Pobaw się ze mną, tato.

Kiedy dziecko, jest małe między nim a rodzicami tworzy się silna więź. Mama ma łatwiej, ona często nawiązuje się naturalnie, np. gdy karmi piersią swoją pociechę. A tata musi wyjść z inicjatywą. Brać na ręce, tulić, „nosić na barana”.. .  Często to on pokazuje techniczną stronę życia.

Już z niemowlaczkiem mogą manipulować. Układać do koszyczka np. klocki duże, osobno małe. Dziecko, jak każdy z nas lubi czułość, można wziąć zwyczajne piórko, czy pomponik i głaskać małe syrki, plecki.., nucąc cicho jakąś melodię. Chować się dziecku pod kocykiem, zarzucając go sobie na głowę i odsłaniając. Dziecko, dowie się, że choć nie widać nadal jest, w tym wypadku tata. To samo można robić z zabawkami: misiem, lalką, grzechotką.. .  Z większym maluszkiem można turlać się po dywanie, uprawiać zapasy. Z różnych domowych odpadów, takich jak kartoniki, folie, sznureczki.. można zbudować, wyczarowywać niemal wszystko, takie realne i nierealne cuda, np.kosmiczny pożeracz, duch lasu, stworzydło… Wyobraźnia bez granic. Już z 6-7 latkiem pobawimy się w chemika. Pod opieką rodzica to bezpieczne.  Zrobicie gejzer: wystarczy wrzuci mentosy do butelki coli i nie zapomnijcie szybko oddalić się. Pokazać jak zachowuje się rzecz w słodkiej i słonej wodzie. Ugotowane jajko wrzucić do szklanki z wodą, opadnie na dno, ale jeżeli dodacie  do niej soli  ok.2 łyżek – wypłynie. Słona woda wypiera. Dlatego trudno utonąć w Morzu Martwym. Świetna tajemnicza zabawa, której dzieci są zawsze ciekawe, to rysowanie mapy skarbów na czystej kartce, ale nie kredką tylko wykałaczką maczaną w soku z cytryny. Teraz ogrzej kartkę nad płomieniem świeczki a ukażą się wasze rysowane kontury.

Mamo, nie przeszkadzaj tacie bawić się z dzieckiem, nie krąż nad nimi. Ojciec zyska większą motywację do zaangażowania się w zabawę, pozostawiony na stanowisku kierownika i wodza tej podróży ze swoja pociechą w świat zabawy i rodzącej się, czy utrwalającej więzi.

Zabawa ” Restauracja”. Ćwiczy pamięć, uwagę, koncentrację, spostrzegawczość. Pełna emocji, bardzo lubiana. Często do tej zabawy zapraszam rodziców, aby pobawili się z nami i zobaczyli, że nie jest to proste.

Jeśli z jakiegoś powodu znajdziecie się w większej grupie dzieci, np. pilnując na wakacjach, swoich pociech i przyjaciół,  kobiety zajęte przygotowaniami w kuchni, a pogoda marna, pada i pada pobawcie się w ” Restaurację”. Siedzimy na obwodzie koła (nie ciasnego) lub w rzędzie, jak jest nas mniej. Każdy po kolei informuje, jaką potrawą będzie w naszej restauracji. Jeden to bigos, inny rosół, czy torcik, pomidorówka, lody, frytki… Nie mogą się powtarzać.  Staramy się zapamiętać nazwy potraw wszystkich uczestników. Koncentrujemy się i skupiamy uwagę. Zaczyna zabawę najstarszy, czyli tata, wyznacza kto wchodzi do środka i mówi dziecku, co mam mu zaserwować, np. proszę rosół! Dziecko będące w kole jest kelnerem, skupia się przypomina, kto był rosołkiem, podchodzi (dlatego musi być jakaś odległość, a nie jeden krok) i dotyka to  dziecko, np. w ramię. Należy się bronić, ale nie uciekając, aby nas nie dotknęli, tylko szybko podając nazwę innej potrawy. Kelner podchodzi do kolejnej wymienionej osoby, jeśli nie zdąży jej dotknąć, bo tamta szybko podała inną nazwę, to nadal męczy się w tym kole, a jak zdąży, to zamieniają się miejscami. Ten, kto usiadł podaje nazwę potrawy. Jeśli uczestnik zabawy poda nazwę, której nie ma w naszej restauracji, albo pomyli  się i wymieni swoją, za karę wchodzi do środka. Przy tej zabawie, jest dużo emocji. Najczęściej dzieci wołają „frytki, lody, pizza” i zawsze starają się przypilnować na nieuwadze i „złapać” nauczyciela.

 

Wesołej zabawy, życzę! Czas spędzony z naszymi smykami, to bezcenny czas. O nim będziecie marzyć, kiedy dzieci dorosną.

Reklamy

Autor: stopociechblog

Przyszedł czas na celebrę życia, bez pośpiechu. Czas dla siebie, a oczy przymrużone na wiele spraw. Bez lekceważenia, ale i bez strachu. Dostrzegać i zatrzymywać się nad tym, co wartościowe. Cieszyć widokiem kotka i pysznym śniadankiem, nie o 6 rano. Z Leszkiem Możdżerem i Yasmin Levi w tle. Lubię żyć! Napisz, jeśli masz potrzebę barba2601@wp.pl

19 myśli na temat “Pobaw się ze mną, tato.”

  1. Napisze tak: byłoby idealnie, by tatusiowie, gdyby tatusiowie od najwcześniejszych dni życia bawili się i okazywali zainteresowanie zyciem swoich dzieci, także wtedy, gdy są już troszeczkę starsze. Niestety nie zawsze tak bywa.
    Przykład nr 1
    Sześciolatnia dziewczynka sprawia w szkole kłopoty. Wychowawczyni wciąż ma powody, by wpisywać jej uwagi do dzienniczka, toczyć niewiele dające rozmowy z młodą mamą Oliwki, zwracać uwagę. Wszystko na nic….Któregoś dnia, nauczycielka mówi do dziewczynki, że bardzo chciałaby móc wreszcie pochwalić ją za zachowanie, jak mama ucieszylaby się z tego i tata na pewno też. Oliwka szybko i bez namysłu odpowiada: ” Ja nie mam taty i nawet nie dzwoni…”
    Przykład 2
    Mowa pewnego chlopca, słodkiego Bartusia rozwija się z bardzo dużym opóźnieniem. W związku z tym, po przeprowadzeniu szeregu badań diagnizujacych, mądrzy specjaliści zlecają udział chlopca w zajęciach logopedycznych. Logopeda, ustala telefonicznie termin zajęć dla chłopca. Rozmowę prowadzi z tatą Bartka. Kiedy uzgodniono już kiedy zajęcia będą się odbywać, ojciec chlopca z góry zastrzega, że nie będzie mógł w nich uczestniczyć ( co byłoby w tym przypadku bardzo wskazane), bo……ma chore serce. „Dobrze”- odpowiada logopeda i zastanawia się co ma piernik do wiatraka…Choć…..może to schorowany człowiek….Kiedy przypadkiem spotyka go na ulicy widzi, że to młody, jurny mężczyzna…
    Obie opisane sytuacje są prawdziwe i w obu osobiście uczestniczyłam.
    „Pobaw sie ze mną, tato”- tak zatytułowana swój wpis nasza blogerka. Podpisuję się pod tym jedna i drugą ręką. Dodałbym tylko jeszcze takie życzenie:” Bądź przy mnie, tato, kiedy juz nie będę słodkim maleństwem, bo wtedy także Cię potrzebuje…”

    Polubione przez 1 osoba

    1. Bardzo dziękuję. Doczekałam się wpisu, a już myślałam że trafiłam z tymi słowami, jak kulą w płot. Nikogo nie zainteresował ten temat. Tak, to prawda nasze dzieci zawsze potrzebują nas, jak my ich. Smutne, to co napisałaś. Dzieci, to DAR Z NIEBA!

      Polubienie

  2. Bronisz tatusiów i dobrze, bo przecież takich kochających, zwyczajnych jest bardzo wielu. Ja w większości znam tych mądrze kochających. Jak to w życiu bywa tak i tak. Pisałam ten tekst, poddając pomysły, a nie, żeby ich zganić że nic nie robią. I masz rację często zmęczenie bo pracują o 12 godzin na półtora etatu lub zwyczajna niemoc ich dopada. Ale wówczas panowie popatrzcie na wasz maleńki cud i od razu wena do zabawy przyjdzie!

    Polubienie

    1. wiem…….T woje pomysły są swietne…bo takie zyciowe,nie sztuczne z” podrecznika dla młodych mam”:-)….tak jak napisałem,nic nie przebije wiezi matki z dzieckiem,,,ale my tez kochamy……czasem mamy lub inne starsze panie troche utrudniaja…” nie możesz wykąpac bo zrobisz krzywde”..”nie nos ,bo upuscisz”…” ja wezme na spacer,bo nie wiesz kiedy nakarmic”…i młody tata sie zniecheca……moją corkę to ja pierwszy wykąpałem w domu( przy aprobacie i czujnym wzroku żony i mamy)…i takie gesty od razu podniosły wiare w siebie ….i jeszcze bardziej pokochałem malenstwo(choc to chyba niemozliwe:-)

      Polubione przez 1 osoba

    2. ….no no z 9-tką ….może byc ciekawie…..choc dziewiątka ,hmmm…. nawet jak na BARDZO wyzwoloną kobietke to nie mało:-)…..ja Cie znam ,bedzie wesoło:-)

      Polubienie

      1. BĘDZIE!!. Nie sądziłam, że komukolwiek o tym opowiem. I opowiedziałam na firmowej imprezie, aby co po niektórzy przestali patrzeć we mnie, jak w obrazek. I co, okazało się, że nikt nie wyklął mnie. Zobaczymy, jak przyjmą to moi czytelnicy.

        Polubienie

      1. Przecież wiesz, że pogodziłam się sama ze sobą. I nie szukam partnera na całe życie, więc nie muszę błyszczeć bez skazy. A dla takiego, co sięgnąłby na chwile swego życia może też marnego, mogłabym być atrakcyjniejsza, taka szalona! Jestem wolna!!

        Polubienie

  3. Rzeczywiście niestety wielu mężczyzn wciąż unika bawienia się z własnymi (!!!) dziećmi. Wykręcają się pracą, natłokiem zadań (bo kobieta, jak wiadomo, to tylko leży i pachnie ;)), czy – co gorsza – szowinistycznymi tekstami o roli kobiety. Czasy się wprawdzie zmieniają, coraz więcej kobiet pracuje na równi z mężczyznami, albo nawet zarabiają od nich więcej, jednak wciąż obserwuję i słyszę o takich niechlubnych męskich przypadkach.
    Mój mąż, całe szczęście, do takich nie należy. Owszem, miewa chwile „słabości”, ale generalnie zajmuje się naszym dzieckiem bardzo dużo i ładnie się z nim bawi. Wczoraj wspólnie piekli ciasto na dzisiejszy syna balik w żłobku 🙂

    Myślę, że dużym zagrożeniem dla dobrych relacji dzieci z rodzicami (zarówno tatą, jak i mamą) są współcześnie nowe technologie: telefony, tablety, telewizja. A fakt, iż dzieci lgną do nich często bywa chyba nadużywany przez rodziców pragnących „chwili spokoju”, by zrobić obiad, pranie, czy odpocząć z gazetą. A przecież dzieci, zwłaszcza te małe, tak chętnie angażują się do takich „domowych” prac, dumne, że mogą w czymś pomóc.
    Hm… Chyba nieco odbiegłam od tematu 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. To jego plus, jeden z wielu, twego męża, że nawet bawić się w kuchcika z synkiem chce. Fajny chłop. A to zagrożenie mocno realnym jest. Zobacz, który 10 latek na podwórku bawi się w podchody, spotyka na trzepaku, bawi w chowanego, gumę zgadywanki.. oni siedzą w ekranikach. Nowe pokolenie, sprawne manualnie, ale nie do zszycia dziury w spodniach. Nie wiem, może nie będzie źle, tylko inaczej. Pozdrawiam serdecznie.

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.