„Ona jedna, ich wielu”

Sam tytuł zaciekawia. Wielu, to w tym wypadku dziewięciu.  Już macie jakieś skojarzenia i chyba w dobrą stronę idą Wasze myśli.  Było piękne lato, słonko, plaża,  spacery i wypady za miasto z moim dużo starszym, bo ok.70- letnim przyjacielem. To słowo „przyjaciel” nie wiadomo, jak rozumieć. Zawsze zakładajcie dobro. Piszę to, aby pokazać, jak życie może cieszyć też, w dojrzałym wieku. Często tylko od nas zależy, od naszego przymrużenia oczu i lekkości patrzenia, co nie znaczy,  lekceważącego na niejedną sprawę. Dobrze jest spoglądać na świat, zakładając, że ludzie często są pełni dobrej woli.

Siedzimy na Monciaku i słuchamy gitary M. Rockowskiego, gra ładne kawałki. Ja i „mój” pan wygrzewamy kości na słoneczku. Muzyka romantyczna i takie hiciory lecą, jak „Emmanuelle”, że trudno nogi utrzymać w spokoju. Więc wstaję z ławki i przed starszym eleganckim panem, pląsam. On, jak hrabia,  apaszka na szyi, czerwona koszula, granatowe spodenki w kancik, mocno przyprószone siwizną włosy, z nóżką na nóżce i złożonymi dłońmi na kolanie. Tłok, jak to latem w Sopocie i nikt nie przygląda się ani mi, ani moim pląsom. „Hrabia” zadowolony,  urzekającym wzrokiem spogląda na mnie. Ja w błękitnych dżinsach, biodrówkach ze wstawkami na udach, trochę jak dżokejka, białej krótkiej koszulce, niebieski kwiatek w długich, rozwianych, rudych włosach. Ręce trzymam lekko wsunięte do tylnych kieszeni, które schodzą poniżej pupy, tak, jakbym podtrzymywała półdupeczki. Na bosaka, bo jestem na gładkiej płycie i tak powoli, kołysząc biodrami obracam się tanecznym krokiem dookoła własnej osi, aby widział i moje piękne oczy i pupę w tych wyjątkowo kuszących, choć nie obciskających spodniach. Aż nie wytrzymuje, wstaje.  Elegancko kłania się, jak to hrabia i już taka fajna para sunie po płytach przed molo i wiruje w tańcu.. Dostajemy brawa!

Później leżąc na kanapach wystawionych na plaży zajadamy lody i zaczynamy rozmowę, która skończyła się naszym zakładem. Chwali mnie za lekkość w tańcu i odwagę nie przejmując się wzrokiem niejednego i  niejednej, kiedy dłonie moje wijąc powoli splatały się ze sobą i rozchodziły, aby ponownie razem osiąść na piersiach. Mówi , „jesteś odważna, ale to było w ubraniu, a na pewno,nie zatańczyłabyś bez tych swoich fatałaszków”. – Hm, na pewno, tak myślisz? No nie wiem?  On dalej naciska, bierze mnie pod włos, a właściwie moją zadziorność i stanęło na tym, że mam zatańczyć w samej bieliźnie przed jego gośćmi na 70 urodzinach.

Myślę sobie, co tam, to panowie 70+, poradzimy sobie, żeby im tylko serca nie stanęły, o niczym więcej, coby stanęło, nie myślę. Były momenty, że miałam pietra. Wtedy stawałam w „pozycji Miłosza, czyli zwycięzcy” i nabierałam wiary, że to się uda. Długo szukałam właściwego utwór i stanęło na Jehro Continuando (3 min38 sek.) lub Kirpi „The Song”,Buddha- Bar..Ostatecznie wygrał ten drugi -4 min.55 sek. tyle muszę wytrzymać z ich oczyma.  Teraz przerzucenie niejednej szuflady z bielizną. Wiedziałam, że nie mogą to być stringi,  żadne skórzane, ciężkie ubranko, typu diablica z pejczem, tylko eleganckie, aczkolwiek kuszące i ze smakiem. Wybrałam chabrowy komplecik- Esotiq. Majtki typu tanga, kryty środek, boki koronkowe, staniczek niezwyczajny, na plecach z innym szelkami, jeszcze wysoko na karku spięty.

Już ćwiczę przed lustrem. Dobrze, że u hrabiego jest ich wiele. Tych luster. Chłop widocznie lubi się przeglądać. Potrzebuję widzieć siebie, jak tańczę, to mi pomaga. I tak tańczyłam po domu od czasu do czasu, ustalając, które ruchy wykonam, np.nogi lekko rozstawione, ugięte kolana, dłonie suną falą po wewnętrznej stronie ud, a których absolutnie nie. Już nie będę opisywała wam, jakich nie. Po prostu nie chciałam żeby to było wyuzdane, tylko apetyczne.

Czasami myślałam sobie, ” po co mi te wygłupy” ? I za chwilę, o nie, wygram ten zakład!!! Brałam się do roboty. Ubierałam bieliznę i  wywijałam przy lustrze i kocie. Potraktowałam to, jako zadanie i wyzwanie. Chcę pokazać, że my kobiety jesteśmy odważne. Ciekawe, który facet zatańczyłby tylko w bokserkach (bo w stringach męskich żadnego nie chciałabym oglądać) przed gronem damskim? Tak mijały dni, aż urodziny stanęły prawie na progu! Już wiem, jak to ma wyglądać. Impreza urodzinowa w jego apartamencie w Gdyni. W pokoju dziewięciu panów, starych przyjaciół, jedni od piaskownicy, inni z lat młodzieńczych i dwie panie; sąsiadka i siostra jubilata, Ewa. Wiem, że ona zostanie w to wtajemniczona, a sąsiadka staruszka zeszłaby na zawał, więc nie śmiemy informować jej o tym prezencie, tańczącej Baśce. Ona  ma tylko wpaść na chwilę, złożyć życzenia. Panowie, nasi goście i widzowie, wiedzą tylko, że będzie ekscytująca niespodzianka, nic więcej. Gospodarz na moja prośbę kupuje dziewięć poduszeczek, które rozłożone będą na dywanie, dookoła jego wielkiego płaskiego łoża w pięknej nowoczesnej sypialni, ze ścianą luster. Ja mam tańczyć na łóżku, nakrytym pluszową kapą, aby nie było ślisko, a widzowie z solenizantem na czele siedzieć wkoło na podusiach. Jeszcze raz utwierdzam przyjaciela, że do końca tańca i po, zostanę w bieliźnie!! Nie bez!! Myślę,”.. będzie zabawa, będzie się działo..” i uśmiecham się na myśl, jakie miny zobaczę, kiedy zaproszę panów do sypialni!!

I nastał ten dzień. Słonko przygrzewa. Ptaszki śpiewają, tylko ja czuję niepokój. Zabieram  mp3 z moim tłem muzycznym. Bielizna na pięknie wypielęgnowanym ciele, na to lekka sukienka koloru khaki, rozpinana. Wystarczy kilka guziczków rozpiąć i zsunie się z ramion. Do torebki wrzucam ulubione perfumy. Zanim jednym susem wskoczę na łóżko (już to próbowałam), musi być psik na ciało. Zapachy działają na mnie bardzo, bardzo! Jestem „węchowcem”. Zawsze ubrana w perfumy Guerlain prężę się, jak kotka, one dodają mi pewności tak, jak ładnie uczesane włosy, czy eleganckie, ale i seksowne ubranko.  Zbyszek podjechał po mnie o czasie. Wskakuję z ciastem czekoladowym i wiśniami, polanym wybornym ganasz. Omawiamy resztkę spraw, że siostra nie będzie w sypialni, ona nie chce mnie stresować bardziej, a poza tym ma to być męska uciecha, a sąsiadka pewnie po złożeniu życzeń i spróbowaniu małego co nieco, opuści nas (tak zapowiadała).

Jesteśmy na miejscu, stół pięknie zastawiony, ugina się od małych przekąsek wyrobu siostry bohatera (choć nie wiem, kto tu większym bohaterem; on, czy ja). Goście przybywają, witają się, rozstawiają alkohole różnej maści i rodzaju. Zajadamy zupkę, kotleciki, rozmowa płynie. Ja przełykam małe porcje, nie chcę być najedzona. Starsza pani żegna się, opuszcza towarzystwo, które ma już kilka kieliszków za sobą. Atmosfera rozluźnia się, już niejeden kawał opowiedziany. Moment ciszy, wykorzystuję go. Wstaję, myślą, że będzie toast, a ja pociągam wzrokiem po każdym uczestniku zabawy i  zdecydowanym głosem mówię A teraz zapraszam panów do sypialni”! pauza  ” wszystkich jednocześnie!”. Nie bardzo wiedzą, co słyszeli? Trawią i układają to w głowie. Myślą żarty, czy co? Jeden chrząka, drugi wierci się, więc ponawiam zaproszenie. „Panowie, nie ociągamy się, kobieta czeka”!

 Zbyszek zachęca, mówi, że to, ta zapowiadana niespodzianka.  I w końcu nastąpiło pospolite ruszenie, choć niektórzy  w niepewności nadal ociągali się. Nie wiem, może nie zabrali wiagry? Może obiecali sobie, już być grzeczni?  Może wyczuwają podstęp, jakieś filmowanie..? Wreszcie wchodzą, zasiadają. Jeden z nich rzuca hasło, jak by co, ja chcę być pierwszy, nie mogę za długo patrzeć na seks. Inny, że nie może słuchać tych dźwięków, jęków  i u niego zaraz będzie, po. Na co ja wesołym głosikiem przerywam dyskusję i mówię, „dajcie mi minutkę muszę wskoczyć do łazienki”.

Myślę, że teraz już każdy z nich wie, że będzie orgia i nie każdy z tą myślą czuje się komfortowo.. Zanim, któryś stchórzył, wskakuję w seksownej bieliźnie  na łóżko i  zapraszam na taniec erotyczny. Niejeden odetchnął, chyba nawet to słyszałam. A ja już w tym momencie nie boję się! Jestem tygrysicą. Pociągam wzrokiem po panach i drobnymi kroczkami z nóżki na nóżkę wchodzę w rytm, jak kotka na rozgrzanym, blaszanym dachu. Powoli  kołysząc biodrami, obracam się dokoła siebie, a ręce wędrują z nad głowy na ramiona pieszcząc okalam je. Lekko wsuwam paluszki za staniczek od góry, roznamiętniam siebie i  piersi. Głaszczę brzuszek, a paluszki  już wędrują za majteczki, odsłaniając tylko lewy kolec biodrowy. Teraz kuszący wzrok po wszystkich panach, oni wstrzymują oddech, właśnie te miny były bezcenne a moje dłonie zmieniają kierunek i  suną na pupcię. Tańczę tak, aby każdy mógł ją oglądać . Paluszki tylko muskają pośladki.

Zmiana rytmu, mocno uginam kolana, nogi rozstawione, ręce w środku i zaczynam podnoszenie ciała, prostowanie nóg. Stopki uniesione tylko na paluszkach, kręcą w miejscu w obie strony, dłonie między nogami płyną falą od lewej do prawej.., później obrót 360 stopni jednym skokiem i powtórka, ten kto patrzył mi w oczy teraz ma widok na spływające po karku włosy i omiatanie nimi pleców. Taniec dobiegł końca bez ekscesów. Nie było swawolnych wybryków panów.

Powiem wam, były bisy tańczyłam bez przygotowania A. Soler „Sofija”, choć nie do końca bez ćwiczeń, bo ilekroć słyszę ten skoczny utwór tańczę po swoim pokoju, więc wprawa już była. Radość skakania pomieszana ze smakiem zwycięstwa. Dla nich energia z wulkanem kobiecości, tak skwitowali. Dziękowali a stówki leciały na łóżko, choć mówiłam nieeeeeeeee!!! Wydaliśmy je razem. Zaraz zaczęły się zamówienia, każdy miał jakąś okazję. Najlepszy był cichy pan Tadeusz, który ujął mnie pod ramię i ściszonym głosem zapraszał do chatki na Kaszuby. Podobno miałam tam tylko tańczyć, zbierać kwiatki na łące i wić wianki, jak rusałka.  Może wybiorę się kiedyś. Póki co, nie dojechałam tam swoim samochodzikiem. I nie skakałam tańcząc po łóżkach tych uroczych starszych panów. Ale, jakby co i wywalą mnie na zbity.. z pracy za moją marną moralność, czy też wątpliwą, mam kolejną możliwość na życie. Śmieję się, dziewczyny, ale nigdy takiej kasy nie dostałam za 5 minut prężenia ciałka.  To może być demoralizujące.  Zakład wygrałam, mogłam zażyczyć sobie wszystkiego, czego dusza zapragnie, taka była umowa. Ja wybrałam się z jubilatem i znajomymi na kręgle. Nie jestem w nie najlepsza, ale bardzo lubię rzucać, kiedy kula prawie mnie porywa.

 Bawcie się w swoim życiu, kiedyś musi być ten czas. Ja za młodu się nie wyszalałam, byłam aniołkiem i to bojaźliwym. Teraz nadrabiam, ale wszystko to w ramach radowania siebie, nie krzywdząc nikogo. Pamiętajcie wszystko jest dozwolone, pod warunkiem, że nie krzywdzimy bliźniego i siebie!

Życie jest piękne! Może niesprawiedliwe, ale nadal dobre!

To nie Twoja sprawa, co myślą o Tobie inni. Ich!  Nie jesteś ani najgorszy, ani najlepszy – niezależnie od tego, co myślą. Ostatecznie liczy się tylko to, że kochałeś! Nie tyle szukałeś miłości, co dawałeś ją.

 

Autor: stopociechblog

Przyszedł czas na celebrę życia, bez pośpiechu. Czas dla siebie, a oczy przymrużone na wiele spraw. Bez lekceważenia, ale i bez strachu. Dostrzegać i zatrzymywać się nad tym, co wartościowe. Cieszyć widokiem kotka i pysznym śniadankiem, nie o 6 rano. Z Leszkiem Możdżerem i Yasmin Levi w tle. Lubię żyć! Napisz, jeśli masz potrzebę barba2601@wp.pl

40 myśli na temat “„Ona jedna, ich wielu””

  1. …cisza jak na lodowej pustyni,jakby powial wiatr zimniejszy niz na biegunie….stezaly mysli i dlonie na klawiaturach…blog zamarl…. a wiem,ze kilka osob czekalo na ten wpis……i co teraz zrobic?….jak Ona mogla…..ZATANCZYC przed DZIEWIATKA siedemdziesieciolatkow?!!!!…w bieliznie?!!!……a jest juz 30+!!!!..(wybacz prosze :-))..no wlasnie,to byl TYLKO taniec,taniec od poczatku do konca na warunkach blogerki,Ona decydowala o wszystkim,najmniejszym szczegole,….podjela wyzwanie,przyjela zaklad i…WYGRALA!…..ale nie tylko zaklad….wygrala tez ze soba,a przedewszystkim z tymi facetami….Ona byla tam sama,ich 9,ale to oni,z rozdziawionymi ustami siedzieli,a Ona miala ich na sznureczku….bawila sie!……..czy kogos obrazila,skrzywdzila? NIE….Odwazyla sie na cos szalonego,ale czy przekroczyla granice?…moim zdaniem nie…..czy pochwalam w 100%…..nie calkiem,mam swoje powody i nie mysle nimi sie dzielic,czy potepiam choc w 1%…ABSOLUTNIE NIE…..wczytajcie sie w koncowe slowa wpisu,tak naprawde sa najwazniejsze………
    Ps.a jesli jakis idiota zechce blogerke za ten wpis ukamieniowac…..niech sie mocno zastastanowi….znajde 🙂
    Ps.2. Blogerko,wiem,mialem napisac pozniej ale…..jakos nie wytrzymalem :-)…..to ta moja goraca krew hi hi…. ciesz sie zyciem i uwazaj na siebie 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Już teraz jest po Tobie. Wszystkie Cię pokochają. Wyjątkowy facet, cieszę się, że kiedyś nasze drogi zeszły się choć na chwilę. Pokazałeś się, jak rycerz w srebrnej zbroi. Bronisz mnie, dziękuję. Może dlatego, że właśnie Ty znasz mnie na wylot i wiesz, jaka naprawdę jestem. Jeszcze raz, dziękuję!

      Polubienie

  2. Już piszę…Już jestem….niestety nie zawsze mogę w ciągu dnia w czasie pracy pozwolić sobie na takie przyjemności jak czytanie bloga. Dzień w pracy długi, zastępować trzeba koleżanki w pracy, bo chorują więc dzień w pracy wydłuża się.
    Basiu, Basienko 🤗przede wszystkim chce napisać, że zdjęcie…cudowne, naprawdę. Czytałam i uśmiechałam się, bo widzę, że rzeczywiście starasz się nadrabiać stracony czas…kiedyś, pewnie nawet przez myśl nie przyszłoby Tobie, że mogłabyś zabawiac w ten sposób mężczyzn. Ja z całą pewnością nie zrobiłabym takiego pokazu dla obcych mężczyzn, co innego dla własnego, prywatnego ale powiedzmy, że jestem mniej odważna życiowo aniżeli Ty.
    Wieczór urodzinowy z pewnością zapamietasz na całe życie i Ci starsi panowie także.☺☺☺
    Jesteś tolerancyjna, odważna i niech tak pozostanie 👍

    Polubienie

    1. Tak, moja sympatyczna koleżanko, cieszę i staram się patrzeć na świat dobrze i wesoło, pełna ufności w innych i siebie. To było wyzwanie. I tego dnia o poranku w moim brzuchu mieszkał strach, przekułam go w zwycięstwo i radość. Pewnie więcej już się nie wystawię na taką próbę, bo i po co.

      Polubienie

  3. Ładnie to ujelas „” przekulam strach w zwycięstwo i radość „”👌
    Chciałabym choć raz tak się podważyć w jakiejkolwiek sytuacji w życiu. Ty małą Basiu jesteś Wielką.

    Polubienie

  4. Basiu Alleluja i do przodu 😆 uśmiałam się jak nigdy. Kocham Cię w całości 😆 następnym razem pamietaj o mnie i zabierz mnie ze sobą może nie jestem tak zwinna, piękna i eteryczna jak Ty ale chociaż będę Ci na bebenku przygrywac bo koniecznie muszę zobaczyć twarze tych zacnych panów. A tak poza tym fotka cudna bo przecież modelka piękna. Całusy 😍

    Polubienie

    1. Kochana, jak nam tu Ciebie brakowało!! Jesteś. Razem zrobiłybyśmy furorę, no i kasę ha, ha! Jakiś fajny men w bokserkach i czapeczce listonosza, taszczyłby pudło z kokardą. Adresatem byłabyś Ty, słodka kobietka w szlafroczku zwiewnym i papilotach. Zaciekawiona próbowałabyś zajrzeć do pudła, łamała głowę, co to jest i takie wielkie, gdzie ustawić? W końcu uwalniasz zawartość i wyskakuję ja w seksownej bieliźnie. Zrzucasz szlafroczek, papiloty i maleńka Baśka tańczy z Czarną Mambą. Cudo! Pomyślimy nad ciekawszą choreografią i ..

      Polubione przez 1 osoba

      1. Stety lub niestety obcy. Może to i lepiej. Jak z lekarzem. Dostałam od przyjaciół na urodziny sesję, więc klamka zapadła. Wcześniej robiłam sesję boudoir, więc rozgrzewkę mam już za sobą. Teraz chce iść na całość 😁

        A co do Ciebie – jaki tam ostatni! Jeśli to Ty jesteś na zdjęciach w bieliźnie na swoim blogu to wyglądasz lepiej niż ja! Zazdroszczę 😉

        Polubione przez 1 osoba

  5. Setnie się uśmiałam! Miny tych panów, kiedy ich zapraszałaś, wszystkich na raz, do sypialni, i później, kiedy zaczęłaś swój zmysłowy taniec musiały być bezcenne!

    I jak zawsze na końcu jakże mądra puenta!

    PS. Popieram przedmówców – zdjęcie wspaniałe!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.