Hektor z Meksyku i polska gościnność.

To było wyjątkowe zdarzenie. Miało miejsce  12 listopada. Mile je wspominam , a moje córki uważają, że mają mamę the best, bardzo otwartą i naprawdę tolerancyjną, nie tylko taką, co mówi, że jest tolerancyjna.

Pamiętacie, że dopiero od pół roku jestem kierowcą, bo z tego  radowania się życiem i zdobyciem pewniejszej Baśki po terapii, a nie tylko grzecznej Basi, zapragnęłam jeszcze i tego doświadczyć. Ja całkowicie nietechniczna kobitka.

To był dzień, kiedy wracałam z saloniku dziwnie wcześnie o 15 tej, największe korki. Już cały dzionek myślałam, jak to będzie się wracało, kiedy zewsząd nacierają na ciebie samochody  i niecierpliwi kierowcy. Ale nie było mi dane bać się podczas powrotu, gdyż po zajęciu miejsca w samochodzie, patrzę ktoś nieznajomy (niezapisany) dzwonił, więc oddzwaniam w nadziei, że może nie będę jeszcze teraz musiała wracać, a tu moja sąsiadka, starsza pani. Pyta się, kiedy wrócę do domu, bo pod moimi drzwiami siedzi jakiś obcokrajowiec.

Pytam- ” a na pewno do mnie”, na co ona- „tak, siedzi na schodach i zapytany wskazywał pani mieszkanie”. Dopytuję dalej,- ” a na pewno obcokrajowiec ” ? – „O tak, na pewno obcokrajowiec”.  Ostatnie słowo mówi ściszonym głosem i bardzo powoli, co może oznaczać u tej pani, że ciemnej skóry. To bardzo bojaźliwa staruszka i mocno opalonego bierze za Antychrysta. Mówię, niech on siedzi już pędzę, myśląc, że niespodziewanie odwiedził  mnie chłopak mojej młodszej córki. Jest piękny z wyjątkowo ładną skórą, jak to Egipcjanin. I teraz rozumiecie, że nie było się co skupiać na strachu, jak jechać w korkach, myśli raczej uciekały do tego gościa. Mój facet, to nie może być. Jedyny fajny, o pięknej karnacji, który interesuje się mną, został poznany półtora miesiąca później, na wigilii. W grę wchodzi znajomy starszej córki, ona zna pełno ciekawych ludzi z couchsurfingu lub młodszej, bo kocha Omara.

Dojechałam, parkuję bardzo porządnie i  spieszę do domu. Biorę po dwa schody na raz i widzę, jest! Hm, rzeczywiście opalony mocno, ale to nie Omar. Podaję dłoń mówię te kilka zdań na powitanie przedstawiając się, on to samo. I nic patrzymy na siebie. To ja robię próbę i dopytuję się łamaną angielszczyzną, czy moje córki (wymieniam imiona) są znajomymi jego? A ten patrzy na mnie, za tych szkieł okularów, ciemnymi dobrymi oczyma. I nic. A myślę, tu pod drzwiami nie jest to dobre miejsce na rozstrzyganie tego, czegóż on chce ode mnie. Biedna sąsiadka już za długo na paluszkach wspinając się patrzy  i patrzy przez „judasza”, więc ulżę jej i proszę go do domu, mówiąc „follow me” . Tak zawsze mówię, kiedy proszę klienta do gabinetu na masaż. I  taki klient idzie, to i ten chyba  pójdzie. Wciągnął wielką torbę podróżną na kółkach i mniejszy bagaż podręczny. Zaprosiłam człowieka oczywiście do mojego pokoju, przecież nie do Romualda. Zasiadł na łóżku, mówiąc, że  w Polsce cold. Tak myślę biedaku dla Ciebie, to nie zwyczajność taki chłód. Proponuję gorącą zupkę. On nie mówi nie, ani tak. Nastawiam do grzania brokułową i  otwieram mój ratunek laptopik zwany- Mietkiem (od Kony).

Piszę na tłumaczu trzy zdania.

  1. „Nie wiem, kim jesteś.
  2. Ale miło mi Cię gościć.
  3. Zjesz ze mną gorącej zupy?”.

Widzę tylko jego uśmiech. Myślę o nie! Ttrzeba mi Konstancji na pomoc. Mówię „One moment, call to doughter”. Tłumaczę dziecku całe zdarzenie, że ma na imię Hektor, jest z Meksyku, czy może takiego gościa zna? Twierdzi, że nie czeka na żadnego Hektora i  pyta, „gdzie on teraz jest”? Jak to gdzie, siedzi na moim łóżku. ” O matko, obcy facet na Twoim łóżku, wpuściłaś go, nie bałaś się? Mamo! Mówię, „dziecko jemu dobrze z oczu patrzy, to jakaś zagubiona owieczka. Miałam go zostawić na klatce schodowej”? Podaję telefon. Porozmawiali i sprawa jasna. Przyjechał na mecz Polska -Meksyk. Wynajął mieszkanie na kilka dni, ale nie moje, pod 2 tylko pod 8.

Poszedł wyżej, przepraszając serdecznie. A brokułowa gorąca została w garnku. Więc, dałam mu czas na ogarnięcie się i za kwadrans idę z dużą miską gorącej zupy i bułeczką. W drzwiach staje uśmiechnięty Hektor, ja znowu łamię język i tłumaczę że Polska teraz zimny kraj, ale jadło moje wyjątkowo gorące. Podaję i zmykam do siebie. Za pół godziny, jest u mych drzwi. Z miską i 3 zdaniami na telefonie.

  1. „Dziękuję za tak miłe przyjęcie, nie wiedziałem, że ludzie w Polsce są tak gościnni”.
  2. „Nigdzie na świecie nie jadłem tak pysznej zupy” (myślę nie zna brokułowej widocznie)
  3. „Jesteś wyjątkowym człowiekiem, czy mogę zrobić sobie zdjęcie z Tobą na pamiątkę?”

Robi tę fotkę mój zdziwiony mąż, bo go proszę o to.

Fajne, sympatyczne zdarzenie, prawda? Choć nie wszyscy byli zadowoleni, kiedy to opowiadałam. To, co powiedział szef było dla mnie wręcz niesmaczne ” już wiem, co należy zrobić, aby dostać się na Twoje łóżko, usiąść i czekać pod drzwiami”. Jeden kolega zganił mnie za przyjęcie pod swój dach człowieka nie o takim, jak „należy” kolorze skóry, a drugi, że to lekkomyślność z mojej strony i napraszam się o gwałt, ale większość była rozbawiona tą historią.

Hektor, który się na moment zawieruszył, zagubił. Każdy z nas czasami pobłądził w swoim życiu. Najważniejsze chcieć znaleźć tę właściwą drogę i szukać. Idź prostą w dobrym kierunku, jeśli zejdziesz na urokliwą ścieżkę, to na chwilę i wracaj, a na pewno nie zapuszczaj się w ostępy i dzikie chaszcze. Wyjdziesz poraniony. Proste rozwiązania są najczęściej najlepsze. Pomyśl, jak wygląda Twój obecny odcinek drogi. Ja nad swoim też pomyślę. Chyba biegnę z górki, podskakując!

Reklamy

Autor: stopociechblog

Przyszedł czas na celebrę życia, bez pośpiechu. Czas dla siebie, a oczy przymrużone na wiele spraw. Bez lekceważenia, ale i bez strachu. Dostrzegać i zatrzymywać się nad tym, co wartościowe. Cieszyć widokiem kotka i pysznym śniadankiem, nie o 6 rano. Z Leszkiem Możdżerem i Yasmin Levi w tle. Lubię żyć! Napisz, jeśli masz potrzebę barba2601@wp.pl

15 myśli na temat “Hektor z Meksyku i polska gościnność.”

    1. Może każdy z nas przez moment pomyślał, jak ja zachowałbym się w takiej sytuacji, nie znając obcego języka? Na ile jesteśmy ufni, otwarci,tolerancyjni, a może naiwni. Zauważam, że ostatnio mam wiele ciekawych zdarzeń. Barwne życie. I zauważam, że za każdym razem widać moja otwartość na ludzi, ich kultury.

      Polubione przez 1 osoba

  1. Podziwiam Cię, Basiu. Choć uważam się za osobę tolerancyjną, to w takiej, jak opisałas sytuacji najprawdopodobniej strach i obawa przed nieznajomym spowodowalaby, że nie wpuscilabym Hektora do mieszkania. Raczej też nie zostawilabym biedaka bez pomocy. Telefon do córki z prośbą o tłumaczenie z angielskiego wykonalabym na korytarzu. Myślę, że tak właśnie zrobiłabym choć….nigdy nie wiadomo na 100% jak się człowiek zachowalby.
    Jesteś odważna 👍o co nie posądzałabym Ciebie.
    Historia zabawna 😁

    Polubienie

    1. Masz rację, nie znając tej historii, bo nie miałoby jeszcze miejsca w moim życiu, teoretycznie zapytana o coś takiego odpowiedziałabym, że poprosiłabym o cierpliwość i dzwoniła na klatce schodowej. Ale jemu tak dobrze z oczu patrzyło. Nie miałam żadnych obaw, widziałam, że zgubiony.

      Polubienie

  2. …zdarzenie niecodzienne,,,,jak i inne,ktore Cie ostatnio spotykaja…..ale tak naprawde najwazniejsza jest Twoja REAKCJA na sytuacje…..bez zastanowienia,wpusciłas obcego człowieka pod swoj dach,nie rozumiejąc sie prawie, pomogłas jak umiałas,ta reakcja własnie pokazała jakim jestes człowiekiem,nie tylko otwartym i tolerancyjnym ale zwyczajnie dobrym,wyczulonym na czyjąś krzywde czy klopoty,,bezinteresownym w najlepszym znaczeniu tego słowa…..i nawet jesli troche zmyliło Cie to,ze mogł to byc znajomy corek,lub gosc z couchsurfingu,to ,biorąc pod uwage,jak trudna mamy teraz sytuacje w kraju,zachowałas sie tak,jak sądze,niewiele osób byłoby stac… …….ja osobiscie nie wiem,czy tak bym sie zachował,tym bardziej chylę czoło……….a słowa tych co bredzą pusc mimo uszu,bo nie warte wysłuchania( szef wyjątkowo…powinien dostac w twarz)……….i nawet jesli było to troszke lekkomyslne,coż,patrzac w ten sposob,moze nigdy nikomu nie pomożemy…………………….biegnij wiec poskakując zwinnie i radosnie przez życie,a niech dobry Bóg nad Tobą czuwa,także w takich chwilach ……………….może i patetycznie,ale z serca

    Polubione przez 1 osoba

    1. Patetycznie, nie skądże! a z serca tak. Czuję to. Widziałeś zdjęcie tego fana piłki nożnej, przecież to dobroć. Oczy nasze wiele mówią, a ja nie wyjątkowo zwracam uwagę. Twoje są piękne, orzechowe. Pamiętam.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.