ma jeszcze jakąś szansę na tych trzech pokuśtykać pod samochód, czy w jaką nisze, może uchylone okienko. Walczy o życie, a ten biedak gołąbek, czy inny ptaszek,  nie może już nic. Zdany na los, łaskę i niełaskę. Właściwie czeka na pożarcie. Ten jego czas oczekiwania, jak o tym myślę skręca mnie z bólu. Zawsze bardzo przejmował mnie los zwierząt. Nie chcę mówić, że dzieci na wojnie nie, ale to już inna inszość, która wszystkich trwoży, przeraża i czujemy się bezsilni wobec ogromu wojny, myślimy co ja, jeden mogę zrobić, kiedy w Syrii lecą bomby. Wschodnia Guta może być drugim Aleppo. To dzieje się na naszych oczach,  a my nie wiem, co zrobić? Tylko słuchamy informacji, oglądamy obrazy z wojny domowej, dyskutujemy przy stole i .. .  Straszne, przerażające!

A przy zwierzątku coś możemy. Wychowałam się na wsi, to piękne, ale i ciężkie do życia miejsce. Zwłaszcza w tamtych czasach, kiedy ja byłam dzieckiem biegającym boso po ścierniskach.. . Kiedy nasz kochany kraj jeszcze nie odkuł się ekonomicznie po wojnie. Ludzie hodowali zwierzęta, siali, uprawiali, obrabiali pola, aby wyżywić rodzinę, często z trójką i więcej dzieci.

Przeżyłam coś niewyobrażalnie strasznego, dopiero teraz zaczęłam myśleć, wspominać, bo jako dziecko próbowałam  wyprzeć z  pamięci. Nasza kochana krowa, Krasula była cielna, już wysoko i schodząc z górki do wodopoju złamała nogę. Nie można było jej pomóc, więc.. . Pamiętam brata 2 lata starszego ode mnie płakał i płakał, ja przestałam istnieć nie mogąc objąć ogromu bólu. Dopiero teraz pomógł mi psycholog. Byliśmy dziećmi, a one trudniej radzą sobie z emocjami, ale moja mama, dorosły człowiek, z bólu pozwoliła swoim łzom płynąć.  Bardzo wiele kobiet, a zwłaszcza mężczyzn nie pozwala sobie na łzy i wręcz chwali się tym, że nie płacze. Po co? Nie chodzi o to, żeby być beksą, ale tłumić emocje  nie jest zdrowe. Wypłakanie, wygadanie często pomaga, ulży choć trochę. Ale ja Krasulę wypłakałam  dopiero teraz, na terapii.

W tamtych czasach życie na wsi było ciężkie i teraz gdybym zamieszkała na wsi, nie hodowałabym zwierząt na rzeź. Miałaby kózkę i gąskę, żyłyby ze mną do starości do swojej naturalnej śmierci. Teraz w sierpniu miną 2 lata, jak z siostrą wybrałyśmy się ze Zbyszkiem zwany „hrabią” w podróż sentymentalną. To był mój trzeci powrót w miejsce urodzenia i dzieciństwa, a siostry pierwszy po wielu, wielu latach. Miałyśmy cały dzień chodzenia, patrzenia i łez w oku. Zmienił się tamten świat, tamto miejsce, Gardna Wielka nad jeziorem Gardno. Lasek urósł, droga zarosła, wozy i konie już jej nie rozjeżdżają, ludzie nic nie uprawiają. Ugory, ugory ..

We wczorajszym liści, na jego końcu piszę o dawaniu miłości. Bardziej miałam na myśli, nie tyle pokochanie mężczyzny, czy kobiety, choć też, co podanie pomocnej dłoni bliźniemu: danie szansy  alkoholikowi, uratowanie zwierzątka, bezinteresowna pomoc staruszkowi, czy poświęcenie swojego czasu ludziom w hospicjum,  zwierzętom w schroniskach, nawet pomoc kobiecie z trójką dzieci, kiedy wsiada i wysiada z tramwaju., czy ustąpienie miejsca bardziej potrzebującemu. Pamiętam, jak było mi nieraz ciężko. Jedno maleństwo w  wózeczku, a dwoje u spódnicy mamy. Czasami ktoś sam wychodził z inicjatywą, zwłaszcza młode dziewczyny, one częściej chwytały się za wózek, niż mężczyzna. Dziękuję Wam dziewczyny! A mówi się, że młodzież zła, rozwydrzona. Jest taka i taka, ale my chętnie zauważamy tylko tę negatywną. Zawsze mnie smuci, kiedy ludzie spodziewają się po innych tego, co najgorsze, zamiast tego, co najlepsze. Czasem nie doceniamy młodzieży.

Niestety nasuwa mi się też smutny przykład. I nie koniecznie chodzi tu o młodzież, raczej o mężczyzn. Pamiętam, jak wracałam pociągiem ze Słupska, tam studiowałam, a później wyszłam za mąż i zamieszkałam w Gdańsku. Chciałam dokończyć rok akademicki i wybrałam się w podróż pociągiem na ostatni egzamin. Byłam wówczas w 8 miesiącu ciąży. To końcówka lat osiemdziesiątych, byliśmy młodym małżeństwem i nie mieliśmy samochodu, a w Gdańsku nowi, bez rodziny. Pojechałam, zdałam ostatni egzamin. Szczęśliwa, bo jestem uporządkowana i nie lubię mieć  zaległości, a wiem, że jak urodzę, mój świat i priorytety przewrócą się wraz z tą maleńką istotką.  W drodze powrotnej stoję w otwartym wagonie, takim bez przedziałów, gdzie wszyscy widzą wszystkich. Nikt nie ustąpił mi miejsca, choć mój dorodny brzuszek widziało wielu. Ciężko mi było ogromnie, przestępowałam z nogi na nogę, kucałam, ale było jeszcze trudniej i pod koniec podróży już ledwo stałam, więc oparłam się o poręcz czyjegoś siedzenia. A brzuszek bolał. Wystarczyło tak niewiele, a jednak..  zabrakło empatii, życzliwości.. . To przykład braku pomocy obcemu człowiekowi, ale jakże często zachowujemy się tak w stosunku do rodziny, najbliższych. Zbyt często nie zdajemy sobie sprawy , ile znaczymy dla innych, aż jest za późno. Zbyt często nie wiemy, co zrobić dla innych, aż jest za późno. Teraz uczę moje szkolne pociechy kulturalnego, właściwego  zachowania. Przechodzimy krok po kroku zajęcia z programu autorskiego ” Mały dżentelmen”. Zdarzyło mi się raz, że chłopcy na hasło przepuszczania dziewczynek marudząc rzekli „my już nie chcemy być dżentelmenami”. Uśmiechnęłam się i poprosiłam dziewczynki, aby pozwoliły im czasem stanąć w pierwszej parze. Dla dzieci ta pierwsza para, to ważne, to jest coś!

Wracając do historii podróży pociągiem i braku pomocy kobiecie przy nadziei. Mogę zrozumieć, to były ciężkie czasy komunizmu, wszystko trzeba było wywalczyć, wydrzeć życiu, wystać całą noc w kolejce po kaszkę z owocami.. lub zapisać się na listę kolejkową czuwania całodobowego, członkowie rodziny zmieniali się na warcie, przez cały miesiąc. Przepychaliśmy się łokciami, a to po papier toaletowy, cytrynę na Boże Narodzenie i po miejsce lub, aby tylko wsiąść do pociągu, czasem nawet oknami. Więc ludzie zatracili uprzejmość, takt,  przytępili elegancję, empatię, współczucie. Teraz jest lepiej, zauważam to. Inny nie zgodzi się ze mną bo ma inne obserwacje i dobrze. Ja chcę postrzegać świat z moją dobra wolą, nie jej brakiem, bo inaczej, zauważę tylko minusy tego świata, nie plusy, a one przecież też są.

” Jesteś tym, co jesz”, tak mówią, a ja powiem- „Jesteś tym, o czym myślisz przez cały dzień”. Dziś we wpisie przywołałam smutne myśli, a zaczęło się od gołąbka. Widziałam go kilka dni temu i nie daje mi to spokoju. Ten wpis jest dla równowagi z poprzednim, o tańczącej Baśce, dziś grzeczna, nostalgiczna Basia, zdecydowanie Basia.

A to mój domek z dzieciństwa. Wyjątkowe miejsce. Zawsze już zostanie ze mną w sercu i myślach. Każdy z nas ma takie miejsce, wyjątkowe!

Autor: stopociechblog

Przyszedł czas na celebrę życia, bez pośpiechu. Czas dla siebie, a oczy przymrużone na wiele spraw. Bez lekceważenia, ale i bez strachu. Dostrzegać i zatrzymywać się nad tym, co wartościowe. Cieszyć widokiem kotka i pysznym śniadankiem, nie o 6 rano. Z Leszkiem Możdżerem i Yasmin Levi w tle. Lubię żyć! Napisz, jeśli masz potrzebę barba2601@wp.pl

26 myśli na temat “„Gołąbki i.., kózka z gąską”! Moje gniazdo.”

  1. Miałam kiepski dzień i fatalny nastrój dopadł mnie wieczorem ale nie odebrałam sobie przyjemności zajrzenia tutaj. Dzisiaj napiszę krótko, bo już bardzo późno.
    TOLERANCYJNA, ODWAŻNA, WRAŻLIWA I NOSTALGICZNA BASIA.
    A podróż do czasów dzieciństwa odbywam także całkiem często, też wtedy udaje się na wieś, 30 km od Gdańska.

    Polubienie

  2. tak… w tym wpisie,poruszyłas kilka spraw,ktore są dla mnie dosyc wazne….po pierwsze,to,jak odnosimy sie do siebie na codzien,zarówno do obcych,jak i bliskich…i nie tylko chodzi mi o panujaca w tych czasach znieczulice,obojetnosc dla drugiego człowieka,ale o coraz powszechniejsza NIEUMIEJETNOSC w okazywaniu najprostrzych uczuc,takich jak prawosc,niesienie drobnej pomocy czy okazanie wspołczucia,tak jakbysmy zaczeli sie wstydzic byc dobrymi …..”świetosc to prawe postepki,i odwaga by bronic tych,ktorzy sie bronic nie potrafia…..i dobroc….to nasze codzienne wybory czyniia nas dobrymi lub nie..”…TAK,NASZE CODZIENNE WYBORY,…czy zatrzymac sie i pomoc,czy ustapic miejsca,czy tylko odwrocic głowe lub minąc obojetnie……..sami musimy wybrac……..druga sprawa,ktora mnie poruszyła to cierpienie zwierząt….wychowałem sie czesciowo na wsi,tam jest troche inne podejscie niz w miescie..czesto bardziej praktyczne….byłem przy wielu cudownych chwilach( sam pomagałem i to czynnie przy narodzinach dwoch cielaczków-CUDO!)ale widziałem tez smierc zwierzat,bo mowili-jesc trzeba….ale to w miescie czesciej zdarzaja sie bydlaki,ktore bestialsko katują zwierzeta,jak ten sukinsyn z B rodnicy ostatnio….wiesz,ze mam i kocham psy,mam tez cudownego kotka…to ZYWE,CZUJACE MIŁOSC I BOL STWORZENIA….GDY SŁYSZE O TAKIM BESTIALSTWIE ,NÓŻ MI SIE W KIESZENI OTWIERA…ONE NIE MOGA NAJCZESCIEJ SIE BRONIC…….i nie mowcie mi,” co tam zwierzeta,dzieci umierają”….tak,to jest jeszcze bardziej przerazające,ale są to dwie całkowicie nieporownywalne sprawy……………no troche emocje mnie poniosły……………………..napisałas jeszcze o tesknocie za dziecinstwem,…rodzinnym domu…..gdy jestesmy mali,jest mama i tata…dom…taki nasz…to najpiekniejszy okres naszego życia…pozniej,w chwilach gdy swiat nas przycisnie,gdy jest ciezko zawsze wracam myslami do tych pierwszych kilkunastu lat….i nawet gdy dzis juz wiem,ze nie zawsze było wszystko pieknie,ze troche idealizuje tamten czas…to nic…..nikt i nic mi tego nie zabierze………………………………………..a do tych,którzy martwili sie,ze ta „dawna Basia” zniknie bezpowrotnie….po tym wpisie juz chyba wiecie…:-)

    ps…daleko mi do ideału….ale lubie ten cytat powyżej,i może ułomnie i czasem nieskutecznie,ale staram sie czasem tak postepowac…..by zwyczajnie byc „bardziej dobrym” niz nie

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dobrze, że jesteś, bo już nie wiedziałam, co myśleć o moich trzech ostatnich wpisach. Taka cisza była. A z tym listem o gołąbku, to jakoś tak „poszło” i weszłam w dzieciństwo. Jedno pociągnęło drugie. Ja się ciesz,że pani psycholog „odczarowała” i przekuła w moje zrozumienie oraz zelżyła niejedno straszne zdarzenie. Spokojnej niedzieli. A pieski wiem, że kochasz masz nawet „fioła miłosnego” ale to cudowne! Podziwiam! Ty jesteś psiarzem i kociarzem, ja ta druga bardziej.

      Polubione przez 1 osoba

  3. To prawda ( np. niejaki Kleofas:-)….mysle ze to nienajgorsze kryterium do oceny kogos……człowiek drugiego moze lubic „interesownie”…..zwierzaka lubi sie całkowicie bezinteresownie,albo wcale……

    Polubienie

    1. Ja mojego Kleosia kocham, ale on mi w tym pokochaniu pomógł. Jest czuły, dający siebie do tulenia i potrzebujący Twojej uwagi, dotyku pieszczotliwego. Zawsze cierpliwie czeka na to.Położysz się i wiesz, że za sekundę on z tego swojego domku, ciepłego legowiska wyjdzie, aby łepkiem pogłaskać całą Ciebie. On wyraźnie daje znak, że jest tu po to, aby kochać i być kochanym. Tego kota nie sposób nie kochać!

      Polubienie

      1. …taki kotek,czy pieseł zawsze odda nam wiecej miłosci,niz jestesmy w stanie mu dac…chocbysmy sie mocno starali…bo dla niego jestesmy całym swiatem……a my cóz…mocno im za to dziekujmy:-)

        Polubienie

  4. Tak Basiu czasami wspominami dzieciństwo fajnymi i pięknymi obrazkami ale czasami dopadaja nas demony wychodzące spod łóżka. Ale cóż musimy to traktować jako lekcję życia. A jeżeli chodzi o empatie i pomoc bezinteresowna to wiesz jeżdżę po całej Europie i obserwuje różne nacje i w tych moich prywatnych statystykach Polacy wypadają marnie. Ja jakbym mogła zabralabym wszystkie zwierzątka bezdomne pod swój dach i wszystkich bezdomnych ludzi i wszystkie najbrzydsze i najbardziej nieporadne istoty itp. i itd. Ale jeżeli każdy z nas wykona malutki gest to globalnie będzie to ogrom ,który ma wielkie znaczenie. Więc pomagajmy i usmiechajmy się do siebie a świat będzie piękniejszy. 😆

    Polubione przez 1 osoba

    1. witam…..zdaje sie ,ze mamy ze sobą przynajmniej dwie wspolne sprawy…..pierwsze:bardzo lubimy Basie, i drugie: lubimy zwierzeta…juz to wystarczyło z nawiązką ,żebym myslał o Pani z ogromną sympatią…..a po tym,co Basia napisała o psince,ma Pani we mnie dozgonnego wielbiciela:-)…pozdrawiam bardzo ciepło_ bert

      Polubienie

      1. Hurra! Pozyskalam fana!!!! Sympatia jest wzajemna. A co do psinki że schroniska to my mamy szczęście że ją mamy . Jest wyjątkowa 😊
        P.S. też czekam Bert na twoje przepiękne komentarze tak samo jak na cudne wpisy Basi 😆

        Polubienie

  5. …a tak POZYSKAŁAS:-)…gdybys widziała moj usmiech:-)..( mam nadzieje,ze pozwolisz odłożyc tą „Pania” i” Pana ” gdzies do kąta….tak jest bardziej ciepło i fajnie,jak przystało na ” Blogożerców Basi”:-)….dziekuje za miłe słowa,ogromną przyjemnosc sprawia mi czytanie mądrych i poruszających wpisow Basi…i staram sie na nie odpowiadac najlepiej jak potrafie , mysle ,ze nasze wpisy sprawiają jej sporo radosci……..a tu sie okazało,ze 2 czy 3 osoby z grona czytelnikow rownież czytają czasem moje komentarze…….cieszy tym mocniej:-)… a Twoje komentarze,niedosc,ze bardzo zyciowe i mądrze napisane,sa jeszcze czesto szalenie energetyczne:-)

    ps. zgadzam sie….to My mamy szczescie….

    Polubienie

    1. „Bert” i ten „Ktoś..”, kibicujemy waszemu poznaniu. Widzicie to lepsze miejsce niż portale randkowe. Odezwijcie się czasem Blogożercy. Im nas więcej na tym Polu Komentatorów, tym weselej. Tu można poznać jeden drugiego po słowach, a tym samym po poglądach i polubić się

      Polubienie

      1. Tak, jednak to jest blog i z jego natury mocno wchodzi w Twoje życie. Przecież nie piszę artykułów do gazety, tylko pewnego rodzaju pamiętnik. To wchodzenie na osobiste ścieżki jest nieuchronne i może dobrze, dodaje szczerości, autentyczności..

        Polubione przez 1 osoba

  6. Poruszyłaś, Basiu, kilka tematów-rzek.
    Nic dodać, nic ująć. Nie będę tu pisać elaboratu o własnych doświadczeniach i spostrzeżeniach – chyba wszystkie są zbieżne z Twoimi 🙂

    A co do kobiet w ciąży i dlaczego powinno się im ustępować miejsca, to trafiłam ostatnio na bardzo ciekawy artykuł traktujący temat od strony biologicznej, polecam go gorąco uwadze wszystkich, bo niestety i w dzisiejszych czasach panuje w tym temacie duża znieczulica i brak wiedzy: https://mamaginekolog.pl/pierwszenstwo-kobiet-w-ciazy/

    Polubione przez 1 osoba

Odpowiedz na 365dniwobiektywielg Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.